HISTORIA

Miłość w czasie wojny

I wcale nie chodzi tu o wojenne historie miłosne, choć takich z pewnością było wiele. „Miłość ma ten przywilej, że do niej należy zwycięstwo ostateczne” - mawiał bp Adolf Piotr Szelążek. Przedstawiamy kilka wojennych historii, w których miłość okazała się silniejsza niż śmierć.

Renata
Czerwińska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Miłość w czasie wojny
I wcale nie chodzi tu o wojenne historie miłosne, choć takich z pewnością było wiele. „Miłość ma ten przywilej, że do niej należy zwycięstwo ostateczne” - mawiał bp Adolf Piotr Szelążek. Przedstawiamy kilka wojennych historii, w których miłość okazała się silniejsza niż śmierć.

Prześliczna polonistka

Piękna, ciemnooka, o imieniu przywodzącym na myśl poezję Gałczyńskiego. Polonistka, skrzypaczka, poetka, miłośniczka teatru, malarstwa i muzyki. Natalia Tułasiewicz. Marzyła o pracy w radiu, ale w czasie wojny otrzymała inne zadanie: prowadzenie tajnego nauczania, a następnie wyjazd do Hanoweru, by tam jako emisariusz rządu londyńskiego i świecka apostołka pomagać w fabryce pracownikom przymusowym. Niestety, jej tajna misja została zdemaskowana. Przeszła szlak więzień i obozów, mimo tortur i pogłębiającej się gruźlicy dodając otuchy innym więźniom, a nawet… organizując czwartki literackie. Bł. Natalia – „dobry anioł”, „żywa Ewangelia” – zmarła zagazowana w Ravensbruck w Wielką Sobotę 1945 r., niedługo przed wyzwoleniem obozu. „Nie potrafię nienawidzić nawet tych, którzy nas skrzywdzili” – pisała – „Wspiera mnie sam Bóg”.

 

Przyjaciele

 Ty możesz odejść, bo jesteś Niemcem! – esesman dał znak, aby wystąpił z szeregu.

Ksiądz profesor spoglądał zdziwiony na swojego rozmówcę.

 Nie, zostanę z nimi. To moi przyjaciele, będę dzielił ich los.
 A, rób jak chcesz!

20 października 1939 r., po całym dniu znęcania się i tortur, rozstrzelano 16 profesorów pelplińskiego Wyższego Seminarium Duchownego, Collegium Marianum, członków kapituły i pracowników kurii. Wśród nich ks. Waltera Schutta, zwanego przyjacielsko „Szytkiem” – rodowitego Niemca, którego brat był oficerem Wermachtu.

 

Listy miłosne

Niemal całe swoje kapłaństwo przeżył w obozach koncentracyjnych. Mawiano o nim, że Dachau traktował jak własną parafię. Podnosił na duchu, potajemnie spowiadał, organizował Msze św. (zwłaszcza kiedy jego siostra przesłała komunikanty ukryte w toruńskich piernikach). Jego listy z obozowego przedpiekla są przepełnione wyrazami miłości i troski o rodzinę i przyjaciół. Dzieci, które przygotowywał do I Komunii Świętej były przekonane, że przeżyły wojnę, bo modlił się za nie ich ksiądz.

Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski nie dożył końca wojny. Umarł w lutym 1945 r., zarażony tyfusem od tych, których władze obozowe skazały na pewną śmierć. Nie potrafiłby zostawić ich samych.

 

Zakochani

Byli zakochani po uszy i oczekiwali narodzin siódmego dziecka. Wojna pokrzyżowała im plany przeprowadzki. Dom Wiktorii i Józefa Ulmów stał w Markowej koło Łańcuta na uboczu, początkowo nikt nie wiedział, że Józef wykopał w lesie kryjówkę dla sąsiadów – Żydów. Po jakimś czasie dwie rodziny ukryli pod własnym dachem, choć wiedzieli, że grozi za to śmierć.

Kto na nich doniósł – nie wiadomo. Wczesnym rankiem 24 marca 1942 roku gospodarstwo otoczyli żandarmi. Zamordowali wszystkich, także dzieci. Dziś toczy się proces beatyfikacyjny całej rodziny Ulmów.

 

Na przekór

Wybitny historyk i liturgista, w trakcie I wojny światowej ratował głodujące dzieci. Stare lata przyszło mu spędzić w więzieniu, a następnie w KL Soldau – obozie koncentracyjnym w Działdowie, porównywanym do Dachau. Przez dawne koszary wojskowe przewinęły się tysiące więźniów – zarówno władz faszystowskich, jak i później, po wojnie, komunistycznych. Uwięzieni zapamiętali, jak dzielił się z innymi nędzną strawą, a po brutalnym przesłuchaniu oddał drugiemu więźniowi sweter. Mawiał: „Tylko miłością dochodzi się do celu”. Płocki bp Antoni Julian Nowowiejski umarł w Działdowie w maju 1941 r. Kilka miesięcy później odszedł za nim współwięzień i przyjaciel, bp Leon Wetmański, który przed śmiercią modlił się, aby ich prześladowcy poznali miłość Bożą.

Teraz w Działdowie można odwiedzić sanktuarium im poświęcone.

 

Głodnych nakarmić

I na koniec wspomniany już Sługa Boży, bp Szelążek. Świadek masakry wołyńskiej, przymusowo wygnany przez bolszewików z ukochanej diecezji łuckiej. Podczas podróży pociągiem z Kresów do centralnej Polski przez całą drogę towarzyszyli mu dwaj enkawudziści. Biskup doskonale zdawał sobie sprawę z tego, kim są. Kiedy wysiadł w Kielcach, zwrócił się do księdza, który wyszedł mu na spotkanie: „Stasiu, ci panowie są głodni! Jechali ze mną od samej granicy! Daj im coś zjeść i wypić”.

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Renata Czerwińska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Renata
Czerwińska
zobacz artykuly tego autora >

7 inspirujących bohaterek II wojny światowej

Podczas II wojny światowej prowadziły opiekę nad dziećmi, które wskutek wojny stały się sierotami, pomagały więźniom obozów koncentracyjnych, oddały życie za drugiego człowieka. Kobiety. Bohaterki. Męczennice. Czego uczą nas dzisiaj?

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

7 inspirujących bohaterek II wojny światowej
Podczas II wojny światowej prowadziły opiekę nad dziećmi, które wskutek wojny stały się sierotami, pomagały więźniom obozów koncentracyjnych, oddały życie za drugiego człowieka. Kobiety. Bohaterki. Męczennice. Czego uczą nas dzisiaj?

Walka o… życie

Ta święta kobieta, dobrowolnie, bez przymusu poprosiła dowódcę plutonu, aby mogła pójść na egzekucję zamiast swojej brzemiennej synowej. Synowa powróciła do domu, a Mariannę Biernacką zabrano do więzienia. Zginęła 13 lipca 1943 roku rozstrzelana w Naumowiczach k. Grodna. Synowa Anna, za którą oddała życie jej teściowa dożywa aż 98 roku życia. Wspominała później w wywiadach, że od swojej teściowej nauczyła się modlić pieśniami. “Z samego rana, wspólnie śpiewałyśmy “Godzinki” ku czci Matki Bożej” – mówiła. Marianna Biernacka została beatyfikowana przez św. Jana Pawła II 13 czerwca 1999 r. wspólnie z innymi 108. Męczennikami II wojny światowej. Jest patronką teściowych, synowych i nienarodzonych dzieci.

BŁ. MARIANNA BIERNACKA

 


 

W służbie ojczyźnie

MARIA WITTEK

Maria Wittek to pierwsza Polka w historii Wojska Polskiego, która została mianowana na stopień generała. W czasie wojny obronnej Polski w 1939 była komendantką główną Kobiecych Batalionów Pomocniczej Służby Wojskowej. Od października 1939 do stycznia 1945 stała na czele Wojskowej Służby Kobiet w Komendzie Głównej Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej. Walczyła w Powstaniu Warszawskim, gdzie dosłużyła się stopnia pułkownika. Stolicę opuściła z cywilami. Funkcję szefa WSK pełniła w Częstochowie do rozwiązania AK.

Elżbieta Zawacka była kurierką Komendy Głównej Armii Krajowej, jedyną spośród 15 kandydatek, która pomyślnie przeszła trening i służyła potem w szeregach cichociemnych. Charakterystykę jej osoby opisuje daje Jan Nowak-Jeziorański w książce “Kurier z Warszawy”: “Nawet w konspiracji, gdzie panuje anonimowość, „Zo” stała się postacią legendarną. (…) straciła rodzinę. Uchodziła za człowieka ostrego i wymagającego od innych, ale najbardziej od samej siebie. Jej oddanie służbie graniczyło z fanatyzmem. (…) Średniego wzrostu, blondynka o niebieskich oczach miała w sobie coś męskiego. Była surowa, poważna, trochę szorstka i bardzo rzeczowa. W czasie rozmowy ani razu nie uśmiechnęła się, nie padło ani jedno słowo natury bardziej osobistej, nic co nie wiązało się ze służbowym tematem. „Zo” nie miała na to czasu. Dopiero na pożegnanie poczułem ciepły, mocny uścisk dłoni i usłyszałem lekkie westchnienie: Daj Boże, żebyście dotarli.” Zmarła w wieku niemal 100 lat, pochowana na Cmentarzu św. Jerzego w Toruniu.

 

Chwała bohaterom!

“INKA”

“Inka”, czyli Danuta Siedzikówna w 1943 po zamordowaniu matki przez Gestapo, wstąpiła do AK. W 1945 była aresztowana przez NKWD. Uwolniona podczas transportu wróciła do walki w zbrojnym ruchu oporu jako sanitariuszka. Zdradzona przez łączniczkę Łupaszki, która rozpoczęła współpracę z UB. Po aresztowaniu została umieszczona w gdańskim więzieniu jako “więzień specjalny”. W trakcie długotrwałego śledztwa bita i torturowana, odmówiła składania zeznań. W grypsie przekazanym współwięźniarkom napisała: “Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Skazana na karę śmierci przez rozstrzelanie. Zginęła razem z Feliksem “Zagończykiem” Selmanowiczem. Jej ostatnie słowa brzmiały: Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszko!

 

 

 


 

Bogu i ludziom

Wśród 108. błogosławionych męczenników II wojny światowej znajduje się 8 sióstr zakonnych. Wśród nich s. Julia Rodzińska, która zasłużyła się charyzmatyczną wręcz posługą na polu wychowania i prowadzenia instytutów opieki dla sierot, dlatego też przysługuje jej tytuł “matki sierot”. Była niestrudzoną apostołką różańca, już za życia otaczała ją opinia świętości. Gestapo aresztowało ją w lipcu 1943 r. Zakończyła życie 20 lutego 1945 r. w obozie zagłady w Stutthofie, zarażona tyfusem w czasie posługiwania konającym więźniarkom żydowskim. Mówili o niej świadkowie: “W warunkach upodlenia człowieka potrafiła skierować nas na inne wartości, wartości duchowe… Dla nas ona była świętą, ona oddała za innych życie”. 

S. Katarzyna Celestyna Faron przed wojną była organizatorką i wychowawczynią w ochronce w Brzozowie, a podczas okupacji przełożoną domu zakonnego. Przed wybuchem wojny, siostra Celestyna dowiedziała się, że kapłan o tym samym co ona nazwisku oddalił się od Kościoła rzymsko – katolickiego, i spontanicznie wyraziła gotowość ofiarowania swojego życia w intencji o jego nawrócenie. Złożyła życie w ofierze ekspiacyjnej (odpokutowanie za winę) za nawrócenie błądzącego kapłana – po wojnie wrócił on do wspólnoty Kościoła katolickiego, od 1948 r. był duszpasterzem w Łobzie, gdzie odbudował kościół i gorliwą pracą duszpasterską pragnął wynagrodzić za popełnione winy. S. Celestyna wiedziała, że los, który stał się jej udziałem jest prostą konsekwencją złożonej kiedyś Bogu ofiary z życia, której nigdy nie cofnęła – nawet wtedy, gdy cena okazała się aż tak wysoka.

 


 

Męczennice z Nowogródka

S. Maria Stella Mardosewicz i jej 10 towarzyszek poniosły śmierć męczeńską z rąk hitlerowców w czasie II wojny światowej. Zakonnice ofiarowały swe życie za aresztowanych mieszkańców Nowogródka, wypełniając w heroiczny sposób nazaretański charyzmat służby rodzinie. Błogosławionymi ogłosił je w 2000 r. papież Jan Paweł II. Siostry z Nowogródka po tym jak 18 lipca 1943 r. Niemcy aresztowali 120 osób z zamiarem rozstrzelania uwięzionych, wspólnie podjęły decyzję ofiarowania swego życia za uwięzionych członków rodzin.

Nazaretanki z Nowogródka. Męczennice II wojny światowejMĘCZENNICE Z NOWOGRÓDKA

Poinformowała o tym kapelana i rektora fary Przemienienia Pańskiego w Nowogródku ks. Aleksandra Zienkiewicza, pełniąca obowiązki przełożonej s. Stella, wypowiadając w imieniu wszystkich sióstr słowa: “Mój Boże, jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niech raczej nas rozstrzelają, aniżeli tych, którzy mają rodziny, modlimy się nawet o to”.

Nazaretanki zostały uwięzione przez Niemców 31 lipca, a rankiem następnego dnia wywiezione za miasto i w lesie oddalonym o kilka kilometrów od ich macierzystego domu zakonnego rozstrzelane nad przygotowanym uprzednio dołem. W nim też spoczęły 1 sierpnia 1943 r.

 

 

Fot. Youtube/ IPNtv: Żołnierze Niezłomni – Danuta Siedzikówna „Inka”

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7




 

 

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >