video-jav.net

Czy gotów jestem przyjąć niespodziankę Pana i biec?

O powołaniu chrześcijan do życia niespodziankami Boga mówił papież Franciszek w improwizowanej homilii podczas Mszy św. wielkanocnej sprawowanej na Placu św. Piotra w Rzymie. Czy dzisiaj, w tę Wielkanoc roku 2018 – gotów jestem przyjąć niespodziankę Pana i biec? - pytał Franciszek.

Polub nas na Facebooku!

Franciszek  zauważył, że wieść „Pan zmartwychwstał” jest orędziem, które w pierwszych wiekach przechodziło z ust do ust, a kobiety, które poszły by namaścić ciało Pana znalazły się w  obliczu niespodzianki. „Boże przepowiadanie jest zawsze niespodzianką, bo od początków historii zbawienia mamy do czynienia z niespodzianką. Bóg nie potrafi głosić wieści nie zaskakując nas. To jest to, co porusza twe serce, tam właśnie, gdzie niczego nie oczekujesz. Bóg przychodzi i ciebie wzrusza” – powiedział Franciszek.

Następnie papież zwrócił uwagę na pośpiech: kobiety biegły do grobu. Niespodzianki Boga każą nam natychmiast wyruszyć w drogę. Zatem biegną by zobaczyć. Biegnie też Piotr i Jan, pasterze w noc Bożego Narodzenia, czy Samarytanka, by powiedzieć swoim, że spotkała człowieka, który powiedział jej, co uczyniła. Również dzisiaj, gdy dzieje się coś niezwykłego ludzie biegną – zauważył Ojciec Święty. Przypomniał postać apostoła Tomasza, który nie chciał biec, domagał się dowodów. Ale Bóg jest cierpliwy dla tych, którzy nie idą natychmiast – dodał Franciszek.

Papież skierował też do uczestników wielkanocnej Eucharystii pytanie: czy mam serce otwarte na niespodzianki Boga, czy jestem zdolny by ruszyć w pośpiechu czy też odkładam to na jutro? Co mi mówi niespodzianka. Jan i Piotr pobiegli do grobu. Ewangelia mówi nam, że zarówno Jan jak i Piotr uwierzyli, chociaż w przypadku Piotra wiara łączyła się z wyrzutami sumienia, że zaparł się Pana. Czy dzisiaj, w tę Wielkanoc roku 2018 – gotów jestem przyjąć niespodziankę Pana i biec? – zapytał Franciszek na zakończenie swej homilii.

Podczas Mszy w Watykanie w modlitwie wiernych po rosyjsku proszono za papieża i biskupów, aby Bóg obdarzył ich ewangeliczną odwagą i gorliwością apostolską. Po angielsku modlono się za rządzących i ustawodawców, aby Bóg wspierał ich w posłudze i kierował wysiłkami na rzecz  sprawiedliwości i pokoju. Po chińsku modlono się o powołania do kapłaństwa i życia konsekrowanego. Po włosku proszono za grzeszników i ludzi, których serca się zagubiły. Po arabsku modlono się za ubogich, osoby cierpiące a także ofiary nienawiści, by Bóg pozwolił im doświadczyć mocy paschalnej i uczynił ich uczestnikami swojej nieskończonej miłości.

KAI/awo

Papież przewodniczył Liturgii Męki Pańskiej

Miejcie odwagę iść pod prąd! – apelował do młodych kaznodzieja Domu Papieskiego o. Raniero Cantalamessa w kazaniu podczas Liturgii Męki Pańskiej, którą w Wielki Piątek papież Franciszek odprawił w bazylice św. Piotra w Watykanie.

Polub nas na Facebooku!

Nabożeństwo rozpoczęło się w ciszy. Ojciec Święty, ubrany w czerwony ornat i białą mitrę, procesjonalnie podszedł do ołtarza głównego i położył się twarzą do ziemi na znak adoracji Krzyża. Następnie z miejsca przewodniczenia, usytuowanego przy bocznym filarze nawy bazyliki, odczytał modlitwę rozpoczynającą Liturgię Słowa. W jej trakcie po łacinie odśpiewano opis męki i śmierci Jezusa Chrystusa z Ewangelii według św. Jana.

Zgodnie z tradycją homilię tego dnia wygłosił nie papież, lecz kaznodzieja Domu Papieskiego, którym jest o. Raniero Cantalamessa. Kaznodzieja odniósł się do zaplanowanego na ten rok zgromadzenia Synodu Biskupów poświęconego młodym. Podkreślił, że pod krzyżem stał św. Jan Apostoł, który poszedł za Jezusem, gdy był jeszcze młody. Zakochał się w Nim i poświęcił Mu swoje życie. Dlatego, zdaniem włoskiego kapucyna, najważniejsze jest to, aby pokazać dziś młodym, co Jezus może im dać, a nie tylko oczekiwać, co młodzi mogą wnieść do Kościoła i społeczeństwa.

Nawiązując do słów z Pierwszego Listu św. Jana kaznodzieja zaznaczył, że nie wolno poddawać się konformizmowi i dlatego trzeba iść pod prąd. „Szczególnym zadaniem wam powierzonym jest zachowanie miłości ludzkiej od tego tragicznego dryfowania w stronę, gdzie jest skończona: gdzie miłość nie jest już więcej darem z siebie, ale – często brutalnym i despotycznym – posiadaniem drugiego. Na krzyżu Bóg objawił się jako miłość, która się daje – agapé. Ale ona nie jest odłączona od miłości erotycznej – eros, miłości poszukującej, pragnącej i radosnej z bycia kochaną. Bóg w swej miłości nie ofiaruje nam tylko siebie, ale nas pragnie, w całej Biblii objawia się jako zakochany i zazdrosny młodzieniec” – powiedział o. Cantalamessa.

Na potwierdzenie tego kaznodzieja Domu Papieskiego odwołał się do słów z encykliki Benedykta XVI „Deus caritas est”: „W rzeczywistości eros i agapé – miłość wstępująca i miłość zstępująca – nie dają się nigdy całkowicie oddzielić jedna od drugiej. Wiara biblijna nie buduje jakiegoś świata równoległego, czy jakiegoś świata sprzecznego z istniejącym pierwotnie ludzkim zjawiskiem miłości, lecz akceptuje całego człowieka, interweniując w jego dążenie do miłości, aby je oczyścić, ukazując mu zarazem jej nowe wymiary”.

– Nie chodzi więc o to, aby odrzucić radość z kochania – kontynuował o. Cantalamessa – ale o umiejętność połączenia erosu z agapé, w pragnieniu drugiego i w zdolności ofiarowania się jemu, pamiętając, że większa radość jest w dawaniu, aniżeli w braniu.

W rozbudowanej Modlitwie Powszechnej proszono Boga w intencjach całego świata: za Kościół, papieża, wszystkie stany Kościoła, katechumenów, o jedność chrześcijan, za żydów, niewierzących w Chrystusa, niewierzących w Boga, rządzących państwami oraz za „strapionych i cierpiących”.

Kolejną częścią Liturgii Męki Pańskiej była adoracja krzyża. Papież Franciszek ucałował przyniesiony mu krucyfiks i na chwilę przywarł do niego czołem. Po przeniesieniu krucyfiksu przed ołtarz główny podchodzili do niego kolejno kardynałowie i biskupi uczestniczący w liturgii i całowali figurę Ukrzyżowanego. Następnie Ojciec Święty uniósł wysoko krucyfiks, aby mogli go przez chwilę adorować wszyscy zebrani.

KAI/ad