Jeden z wizerunków spłonął podczas Powstania Warszawskiego, drugi może pochodzić nawet z XV wieku. Dziś oba przypominają o wielowiekowej historii kultu maryjnego w sercu stolicy.

W kościele seminaryjnym Wniebowzięcia NMP i św. Józefa Oblubieńca Bogurodzicy przy Krakowskim Przedmieściu we wtorek 13 października odbyły się uroczystości ustanowienia Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Śmierci i Zwycięskiej Królowej Różańca Świętego. Eucharystii z udziałem licznego grona kapłanów przewodniczył metropolita warszawski abp Adrian Galbas. Uczestnicy liturgii pamiętali w modlitwie o papieżu Leonie XIV, prosząc o zdrowie i pomyślny przebieg operacji dla Ojca Świętego.
Uroczystości rozpoczęły się odczytaniem dekretu metropolity warszawskiego o ustanowieniu Sanktuarium Matki Bożej Dobrej Śmierci i Zwycięskiej Królowej Różańca Świętego. Abp Adrian Galbas podjął decyzję o ustanowieniu sanktuarium w kościele seminaryjnym “mając na względzie wielowiekowy kult maryjny, przejawiający się w oddawaniu czci Matce Bożej w Jej obu wizerunkach, znajdujących się w tutejszym kościele i zważywszy na szczególny walor tego miejsca, związanego z duchową historią Warszawy, a także Polski oraz odpowiadając na potrzeby duchowe wiernych”.
„Teraz i w godzinie naszej śmierci”
W homilii abp Adrian Galbas odwołał się do dwóch maryjnych tytułów, pod którymi wierni będą czcić Maryję w nowym sanktuarium. Wyjaśniając znaczenie pierwszego wezwania podkreślił, że “kult Maryi, Matki Dobrej Śmierci znany jest w Kościele od zawsze”. Metropolita warszawski podkreślił, że “do niego nawiązują modlitwy maryjne, które odmawiamy codziennie”. W tym kontekście wymienił “Salve Regina”, “Pod Twoją obronę” oraz “Zdrowaś Maryjo”, podkreślając, że jest to modlitwa, w której “najbardziej myślimy o Maryi, Matce Dobrej Śmierci”. Prosimy Maryję, by się za nami modliła w dwóch najważniejszych momentach naszego życia; teraz i właśnie w godzinie naszej śmierci. Te dwie chwile są rozstrzygające – zaznaczył abp Galbas.
Jak wyjaśnił, przeszłość minęła, a pewna jest tylko teraźniejszość, pewne jest “teraz”, które – jak podkreślił – “mogę przeżyć bezbożnie i pobożnie, mądrze i głupio, blisko i daleko od Boga, godnie i niegodnie, dobrze i źle”. Proszę więc Maryję, by modliła się za mną, bym dokonał właściwego wyboru – dodał.
Przeczytaj również
Abp Galbas podkreślił, że pewna jest też śmierć, choć nieznana jest jej data. Zaznaczył, że Maryja nie cofa umierania, ale “doda nam otuchy w godzinie śmiertelnej walki”. Skoro bowiem, jak powiedział nam przed chwilą św. Paweł ten ostatni wróg, czyli śmierć została już pokonana, nie może mieć więc i nad nami swojej ostatecznej władzy – mówił.
Pociecha, pokrzepienie, sens i nadzieja
Metropolita warszawski podkreślił, że Matka Boża Dobrej Śmierci “uczy nas także towarzyszenia tym, dla których teraz nadeszła godzina śmierci”. Jak podkreślił, człowiek nie traci godności, gdy staje się słaby i zależny od innych, a “towarzyszenie umierającym, duchowe i fizyczne, jest jednym z najpiękniejszych uczynków miłosierdzia”. Niech więc w tym sanktuarium znajdują pociechę, pokrzepienie, sens i nadzieję osoby, których bliscy właśnie umierają, lub już umarli. Niech dzięki modlitwie Maryi i modlitwie z Maryją uchronią się od pokusy rozpaczy – mówił abp Galbas.
Abp Galbas podkreślił, że jest jeszcze jeden sens tytułu Matki Bożej Dobrej Śmierci w kościele seminaryjnym, związany z formacją przyszłych księży. Chciałbym, by alumni, pod serdecznym okiem Maryi, uczyli się tutaj codziennego umierania dla świata, pozostawiania za sobą tego, co jest im zbędne, gotowości do całkowitego poświęcenia się Chrystusowi, do prawdziwego oddania Mu życia jeszcze przed śmiercią, do ofiarowania mu siebie samych totalnie i ostatecznie, by potem – już jako księża – mogli prowadzić życie zgodne z tajemnicą Pańskiego krzyża – mówił.
PRZECZYTAJ>>> Jak grom z jasnego nieba. Choroba uderza też w papieży
„Odmówienie jednej tajemnicy różańca zajmuje niewiele więcej niż kwadrans”
Odnosząc się do drugiego tytułu Maryi – Zwycięskiej Królowej Różańca Świętego – abp Galbas podkreślił, że różaniec “jest modlitwą bardzo ewangeliczną”. Różaniec cały utkany jest z Ewangelii – powiedział. Przypomniał, że słowa “Ojcze nasz” oraz pierwsza część “Zdrowaś Maryjo” pochodzą wprost z Pisma Świętego. Z kolei druga – to zdanie ułożone przez Kościół, które – jak podkreślił abp Galbas “w swej prostocie i głębi jest genialne”. Jedno zdanie wystarczyło Kościołowi, by powiedzieć kim jest Maryja, kim jesteśmy my, i o co Ją prosimy. „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi, teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen” – podkreślił.
Metropolita warszawski zachęcił wiernych do głębszego medytowania tajemnic różańcowych, sięgania podczas modlitwy do fragmentów Ewangelii i odnoszenia ich do własnego życia. Dobrze jest pomyśleć wtedy i o swoich tajemnicach radosnych, bolesnych, świetlanych, czy chwalebnych, choć tych ostatnich na ziemi nie jest za wiele. To wszystko bardzo nas pogłębi i jeszcze bardziej zwiąże z życiem Chrystusa – mówił.
Przywołał słowa o. Pio, który nazywał różaniec “mieczem przeciw złu”. Niech więc Maryja, Zwycięska Królowa Różańca Świętego zachęca nas jeszcze bardziej, do tego, byśmy brali ten zwycięski miecz do rąk. Miecz, którego boi się diabeł. Obyśmy przy Jej wsparciu wychodzili zwycięsko ze wszystkich naszych duchowych walk i by w nas, i w naszym świecie „nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca” – powiedział.
I dodał: Tydzień ma sto sześćdziesiąt osiem godzin, odmówienie jednej tajemnicy różańca zajmuje niewiele więcej niż kwadrans. Nie żałujmy.
Na zakończenie podkreślił, że „przyjęcie tytułu sanktuarium nie oznacza jedynie zaszczytów, ale przede wszystkim większą pracę”. Kodeks Prawa Kanonicznego mówi, że ma się ona wyrażać w gorliwszym głoszeniu słowa Bożego, odpowiednim ożywieniu życia liturgicznego, zwłaszcza przez sprawowanie Eucharystii i pokuty oraz kultywowanie zatwierdzonych form pobożności (por. KPK 1234). Proszę, by to wszystko było tu czynione z wielką starannością – mówił.
Metropolita warszawski podziękował również ks. prałatowi Wiesławowi Kądzieli za “za jego wielką miłość do tego kościoła, od dziś sanktuarium”. Dziękuję za lata gorliwej służby. Pewnie wszyscy dziś cieszymy się, że mamy to sanktuarium, ale nie mam wątpliwości, kto z nas cieszy się najbardziej. Księże Prałacie: dziękuję! – powiedział.
Wizerunki maryjne czczone w kościele seminaryjnym
Obraz Matki Bożej Dobrej Śmierci znajduje się w kaplicy po prawej stronie od wejścia do kościoła. Jego historia sięga XVII wieku. Król Jan Kazimierz otrzymał go w darze, a w 1664 roku przekazał wznoszonemu wówczas kościołowi karmelitów w Warszawie. Obrazem opiekowało się Bractwo Dobrej Śmierci, a wizerunek szybko zasłynął łaskami i zyskał szczególną cześć wiernych.
Podczas Powstania Warszawskiego w 1944 roku kościół seminaryjny wraz z budynkiem seminarium stał się miejscem schronienia dla okolicznej ludności i szpitalem powstańczym. Obraz narażony na niebezpieczeństwo chciano zabezpieczyć przed zniszczeniem wynosząc go do piwnicy seminarium, gdzie niestety spłonął. Dzieląc w ten sposób los miasta i jego mieszkańców – mówi ks. prałat Wiesław Kądziela.
W 1990 roku prof. Marian Paciorek z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych wykonał kopię wizerunku Matki Bożej Dobrej Śmierci na podstawie archiwalnych fotografii dokumentujących konserwację oryginalnego obrazu w 1927 roku.
22 stycznia 2015 roku odbyła się uroczysta koronacja obrazu Matki Bożej Dobrej Śmierci w kościele seminaryjnym. Uroczystościom przewodniczył kard. Kazimierz Nycz. Kult Matki Bożej jest żywy o czym świadczą liczne wota umieszczone w gablotach na ołtarzu i bocznych ścianach kaplicy. Są również prośby i świadectwa otrzymanych łask z rąk Maryi, do której się uciekamy “teraz i w godzinę śmierci naszej”, czyli najważniejszej godzinie naszego życia – mówił ks. prałat Wiesław Kądziela, zapraszając na uroczystości ustanowienia sanktuarium.
Obraz Matki Bożej Różańcowej znajduje się po prawej stronie przy ołtarzu głównym. Jest to ikona w typie ruskiej Hodegetrii, przedstawiająca Maryję wskazującą na Dzieciątko Jezus. Pochodzi prawdopodobnie z XV wieku. Trafił w to miejsce z kościoła sióstr wizytek, gdzie przebywał po przeniesieniu go z kościoła dominikanów obserwantów.
Nie ma pewności co do jego pochodzenia. Pierwsza teoria głosi, że został przywieziony przez polską szlachtę jako łup wojenny podczas wyprawy moskiewskiej w latach 1609-1618. Druga łączy go z królem Janem III Sobieskim i papieżem Innocentym XI, który miał podarować wizerunek królowi po zwycięstwie pod Wiedniem w 1683 roku.
archwwa.pl/Stacja7
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej: stacja7.pl







