video-jav.net

Kapłani niepodległej

Dobrze jeżeli 11 listopada myśląc o ludziach, którzy tworzyli Niepodległą, tak o politykach jak i wojskowych, będziemy pamiętać o polskich kapłanach, którzy po prostu służyli sprawie Polski, bardzo po cichu, bez splendoru, ale jakże skutecznie i z godnością.

Bartosz Sałaj
Bartosz
Sałaj
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Stulecie polskiej niepodległości skłania wielu do refleksji nad splotem wydarzeń, które w 1918 roku pozwoliły na odrodzenie Polski po okresie narodowej niewoli. Historycy, słusznie z resztą, będą przypominali o sytuacji międzynarodowej, słabości państw zaborczych walczących na frontach I Wojny Światowej, ciągle przypominanej sprawie polski, której należała się obecność na mapie świata czy to w ujęciu Romana Dmowskiego czy Józefa Piłsudskiego.

Na szczęście rocznica, taka jak ta przed nami, pozwala użyć nawet patosu w stwierdzeniu: Polska nie zapomina!

Nie będzie to tekst typowo faktograficzny, z przypomnieniem ciągu przyczynowo-skutkowego, wyciągnięciem wniosków i radości, że wreszcie Polska powstała. Raczej motywatorem autora jest przypomnienie, wydobycie, ze skarbca historii kilku ludzi, o których nie mówi się na lekcjach historii, a pamięć o nich została lekko przykurzona. Na szczęście rocznica, taka jak ta przed nami, pozwala użyć nawet patosu w stwierdzeniu: Polska nie zapomina!

 

Po pierwsze wszyscy przywołani są kapłanami, bo nie pomylę się jeżeli na piśmie wyrażę, że księża na przestrzeni historii Polski współtworzyli jej państwowość, organizację, ustrój, moralność. Prof. Jan Żaryn mówi, że na początku XX wieku wykształciło się na terenach etnicznie polskich pokolenie „niepokornych”, do którego należało wielu kapłanów-społeczników. Gdy w 1905 roku Liga Narodów zorganizowała w Warszawie zjazd, wzięło w nim udział ok. 400 kapłanów, których wizją była budowa nowoczesnego, polskiego narodu w oparciu o społeczną solidarność, której spoiwem była wiara. Ważny był czynnik wchodzenia kapłanów w życie społeczne odradzającego się narodu.

W tym miejscu należy wspomnieć hierarchów Kościoła: prymasa Królestwa Polskiego abpa Aleksandra Kakowskiego i prymasa Polski Edmunda Dalbora na których spoczęła odpowiedzialność formułowanie opinii o niepodległości Polski. Nie sposób pominąć ówczesnego bpa Adama Sapiehy z Krakowa czy abpa Józefa Teodorowicza ze Lwowa, którzy na szczeblach dyplomatycznych angażowali się w rozmowy z episkopatami zagranicznymi, zwłaszcza niemieckim. Jednak mówienie tylko o biskupach było by co najmniej niedopełnieniem pięknej karty, którą zapisali „zwykli” księża walcząc o polską niepodległość.

Warto przypomnieć ks. Ferdynanda Machaja i Józefa Londzina, którzy jako lokalne autorytety reprezentowali polskie interesy Orawy, Spiszu i Śląska Cieszyńskiego, nawet jako delegaci do prezydenta USA Woodrowa Wilsona. Ciekawą postacią jest ks. Karol Woźniak, który w 1914 roku, aby uniknąć służby w wojsku niemieckim udał się na emigrację do Stanów Zjednoczonych, tam wstąpił do wojska, a na wieść o formowaniu polskich oddziałów we Francji pod dowództwem gen. Józefa Hallera, przyjechał do Europy i wstąpił w szeregi Błękitnej Armii, z którą jako kapelan brał udział w wyprawie kijowskiej, a następnie walczył w III powstaniu śląskim.

 

Kolejnym kapłanem jest Antoni Stychel, który już jako młody chłopak angażował się w sprawy polskie będąc członkiem Towarzystwa Tomasza Zana, organizacji niepodległościowej w Wielkopolsce, która nawiązywała do tradycji Towarzystwa Filomatów. Ksiądz Stychel był również jednym z pionierów katolickiego ruchu społecznego w Polsce zakładające Katolickie Towarzystwo Robotników Polskich, a także zaangażowany w sprawę polskiego Śląska. Po odzyskaniu Niepodległości zasiadał w Sejmie Ustawodawczym jako wicemarszałek, będąc jednym z wyróżniających się w pracach nad konstytucją marcową.

Warto wspomnieć ks. Kazimierza Lutosławskiego, brata znanego filozofa Wincentego. Na początku XX wieku był jednym z założycieli elitarnej szkoły „Czteroletnie Ognisko Wychowawcze Wiejskie”. Jednym z jego wychowanków był późniejszy bł. Michał Czartoryski OP, męczennik powstania warszawskiego. Ks. Lutosławski przyjaźnił się także z ks. Władysławem Korniłowiczem, wychowawcą prymasa Wyszyńskiego i twórcą ośrodka dla niewidomych w Laskach. Pasją, ale i szczególnym polem pracy duszpasterskiej ks. Lutosławskiego było harcerstwa. To właśnie ten kapłan jest autorem symbolu polskiego harcerstwa czyli Krzyża Harcerskiego. Do tych kilku postaci można by dopisać jeszcze św. abpa Józefa Bilczewskiego, ks. Ignacego Skorupkę czy ks. Achille Rattiego późniejszego papieża Piusa XI.

 

Wspólnym mianownikiem posługi kapłanów czasów odzyskania niepodległości przez Polskę jest słowo „służba”. Może banalne i oczywiste, ale jakże potrzebne by patrzeć na postacie kapłanów właśnie jako ludzi będących w służbie, czy to na polu działalności duszpasterskiej czy to jako dzielących się swoją wiedzą nabytą podczas studiów specjalistycznych za granicą czy to w życiu politycznym. Z pewnością niezwykłe z historii naszego państwa jest to, że tak bardzo upragniona wolność, która przyszła do 123 latach, została wywalczona na tak wielu płaszczyznach. Dobrze więc jeżeli 11 listopada myśląc o ludziach, którzy tworzyli Niepodległą, tak o politykach jak i wojskowych, będziemy pamiętać o polskich kapłanach, którzy po prostu służyli sprawie Polski, tak bardzo po cichu, bez splendoru, ale jakże skutecznie i z godnością.

 

Bartosz Sałaj

Bartosz Sałaj

Historyk, nauczyciel, czynny uczestnik Ruchu Światło-Życie oraz członek Rady Młodzieżowej Diecezji Radomskiej. Pasjonuje go historia Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Bartosz Sałaj
Bartosz
Sałaj
zobacz artykuly tego autora >

Chwała bohaterom!

Było ich bardzo wielu. Szacuje się, że w powojennej, antykomunistycznej konspiracji brało udział nawet 180 tysięcy osób. Z rąk NKWD i UB śmierć poniosło około 15 tysięcy

Polub nas na Facebooku!

1/3
Generał August Emil Fieldorf "Nil"
2/3
August Fieldorf "Nil" z rodziną
3/3
August Fieldorf "Nil" w więzieniu na Mokotowie | fot. Archiwum IPN
poprzednie
następne


August Fieldorf “Nil”

Generał Wojska Polskiego, walczył w trakcie Kampanii Wrześniowej 1939, w latach 1940-45 organizator działalności konspiracyjnej, w 1942 mianowany dowódcą KEDYWu. Aresztowany w 1950 pomimo wcześniejszych prób “ujawnienia się”, za co obiecywano ułaskawienie. Torturowany odmówił współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa. Skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano w 1953 r. Prokurator PRL, Witold Gatner, tak opisał ostatnie chwile skazanego: Byłem zdenerwowany, napięty. Czułem, że trzęsą mi się nogi. Skazany patrzył mi cały czas w oczy. Stał wyprostowany. Nikt go nie podtrzymywał. Po odczytaniu dokumentów zapytałem skazanego, czy ma jakieś życzenie. Na to odpowiedział: «Proszę powiadomić rodzinę». Oświadczyłem, że rodzina będzie powiadomiona. Zapytałem ponownie, czy jeszcze ma jakieś życzenia. Odpowiedział, że nie. Wówczas powiedziałem: «Zarządzam wykonanie wyroku». Kat i jeden ze strażników zbliżyli się (…). Postawę skazanego określiłbym jako godną. Sprawiał wrażenie bardzo twardego człowieka. Można było wprost podziwiać opanowanie w obliczu tak dramatycznego wydarzenia.

