Salezjanin z Polski zmarł dziś w Rzymie na COVID-19

W wieku 67 lat zmarł 5 maja w Rzymie na skutek choroby COVID-19 polski salezjanin, ks. Grzegorz Jaskot SDB. Był wiceekonomem na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim.

Polub nas na Facebooku!

Salezjanin z Polski zmarł dziś w Rzymie na COVID-19
W wieku 67 lat zmarł 5 maja w Rzymie na skutek choroby COVID-19 polski salezjanin, ks. Grzegorz Jaskot SDB. Był wiceekonomem na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim.

Jeszcze niedawno ks. Jaskot pisał do tygodnika „Idziemy” o dramatycznej sytuacji jaka panuje w dotkniętym koronawirusem Rzymie. Był jedną z co najmniej 19 osób zarażonych koronawirusem na Papieskim  Uniwersytecie Salezjańskim. Sześć z nich hospitalizowano, a Uniwersytet poddany jest rygorom kwarantanny.

Zgodnie z obowiązującymi we Włoszech przepisami trumna z ciałem zmarłego zostanie przewieziona bezpośrednio na cmentarz w Genzano pod Rzymem, zaś każda ze wspólnot salezjańskich Wiecznego Miasta będzie sprawowała Mszę św. oddzielnie w jego intencji.

Ks. Grzegorz Jaskot urodził się 1 czerwca 1952 roku w Pasłęku. Pierwsze śluby zakonne złożył 8 września 1970 roku w Kutnie, a wieczyste 24 czerwca 1976 roku w Częstochowie. Święcenia kapłańskie przyjął 12 czerwca 1979 roku w Lądzie nad Wartą.

W latach 1979-1984 był sekretarzem inspektorii warszawskiej salezjanów, w latach 1990-1993 był wikariuszem, zaś w latach 1993-1996 radnym tejże inspektorii. Od 2002 roku przebywał w Rzymie. Do 2008 w domu generalnym, a od 2008 wiceekonomem na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim.

ad, KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Pierwszy Cud św. Januarego w czasach pandemii

Odbierany jako znak opieki i wstawiennictwa oraz zapowiedź pomyślnych wydarzeń cud św. Januarego znów się wydarzył w Neapolu. Przechowywana w ampułkach krew męczennika upłynniła się 2 maja.

Polub nas na Facebooku!

Pierwszy Cud św. Januarego w czasach pandemii
Odbierany jako znak opieki i wstawiennictwa oraz zapowiedź pomyślnych wydarzeń cud św. Januarego znów się wydarzył w Neapolu. Przechowywana w ampułkach krew męczennika upłynniła się 2 maja.

– Drodzy przyjaciele, mam wielką nowinę: nawet w czasie pandemii koronawirusa Pan za wstawiennictwem św. Januarego zechciał upłynnić jego krew! – ogłosił podczas transmitowanego w mediach nabożeństwa kard. Crescenzio Sepe , arcybiskup Neapolu. Zwykle zarówno wyniesienie relikwii jak i ich sprawdzenie odbywa się w obecności tłumu wiernych, szczelnie wypełniających katedrę, gdzie relikwia jest przechowywana. Tym razem z powodu obostrzeń wszyscy obserwowali wydarzenie przez media.

Po ukazaniu ampułki z upłynnioną krwią męczennika kardynał modli się i błogosławi relikwiami miasto.

Ileż to już razy nasz święty interweniował, aby nas ocalić od zarazy, na przykład od cholery. Św. January jest prawdziwą duszą Neapolu – powiedział w homilii podczas Eucharystii.

W Neapolu odnotowano już blisko 4,5 tysiąca przypadków zarażenia koronawirusem.

Na tzw. Cud św. Januarego Neapolitańczycy oczekują trzy razy w ciągu roku: 19 września – w jego wspomnienie liturgiczne, 16 grudnia – w rocznicę wybuchu Wezuwiusza oraz w sobotę poprzedzającą pierwszą niedzielę maja. Upatrują w tym wydarzeniu zapowiedź pomyślności dla miasta i Bożej opieki nad nimi. Krew męczennika przechowywana w ampułkach normalnie znajduje się w postaci kryształków. Gdy zachodzi cud – przybiera postać płynną.

January był biskupem starożytnego Benewentu, rówieśnikiem takich świętych jak Kosma i Damian, Zuzanna, Chryzogon czy Małgorzata. Tak jak i oni padł ofiarą prześladowań religijnych chrześcijan za cesarza Dioklecjana – jednych z najkrwawszych w historii Kościoła. Ponieważ tak jak oni nie chciał też zgodzić się na złożenie publicznej ofiary pogańskim bożkom, został skazany na pożarcie przez dzikie zwierzęta. Wskutek wsparcia, jakim obdarzyli go przed urzędnikami wysoko postawieni bracia w wierze, kara została zamieniona na ścięcie. Ci, co się za nim wstawiali także padli jej ofiarą.
Biskupa Januarego i jego towarzyszy ścięto publicznie 19 września 305 r. Według podań jedna z pobożnych niewiast miała zebrać krew tryskającą z odciętej głowy biskupa do flakonika i obok jego kości dostarczyć jedną z ważniejszych relikwii.
Nie znamy dokładnie losów flakonika od czasu zebrania krwi do momentu odnotowania faktu przechowywania go w katedrze w Neapolu od roku 1389. To zatem aż tysiąc lat nieudokumentowanej historii. Można jednak założyć, że skoro wtedy z taką czcią zaczęto pisać o cudzie św. Januarego, mógł on być obserwowany przez lud Neapolu również wcześniej.

ad, CNA/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap