video-jav.net

Zakończył się I etap Synodu

Pierwszy etap Synodu dobiegł końca. Był poświęcony na dyskusję nad pierwszą częścią dokumentu roboczego, mówiącego o wsłuchiwaniu się w młodzież, poznawaniu jej realnej sytuacji.

Polub nas na Facebooku!

Dziś rano w auli synodalnej zaprezentowane zostały sprawozdania z 14 grup językowych, w których przez ostatnie dni toczyła się dyskusja. Jak mówi abp Stanisław Gądecki w zależności od grupy, ich sprawozdawcy proponowali nowy, własny opis sytuacji albo zgłaszali zastrzeżenia i propozycje do tekstu dokumentu roboczego.

– Wydaje mi się, że najbardziej znaczące zmiany, o jakie proszą niektóre relacje, dotyczą bardziej pozytywnego spojrzenia na samą młodzież, która nie jest jakąś grupą obok Kościoła, ale grupą w Kościele. Skądinąd pragnienie, aby Kościół był przedstawiany jako jedna rodzina wracało bardzo często w dzisiejszych relacjach. Co ważne i pocieszające, podkreśla się samą misję zbawczą, dla jakiej jest ustanowiony Kościół i w jakiej, ostatecznie, są też umieszczeni młodzi – powiedział metropolita poznański.

Rezultaty dyskusji w małych grupach zaprezentowano również podczas popołudniowego spotkania z dziennikarzami. Obecni na spotkaniu z dziennikarzami uczestnicy synodu po raz kolejny zwrócili uwagę na wielką różnorodność sytuacji. U nas na przykład – mówił kard. Désiré Tsarahazana z Madagaskaru – Kościół nadal jest darzony wielkim zaufaniem i większość młodych katolików angażuje się w życie chrześcijańskie. W tych dniach przeżywamy na przykład wielkie, krajowe dni młodzieży, z wielotysięcznym udziałem młodych. Naszym podstawowym problemem pozostaje jednak skrajne ubóstwo i korupcja – dodał malgaski kardynał.

Z kolei kard. Oswald Gracias z Indii przyznał, że choć uczestniczył w przygotowaniach do synodu, samo zgromadzenie synodalne nie oszczędziło mu niespodzianek. – Co mnie uderzyło i czego się nie spodziewałem, to fakt, że w wielu wystąpieniach młodych pojawia się prośba o lepszą liturgię. Dla mnie to prawdziwe odkrycie. Okazuje się, że liturgia jest jednak bardzo ważna. Młodzi mówią do nas: dajcie nam Słowo Boże, postarajcie się, aby liturgia do nas przemawiała, wyjaśnijcie ją nam, pomóżcie nam doświadczać Boga na liturgii. Osobiście myślałem, że to pokolenie nie interesuje się liturgią. Nie miałem racji. Tego się nie spodziewałem – przyznał arcybiskup Bombaju.

KAI/ot

Jak Marta i Maria uczą nas chrześcijańskiego życia

Jest wielu chrześcijan, którzy są w niedzielę na Mszy św., ale potem są zawsze zajęci, stają się wyznawcami religii zwanej zapracowaniem. Czynią dobro, ale nie dobro chrześcijańskie, brakuje im kontemplacji - to słowa Franciszka z dzisiejszej porannej homilii w Domu św. Marty,

Polub nas na Facebooku!

Punktem wyjścia papieskich rozważań była dzisiejsza Ewangelia z dnia czyli opowieść o Marcie i Marii, siostrach Łazarza, do których w gościnę przyszedł Jezus (Łk 10,38-42).

Franciszek zauważył, że te dwie siostry uczą nas jak żyć po chrześcijańsku. Maria słuchała Pana, natomiast Marta była zdekoncentrowana, bo zajęta była posługiwaniem innym. Była jedną z tych mocnych kobiet, zdolnych by czynić wymówki Jezusowi po śmierci swego brata Łazarza. Jest kobietą przebojową, odważną, ale brakuje jej kontemplacji, nie potrafi „marnować czasu, by wpatrywać się w Pana”.

– Jest wielu chrześcijan, którzy są w niedzielę na Mszy św., ale potem są zawsze zajęci. Nie mają czasu dla swoich dzieci, nawet na zabawę ze swoimi dziećmi: to okropne, gdy wymawiają się, że mają dużo pracy, są bardzo zajęci i w końcu stają się czcicielami tej religii, która nazywa się zapracowaniem: należą do grupy aktywistów, którzy nieustannie coś robią… ale nie potrafią się zatrzymać, spojrzeć na Pana, przyjąć Ewangelię, słuchać Słowa Pana, otworzyć swojego serca… zawsze język rąk, zawsze… I czynią dobro, ale nie dobro chrześcijańskie: ludzkie dobro. Brakuje im kontemplacji. Marta tego nie zauważyła. Odważna, zawsze przebojowa, brała rzeczy w swoje ręce, ale brakowało jej pokoju: marnowania czasu na wpatrywanie się w Pana – powiedział papież.

Ojciec Święty wskazał, że natomiast Maria nie oddawała się słodkiemu lenistwu. Wpatrywała się w Pana, bo On poruszał jej serce i stąd czerpała inspirację do swej pracy. Podobnie jak nakazywał później swoim mnichom św. Benedykt, kierowała się zasadą „módl się i pracuj”. Także św. Paweł, gdy Bóg wybrał go nie wyruszył natychmiast, by głosić słowo Boże, ale poszedł się modlić, kontemplować tajemnicę Jezusa Chrystusa, która została mu objawiona. Wszystko, co czynił, dokonywał z tym duchem kontemplacji, wpatrując się w Pana.

– To Pan przemówił do jego serca, ponieważ Paweł był zakochany w Panu. I to jest kluczowe słowo, aby nie popełniać błędów: być rozmiłowanym. Aby wiedzieć gdzie jesteśmy, by nie przesadzić uciekając się do nazbyt abstrakcyjnej kontemplacji, nawet gnostyckiej czy też pogrążając się w aktywizmie, gdy jesteśmy zbyt zajęci, musimy zadać sobie pytanie: Czy jestem zakochany w Panu? Czy jestem pewien, jestem pewna, że On mnie wybrał? Albo żyję moim chrześcijaństwem tak, że czynię mnóstwo rzeczy, ale czy moje serce kontempluje? – stwierdził Franciszek.

Na zakończenie papież wskazał na konieczność łączenia kontemplacji i służby.

„Niech każdy z nas pomyśli: ile czasu dziennie rozważam tajemnicę Jezusa? A potem: jak pracuję? Czy pracuję tak bardzo, że wydaje się to alienacją, czy dziełem zgodnym z moją wiarą, czy traktuję pracę jako służbę wypływającą z Ewangelii? Warto abyśmy o tym pomyśleli” – powiedział Ojciec Święty na zakończenie swej homilii.

KAI/ad