1/3
Danuta Siedzikówna “Inka”
2/3
Sanitariuszka V Dywizji Wileńskiej AK pod dowództwem Łupaszki
3/3
Zdewastowany pomnik Inki w krakowskim Parku Jordana | fot. Maciej Janiec / flickr.com
poprzednie
następne


Danuta Siedzikówna “Inka”

W 1943 po zamordowaniu matki przez Gestapo wstąpiła do AK. W 1945 aresztowana przez NKWD. Uwolniona podczas transportu wróciła do walki w zbrojnym ruchu oporu jako sanitariuszka. Zdradzona przez łączniczkę Łupaszki, która rozpoczęła współpracę z UB. Po aresztowaniu umieszczona w gdańskim więzieniu jako “więzień specjalny”. W trakcie długotrwałego śledztwa bita i torturowana, odmówiła składania zeznań. W grypsie przekazanym współwięźniarkom napisała: Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba. Skazana na karę śmierci przez rozstrzelanie. Zginęła razem z Feliksem “Zagończykiem” Selmanowiczem. Jej ostatnie słowa brzmiały: Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszko!. Do 2014 roku miejsce jej pochówku pozostawało nieznane.

 

1/3
Rotmistrz Witold Pilecki
2/3
Witold Pilecki podczas procesu sądowego
3/3
Ława oskarżonych w procesie Witolda Pileckiego (marzec 1948)
poprzednie
następne


Rotmistrz Witold Pilecki

Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej. W październiku 1939 jego pluton przeszedł do konspiracji. On sam zajął się organizacją zbrojnego polskiego podziemia. W 1940 roku postanowił przedostać się do Auschwitz. W tym czasie bardzo niewiele wiedziano na temat niemieckich obozów koncentracyjnych i ich celu. W Oświęcimiu spośród więźniów utworzył grupę konspiracyjną. Z obozu uciekł w 1943. Sporządził tzw. “Raporty Pileckiego”, w których jako jeden z pierwszych informował Aliantów o Holocauście i postępowaniu Niemców. Przedostał się do stolicy, gdzie wziął udział w Powstaniu Warszawskim. W 1944 – 45 przebywał w niewoli niemieckiej. Po zajęciu Polski przez ZSRR rozpoczął organizację kolejnej, nowej siatki wywiadowczej. W 1946 ze względu na grożące mu niebezpieczeństwo otrzymał rozkaz ucieczki z kraju, którego nie wykonał. Nie zgadzał się na zaprzestanie walki – uważał, że mogłoby to doprowadzić do zniszczenia narodu. W 1947 roku został aresztowany. Przeżył jedno z najokrutniejszych śledztw prowadzonych przez komunistyczne służby. Podczas widzenia z żoną opisał je słowami Ja już żyć nie mogę, mnie wykończono. Bo Oświęcim to była igraszka. W celi czytał książkę “O naśladowaniu Chrystusa” autorstwa Tomasza á Kampisa. W 1948 roku po publicznym procesie został skazany na karę śmierci. Po wysłuchaniu mowy sędziego powiedział: Starałem się tak żyć, abym w godzinie śmierci mógł się raczej cieszyć, niż lękać. Wyrok wykonał Piotr Śmietański strzałem w tył głowy. Do jego pośmiertnej rehabilitacji doszło dopiero w 1990 roku. W 2006 został odznaczony przez Lecha Kaczyńskiego Orderem Orła Białego, a w 2013 podniesiony stopniem do pułkownika.

 

1/3
Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka"
2/3
Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka"
3/3
Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka"
poprzednie
następne


Zygmunt Szendzielarz “Łupaszko”

Jako major Wojska Polskiego brał udział w Kampanii Wrześniowej. W konspiracji przyjął pseudonim “Łupaszko”. Oddział, którym w 1943 r. dowodził liczył 100 osób i został przekształcony w 5 Wileńską Brygadę AK. Otoczony w 1944 przez Sowietów rozwiązał oddział i rozkazał żołnierzom powrót do domu. Brygadę sformował ponownie jesienią wciągając w jej skład członków wielu innych oddziałów partyzanckich. W 1945 roku jego ugrupowanie liczyło już ponad 300 członków. Otrzymał jednak rozkaz rozwiązania oddziału. Sam pozostał w ruchu oporu i skierowano go do pracy propagandowej. W jednej ze swoich ulotek napisał: Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich […] My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków Domagających się wolności i sprawiedliwości. W 1946 sformował ponownie oddział partyzancki, z którym walczył do 1947 roku. Aresztowany w 1948 przebywał w warszawskim więzieniu do 1951. Podczas procesu nie wypierał się swojego udziału w walce zbrojnej ani nie poprosił o łaskę. Skazano go na osiemnastokrotną karę śmierci. Wyrok wykonano 8 lutego 1951 roku. Do 2013 roku miejsce jego pochówku pozostawało nieznane.

 

1/3
Hieronim Dekutowski "Zapora" (po lewej) i Zdzisław Broński "Uskok"
2/3
Hieronim Dekutowski w armii polskiej we Francji (1940)
3/3
Hieronim Dekutowski z oddziałem
poprzednie
następne


Hieronim Dekutowski “Zapora”

Major Wojska Polskiego. W 1939 roku przedostał się do Francji, gdzie dołączył do formujących się polskich oddziałów. Po kapitulacji Francji przedostał się do Wielkiej Brytanii skąd jako Cichociemny został w 1941 wysłany do Warszawy. Jest jednym z organizatorów polskiego walczącego podziemia. Należał do dowództwa AK i KEDYWu. Łącząc kilka jednostek Armii Krajowej stworzył w 1944 roku największy oddział partyzancki na Lubelszczyźnie. W latach 1945-46 przeprowadził bardzo wiele akcji wymierzonych w koministów. W 1947 zaprzestał zbrojnego oporu. Zdradzony podczas próby ucieczki do Wielkiej Brytanii i aresztowany. Przeżył trwające prawie rok bardzo okrutne śledztwo. Wraz z kilkoma swoimi również aresztowanymi kolegami skazany na wielokrotną karę śmierci. Razem planowali ucieczkę, ale jeden z nich licząc na złagodzenie wyroku zdradził ich zamiary. Dekutowski został zabity w wieku 30 lat w 1949 roku. Po przeprowadzonym śledztwie, w chwili śmierci miał złamane ręce, żebra, nos, wyrwane paznokcie i wybite zęby. Mimo to jego ostatnie słowa brzmiały: Przyjdzie zwycięstwo! Jeszcze Polska nie zginęła!

 

1/3
Łukasz Ciepliński
2/3
Łukasz Ciepliński jako dowódca plutonu ppanc. 62 pp. w Bydgoszczy, witany po powrocie pułku z ćwiczeń | fot. YouTube
3/3
Gryps Łukasza Cieplińskiego pisany do rodziny z celi więziennej | fot. YouTube
poprzednie
następne


Łukasz Ciepliński “Pług”

W trakcie Kampanii Wrześniowej walczył w wojskach przeciwpancernych. W bitwie pod Witkowicami zniszczył aż sześć niemieckich czołgów. Zaraz po zakończeniu walk zaangażował się w działania konspiracyjne. Zorganizował wywiad i kontrwywiad polskiego podziemia. Jego ludzie odkryli tajną kwaterę Hitlera oraz przechwycili ważne elementy rakiet V1 i V2. Po II wojnie walczył w szeregach Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość doprowadzając do bardzo wysokiego poziomu jej działalność wywiadowczą i propagandową. Aresztowany w 1947 pisał do swojej żony z celi: Bogu dziękuję za to, że mogę umierać za Jego wiarę świętą, za moją Ojczyznę i za to, że dał mi taką żonę i wielkie szczęście rodzinne. Przeżył niezwykle brutalne śledztwo. Przed sądem powiedział: Staję przed zarzutem zdrady narodu polskiego, a przecież już w młodości życie moje Polsce ofiarowałem i dla niej chciałem pracować. Dla mnie sprawa polska była największą świętością. Skazano go na pięciokrotną karę śmierci. Wyrok wykonano strzałem w tył głowy. Jego miejsce pochówku do dzisiaj nie jest znane.