video-jav.net

Franciszek znów o szemraniu

Dziś rano w homilii w Domu św. Marty papież Franciszek ponownie ostrzegał przed grzechem szemrania, "chlebem powszednim w naszych relacjach osobistych, rodzinnych, kościelnych i społecznych". "Logika Ewangelii jest sprzeczne z logiką świata" - przypominał. 

Polub nas na Facebooku!

Świadectwo, szemranie i pytania – to trzy słowa, na których Franciszek oparł swoje rozważania do czytanej dziś w liturgii Ewangelii (15,1 do 10)

Najpierw papież podkreślił, że świadectwo powoduje rozwój Kościoła. Zauważył, że Pan Jezus udając się do grzeszników narażał się na zaciągnięcie nieczystości rytualnej, podobnie jak w przypadku dotknięcia trędowatego. Z tego powodu odeszli uczeni w Prawie. Zatem świadectwo zawsze wiąże się z ryzykiem, a czasami prowadzi do męczeństwa. Przełamuje przyzwyczajenia, ale przyciąga i sprawia, że Kościół wzrasta. Franciszek zaznaczył, że Pan Jezus był świadkiem miłosierdzia Boga.

Ojciec Święty zauważył, że to świadectwo powoduje szemranie faryzeuszów i uczonych w Piśmie, którzy gorszyli się mówiąc: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”. Nie potrafili cieszyć się z tego, że grzesznicy się nawracają. Papież przypomniał, że to szemranie dość często ma także miejsce w Kościele współczesnym, czy w naszym życiu osobistym, kiedy nie staramy się rozwiązać sytuacji konfliktowych, a wolimy szemrać w ukryciu. Dzieje się tak również w życiu publicznym.

– Kiedy rząd nie jest uczciwy, próbuje oczernić przeciwników szemraniem, czy też zniesławieniem, oszczerstwem… Zawłaszcza najpierw środki przekazu, a następnie zaczyna szemrać, aby pomniejszyć wszystkich, którzy stanowią zagrożenie dla władz. Szemranie jest naszym chlebem powszednim, czy to na poziomie osobistym, rodzinnym, czy też parafialnym, diecezjalnym, społecznym… – zauważył Franciszek.

Ojciec Święty wskazał, że Pan Jezus dobrze zna te mechanizmy, i aby nie potępiać szemrzących, zadaje im pytanie: „Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie?”. Wyraził przekonanie, że słuchacze słów Pana Jezusa powinni zrozumieć, że logika Boża jest logiką miłosierdzia, bo tak czytamy w wielu miejscach Starego Testamentu. Tymczasem posługują się oni logiką świata, a nie logiką Bożą.

– Wybierają oni przeciwnie niż Jezus. Nie zamierzają rozmawiać z grzesznikami, celnikami, nie chcą pobrudzić sobie rąk, podejmować ryzyka. Wolą zachować swoich stronników – zauważył papież.

Franciszek podkreślił, że logika Ewangelii jest sprzeczna z logiką świata i przypomniał, że jest także inne słowo: radość, święto, którego nie znają faryzeusze i uczeni w Piśmie. – Wszyscy, którzy podążają drogą uczonych w Prawie, nie znają radości Ewangelii – podkreślił papież zachęcając do zrozumienia tej logiki Ewangelii, sprzecznej z logiką świata.

ad, KAI/Stacja7

Papież ogłosił Michała Giedroycia błogosławionym

Ojciec Święty upoważnił Kongregację Spraw Kanonizacyjnych do opublikowania dekretu o heroiczności cnót i potwierdzenia kultu istniejącego od niepamiętnych czasów. Jest to tzw. beatyfikacja równoważna Sługi Bożego Michała Giedroycia (1425-1485).

Polub nas na Facebooku!

Oznacza to wpisanie nowego błogosławionego do kalendarza liturgicznego oraz zezwolenie na oddawanie mu czci w miejscach związanych z jego życiem i działalnością (archidiecezja krakowska).

Michał Giedroyć urodził się około 1425 roku w Giedroyci na Litwie. Pochodził z książęcego rodu. Był niskiego wzrostu, miał jedną nogę krótszą i poruszał się o kuli. Z tego powodu nazywano go “chromym”. Cierpiał więc od młodości – nie tylko fizycznie, ale także psychicznie – dojrzewając dzięki doświadczeniu własnej ułomności do głębokiego rozumienia Męki Chrystusa i współczucia ludziom cierpiącym. W latach 1461-1465 prawdopodobnie studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie zdobył stopień bakałarza, i w tym samym – 1465 roku – wstąpił do nowicjatu Zakonu świętego Augustyna Kanoników Regularnych od Pokuty Błogosławionych Męczenników Najświętszej Maryi Panny de Metro. Biali augustianie, zwani przez ludzi potocznie “markami”, związani byli z kościołem świętego Marka Ewangelisty w Krakowie (stąd też ich potoczna nazwa).

Przyjaźnił się z niezwykłą grupą ludzi, od których II poł. XV wieku nazwana została “Felix Saeculum Cracoviae”. U profesora Akademii Jana z Kęt (1390-1473) Michał Giedroyć mógł się w tym czasie spotykać z Izajaszem Bonerem (1399-1471), Stanisławem Kazimierczykiem (1430-1489), Szymonem z Lipnicy (1438-1482), Władysławem z Gielniowa (1440-1505) i Świętosławem Milczącym (1489). Wszyscy oni umierali w opinii świętości. “W tym klimacie realizowało się szczególne powołanie Michała Giedroycia i dojrzewała Jego świętość; czerpał z niego natchnienie i równocześnie wywarł na nim niezatarte piętno” – tak pisał w swoim liście na 500-lecie śmierci Bł. Michała Giedroycia Jan Paweł II. Na przykładzie tych świętych widzimy, że przyjaźń może być niezwykle skuteczną drogą do Boga.

Bł. Michał – pomimo kalectwa – mógł ze względu na swoje książęce pochodzenie otrzymać święcenia kapłańskie, chciał jednak pozostać “małym”. Został więc bratem. “(…) jak mnich zamknięty za murami klasztoru był przy Ukrzyżowanym i przy Madonnie. Tak jak strażnik przy sterach. I wiedział, że to ma sens. Bł. Michał Giedroyć Choć pochodził z książęcego rodu, umiał przekreślić wszystkie ziemskie perspektywy, aby oddać się bez reszty tej jednej jedynej” . Michał pokornie pełnił powierzoną mu w zakonie funkcję zakrystiana. Opiekował się wnętrzem kościoła świętego Marka. Chwalił Boga nieprzerwanie, posłusznie wypełniał wszystkie zlecone mu prace, dzielnie znosił urągania, prześladowania. Prowadził życie bardzo proste i ubogie. A Bóg, widząc uległość jego serca, obdarzył go już za życia darem proroctwa i czynienia cudów.

Bł. Michał był wrażliwy na ludzkie cierpienie. Ludzie, rozpoznając w nim “przyjaciela Boga”, błagali go o modlitwę wstawienniczą. On zaś wypraszał im w chwilach trosk i zmartwień cudowne łaski u Boga.

“Chowajcie prawdziwą miłość, abyście w Bogu, który miłością jest, mieszkali” – tymi słowami Michał Giedroyć żegnał się ze swoimi braćmi. Zmarł 4 maja 1485 roku w opinii świętości. Pochowano go w sąsiedztwie ołtarza głównego kościoła św. Marka w Krakowie, w którym całe lata żył i pracował.

KAI/ad