video-jav.net

Franciszek: kiedy oddalasz się od Jezusa, gubisz drogę

Kiedy oddalamy się od Jezusa i od Jego miłości, gubimy się, a egzystencja zamienia się w rozczarowanie i niezadowolenie - mówił papież Franciszek podczas niedzielnej modlitwy Anioł Pański w Watykanie 22 lipca.

Polub nas na Facebooku!

Wszyscy potrzebujemy słowa prawdy, które by nas prowadziło i oświecało nam drogę. Bez prawdy, którą jest sam Chrystus nie można znaleźć właściwego ukierunkowania życia – dodał.

Oto pełny tekst papieskiej katechezy:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (por. Mk 6, 30-34) mówi nam, że apostołowie po swojej pierwszej misji powrócili do Jezusa i opowiedzieli Mu „wszystko, co zdziałali i czego nauczali” (w. 30). Potrzebują odpoczynku po z pewnością podniecającym, ale także męczącym doświadczeniu misji. A Jezus, pełen zrozumienia, troszczy się o zapewnienie im pewnej ulgi i mówi: „Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco” (w. 31). Wreszcie trochę zasłużonego odpoczynku! Ale tym razem zamiar Jezusa nie może się spełnić, ponieważ tłum, wyczuwając gdzie może być miejsce odosobnione, gdzie mógłby się udać wraz z uczniami, nadbiegł tam przed nimi.

To samo może się zdarzyć także dzisiaj. Czasami nie udaje się nam zrealizować naszych planów, ponieważ pojawia się coś pilnego i nieoczekiwanego, krzyżującego nasze plany i wymagającego elastyczności i gotowości, by zaspokoić potrzeby innych osób.

W takich okolicznościach jesteśmy wezwani do naśladowania tego, co uczynił Jezus: „Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać” (w. 34). W tym krótkim zdaniu ewangelista oferuje nam flesz wyjątkowej intensywności, fotografując oczy Boskiego Nauczyciela i Jego postawę. Zauważmy trzy czasowniki tej fotografii: widzieć, mieć współczucie, nauczać. Tutaj możemy nazwać trzy czasowniki Pasterza. Spojrzenie Jezusa nie jest neutralne ani co gorsza, zimne i obojętne, ponieważ Jezus zawsze patrzy oczyma serca. A Jego serce jest tak czułe i pełne współczucia, że potrafi pojąć nawet najbardziej ukryte potrzeby osób. Co więcej, jego współczucie nie oznacza jedynie reakcji emocjonalnej w obliczu sytuacji ludzkich trudności, ale jest czymś znacznie więcej: jest postawą i predyspozycją Boga wobec człowieka i jego historii. Jezus jawi się jako urzeczywistnienie troski i starania Boga o swój lud.

Biorąc pod uwagę, że Jezus wzruszył się widząc wszystkich tych ludzi, potrzebujących przewodnictwa i pomocy, spodziewalibyśmy się, że teraz dokona jakiegoś cudu. Tymczasem zaczął uczyć ich wielu rzeczy. Oto pierwszy chleb, jaki Mesjasz daje głodnemu i zagubionemu tłumowi: chleb Słowa. Wszyscy potrzebujemy słowa prawdy, które by nas prowadziło i oświecało nam drogę. Bez prawdy, którą jest sam Chrystus nie można znaleźć właściwego ukierunkowania życia. Kiedy oddalamy się od Jezusa i od Jego miłości, gubimy się, a egzystencja zamienia się w rozczarowanie i niezadowolenie. Mając Jezusa u boku możemy bezpiecznie iść naprzód, możemy przezwyciężyć próby, postępujemy w miłości do Boga i do bliźniego. Jezus uczynił siebie darem dla innych, stając się w ten sposób wzorem miłości i służby dla każdego z nas.

Niech Najświętsza Maryja Panna pomaga nam brać na siebie problemy, cierpienia i trudności naszego bliźniego poprzez postawę dzielenia się i służby.

Na zakończenie katechezy papież wspomniał też o konieczności ratowania imigrantów:

W minionych tygodniach dotarły dramatyczne doniesienia o rozbiciu się i zatopieniu łodzi pełnych imigrantów na wodach Morza Śródziemnego. Wyrażam ubolewanie w obliczu tych tragedii i zapewniam o mej pamięci i modlitwie w intencji osób zaginionych oraz ich rodzin. Zwracam się ze stanowczym apelem do społeczności międzynarodowej o podjęcie zdecydowanych i szybkich działań, aby zapobiec powtarzaniu się takich tragedii oraz zapewnić bezpieczeństwo, poszanowania praw i godności wszystkich” – powiedział papież Franciszek

Z WATYKANU

Oddała życie, aby ratować dziecko. Rusza jej proces beatyfikacyjny

W Rzymie rozpoczął się proces beatyfikacyjny 28-letniej matki, która oddała życie, by ratować swe nienarodzone dziecko. U Chiary Corbello Petrillo zdiagnozowano raka, gdy była w ciąży. Aby móc urodzić upragnione dziecko, zrezygnowała z chemioterapii. Zmarła 13 czerwca 2012 r.

Polub nas na Facebooku!

“Świecka kobieta i matka rodziny, żona i mama o ogromnej wierze w Boga” – czytamy w dokumencie ogłaszającym rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego sługi Bożej Chiary Corbello Petrillo, podpisanym dziś przez kard. Angele de Donatis. Podkreśla się w nim, że „jej ofiara jest latarnią światła nadziei, świadectwem ogromnej wiary w Boga, który jest dawcą życia, a także przykładem miłości większej od lęku i od śmierci”. Dokument podkreśla, że w ciągu minionych lat znacznie umocniła się fama świętości tej bohaterskiej matki. Już w czasie ceremonii pogrzebowej wikariusz papieski dla diecezji rzymskiej, kard. Agostino Vallini, nazwał ją „drugą Joanną Berettą Mollą”.

Chiara Corbello Petrillo bardzo pragnęła zostać matką. Przed zachorowaniem na raka urodziła już dwoje dzieci – Marię i Dawida, oboje jednak zmarli zaraz po porodzie na skutek wrodzonych upośledzeń. Gdy po raz trzeci zaszła w ciążę lekarze powiedzieli jej, że ma szanse urodzić zdrowe dziecko. Tym razem jednak to ona zachorowała na złośliwego raka jamy ustnej.

Aby jej synek mógł przyjść zdrowy na świat, konieczne było poświęcenie matki. W czasie ciąży Chiara zrezygnowała całkowicie z terapii ratującej jej życie. Postępy choroby nowotworowej spowodowały, że straciła oko. Po narodzinach syna przeszła chemioterapię i naświetlania, było już jednak za późno. Przed śmiercią napisała list do swego synka: „Idę do nieba, aby zaopiekować się Marią i Dawidem, ty zostajesz tutaj z tatusiem. Będę się za ciebie modlić”. Jej mąż podkreśla, że nigdy nie miała wątpliwości co do tego, że podjęła słuszną decyzję.

KAI/ad