Nigeria: strzały w kościele, dziesiątki zabitych

Uzbrojeni mężczyźni wtargnęli do katolickiego kościoła św. Filipa w Ozubulu w stanie Anambra we wschodniej Nigerii i zaczęli strzelać do zgromadzonych tam wiernych. W świątyni znajdowało się wówczas ponad 100 osób uczestniczących w porannej Mszy św

Świadek zdarzenia powiedział nigeryjskiej agencji informacyjnej NAN, że napastnicy najpierw wyszukali mężczyznę, którego zastrzelili. Następnie wpadli w szał i zaczęli strzelać do pozostałych uczestników Mszy.

 

Doniesienia nigeryjskich mediów różnią się co do liczby zabitych: od 15 do 50. Część z nich została zastrzelona na miejscu, inni, ciężko ranni, zmarli po przewiezieniu do szpitala.

 

Motyw zbrodni ani tożsamość zabójców nie są na razie znane. Szef stanowej policji Garba Umar oświadczył, że więcej szczegółów zostanie podanych po przeprowadzeniu śledztwa.


pb (KAI/NAN) / Abudża

Katolicka Agencja Informacyjna


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

Zmarł 11-miesięczny Charlie Gard

"Nasz mały piękny chłopiec odszedł. Jesteśmy z ciebie tacy dumni Charlie" - powiedziała w oświadczeniu mama Charliego Connie Yates.

W londyńskim hospicjum dla dzieci zmarł 28 lipca 11-miesięczny Charlie Gard, cierpiący od urodzenia na rzadką chorobę, któremu Trybunał Europejski polecił odłączyć wszystkie aparaty, podtrzymujące jego życie. Gdy tylko jego sprawa stała się głośna na całym świecie, Franciszek wzywał do modlitewnego wspierania dziecka i jego rodziców, którzy do końca walczyli o przedłużenie jego życia.

 

24 lipca dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Greg Burke ujawnił, że papież modli się za chłopca i jego rodziców oraz czuje się szczególnie bliski im w tym czasie wielkiego cierpienia. Dodał, że Ojciec Święty poprosił wszystkich o włączenie się w tę modlitwę, “aby mogli oni znaleźć pociechę i miłość Boga”.

 

Matka – Connie Yates stwierdziła w oświadczeniu, wydanym po śmierci synka: “Nasze piękne i maleńkie dziecko odeszło. Jesteśmy bardzo dumni z ciebie”.

 

Na wieść o śmierci malca przewodniczący Papieskiej Akademii Życia abp Vincenzo Paglia podkreślił – nawiązując do okoliczności tego zgonu – że “miłość Boża nigdy się nie odłącza”. Dodał, że “przypadek ten prowadzi nas do wspierania kultury towarzyszenia i do powiedzenia trzech wielkich «nie»: dla eutanazji, opuszczenia i okrucieństwa terapeutycznego”, którym winno towarzyszyć jedno “tak” dla życia.

 

Chłopczyk, który w przyszłym tygodniu skończyłby rok, cierpiał na chorobę, wykrytą w londyńskim szpitalu przy Great Ormond Street, której na razie nie da się wyleczyć w Wielkiej Brytanii, ale którą można by próbować leczyć w sposób doświadczalny w Stanach Zjednoczonych. Sędzia brytyjski nakazał w kwietniu br. odłączenie urządzeń podtrzymujących Charliego przy życiu we wspomnianym szpitalu. Rodzice bezskutecznie odwoływali się w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Tymczasem szpital dziecięcy pw. Dzieciątka Jezus w Rzymie oświadczył, że “jest gotów trzymać chłopca u siebie, dopóki żyje”. Ostatecznie jednak rodzice oznajmili 24 lipca, że postanowili zakończyć długą walkę prawną, gdyż “zmarnowano już wiele czasu”.


kg (KAI/ZENIT) / Londyn


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments