Więźniowie malują paschały. “Chrystus wskazuje drogę do prawdziwej wolności”

Więźniowie z Palino, niedaleko Rzymu, malują ręcznie paschały przeznaczone do kaplic we włoskich zakładach karnych. "Chrystus jest światłem, tylko on wskazuje drogę do prawdziwej wolności, zrywa kajdany zła" - mówi twórca inicjatywy "Światło Wolności".

Polub nas na Facebooku!

Malowanie paschałów to element szerszego programu włoskiego więziennictwa, który ma na celu resocjalizację przez sztukę. W całości został oparty na społecznym nauczaniu Kościoła. To zaledwie drobny element procesu reintegracji ze społeczeństwem, ale bardzo istotny. Język sztuki uczy wrażliwości i dostrzegania własnych uczuć – powiedział ks. Raffaele Grimaldi, inspektor generalny włoskich kapelanów więziennych i twórca inicjatywy.

Zaznacza, że paschały jako element do dekoracji, zostały wybrane nieprzypadkowo. Wybraliśmy je, aby zaznaczyć, że to Chrystus jest światłem, tylko on wskazuje drogę do prawdziwej wolności, zrywa kajdany zła i podnosi tych, którzy upadli, przywraca ludzkości spowitej ciemnością światło miłosierdzia i czułości – powiedział ks. Grimaldi.

Jego zdaniem, kara pozbawienia wolności nie może ograniczać się jedynie do odizolowania jednostki od społeczeństwa, ale musi mieć także aspekt pozytywny.

Nasz projekt ma walor naprawczy, pomaga leczyć zranienia więźniów, wypełnia pustkę, która często w nich tkwi. Nawet w czasie pandemii nie możemy zignorować świata, w którym ludzie płacą za swój błąd i odbywają karę. Świat musi być bardziej ludzki – powiedział kapelan.

ZOBACZ TEŻ: Były ofiarami epidemii eboli. Włoskie zakonnice kandydatkami na ołtarze

 

kh/KAI/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Były ofiarami epidemii eboli. Włoskie zakonnice kandydatkami na ołtarze

Trzy włoskie zakonnice, które w 1995 roku zmarły Demokratycznej Republice Konga po zakażeniu ebolą są kandydatkami na ołtarze. Mimo rozprzestrzeniania się wirusa siostry nie przerwały pracy wśród ubogich w tym kraju, ale przypłaciły to życiem. 20 lutego papież Franciszek uznał heroiczność ich cnót, a do beatyfikacji potrzeba jeszcze cudu przypisywanego wstawiennictwu sióstr.

Polub nas na Facebooku!

Siostry Floralba Rondi, Clarangela Ghilardi i Dinarosa Belleri należały do Instytutu Sióstr Ubogich, założonego w Bergamo w północnych Włoszech przez bł. Alojzego Palazzolo. Dlatego popularnie nazywane są siostrami z Instytutu Palazzolo.

Floralba Rondi, urodzona w 1924 r., zmarła w Mosango w Demokratycznej Republice Konga 25 kwietnia 1995 r. Clarangela Ghilardi, urodzona w 1931 r., zmarła w Kikwit 6 maja 1995 r., zaś Dinarosa Belleri, urodzona w 1936 r., zmarła również w Kikwit 14 maja 1995 r. Zakonnice zaraziły się ebolą od chorych, którymi opiekowały się w szpitalu w Kikwit. Siostra Dinarosa zapytana, już po zakażeniu wirusem, czy się nie boi, odpowiedziała “Jestem tu, by służyć ubogim”.

 

Bycie przy chorych przypłaciły życiem

Wiosną 1995 r. w mieście Kikwit wybuchła epidemia nieznanej choroby, wywołanej przez wirus, nazwany później ebolą. Powoduje on gorączkę krwotoczną, która prowadzi do śmierci. Błyskawicznie rozszerzająca się choroba pochłaniała codziennie setki, a nawet tysiące ofiar, i to nie tylko w samym Kikwit, lecz także w innych miastach Demokratycznej Republiki Konga.

Siostry z Instytutu Palazzolo, pracujące w tym afrykańskim kraju od wielu lat, postanowiły zostać z ludźmi, wśród których spędziły niemałą część swego życia. Sześć z nich: Annelvira Ossoli, Dinarosa Belleri, Danielangela Sorti, Floralba Rondi, Clarangela Ghilardi i Vitarosa Zorza, mimo nieustannego niebezpieczeństwa, nie odstępowały chorych i do końca troskliwie się nimi opiekowały. Niestety, w rezultacie zostawały kolejnymi śmiertelnymi ofiarami wirusa. Uratowały jednak wiele istnień ludzkich. Siostra Ossoli była przełożoną prowincjalną zgromadzenia.

W listopadzie 1995 r. prezydent Włoch pośmiertnie odznaczył sześć zakonnic Złotymi Medalami za Męstwo Cywilne. W 2013 r. w Kikwit rozpoczął się proces beatyfikacyjny sześciu z nich. Mimo upływu lat, wspomnienie o nich jest wciąż żywe wśród mieszkańców.

ZOBACZ TEŻ: Mija 90 lat od kiedy Jezus ukazał się św. Faustynie

 

kh/KAI/Stacja7

 

Reklama
Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7



Reklama
Reklama

Copy link
Powered by Social Snap