ZE ŚWIATA

Nastolatkowie uratowani na oceanie. “Wołaliśmy na pomoc Boga”

Choć ta historia brzmi niemal jak wyjęta z jakiegoś kazania o Bożym działaniu w naszym życiu - opowiadają ją obecnie największe amerykańskie stacje telewizyjne i portale, ponieważ wydarzyła się ledwie kilka tygodni na Florydzie. Dwójka nastolatków została w niewiarygodny sposób uratowana przed utonięciem w oceanie po tym, jak zwróciła się z modlitwą do Pana Boga.

Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Nastolatkowie uratowani na oceanie. "Wołaliśmy na pomoc Boga"
Choć ta historia brzmi niemal jak wyjęta z jakiegoś kazania o Bożym działaniu w naszym życiu - opowiadają ją obecnie największe amerykańskie stacje telewizyjne i portale, ponieważ wydarzyła się ledwie kilka tygodni na Florydzie. Dwójka nastolatków została w niewiarygodny sposób uratowana przed utonięciem w oceanie po tym, jak zwróciła się z modlitwą do Pana Boga.

Wydarzenie najpierw zrelacjonowała telewizja CBS i jej serwis Action News Jax. Chwilę później podchwyciliły newsa największe amerykańskie portale i telewizje, rozpoczynając najczęściej swoją relację od pytania: “niezwykły przypadek czy interwencja Boga?”

Bohaterowie tej historii to dziewczyna Heather Brown oraz chłopak Tyler Smith. Oboje mają po 17 lat i znają się z drużyny piłki nożnej w chrześcijańskiej szkółce Christ’s Church Academy na Florydzie, gdzie trenują.

18 kwietnia Heather i Tyler postanowili zerwać się z lekcji i wspólnie poszli popływać na pobliską plażę Vilano Beach niedaleko miejscowości St. Augustine na wybrzeżu Atlantyku. Niestety w trakcie pływania ocean zniósł ich tak, że oddalili się od brzegu – na tyle, że całkowicie stracili go z oczu, gubiąc zupełnie poczucie kierunku. Nie wiedzieli, w którą stronę płynąć, aby wrócić. W ten sposób dryfowali bezwładnie przez ok. 2 godziny. Doszła panika i zwykłe wyczerpanie, w pewnym momencie nie mieli już zupełnie sił. Właśnie wtedy, przerażeni bliskością prawdopodobnej śmierci oboje zaczęli rozpaczliwie i głośno się modlić. “Wołałem do Pana Boga: jeśli naprawdę masz jakiś plan dla naszego życia, do czegoś jesteśmy Ci potrzebni, prosimy, rzuć nam jakiś ratunek!” – opowiada Tyler Smith.

Dosłownie chwilę później… zobaczyli łódź. Okazało się, że niedaleko przepływał swoim jachtem kapitan Eric Wagner, wraz z załogą żeglujący z Delray Beach do New Jersey. – Pomimo szumu fal, wiatru i silników wydało się nam w pewnym momencie, że słyszymy krzyki – opowiada Eric Wagner. Zaczęli się rozglądać aż dostrzegli dwójkę dryfujących bez żadnego oparcia młodych ludzi. Po wciągnięciu ich na pokład, udzieleniu pierwszej pomocy i odetchnięciu młodzi opowiedzieli, co im się przydarzyło. Gdy zaś kapitan usłyszał, że zjawił się dokładnie chwilę po rozpaczliwej modlitwie zanoszonej przez nich do Boga – ze zdumieniem powiedział, że jego łódź nosi imię… AMEN. – Gdy Tylor usłyszał to imię zaczął płakać i dziękować Bogu – relacjonuje kapitan Wagner. Jego pierwsze słowa, gdy się uspokoił, miały brzmieć: “Bóg naprawdę istnieje!” – Nie ma innego powodu, innego wytłumaczenia tego, co nam się przydarzyło poza tym, że była to Jego interwencja! – mówi chłopak w rozmowie z dziennikarzami. 

Reportaż telewizji CBS można obejrzeć tutaj: (język angielski)

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Ania Drus

Anna Druś

dziennikarka i redaktor sekcji news, w Stacji7 od marca 2018. Wcześniej pracowała w "Pulsie Biznesu", "Newsweeku" i Katolickiej Agencji Informacyjnej. Z wykształcenia teolog i dziennikarz

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ania Drus
Anna
Druś
zobacz artykuly tego autora >

Atak na kościół w Burkina Faso, zginął pastor

Niezidentyfikowani uzbrojeni mężczyźni na motorach zaatakowali kościół protestancki w mieście Silgadj w prowincji Soum w północnej części Burkina Faso (Afryka zachodnia). Zabili co najmniej sześć osób, w tym pastora i jego dwóch synów, a dwie kolejne uważa się za zaginione. To kolejny islamistyczny atak na chrześcijan w tym kraju.

Polub nas na Facebooku!

Atak na kościół w Burkina Faso, zginął pastor
Niezidentyfikowani uzbrojeni mężczyźni na motorach zaatakowali kościół protestancki w mieście Silgadj w prowincji Soum w północnej części Burkina Faso (Afryka zachodnia). Zabili co najmniej sześć osób, w tym pastora i jego dwóch synów, a dwie kolejne uważa się za zaginione. To kolejny islamistyczny atak na chrześcijan w tym kraju.

Atak miał miejsce tuż po zakończeniu niedzielnego nabożeństwa. Najpierw napastnicy wypuścili serię z karabinów w powietrze, potem zaczęli ostrzeliwać wiernych. Chwilę później odjechali w kierunku sąsiedniego Mali.

To kolejny już atak na wspólnotę chrześcijańską w Burkina Faso w tym roku.

W Wielki Piątek podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej w jednej z wiosek uzbrojeni mężczyźni weszli do kościoła, oddzielili mężczyzn od kobiet i dzieci oraz zabili cztery osoby, które próbowały uciec. Przed opuszczeniem wsi bandyci splądrowali ją.

Ponadto między 31 marca a 2 kwietnia w okolicach miasta Arbinda, na północy Burkina Faso, przy granicy z Mali, co najmniej 62 osoby zginęły w ataku dżihadystów i walkach, jakie wybuchły w jego wyniku.

Agencje informacyjne podają, że celami ataków grup islamistycznych są jednak nie tylko chrześcijanie, ale również meczety i imamowie. Za rosnącą agresją stoi kilka organizacji, m.in. grupa Ansarul Islam, Grupa Wspierania Islamu i Muzułmanów (GSIM) oraz osoby bezpośrednio związane z tzw. Państwem Islamskim.

Nadal nie ma też wiadomości o losie ks. Joela Yougbarè, proboszcza w Djibo, stolicy prowincji Soum, porwanego 17 marca. Ordynariusz tamtejszej diecezji Dori bp Laurent Dabirè zdementował informację upowszechnianą przez niektóre media społecznościowe o znalezieniu ciała uprowadzonego kapłana.

KAI, ad/Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



🔷 Jej bajka urzekła o. Adama Szustaka. Obejrzyj odcinek "Piernikowych Bajek"! ⤵️