video-jav.net

Franciszek: Krzyż nie jest dodatkiem do odzieży

Przed modlitwą „Anioł Pański” papież Franciszek zwrócił uwagę, iż Ewangelia zachęca nas, abyśmy skierowali nasze spojrzenie na krzyż. Znak ten nie jest ozdobą ani dodatkiem do ubrań - czasem nadużywanym! - ale znakiem religijnym, który należy kontemplować i rozumieć - podkreślił.

Polub nas na Facebooku!

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (por. J 12,20-33) opisuje wydarzenie, które zaszło w ostatnich dniach życia Jezusa. Scena rozgrywa się w Jerozolimie, gdzie Jezus przybył na święto żydowskiej Paschy. Niektórzy Grecy przybyli również na tę uroczystość rytualną. Chodzi o ludzi żywiących uczucia religijne, pociągniętych wiarą narodu żydowskiego, a którzy usłyszawszy, gdy mówiono o tym wielkim proroku, podeszli do Filipa, jednego z dwunastu apostołów, i powiedzieli jemu: „Chcemy ujrzeć Jezusa” (w. 21). Jan podkreśla to zdanie, skoncentrowane na czasowniku zobaczyć, które w słownictwie ewangelisty oznacza wyjście poza to co widzialne, aby pojąć tajemnicę osoby. Słowo, którego używa Jan „zobaczyć” oznacza dotarcie do serca, dotarcie wzrokiem, zrozumieniem aż do tego, co w osobie intymne, do wnętrza osoby.

Reakcja Jezusa jest zaskakująca. Nie odpowiada „tak” lub „nie”, ale mówi: „Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy” (w. 23). Słowa te, które na pierwszy rzut oka zdają się ignorować pytanie owych Greków, dają w istocie prawdziwą odpowiedź, bo kto chce poznać Jezusa musi spoglądać na krzyż, gdzie objawia się Jego chwała. Dzisiejsza Ewangelia zachęca nas, abyśmy skierowali nasze spojrzenie na krzyż, który nie jest przedmiotem ozdobnym ani dodatkiem do ubrań – czasem nadużywanym! – ale znakiem religijnym, który należy kontemplować i rozumieć. W obrazie Jezusa ukrzyżowanego objawia się tajemnica śmierci Syna Bożego jako najwznioślejszy akt miłości, źródło życia i zbawienia dla ludzkości wszystkich czasów. „W Jego ranach jest nasze zdrowie”(Iz 53,5).

Mogę pomyśleć: „Jak patrzę na krzyż? Jako na dzieło sztuki, by sprawdzić, czy jest piękne czy też nie? Czy też mogę spoglądam do wnętrza, wchodzę rany Jezusa, aż do Jego serca? Czy patrzę na tajemnicę Boga unicestwionego aż po śmierć, jak niewolnik, jak przestępca?”. Nie zapominajcie o tym: patrzcie na krzyż, ale spójrzcie na niego od wewnątrz. Jest takie piękne nabożeństwo modlitwy „Ojcze nasz” za każdą z pięciu ran: kiedy modlimy się „Ojcze Nasz”, spróbujemy wejść poprzez rany Jezusa do wewnątrz, do środka, wprost do Jego serca. I tam nauczymy się wielkiej mądrości tajemnicy Chrystusa, wielkiej mądrości krzyża.

Aby wyjaśnić znaczenie swojej śmierci i zmartwychwstania, Jezus posługuje się obrazem i mówi: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” (w.24). Chce dać jasno do zrozumienia, że jego niezwykłe wydarzenie – Jego krzyż, śmierć i zmartwychwstanie – jest aktem płodności, – w Jego ranach zostaliśmy uzdrowieni – który przyniesie owoc dla wielu. W ten sposób porównuje siebie do ziarna pszenicy, które rozkładając się w ziemi rodzi nowe życie. Wraz z Wcieleniem Jezus przyszedł na ziemię; ale to nie wystarcza: musi także umrzeć, aby wykupić ludzi z niewoli grzechu i dać im nowe życie pojednane w miłości. Powiedziałem: „aby odkupić ludzi”: ale aby odkupić mnie, ciebie, nas wszystkich, każdego z nas, On zapłacił tę cenę. To jest tajemnica Chrystusa. Idź do jego ran, wejdź, kontempluj; patrzcie na Jezusa, ale od wewnątrz.

Ten dynamizm ziarna pszenicy, który wypełnił się w Jezusie musi się także dokonywać w nas, Jego uczniach: jesteśmy wezwani do przyswojenia sobie prawa paschalnego utraty swojego życia, żeby otrzymać je nowym i wiecznym. Co to znaczy stracić życie? Czyli, co znaczy być ziarnem pszenicy? Oznacza mniej myśleć o sobie, o osobistych korzyściach, to umieć „widzieć” i zaspokajać potrzeby naszych bliźnich, zwłaszcza tych ostatnich. Spełnianie z radością uczynków miłosierdzia wobec tych, którzy cierpią na ciele i na duszy jest najbardziej autentycznym sposobem życia Ewangelią, jest niezbędną podstawą, aby nasze wspólnoty wzrastały w braterstwie i we wzajemnej akceptacji. Chcę zobaczyć Jezusa, ale widzieć go od wewnątrz. Wejdźcie w Jego rany i kontemplujcie tę miłość Jego serca dla was, dla mnie, dla nas wszystkich.

Niech Dziewica Maryja, która zawsze była wpatrzona sercem w swego Syna, od żłóbka w Betlejem aż po krzyż na Kalwarii, pomaga nam się z Nim spotkać i poznać Go tak, jak On chce, abyśmy mogli żyć oświeceni przez Niego, i przynosić w świecie owoce sprawiedliwości i pokoju.

KAI/awo

Papież wśród dzieci chorych na raka

Podczas wizyty w San Giovanni Rotondo Franciszek spotkał się z 40 pacjentami oddziału onkologii dziecięcej. Następnie w kościele Matki Bożej Łaskawej modlił się przy relikwiach ojca Pio.

Polub nas na Facebooku!

Szczególnie emocjonująca była wizyta Franciszka na oddziale onkologii dziecięcej Domu Ulgi w Cierpieniu. Ten jeden z najbardziej nowoczesnych szpitali we Włoszech powstał z pragnienia ojca Pio i wciąż niesie pomoc potrzebującym. Leczeni są w nim m.in. uchodźcy z całego świata, którzy dotarli do Włoch dzięki korytarzom humanitarnym, w tym wiele dzieci okaleczonych w wyniku działań wojennych.

„Cierpienie najmłodszych szczególnie dotyka. Franciszek dodał nam nadziei” – podkreśla  doktor Lucia Miglionico, ordynator oddziału onkologii dziecięcej Domu Ulgi w Cierpieniu.

„Z Franciszkiem spotkało się czterdzieścioro małych pacjentów. Na naszym oddziale onkologicznym mamy 22 łóżka. Oprócz tego działa  day hospital, który przyjmuje 15-20 dzieci dziennie. W spotkaniu uczestniczyły też dzieci, które dzięki pobytowi w naszej placówce wyzdrowiały – mówi Vatican News doktor Lucia Miglionico. –Kładziemy nacisk na jakość opieki medycznej, którą niesiemy, ale i na to, co nazywamy «macierzyńską czułością». Innymi słowy na naszym oddziale staramy się o rodzinną atmosferę. Łączymy ją z codzienną modlitwą o którą prosił nas ojciec Pio. W sercu Papieża szczególne miejsce zajmują ubodzy i chorzy, a chore na raka dzieci są przecież najbiedniejsze z wszystkich”.

Franciszek robił sobie z dziećmi selfie, przytulał je i cierpliwie błogosławił. Podpisał się na koszulce, na której przedstawiony był przez dzieci, jako ich superbohater. Także wielu rodziców szukało umocnienia w ramionach Ojca Świętego. 13-letnia dziewczynka stwierdziła: „Jak wyzdrowieję przyjadę cię odwiedzić”, na co Papież odpowiedział zwracając się do jej lekarza prowadzącego: „Czekam tylko na sygnał”. Szczególnie emocjonująca była krótka rozmowa z kobietą, która przed biedą i głodem uciekła z Afryki razem ze swym maleńkim, chorym dzieckiem. Dziękowała Papieżowi, że niestrudzenie upomina się przed światem o ubogich i wykluczonych. Na zakończenie wyraziła nadzieję: „Teraz będzie już tylko lepiej”.

W kościele Matki Bożej Łaskawej Franciszek modlił się przy relikwiach ojca Pio. Na szklanej urnie z jego ciałem złożył w darze czerwoną stułę, symbol heroicznej posługi tego świętego w konfesjonale. Na tę okazję w kościele ustawiono też krzyż przy którym ojciec Pio otrzymał stygmaty, Franciszek modlił się przy nim dłuższą chwilę i trzymając dłoń na przebitych stopach Jezusa ucałował krucyfiks.

KAI/awo