Papież: Wniebowzięcie to krok skromnej Dziewicy z Nazaretu, ale wielki skok dla ludzkości

– Kiedy człowiek postawił stopę na księżycu, powiedziano zdanie, które stało się sławne: „To mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. Istotnie, ludzkość osiągnęła cel historyczny. Ale dzisiaj, we Wniebowzięcie Maryi, świętujemy nieskończenie większe osiągnięcie. Matka Boża postawiła swoje stopy w niebie – powiedział Papież Franciszek w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”.

Polub nas na Facebooku!

W czasie dzisiejszego rozważania przed modlitwą Anioł Pański Franciszek przypomniał słowa amerykańskiego kosmonauty Neila Armstronga, wypowiedziane po wylądowaniu na Księżycu: „To mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. Zaznaczył, że we Wniebowzięcie Maryi “świętujemy nieskończenie większe osiągnięcie. Matka Boża postawiła swoje stopy w niebie: poszła tam nie tylko w duchu, ale także z ciałem, całą sobą”. Papież zachęcił też do wielbienia Boga za każdy dzień, który nam daje, za to, że nas miłuje i zawsze nam przebacza, za Jego czułość. – Jeśli, podobnie jak Maryja, pamiętamy o wielkich rzeczach, które czyni Pan, jeśli przynajmniej raz dziennie będziemy Go uwielbiać, to wówczas uczynimy wielki krok naprzód. Serce będzie się poszerzać, będzie wzrastała radość – powiedział Franciszek.

 

Oto całe rozważanie papieża Franciszka

Kiedy człowiek postawił stopę na księżycu, powiedziano zdanie, które stało się sławne: „To mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. Istotnie, ludzkość osiągnęła cel historyczny. Ale dzisiaj, we Wniebowzięcie Maryi, świętujemy nieskończenie większe osiągnięcie. Matka Boża postawiła swoje stopy w niebie: poszła tam nie tylko w duchu, ale także z ciałem, całą sobą. Ten krok skromnej Dziewicy z Nazaretu był wielkim skokiem ludzkości. Na niewiele się zda wyprawa na księżyc, jeśli nie będziemy żyli jak bracia na Ziemi. Ale budzi w nas nadzieję fakt, że jedna z nas żyje w niebie ze swoim ciałem: rozumiemy, że jesteśmy cenni, przeznaczeni do zmartwychwstania. Bóg nie pozwoli, aby nasze ciała zniknęły w nicości. Z Bogiem nic nie ulegnie zatraceniu! W Maryi cel został osiągnięty i mamy przed oczami motyw, dla którego pielgrzymujemy: nie po to, by zdobywać rzeczy ziemskie, które zanikają, ale by zdobywać ojczyznę, która jest w niebie, która jest na zawsze. A Matka Boża jest gwiazdą, która nas prowadzi. Ona poszła jako pierwsza i jak naucza Sobór, „pielgrzymującemu Ludowi Bożemu przyświeca jako znak niezachwianej nadziei i pociechy” (Lumen gentium, 68).

Co nam doradza nasza Matka? Dziś w Ewangelii pierwsze słowa, jakie wypowiada brzmią: „Wielbi dusza moja Pana” (Łk 1, 46). Przyzwyczajeni do ich słuchania, być może nie zwracamy już uwagi na ich znaczenie. Magnificat oznacza dosłownie „czynić

wielkim”, powiększać. Maryja „powiększa Pana”: nie problemy, których nie brakowało jej w tym momencie, ale Pana. Ileż to razy natomiast my pozwalamy się przytłoczyć trudnościami i pochłonąć strachem! Ale nie Matka Boża, ponieważ stawia Boga jako pierwszą wielkość życia. Stąd wypływa Magnificat, ale radość rodzi się z powodu obecności Boga, który nam pomaga, który jest blisko nas: nie z braku problemów, które nadejdą prędzej czy później, ale z obecności Boga. Bo Bóg jest wielki. I przede wszystkim Bóg strzeże maluczkich. Miłuje nas i ma do nas słabość. Bóg strzeże i miłuje maluczkich.

Istotnie Maryja uznaje siebie za maluczką i wychwala „wielkie rzeczy” (w. 49), które uczynił jej Pan. Które z nich? Przede wszystkim nieoczekiwany dar życia: Maryja była dziewicą a stała się brzemienną. Także Elżbieta, będąca w podeszłym wieku, spodziewała się dziecka. Pan czyni cuda z maluczkimi, z osobami, które nie uważają siebie za wielkie, ale które dają Bogu wiele miejsca w swoim w życiu. On ogarnia swoim miłosierdziem tych, którzy mu ufają i wywyższa pokornych. Za to Maryja wielbi Boga.

A my – możemy zadać sobie pytanie – czy pamiętamy, by wielbić Boga? Czy dziękujemy Jemu za wielkie rzeczy, które dla nas czyni? Za każdy dzień, który nam daje, za to, że nas miłuje i zawsze nam przebacza, za Jego czułość? A także, za to, że dał nam swoją Matkę, za braci i siostry, których postawił na naszej drodze, za to, że otworzył nam niebo? Czy dziękujemy Bogu, czy uwielbiamy za to Boga? Jeśli zapomnimy o tym, co dobre, serce się kurczy. Ale jeśli, podobnie, jak Maryja, pamiętamy o wielkich rzeczach, które czyni Pan, jeśli przynajmniej raz dziennie będziemy Go uwielbiać, to wówczas uczynimy wielki krok naprzód. Raz dziennie powiedzieć: wychwalam Pana, powiedzieć: „niech błogosławiony będzie Pan”, co jest małą modlitwą uwielbienia. To wychwalanie Boga. Serce, poprzez tę małą modlitwę, będzie się poszerzać, będzie wzrastała radość. Prośmy Matkę Bożą, Bramę niebieską, o łaskę rozpoczynania każdego dnia od wznoszenia wzroku ku niebu, do Boga, by Jemu powiedzieć: „Dziękuję!”, jak dzieci mówią dorosłym, „Dziękuję!”.

 

os, KAI/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Franciszek: patrzymy na innych jak na przedmioty, które można wykorzystać i wyrzucić

- Czasami patrzymy na innych jak na przedmioty, które można wykorzystać i wyrzucić. W istocie ten rodzaj spojrzenia zaślepia i podsyca indywidualistyczną i agresywną kulturę odrzucenia, która czyni z człowieka dobro konsumpcyjne - powiedział papież podczas audiencji generalnej. Franciszek poświęcił dzisiejszą katechezę relacji między wiarą a obroną ludzkiej godności.

Polub nas na Facebooku!

Na wstępie papież zauważył, że pandemia wyraźnie wskazała na ludzką bezradność, a także ścisłe powiązanie jednych z drugimi. Wyraził uznanie dla wszystkich, którzy pospieszyli chorym z pomocą i podkreślił, że ludzkość zmaga się także z chorobami społecznymi, gdy pomijana jest godność osoby i jej charakter relacyjny. – Czasami patrzymy na innych jak na przedmioty, które można wykorzystać i wyrzucić. W istocie ten rodzaj spojrzenia zaślepia i podsyca indywidualistyczną i agresywną kulturę odrzucenia, która czyni z człowieka dobro konsumpcyjne – stwierdził Franciszek.

Ojciec Święty podkreślił, że człowiek został stworzony na Boży obraz i podobieństwo, jest miłowany przez Boga, zaproszony do życia w komunii z Nim, ze swymi siostrami i braćmi, szanując całe stworzenie. Bóg nie proponuje nam spojrzenia egocentrycznego, lecz drogę służby i oddawanie życia za innych. – Prośmy więc Pana, by dał nam oczy wrażliwe na braci i siostry, a zwłaszcza na cierpiących. Jako uczniowie Jezusa nie chcemy być obojętnymi, czy też indywidualistami. Chcemy uznać w każdej osobie ludzką godność, niezależnie od jej rasy, języka czy stanu – powiedział papież.

Franciszek podkreślił, że godność osoby tkwi u podstaw całego życia społecznego i określa jego zasady działania, a we współczesnej kulturze najbliższym odniesieniem do zasady niezbywalnej godności osoby jest Powszechna Deklaracja Praw Człowieka. Prawa te mają nie tylko charakter indywidualny, ale także społeczny i dotyczą ludów i narodów. – Wiara zachęca nas do poważnego i aktywnego zaangażowania się w przeciwdziałanie obojętności wobec pogwałcenia ludzkiej godności. Wiara zawsze od nas wymaga, byśmy pozwolili się uzdrowić i nawrócić z naszego indywidualizmu, zarówno osobistego, jak i zbiorowego – wskazał Ojciec Święty

Na zakończenie papież zachęcił „byśmy na nowo odkryli, co to znaczy być członkiem rodziny ludzkiej. I oby to spojrzenie przekładało się na konkretne działania współczucia i szacunku dla każdej osoby oraz troski o nasz wspólny dom”.

Papież pozdrowił również polskich wiernych, pielgrzymujących na Jasną Górę oraz nawiązał do – przypadającej 15 sierpnia – 100 rocznicy “Cudu nad Wisłą”. – Dzisiaj niech Matka Boża pomoże ludzkości zwyciężyć koronawirusa, a wam, waszym rodzinom i całemu narodowi polskiemu niech zapewni obfitość łask. Z serca wam błogosławię – powiedział.

KAI/kh

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap