video-jav.net

Rozpoczął się proces beatyfikacyjny byłego generała jezuitów o. Pedro Arrupe

W Rzymie został oficjalnie otwarty proces beatyfikacyjny byłego generała zakonu jezuitów, o. Pedro Arrupe. Poinformował o tym 14 listopada w liście do członków swego zakonu obecny generał ks. Arturo Sosa.

Polub nas na Facebooku!

O. Arrupe wprowadzał w życie postanowienia Soboru Watykańskiego II, wywierając wpływ na zmianę profilu zakonu. W tym czasie, zwłaszcza w latach siedemdziesiątych, wiele kół kościelnych krytykowało zakon za jego zaangażowanie społeczne w krajach Ameryki Łacińskiej i za łagodzenie surowych reguł zakonnych.

Urodził się 14 listopada 1907 r. w Kraju Basków. Do Towarzystwa Jezusowego wstąpił w 1927 r. po czterech latach studiów medycznych na uniwersytecie w Madrycie. Studia teologiczno-filozoficzne odbywał w Hiszpanii, Belgii oraz Holandii. Po święceniach kapłańskich w 1936 udał się do USA, gdzie podjął posługę duszpasterską wśród emigrantów.

W 1938 jako misjonarz rozpoczął pracę w Japonii. Tam w 1941 roku, po ataku Japończyków na Pearl Harbor, został prewencyjnie aresztowany przez Amerykanów. Po wyjściu z aresztu objął funkcję przełożonego i mistrza nowicjatu na przedmieściach Hiroszimy, gdzie 6 sierpnia 1945 roku przeżył wybuch bomby atomowej. Mając doświadczenie medyczne, jako jeden z pierwszych, pospieszył z pomocą ofiarom.

22 maja 1968 r. wybrano go na generała Towarzystwa Jezusowego. Odpowiadając na potrzeby świata, podejmował rozległą działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, odnowił ducha jezuickiego szkolnictwa i wprowadził Towarzystwo Jezusowe w posoborową odnowę Kościoła. Gdy w sierpniu 1981 r. o. Arrupe uległ paraliżowi, początkowo zakonem kierował wyznaczony przez Jana Pawła II komisarz o. Paolo Dezza. W 1983 r. dokonano wyboru nowego generała, którym został o. Peter-Hans Kolvenbach z Holandii.

O. Pedro Arrupe zmarł 5 lutego 1991 r. W 1995 r. na życzenie o. Kolvenbacha, trumnę ze zwłokami jego poprzednika przeniesiono do kościoła jezuitów Il Gesù w Rzymie, gdzie pochowany jest również św. Ignacy Loyola. W 2013 r. hołd o. Arrupe złożył przy jego grobie papież Franciszek.

KAI/ad

ZE ŚWIATA

Były biedak znalazł sposób jak pomóc… innym biedakom

Najpierw był hinduskim biedakiem, potem szefem amerykańskiej firmy IT, teraz pomaga Kongijczykom odzyskiwać godność ekonomiczną. O niezwykłej historii Ashisa Gadnisa opowiada na łamach amerykańskiego pisma Crux Paulina Guzik.

Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Choć w Polsce działalność Ashisa Gadnisa nie jest szeroko znana, z pewnością zasługuje na uwagę. Zwłaszcza w kontekście przypadającego w najbliższą niedzielę Światowego Dnia Ubogich.

Ashis Gadnis nawrócony na chrześcijaństwo i ochrzczony w Kościele katolickim został dopiero w 2015 r., jednak już ma na swoim koncie wyróżnienie w postaci wpisu na listę “Laudato Si Challenge”. To zainspirowana encykliką papieża Franciszka międzynarodowa akcja zachęcająca i wyróżniająca przedsiębiorców przyczyniających się swoim biznesem do ograniczenia światowego ubóstwa i promowania godności ludzi. Papież udzielił zresztą samemu Gadnisowi prywatnej audiencji.

Choć firma Gadnisa pomogła już 30 tysiącom najbiedniejszych mieszkańców Afryki, jej szef mówi jasno: nie wyciągamy ludzi z biedy. Umożliwiamy po prostu z niej wyjście.

Fascynującą historię jego życia opisuje na stronach portalu Crux Now polska dziennikarka Paulina Guzik. Zaczyna od podkreślenia, jakim trudno uchwytnym człowiekiem jest bohater jej tekstu. “Nie ważne kiedy napisać do Ashisa Gadnisa, i tak nie odpowie ze swojego domu w Austin w Teksasie. Środę spędzi w Rwandzie, piątek w Brazylii, tuż przed odlotem do Myanmy, zaplanowanym na niedzielę”.

Ashis Gadnis urodził się w biednej rodzinie na przedmieściach Bombaju. W latach 70-tych, w których przyszło mu dorastać, wszyscy wiedzieli, że aby przerwać zaklęty krąg rodzinnej biedy trzeba z kraju wyemigrować. Wymyślił, że zostanie programistą, dlatego zaczął studiować informatykę na Uniwersytecie w Bombaju. Gdy tylko stało się to finansowo możliwe opuścił Indie i ruszył w świat. Najpierw pracował w Kolumbii, potem udało mu się przedostać do USA. Tam zaczęło mu się układać. Po ukończeniu kolejnych studiów, w tym jednych na Harvardzie, w 2004 r. założył pierwszy własny biznes – firmę informatyczną. Szybko zaczęła przynosić wysokie dochody, co jednak nie sprawiło, że Gadnis zapomniał o swoich korzeniach i hinduskiej biedzie.

Jego myślenie zmieniło się mocniej, gdy w 2012 r. wyjechał wraz z amerykańską agencją pomocową US AID do Konga jako konsultant. Zobaczenie na żywo, na miejscu tamtejszych realiów życia oraz bezwładu i niemocy instytucji charytatywnych, sprawiło w nim swoiste przebudzenie. Postanowił sprzedać firmę i całkowicie zaangażować się w pomoc najuboższym Kongijczykom.

Spotkanie z nimi spowodowało również przebudzenie tego Hindusa na innej płaszczyźnie: duchowej. Spotkał Chrystusa! – Wśród Kongijczyków odkryłem, że to wiara jest ich życiową kotwicą. Nie religia jako taka, ale żywa wiara w to, że Chrystus i Matka Boża kochają ich bezwarunkowo. I pomimo horrorów jakie mają za sobą, nadal wierzą w Boga – opowiada Gadnis w rozmowie z Pauliną Guzik.

W 2015 r. Ashis Gadnis przyjmuje Chrzest w Kościele katolickim. Od tego też dnia zaczyna nosić na piersi wielki benedyktyński krzyż. Nie rozstaje się z nim nigdy, nawet na wystąpieniach publicznych, jak to w lipcu 2018 r. w ramach forum TEDx.

To duchowe przebudzenie zainspirowało go również do założenia nowego biznesu, tym razem takiego, który nie tylko zapewnia mu źródło utrzymania, ale i pomaga najuboższym.

Gadnis opowiada Paulinie Guzik, jak pewnego dnia poszedł ze znajomą Kongijką do banku, aby założyć jej konto – tak prostą i oczywistą rzecz dla żyjącego w USA byłego prezesa firmy. Tam usłyszał jednak, że kobiecie konta założyć nie można z powodu nieistnienia jej “finansowej tożsamości”.

Zainspirowany tym zdarzeniem Gadnis zakłada firmę BenQu, której zadaniem jest właśnie przywracanie tej “finansowej tożsamości” najuboższym mieszkańcom Afryki. Hindus zauważył, że wielu z nich pracuje na plantacjach kawy i kakao, albo w szwalniach szyjących ubrania na światowych marek. Nie przekłada się to jednak wcale na powstawanie ich weryfikowalnej dla banku tożsamości. Jego firma pomaga to zmienić.

Wykorzystując technologię blockchainową, znaną z rynku kryptowalut, BenQu pośredniczy w transakcjach między koncernami zatrudniającymi ubogich Afrykańczyków, a samymi Afrykańczykami. W ten sposób nie tylko wpisuje się w tzw. model fair trade, ale też faktycznie pomaga wyjść z marginesu tysiącom najbiedniejszych.

Właśnie za tę działalność firma Gadnisa została wpisana na listę Laudato Si Challenge. Pomogła już ok. 30 tys. Afrykańczyków. W planach jest następnych 200 tys.

Więcej szczegółów tej pasjonującej historii znajdziesz w tekście Pauliny Guzik dla Crux Now>> 

Anna Druś

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Druś
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >