Protesty przeciwko aborcji w całej Argentynie

W ponad 200 argentyńskich miastach odbyły się demonstracje przeciwko projektowi prezydenckiego prawa legalizującego aborcję na życzenie. Mają one różny charakter w zależności od organizatorów. W Buenos Aires odmówiono różaniec przed budynkiem parlamentu, powierzając nienarodzonych opiece Maryi.

Polub nas na Facebooku!

Dziś w Argentynie aborcja jest dozwolona w wypadku gwałtu, zagrożenia życia matki oraz poważnego uszkodzenia płodu. Warto przypomnieć, że w ubiegłym tygodniu argentyńscy obrońcy życia otrzymali silne poparcie ze strony Franciszka.

Argentyński papież napisał odręczny list do kobiet, które walczą z aborcją, zwłaszcza w ubogich, robotniczych dzielnicach Buenos Aires. Franciszek przypomniał im, że „jest to zasadniczo problem etyki ludzkiej, poprzedzający jakiekolwiek wyznanie religijne”. Z tego właśnie powodu, jak pisze, trzeba odpowiedzieć sobie na dwa pytania: „czy aby rozwiązać jakiś problem, słuszne jest niszczenie czyjegoś życia i wynajmowanie płatnego mordercy?”.

Ks. Fabian Alesso, rektor argentyńskiego kościoła w Rzymie, zauważa, że formułując te pytania, Papież bardzo stanowczo podchodzi do zabijania nienarodzonych. Trzeba też pamiętać, że w Argentynie wielokrotnie podejmowano już próby zalegalizowania aborcji. Sprzeciwia się jednak temu większość społeczeństwa.

Już po raz drugi zaproponowano w parlamencie ten sam projekt prawa. Poprzednio w roku 2018 został odrzucony w senacie. Ludzie wychodzą jednak na ulicę, by pokazać, że się na to nie zgadzają – wskazuje duchowny.

 

Demonstracje ekumeniczne

Podkreśla, że „są to zasadniczo manifestacje ekumeniczne. Uczestniczą w nich zarówno katolicy, jak i chrześcijanie innych wyznań, a także ludzie którzy nie identyfikują się z żadną religią, lecz z powodów etycznych sprzeciwiają się przyjęciu tego prawa”.

Protestują w ponad 200 miastach. Są to manifestacje przeciw nowemu prawu i za życiem. Odbywają się pod hasłem: liczy się każde życie. Te publiczne manifestacje mają pokazać, że zdecydowana większość Argentyńczyków, nie tylko katolicy, ale także ludzie dobrej woli sprzeciwiają się temu prawu. Tym co ich łączy jest wola ocalenia każdego życia, zarówno matki, jak i dziecka w stanie prenatalnym – zaznacza ks. Alesso.

SPRAWDŹ: Papież o aborcji: To przede wszystkim problem etyki ludzkiej

 

ag/KAI/ Vatican News/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Boko Haram zabiło 110 cywilów w Nigerii

Co najmniej 110 osób zginęło a znacznie więcej zostało rannych w sobotnim ataku islamskiego ugrupowania Boko Haram na wioskę w północno-wschodniej Nigerii – informują przedstawiciele ONZ. Według agencji AFP to jeden z najkrwawszych ataków w ostatnim czasie.

Polub nas na Facebooku!

Wczesnym popołudniem uzbrojeni mężczyźni przyjechali na motocyklach i ostrzelali kobiety i mężczyzn pracujących w polu.

 

 

W komunikacje prasowym ONZ nie ma wzmianki o Boko Haram, dżihadystach, którzy od ponad 10 lat terroryzują ten region i kontrolują część terytorium kraju. Jednak ostatni atak miał miejsce na polu ryżowym położonym zaledwie 10 km od stolicy stanu Borno, gdzie mieści się centrum islamistów. W październiku z rąk tej organizacji zginęło w tym stanie 22 rolników pracujących na swych polach. Prezydent Nigerii Muhammadu Buhari potępił masakrę, mówiąc, że „przez bezsensowne zabójstwa ranny jest cały kraj, nie tylko osoby, które ucierpiały bezpośrednio”.

 

Ataki na ludność cywilną

Boko Haram z coraz większą zaciętością atakuje ludność cywilną. Bojówkarze oskarżają rolników, drwali, hodowców i rybaków o szpiegostwo i przekazywanie informacji żołnierzom i milicjantom próbującym walczyć z dżihadyzmem.

Organizacja od 2009 r. zabiła już ponad 36 tys. osób. Ponad 2 miliony zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów i ucieczki. Choć nigeryjski rząd twierdzi, że Boko Haram zostało w większości pokonane już przed pięciu laty, dżihadyści wciąż atakują na większości obszaru północno-wschodniej Nigerii.

Założone w 2002 r. Boko Haram początkowo stawiało sobie za cel walkę z zachodnią edukacją i europejskim stylem życia. W 2009 r. rozpoczęło akcję zbrojną na rzecz przekształcenia Nigerii w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałby szariat. W 2016 r. w organizacji doszło do rozłamu i z jej struktur wyłoniła się jeszcze bardziej radykalna organizacja pod nazwą Państwo Islamskie Prowincji Afryki Zachodniej (ISWAP). Dla mieszkańców stanu Borno oznacza to zwiększenie częstotliwości ataków.

SPRAWDŹ: Nigeria: kościół zawalił się na wiernych

 

ag/KAI/Vatican News/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

Reklama

Copy link
Powered by Social Snap