Zmarł wybitny francuski dziennikarz Henri Tincq

Nie żyje wybitny francuski dziennikarz katolicki Henri Tincq. Miał 74 lata. Od 1972 r. pracował w katolickim dzienniku „La Croix”, a następnie przeszedł do „Le Monde”, gdzie zajmował się tematyką religijną w latach 1985-2008. Zmarł 29 marca w wyniku zarażenia koronawirusem.

Polub nas na Facebooku!

W pożegnalnym artykule w „Le Monde” napisano o nim, że był do głębi swych trzewi chrześcijaninem. Należał do grona „chrześcijan społecznych”, uformowanych w duchu Soboru Watykańskiego II oraz zaangażowania Kościoła na rzecz ubogich i imigrantów. Był zaprzyjaźniony z kard. Jeanem-Marią Lustigerem i towarzyszył mu w ostatnich chwilach życia. Ufało mu wielu innych hierarchów, dzięki czemu kościelne drzwi stały przed nim otworem. Krytyczny wobec Kościoła magazyn „Golias” nazwał go ironicznie „111 biskupem Francji”. Interesował go jednak nie tylko Kościół katolicki, ale także inne wyznania chrześcijańskie i inne religie.

Śledził z pasją „słoneczny pontyfikat Jana Pawła II, proboszcza świata, który przyczynił się do upadku komunizmu, działał na rzecz ponownego zjednoczenia Europy, bronił wolności i praw człowieka”. Po latach uznał jednak, że chory papież Polak był otoczony ludźmi, którzy „ukrywali przed nim wstydliwą rzeczywistość”, przez co nie uświadamiał sobie skali nadużyć seksualnych w Kościele. Zapoczątkowało to „swego rodzaju epokę lodowcową w Kościele na płaszczyźnie dyscyplinarnej, doktrynalnej i moralnej, czyniąc go mało przystosowanym do stawienia czoła dzisiejszym zawirowaniom”.

Tincq był autorem kilkunastu książek o tematyce religijnej, m.in. „Défis au pape du troisième millénaire” (Wyzwania dla papieża w trzecim tysiącleciu), „Les Génies du christianisme – Histoires de prophètes, de pécheurs et de saints” (Geniusze chrześcijaństwa – historie proroków, grzeszników i świętych), „Une France sans Dieu” (Francja bez Boga), „Ces papes qui ont fait l’histoire” (Papieże, którzy tworzyli historię), „Catholicisme; le retour des intégristes” (Katolicyzm – powrót integrystów), „Jean-Marie Lustiger; le cardinal prophète” (Jean-Marie Lustiger – kardynał-prorok) oraz encyklopedii religii „Larousse des religions”. W Polsce ukazała się jego książka „Katolicy”.

W ostatnich latach życia stawał się coraz bardziej krytyczny wobec Kościoła, czemu dał wyraz w swej książce z 2018 r. „La Grande Peur des catholiques de France” (Wielki strach francuskich katolików).

KAI/ kk

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

W Syrii nie działa połowa szpitali. “Epidemia będzie katastrofą”

Syria weszła w swój jedenasty wojenny rok, jednak tak wielkiego strachu wśród ludności nie było nawet w czasie najsroższych miesięcy konfliktu. O sytuacji w tym kraju opowiada nuncjusz apostolski kard. Mario Zenari.

Polub nas na Facebooku!

Nuncjusz przypomina, że w obliczu epidemii Syryjczycy nie mają gdzie szukać ratunku. Ponad połowa szpitali została zniszczona, z kraju wyemigrowało dwie trzecie lekarzy i pielęgniarek. „Rozprzestrzenienie wirusa sprowokuje niewyobrażalną katastrofę” – podkreśla

Włoski hierarcha, który pozostał z Syryjczykami przez całą wojnę wyznaje, że „nigdy nie słyszał w Damaszku tak grobowej ciszy, jak teraz”. Przed tygodniem odnotowano pierwsze przypadki zakażeń. Ludzie bardzo się boją. Władze wprowadziły godzinę policyjną (od godz. 18 do 6 rano) oraz zamknęły szkoły, meczety i kościoły oraz znacząco ograniczyły działalność zakładów pracy. „Nikt z nas jednak nie wie jak naprawdę wygląda sytuacja. Ponad 6 mln Syryjczyków żyje zmasowanych w obozach dla uchodźców, trudno tam nawet marzyć o samoizolacji. Osiem osób na dziesięć żyje poniżej progu ubóstwa” – mówi kard. Zenari. Podkreśla, że ludzie zastanawiają się, czy w ogóle w takich warunkach da się ograniczyć epidemię, skoro tak boleśnie dotyka ona kraje Zachodu.

Nuncjusz apostolski w Syrii wyznaje, że stara się jak najlepiej zaopatrzyć w leki i konieczny sprzęt tzw. „Szpitale otwarte”, czyli trzy placówki działające w Damaszku i Aleppo dzięki finansowemu wsparciu Papieża Franciszka. W ciągu dwóch lat udzieliły one bezpłatnego wparcia medycznego ponad 30 tys. najbardziej potrzebujących. Obecnie największym wyzwaniem jest sprowadzenie respiratorów. „Może uda nam się je zdobyć w Libanie. Z powodu zamknięcia ruchu lotniczego jesteśmy odizolowani od reszty świata i wszelkie działania są jeszcze trudniejsze” – mówi kard. Zenari. Hierarcha zaznacza, że rozprzestrzenienie wirusa w Syrii na taką skalę, jak to się dzieje na Zachodzie oznaczałby katastrofę o niewyobrażalnych teraz rozmiarach. Mogłaby ona sprowokować więcej ofiar niż dziesięć lat wojennej pożogi.

KAI/ad

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap