video-jav.net

„Oblicze ojczyzny” według Różewicza

Z czym Wam się kojarzy słowo „ojczyzna”? Mi z napisem na koszulkach i frazą „Śmierć zdrajcom ojczyzny”.

Wwwirgiliusz
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z czym Wam się kojarzy słowo „ojczyzna”? Mi z napisem na koszulkach i frazą „Śmierć zdrajcom ojczyzny”. Kiedyś nawet spytałem starego dobrego kolegę, który na FB użył tejże frazy, komu mianowicie chciałby zadać tę śmierć i jak to się ma do jego chrześcijańskiego poglądu na świat.

Kolega wpis usunął, okazało się więc, że był prawdziwym chrześcijaninem i że poważnie traktuje przykazanie „nie zabijaj”. Bez wyjątków. Nawet dla mnie.

Czymże jest ojczyzna? – zadał sobie pytanie Różewicz. Zadał je, bo to szczególarz, którego wojna nauczyła, żeby we wszystko zwątpić i wszystko od nowa próbować zrozumieć. Zwróćcie uwagę na bliskie położenie słów ojczyzna i ojciec. Podmiot liryczny chyba to zrobił, bo pisze po prostu, że „Ojczyzna to kraj dzieciństwa” oraz „Miasto miasteczko wieś/Ulica dom podwórko”. Logiczne prawda?

Twierdzi potem, że ojczyzna rośnie wraz z dzieckiem, a właściwie to raczej dziecko więcej postrzega: las, pola (wybaczcie mu to dawno temu było;-) ), groby. Bo jak zgrabnie zauważa podmiot liryczny:

„Na początku ojczyzna
Jest blisko
Na wyciągnięcie ręki”

A później?

„Dopiero później rośnie
Krwawi
Boli”.

Rosły Wam nogi? Bolało prawda? Kiedy (myślący) człowiek zaczyna rosnąć, to ojczyzna musi go boleć. Przynajmniej i podmiotowi lirycznemu i mnie się tak wydaje. Musi boleć tym, co w niej jest nie tak, co jest do zmiany. Co jest głupie, parszywe, okropne, wstydliwe. Boli, bo ojczyzna jest nam bliska, zdążyliśmy w nią wrosnąć poprzez dom, ulicę, pole, cmentarz, ale już nie umiemy nie widzieć jej innego oblicza. W dzisiejszych czasach, ale w sumie nie tylko, na ból reaguje się ucieczką. Łykamy pigułeczki, idziemy do specjalisty, odrzucamy ból jak najdalej od siebie. Jednak to nie jest jedyna postawa z możliwych. W buddyjskich medytacjach na przykład możemy spotkać podejście, że jeśli mnie coś boli, uwiera, męczy, to należy sobie to uświadomić. Skoro boli, to niech to przynajmniej naprawdę poczuję. Odnoszę wrażenie, że to właśnie o ojczyznie chce nam powiedzieć ten wiersz.

Wwwirgiliusz autor bloga http://ojciecwwwirgiliusz.pl

Odkryj klasyki literatury – zajrzyj na naszego fanpage’a Najpiękniejsze wiersze patriotyczne

Reklama

Wwwirgiliusz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Wwwirgiliusz
zobacz artykuly tego autora >

„Mistrz i Małgorzata” – powieść o miłosierdziu

Jako ludzie żyjący w świecie Internetu i telewizji, zabiegani, potrafiący się skupić tylko na krótką chwilę na szybko zmieniających się kolorowych obrazkach, męczymy się czytaniem. Czytanie wymaga przecież wysiłku i skupienia. Dlatego chętnie oglądamy ekranizacje powieści, najlepiej takie w typie wideoklipu - krótko, dynamicznie i na temat.

Dorota
Bajorek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W filmie na podstawie „Mistrza i Małgorzaty” twórcy mają pole do popisu. Odrobina horroru i jednocześnie komedia z udziałem ekipy szatana, gorący romans, sceny fantasy z latającymi wiedźmami, czy mroczny dramat czasów stalinowskich. Do tego pulsująca muzyka podkręcająca obraz – czyli to, co przyciąga odbiorcę. Na pytanie – skąd takie pomysły, odpowiedź jest prosta – to wszystko i wiele więcej można znaleźć przecież w powieści Michaiła Bułhakowa.

„Mistrz i Małgorzata” to genialna wielowątkowa powieść, w której przedstawiona została rzeczywistość Moskwy lat 30-tych XX wieku, ale jednocześnie filozoficzna przypowieść na temat dobra i zła. Autor pomyślał i stworzył ją jako powieść w powieści, by w wątku Piłata i jego sądu nad Jeszuą Ha – Nocri przeprowadzić studium ludzkiej natury. O czym więc tak naprawdę jest powieść Bułhakowa? Przyjrzyjmy się temu dokładniej.

 

Pierwsze skojarzenie to oczywiście wątek miłosny obecny w powieści. Mistrz i zakochana w nim Małgorzata walczą o swoje uczucie z przeciwnościami losu. Kobieta dba nie tylko o ukochanego, ale także o dzieło jego życia. Przy okazji poświęca się bezgranicznie, by go uratować ze szpitala psychiatrycznego. Wątek Mistrza dotyka wielu kwestii – sensu miłości, twórczości artystycznej w systemie totalitarnym, ale także wyobrażeń o życiu wiecznym. Inna narzucająca się tematyka powieści dotyczy życia w ZSRR w czasach stalinowskich. Moskwa to mroczne miasto, w którym panuje terror, ludzie znikają w tajemniczych okolicznościach, a cenzura szaleje.

I wreszcie Woland. Jego obecność w tekście sprawia, że chętnie nazywa się utwór Bułhakowa powieścią o szatanie. Ale to nieprawda. Woland to nie złośliwy, okrutny demon, bo przecież nie namawia do czynienia zła, to raczej mędrzec, który jedynie obnaża ludzkie słabości i wyśmiewa je w dogodnych sytuacjach takich jak pokaz czarnej magii w Teatrze Variete. To nie ten szatan sprawił, że społeczeństwo jest zastraszane, a ludzie się nawzajem krzywdzą. Więc wygląda na to, że za dobro i zło odpowiedzialni są po prostu ludzie, a powieść w filozoficzny sposób opowiada o człowieku, jego psychice, postrzeganiu rzeczywistości, cierpieniu, szczęściu, poczuciu wolności i wszystkim, co związane jest z życiem w określonych warunkach. Znamienne stają się w tej sytuacji słowa Wolanda, który twierdzi w rozmowie z Mateuszem Lewi, że w kwestii dobra i zła chodzi jedynie o rozłożenie akcentów. I pyta go, co by się stało z dobrem, gdyby na świecie nie było zła. Przecież nie byłoby ono wówczas widoczne. 

 

Powieść Bułhakowa ma także silny związek z Biblią. Było to ze strony autora posunięcie niezwykle odważne w czasach zupełnego ideologicznego odejścia od religii. Tym bardziej, że „Mistrz i Małgorzata” to książka o miłosierdziu czyli współczuciu, z którego wynika aktywna pomoc potrzebującemu człowiekowi. Dowodem na to są przede wszystkim rozdziały przedstawiające historię Poncjusza Piłata i sądzonego przez niego skazańca. Pojawiają się tu wydarzenia znane z ewangelii, ale także interpretacja faktów i uczucia bohaterów rozgrywającego się dramatu. Piłat znalazł się w sytuacji bez wyjścia, nie chciał, ale musiał skazać Jeszuę, bo ten wystąpił przeciwko Cezarowi.

Jednak potem nie potrafił sobie poradzić z tym, co zrobił. Dręczyły go żal i wyrzuty sumienia, a skazańca widział w snach. Cierpienie towarzyszyło mu tuż po śmierci Jeszuy, ale także potem przez całą wieczność. Przez następne 2 tysiące lat siedzi w swoim fotelu na tym samym placu, rozmawia sam ze sobą, chce dokończyć rozmowę ze skazańcem. Dopiero Woland ze swoją świtą uwalnia Piłata od wiecznej męki i wtedy prokurator Judei może spotkać się wreszcie z tak długo wyczekiwanym Jeszuą, odchodzi w bezkres i doznaje przebaczenia po raz drugi. Przed śmiercią Ha – Nocri wybacza mu przecież po raz pierwszy. 

 

Miłosierdzia dostąpiła w powieści także skrzywdzona przez los Frieda. Młodziutka służąca została podstępnie uwiedziona przez właściciela gospody, w której pracowała. Niestety nie pozostało to bez konsekwencji. Frieda urodziła synka, jednak przerażona i pozostawiona bez środków do życia, w szoku dusi dziecko chusteczką. Potem cierpi wieczne katusze i podczas balu u szatana błaga Małgorzatę o pomoc. Królowa balu natychmiast widzi jawną niesprawiedliwość, rozumie, że karę powinien ponieść przede wszystkim bezwzględny ojciec dziecka i rozumiejąc tragiczny los kobiet, prosi o łaskę dla Friedy. Ten akt miłosierdzia sprawia, że cierpiąca dusza zostaje uwolniona.

To oczywiście tylko kilka z wielu wymiarów powieści. „Mistrza i Małgorzatę” trzeba smakować i powoli wgryzać się w kolejne jej warstwy, a pewne jest, że w całym bogactwie powieści i tak za każdym razem możemy znaleźć coś nowego, na co wcześniej nie zwróciliśmy uwagi.

Reklama

Dorota Bajorek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dorota
Bajorek
zobacz artykuly tego autora >
Share via