video-jav.net

“Pokój mój daję wam” – Franciszek jedzie do Chile

W dniach 15-18 stycznia Franciszek złoży wizytę apostolską w Chile pod hasłem "Pokój mój daję wam". Będzie to jego piąty pobyt na kontynencie południowoamerykańskim i 22. podróż zagraniczna. Papież odwiedzi jeszcze w dniach 18-22 stycznia Peru. Do obydwu krajów wcześniej pielgrzymował św. Jan Paweł II: w Chile przebywał w dniach 1-6 kwietnia 1987 r., podczas gdy w Peru był dwukrotnie: 1-5 lutego 1985 i 14-16 maja 1988.

Polub nas na Facebooku!

Ojciec Święty udaje się do kraju od kilku dekad nazywanego „tygrysem Ameryki Łacińskiej”, o prężnej gospodarce i stabilnym rozwoju, ale i też o wielkich nierównościach społecznych i dużym odsetku ubogich. Pod koniec grudnia ub. r. nowym prezydentem Chile został Sebastián Piñera – centroprawicowy polityk z partii “Odnowa Narodowa”, przed którym stoją obecnie liczne wyzwania, m.in. reforma oświaty czy zmniejszenie nierówności spowodowanych wspomnianym coraz większym rozwarstwieniem społecznym.

Papież przyjeżdża ponadto do kraju, który cały czas leczy jeszcze rany wojskowej dyktatury gen. Augusto Pinocheta z lat 1973-90 i wynikających z tamtych czasów podziałów społecznych. Zrobi też zapewne “raban” wokół problemu migrantów, wykluczonych i ochrony środowiska naturalnego. Spekuluje się także, czy poruszy kwestię sporu granicznego między Boliwią a Chile.

Jednym z problemów, jaki papież poruszy w tym kraju, będzie bez wątpienia sytuacja dyskryminowanego i prześladowanego od wieków ludu Mapuczów, który ze swej strony dopuszcza się coraz bardziej aktów przemocy, w tym podpalania świątyń chrześcijańskich. Franciszek poświęci im trzeci dzień wizyty: odprawi dla nich Mszę św. w Temuco i zje obiad z przedstawicielami mieszkańców regionu Araukania.

 

Program

Franciszek przybędzie do Santiago 15 stycznia o godz. 20.10 czasu miejscowego i jeszcze tego dnia przyjmie go prezydent. Nazajutrz odwiedzi pałac rządowy La Moneda, Sanktuarium św. Alberta Hurtado – chilijskiego jezuity zwanego apostołem Chile i katedrę, po czym rozpocznie się pontyfikalna Msza św. w Parku im. O’Higginsa, wieczorem zaś spotka się z więźniarkami Kobiecego Ośrodka Penitencjarnego. 17 bm. uda się do Temuco, gdzie odprawi Mszę św., po czym wróci do stolicy i odwiedzi Papieski Uniwersytet Katolicki. Nazajutrz uda się do Iquique, aby tam odprawić Mszę św. ku czci Matki Bożej z Góry Karmel, a na zakończenie tego dnia odleci stamtąd do Limy, rozpoczynając wizytę w Peru.

W miastach, które odwiedzi papież, dni jego wizyty będą wolne od pracy. Jednym z prezentów, jakie otrzyma podczas Mszy św. w stolicy, będzie moai – tradycyjny posąg z Wyspy Wielkanocnej (Rapa Nui), położonej na Oceanie Spokojnym, ponad 3,6 tys. km od wybrzeży tego kraju.

 

Chile dzisiaj

Według chilijskich legend to, co zostało Bogu po zakończeniu stworzenia świata – góry, jeziora i morza, zróżnicowane klimaty, niezwykłą roślinność i wyschnięte pustynie, fascynujące kolory i krajobrazy – wszystko to rzucił na koniec świata i w ten sposób stworzył Chile. Natomiast dzieje kraju były kształtowane przez kolonizację hiszpańską a później przez ciągły napływ emigrantów z Europy oraz z innych krajów Ameryki Południowej i Środkowej, i trwa to do dzisiaj. Z gospodarczego punktu widzenia Chile żyje głównie z wydobycia rudy miedzi. Istnieje też dobrze rozwinięte rolnictwo (wino, owoce, przemysł drzewny i rybołówstwo). Chociaż w ostatnich dziesięcioleciach dokonał się wielki postęp w przemyśle przetwórczym, nadal jest on stosunkowo niewielki porównaniu z krajami wysoko rozwiniętymi.

Dotychczas polityczne i społeczne elity kraju nie wykazywały większego zainteresowania bardziej dynamicznym rozwojem gospodarki i wolnego handlu. W dalszym ciągu jedynie niewielka grupa korzysta z gospodarczej prosperity, podczas gdy przytłaczająca większość Chilijczyków ma znikomy dostęp do rozwoju technologicznego i wysokich dochodów kraju, co powoduje coraz większe i głębsze podziały społeczne.

Podczas gdy wielcy latyfundyści w czasach kolonialnych poczuwali się do pewnej odpowiedzialności za swych pracowników i ich rodziny, to w czasach sprawnego i skutecznego przeprowadzania żelazną ręką reform neoliberalnych i kapitalistycznego systemu gospodarczego za rządów junty A. Pinocheta, nowa klasa bogatych nie wykazywała większego poczucia odpowiedzialności społecznej za pracowników sezonowych czy robotników w przemyśle wydobywczym. Obu grupom nadal odmawia się umów o pracę z zapewnionymi odpowiednimi płacami, świadczeniami i opieką zdrowotną, co zazwyczaj uzasadniane jest konkurencyjnością na światowych rynkach, a to z kolei prowadzi do częstych protestów społecznych. Stąd też w ostatnich latach coraz bardziej widoczne staje się wykluczenie społeczne biednych grup ludności. Są to wielkie masy ludzi, które osiedliły się na obrzeżach wielkich miast, bez perspektyw i nadziei na lepszą przyszłość. Przeważają wśród nich młodzi ludzie, mieszkający w dzielnicach-gettach, co sprzyja narodzinom zorganizowanej przestępczości i stwarza wysoki potencjał agresji i przemocy.

 

 

W niedawnym liście do chilijskiego dziennika “El Mercurio” ustępująca prezydent Chile Michelle Bachelet stwierdziła, że papieska wizyta “będzie okazją do dialogu i wzajemnego poznania siebie i swoich wartości, a także zastanowienia się nad tym, jakie społeczeństwo chcemy budować” a Franciszek pozostawi mieszkańcom Chile wskazówki w tym kierunku. Zaznaczyła, że papież odwiedzi to państwo w chwili, gdy jest ono “sprawiedliwe, otwarte i godne”.

“W ciągu trzydziestu lat, jakie upłynęły od wizyty Jana Pawła II, nasz kraj poszedł w dobrym kierunku. Wówczas żyliśmy w dyktaturze. Dzisiaj papież goszczony będzie przez kraj w pełni demokratyczny, wolny, szanujący konstytucję i prawo” – napisała była już prezydent. Zwróciła uwagę, że “zmniejszyło się ubóstwo, wzrosły siła pieniądza i dostęp do oświaty a średnia długość życia przekroczyła 80 lat”. Jednocześnie przyznała, że jest jeszcze wiele do zrobienia i naprawienia, aby w społeczeństwie było “więcej sprawiedliwości i pokoju”. “Jestem pewna, że wizyta papieża w perspektywie etycznej i humanistycznej wzbogaci dialog pluralistyczny, który tworzy nas jako naród” – dodała na zakończenie.

66-letnia Michelle Bachelet z Socjalistycznej Partii Chile sprawowała swój urząd w latach 2006–2010 i ponownie od 2014. W tym czasie wielokrotnie była skonfliktowana z biskupami katolickimi. Od lat angażowała się na rzecz liberalizacji prawa aborcyjnego, co udało się jej ostatecznie osiągnąć w 2017 r., a w 2015 r. w kraju zalegalizowano homoseksualne związki partnerskie.

 

Kościół w kryzysie

Kościół katolicki w Chile w ostatnich latach w wyniku skandali na tle nadużyć seksualnych z udziałem duchowieństwa w znacznym stopniu utracił zaufanie i swój autorytet moralny w społeczeństwie chilijskim, jakim cieszył się w okresie dyktatury Pinocheta i późniejszej transformacji. Według najnowszych sondaży tylko 36 proc. Chilijczyków deklaruje swe zaufanie do Kościoła. W porównaniu z rokiem 2010 jest to spadek o 43 punkty procentowe. Jest to najniższy stopień zaufania wśród krajów Ameryki Łacińskiej, np. w Paragwaju wskaźnik ten wynosi 77 proc., a w Argentynie – 55 proc. Jeśli w 1992 katolicy stanowili 76,7 proc. społeczeństwa, to w 2007 odsetek ten spadł do 59 z prawie 18 mln mieszkańców. W tym samym czasie liczba członków różnych wspólnot protestanckich wzrosła do 17,5 proc., z czego zdecydowana większość, bo ponad 16 proc. ludności, należy do Kościołów ewangelikalnych. Wzrósł też odsetek osób uważających się za ateistów lub obojętnych religijnie: w 1992 było to 5,8 proc. a obecnie 12,1 proc.

Sam Kościół ma zasadniczo trzy oblicza. Największą grupę wiernych stanowią przedstawiciele religijności ludowej, odznaczającej się pobożnością maryjną, kultem świętych, wykorzystaniem rodzimych tradycji i pielgrzymkowym dynamizmem. Co ciekawe, do dziś zachowały się tzw. “cofradías”, czyli bractwa, które czczą określonego świętego i pielęgnują “bailes religiosos” – tańce religijne wykonywane przez grupy taneczne w tradycyjnych strojach ludowych na cześć Matki Bożej.

Drugą grupę stanowią tzw. wierni inspirowani mocno Soborem Watykańskim II oraz dokumentami zgromadzeń ogólnych Latynoamerykańskiej Rady Biskupiej (CELAM). Dla tego grona ważnymi tematami są ekumenizm, dialog z religiami i kulturami, społeczna nauka Kościoła, edukacja, duszpasterstwo młodzieży i robotników, działalność Caritas oraz wykorzystanie nowoczesnych środków komunikacji. Wśród nich znajdują się zwolennicy “teologii wyzwolenia”, która jednak coraz bardziej traci na znaczeniu w chilijskim Kościele.

I wreszcie ostatnia grupa wiernych obejmuje zamożne elity kraju, w większości tradycyjne i konserwatywne. Na przykład nigdzie w Ameryce Łacińskiej odsetek księży wywodzących się z najwyższych warstw społecznych nie jest tak wysoki, jak w Chile. Dobrze jest dla zamożnej rodziny mieć w swoich szeregach księdza obok prawnika lub przedsiębiorcy. Dzięki kapłanom z elit społecznych czymś naturalnym są też związki Kościoła z światem polityki czy ekonomii. To oni zazwyczaj przewodniczą świeckim wspólnotom religijnym, których członkowie mają wielki wpływ na politykę i społeczeństwo.

 

Zaangażowanie społeczne

Mimo znaczącej utraty wiarygodności, Kościół katolicki nadal zajmuje znaczącą pozycję w społeczeństwie dzięki swemu zaangażowaniu na rzecz ubogich, zmarginalizowanych grup społecznych i obrony praw człowieka. Sztandarową inicjatywą społeczną Kościoła jest organizowany co roku w sierpniu Miesiąc Solidarności, inspirowany postacią św. Alberta Hurtado (1901-52) – jezuity beatyfikowanego przez Jana Pawła II w 1994 i kanonizowanego przez Benedykta XVI w 2005. Pochodził on z Santiago, gdzie już jako kapłan założył dla opuszczonych dzieci i bezdomnych ośrodek „Ognisko Chrystusa”. Do dziś pomaga on ponad 70 tysiącom osób – bezdomnym, ubogim, dzieciom żyjącym w środowiskach patologicznych, uzależnionym od narkotyków; prowadzi hospicja, schroniska, domy opieki społecznej dla dzieci i osób starszych.

Ks. Hurtado mocno podkreślał potrzebę większej obecności katolików w przestrzeni publicznej. Krytykował bezczynność i niedostrzeganie cierpienia wielu ubogich i dyskryminowanych w społeczeństwie pierwszej połowy XX wieku. Pobudzał pracowników do zakładania katolickich związków zawodowych. Potępiał rozwarstwienie społeczne i brak wrażliwości na potrzeby bliźniego. Podkreślał, że Chrystusa możemy spotkać przede wszystkim w ubogich, którzy czekają na naszą pomoc. Zadawał wciąż pytanie: „Co zrobiłby Chrystus na moim miejscu?”. Jego nauka jest nadal aktualna, szczególnie w bardzo rozwarstwionych społeczeństwach Ameryki Południowej.

Przez cały Miesiąc Solidarności przeprowadzane są akcje charytatywne i zbiórki pieniędzy na rzecz najbardziej potrzebujących. Odbywa się też Marsz Solidarności, który co roku gromadzi kilkanaście tysięcy młodych osób chcących okazać swoje zaangażowanie społeczne, wypływające z wiary i chęć kontynuowania dzieła świętego jezuity.

Kościół angażuje się także w poprawę warunków życia pracowników sezonowych, górników, więźniów, w ochronę środowiska naturalnego czy w żądania “etycznej płacy”. Jest ponadto poszukiwanym partnerem dialogu szczególnie potrzebnego w sytuacjach kryzysowych, takich jak rozmowy rządu z grupami społecznymi, pracowniczymi czy etnicznymi.

Kościół chilijski bardzo mocno angażuje się w opiekę duszpasterską nad migrantami, co pokazuje praca, jaką wykonuje założony w 1955 Katolicki Instytut Migrantów (INCAMI – Instituto Católico de Migrantes), współpracujący z instytucjami krajowymi i międzynarodowymi oraz pomaga w szerokim zakresie migrantom w procesie integracji.

 

Oczekiwania

Sekretarz generalny chilijskiego episkopatu bp Luis Fernando Ramos Pérez uważa, że papieska wizyta będzie sprzyjać “klimatowi, który pozwoli powrócić do budowania mostów sąsiedztwa i zaufania jako podstawy pełnego współżycia obywatelskiego”. “Dopiero w klimacie pokoju będziemy mogli odpowiedzieć jako kraj, katolicy i niekatolicy, na papieskie wezwanie do «wyjścia na peryferie»” – podkreślił biskup.

Z kolei przewodniczący Konferencji Biskupiej Chile (CECh) bp Santiago Silva Retamalesa oczekuje, iż papież przybędzie do wszystkich mieszkańców Chile, nie tylko do tamtejszego Kościoła. „Nie jest to ani inspekcja, ani kontrola na miejscu. Przybywa on do nas, aby mówić nam o Chrystusie. I sądzę, że najlepszym sposobem przygotowania się na ten przyjazd jest otwartość naszych serc” – oświadczył biskup polowy Chile. Według niego właśnie postawa taka „będzie najwłaściwsza w zakresie przygotowań do przyjęcia Ojca Świętego, którego przesłanie jest skierowane do każdego z nas”. Przewodniczący episkopatu wyraził też nadzieję, że wizyta wyda wiele owoców oraz „pomoże ukazać to ogromne dobro, które czyni Kościół w swych rozlicznych dziełach, w milczeniu, towarzysząc maluczkim i najbardziej zagrożonym”.

USA: Indianin w drodze na ołtarze

Biskupi Stanów Zjednoczonych postanowili rozpocząć proces beatyfikacyjny Czarnego Łosia, legendarnego Indianina z narodu Dakotów (Siuksów). Dotychczas północnoamerykańscy Indianie mają jedną świętą - Katarzynę Tekakwitę, XVII-wieczną Algonkinkę.

Polub nas na Facebooku!

Czarny Łoś (1863-1950) był kuzynem słynnego wodza Szalonego Konia. W wieku dziewięciu lat w gorączce podczas choroby miał wizję, w czasie której nauczył się leczenia ludzi. Praktykował indiańską, pogańską duchowość, z której był sławny. Jako nastolatek walczył w 1876 r. w zwycięskiej bitwie nad rzeką Little Big Horn przeciwko żołnierzom amerykańskim, dowodzonym przez ppłk. George’a Custera.

 

W latach 1887-89 występował w przedstawieniach cyrkowych o Dzikim Zachodzie w Wielkiej Brytanii (także przed królową Wiktorią), Francji, Niemczech i Włoszech. Nauczył się mówić po angielsku.

 

Po klęsce Dakotów nad potokiem Wounded Knee (w czasie bitwy został ranny w biodro) mieszkał w rezerwacie Pine Ridge. W latach 30. i 40. XX w. w świętych dla Indian Górach Czarnych organizował przedstawienia ukazujące kulturę Dakotów.

 

Po śmierci pierwszej żony przyjął w 1904 r. chrzest jako Nicholas, zostając katolikiem. Katechizował swych rodaków, doprowadzając setki z nich do chrztu. Jednocześnie nadal praktykował dawne indiańskie obrzędy. Jego opowieści zebrał John Neihardt w wydanej w 1932 r. książce „Black Elk Speaks”, po polsku znanej jako „Czarny Łoś, opowieść indiańskiego szamana”.


pb (KAI/corriere.it) / Baltimore