video-jav.net

Czy Chesterton zostanie świętym?

Nawrócony w 1922 na katolicyzm Glibert K. Chesterton bez wątpienia jest najbardziej znanym apologetą chrześcijańskim i jednym z najlepszych pisarzy XX wieku. Jego dorobek literacki wniósł olbrzymi wkład w propagowanie katolickiego postrzegania rzeczywistości i do dzisiaj stanowi materiał do rozważań. Ostatnio przez zagraniczny Internet przetoczyła się dyskusja nad rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego tego wielkiego pisarza-katolika.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Dale Ahlquist z American Chesterton Society jest przekonany, że sprawa świętości Chestertona nie pozostawia żadnych złudzeń.  Potwierdzeniem tego jest fakt, iż biskup z Northampton, Peter Doyle, wyznaczył ks. Johna Udrisa do zbadania całości dzieła pisarskiego Chestertona i zebrania świadectw o jego świętości. Jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie to do Stolicy Apostolskiej wpłynie wniosek o uznanie pisarza Sługą Bożym i wtedy oficjalnie rozpocznie się jego proces beatyfikacyjny. Z informacji zbieranych przez ACS wynika, że pisarz cieszy się na świecie powszechnym kultem, a szczególnie ceniony jest w Stach Zjednoczonych, Kanadzie i Ameryce Południowej.

Bardzo popieram beatyfikacyjne starania i jestem przekonany, że Chesterton zasługuje na szacunek nie tylko ze względu na „tęgą głowę”, ale także ze względu na świętość życia i umiłowanie chrześcijańskiego Boga. W jego tekstach daje się odczuć prorocki duch i prowadzenie przez Boga. Głębia myśli powala na kolana, a każde zdanie może być cytowane jako złota sentencja. Szczególnie w „Ortodoksji” daje się odczuć jego wiarę. Już po przeczytaniu kilku rozdziałów czytelnik ma wrażenie, że autor nie tylko wierzy w Boga, ale wie, że chrześcijaństwo to najlepsza droga, którą człowiek może w życiu wybrać. W swoich książkach staje w obronie chrześcijaństwa wykorzystując logiczne argumenty i obnażając głupotę „myślenia heretyckiego”. Jego styl charakteryzuje się tym, że często nie szczędzi gorzkich słów i jednocześnie potrafi ze swoimi oponentami zachowywać przyjacielskie stosunki w świecie realnym. Czy nie jest to kolejny dowód na świętość pisarza i wypełnianie przykazania miłości nieprzyjaciół?

Miejmy nadzieje, że już niedługo westchniemy w niebo słowami: Święty Gilbercie, módl się za nami!


ks. Mateusz Szerszeń CSMA

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Wyklęci z krwi i kości

Przez kilkadziesiąt lat historia o nich milczała. Ze śmietnika pamięci wydobyli ich młodzi ludzie, którym imponowała walka o wolność Polski. Choć do tej pory szereg życiorysów Żołnierzy Wyklętych wzbudza kontrowersje, urzekają oni swoją niezłomnością oraz niezwykłym świadectwem wiary w Boga.

Maciej Skotnicki
Maciek
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

“Ponieważ żyli prawem wilka, historia o nich głucho milczy”. Gdy Zbigniew Herbert w latach 90’ pisał ten wiersz dedykowany żołnierzom zbrojnego podziemia antykomunistycznego, z pewnością tak było. Dziś wiedza o żołnierzach walczących z komunistycznym okupantem, jakim była PRL, jest coraz bardziej powszechna.

Moja przygoda z Wyklętymi rozpoczęła się pięć lat temu. Było to na drugim roku studiów. Wcześniej, w szkole średniej, nie słyszałem nic na temat zbrojnego podziemia antykomunistycznego, mimo że byłem w klasie humanistycznej z rozszerzoną historią. Takie postaci, jak Witold Pilecki, Hieronim Dekutowski “Zapora”, czy Danuta Siedzikówna “Inka” poznałem wstępując do Stowarzyszenia Studenci dla RP.

Kiedy czytamy życiorysy żołnierzy walczących po 1945 roku na terenie Polski, możemy zauważyć, że od początku ich walka była skazana na porażkę. Niewielki odsetek społeczeństwa, stojący w opozycji do wielkiego aparatu represji, nie mógł w żaden sposób odnieść zwycięstwa, przynajmniej zbrojnego. Dlaczego więc uznajemy ich za bohaterów narodowych?

Aby to zrozumieć, przeanalizujmy etos rycerski, na których zostało wychowane pokolenie idące w bój podczas Powstania Warszawskiego, a potem nazwane “bandami” przez peerelowskie władze. Pierwszą jego odnogą jest umiłowanie wolności, której doświadczyli, żyjąc w II Rzeczypospolitej Polskiej. Można powiedzieć, że stali się oni pomostem między II RP, a PRL, przekazując nam – młodym ludziom – wielki depozyt wartości, jakimi przesiąknęli, słuchając świadectw powstańców styczniowych, których traktowali tak, jak my żyjących między nami żołnierzy AK.

Wielu historyków w swoich pracach naukowych wskazuje, iż to właśnie okres dwudziestu lat wolności Polski między dwiema wojnami dał silny impuls naszym przodkom do tego, aby przeciwstawić się okupantowi niemieckiemu, a potem sowieckiemu. Bez poznania tego etosu my, współcześni Polacy, wychowywani po 1989 roku, nie zrozumiemy motywacji, które gnały “Zaporę”, “Nila”, czy “Roja” do tak desperackich czynów.

Drugą zaś odnogą, bez której nie moglibyśmy mówić o fenomenie Państwa Podziemnego oraz Żołnierzy Wyklętych, jest szczególne powierzenie swojego losu Bogu. Wiele razy zastanawiałem się, czy byłbym w stanie pójść na ochotnika do piekła, jak zrobił Witold Pilecki, idąc dobrowolnie do Auschwitz. Jego zadaniem było sprawdzenie, czy rzeczywiście owe obozy koncentracyjne stworzone przez Niemców, były fabrykami śmierci.

Odpowiedź na to pytanie pojawiła się w momencie, kiedy w jednym z wywiadów, syn Rotmistrza Andrzej, powiedział, iż jego ojciec dbał, aby jego dzieci były wychowywane w wierze. Wspomniał również, że jego ostatnią wolą, którą powiedział swojej żonie Marii, było czytanie dzieciom fragmentów książki Tomasza a Kempis “O naśladowaniu Chrystusa”. I właśnie ta pozycja, przeznaczona początkowo dla zakonników kontemplacyjnych, jest kluczem do zrozumienia motywacji, jakimi kierował się w swoim życiu Rotmistrz.

Nie tylko “najdzielniejszego z dzielnych”, ale życiorysy wielu Wyklętych są przepełnione szczególną troską o wychowanie przyszłych pokoleń w wierze. Takim przykładem może być Łukasz Ciepliński ps. “Pług”, który 1 marca 1951 roku wraz ze swoimi towarzyszami z IV Zarządu Głównego WiN, został zamordowany strzałem w tył głowy. Na pamiątkę tego wydarzenia pierwszy dzień marca jest uznany Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Przed egzekucją Ciepliński napisał do swojego syna bardzo przejmujący gryps, w którym możemy przeczytać: “Bądź Polakiem, to znaczy całe zdolności zużyj dla dobra Polski i wszystkich Polaków [fragment nieczytelny] Bądź katolikiem, to znaczy pragni[j] poznać Wolę Bożą, przyjmij ją za swoją i realizuj w życiu. Katoli[k] to nie niedołęga, ale zdolny przedsiębiorczy, służący dobru i walczący ze złem. Przez wyks[z]tałcenie umysłu i charakteru osiągnąć musisz odpowiednie stanowisko społeczne – by cele te móc realizować”. Myślę, że ten fragment może stanowić testament wszystkich Wyklętych, pozostawiony nam, młodym Polakom.

Mit Żołnierzy Wyklętych jako zbiór postaw kształtujących obecną rzeczywistość, przedzierał się do świadomości społecznej bardzo długo. Niektórzy nie szczędzili oszczerczych słów wymierzonych w Niezłomnych, zarzucając im zbrodnie na cywilach, czy akty rabunkowe. W czasie działań zbrojnego podziemia antykomunistycznego istniały grupy bandyckie, które wielokrotnie podszywały się pod oddziały Wojska Polskiego. Nie mają oni nic wspólnego z bohaterami, o których wspomniałem powyżej.

Musimy zdać sobie również sprawę, że wielu z tych bohaterów ma “skazę” na swoim honorze. Ocenianie ich decyzji, bez zwracania uwagi na to, iż nieśli oni na swoich barkach bagaż kilku lat wojny, podczas której mordowano na ich oczach bliskich i przyjaciół, jest moim zdaniem lekkomyślne. Dziś możemy twierdzić, że jeden, czy drugi Wyklęty mógł się zachować inaczej w danej sytuacji. Takich ocen dokonujemy siedząc w ciepłym pokoju, czując się bezpiecznie.

Właśnie te “skazy” powodują, że historia Żołnierzy Wyklętych urzekła młode pokolenie Polaków, bo to właśnie oni wykopali ich ze śmietnika historii, uważając Pileckiego, “Inkę”, “Nila” i wielu, wielu innych za wzory do naśladowania. Jedną z takich akcji, która przybliża sylwetki Niezłomnych, są realizowane od pięciu lat przez moje stowarszyszenie “Namioty Wyklętych”. Idea wydarzenia jest bardzo prosta. W centrach polskich miast rozkładamy obozowisko wojskowe, w którym każdy przechodzień, czy turysta może zapoznać się z bohaterami, którzy mieli być zapomnieni.

Czego my, jako młodzi ludzie możemy się nauczyć od Wyklętych? Przede wszystkim wartości, które od zarania naszych dziejów powiewały na polskich sztandarach, zawartych w haśle “Bóg, Honor i Ojczyzna”. W świecie, który wmawia nam, że nie ma uniwersalnych wartości, następuje relatywizacja i degradacja wszystkiego, etos Żołnierzy Wyklętych jest nam wszystkim potrzebny. Wzmacnia on naszą tożsamość narodową, wbrew temu, co proponuje dzisiejszy świat. Takie silnie pozytywne osobowości, jak Rotmistrz Witold Pilecki, August Emil Fieldorf “Nil”, czy Hieronim Dekutowski “Zapora” są drogowskazami dla nas, aby nie zatracić się w dzisiejszym świecie.

Maciej Skotnicki

Maciek Skotnicki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Maciej Skotnicki
Maciek
Skotnicki
zobacz artykuly tego autora >