W rozmowie z Tomem Llamasem, wyemitowanej w specjalnym wydaniu „NBC Nightly News”, Leon XIV opowiedział o imigranckich korzeniach swojej rodziny. Podjął również temat swej możliwej wizyty w Stanach Zjednoczonych

Rozmowę przeprowadzono 29 lipca w Borgo Laudato Si’ w Castel Gandolfo, po koncercie modlitewnym z udziałem Andrei Bocellego i chóru dzieci pochodzących z różnych części świata. Dziennikarz NBC zapytał Leona XIV, jakie znaczenie ma dla niego to, że jest pierwszym papieżem urodzonym w Stanach Zjednoczonych.
– Myślę o sobie raczej jako o papieżu, który tylko przypadkiem jest Amerykaninem” – odpowiedział papież. Nie odrzuca jednak własnego pochodzenia: urodził się w USA, nadal mieszka tam jego rodzina, a on sam – jak zapewnił – darzy Amerykę wielką miłością. Na pierwszym miejscu stawia jednak swoją misję pasterza Kościoła powszechnego, zwracającego się do ludzi na całym świecie.
Papież przyznał, że wybór pierwszego Amerykanina na Stolicę Piotrową ma duże znaczenie zarówno dla niego, jak i dla mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Wśród szczególnie cenionych przez siebie cech Ameryki wymienił przywiązanie do wolności, stwarzanie ludziom możliwości rozwoju oraz wielopokoleniową otwartość na przybyszów z całego świata.
Leon XIV odwołał się przy tym do historii własnej rodziny. Jego dziadkowie byli imigrantami, natomiast wśród przodków ze strony matki znajdowali się „zarówno niewolnicy, jak i właściciele niewolników”. Zdaniem papieża właśnie doświadczenie ludzi pochodzących z różnych stron świata stanowi jedno z największych bogactw Stanów Zjednoczonych.
Papież w USA? „Dziś przeglądaliśmy kalendarz”
Tom Llamas zapytał również o możliwość wizyty Leona XIV w kraju jego urodzenia. Przypomnijmy, że papież otrzymał od prezydenta Donalda Trumpa zaproszenie do udziału w obchodach 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych, przypadających 4 lipca. Nie przyjął go i tego dnia udał się na włoską wyspę Lampedusa, będącą jednym z symboli kryzysu migracyjnego.
Przeczytaj również
Wybór miejsca i terminu wizyty część komentatorów odczytała jako symboliczny gest wobec restrykcyjnej polityki migracyjnej administracji Donalda Trumpa. Stolica Apostolska nigdy jednak nie potwierdziła, że papież kierował się takim zamiarem. Co więcej, tego samego wieczoru Leon XIV odwiedził rezydencję ambasadora USA przy Stolicy Apostolskiej, by uczcić amerykańskie święto narodowe.
„Właśnie dziś przeglądaliśmy kalendarz na najbliższe dwa lata. Nic nie jest jeszcze ostateczne, ale naprawdę mam nadzieję, że wkrótce tam pojadę” – powiedział papież.
Po koncercie Leon XIV udzielił również osobnego wywiadu Julio Vaqueiro z Noticias Telemundo. Mówił w nim o budowaniu pokoju ponad różnicami oraz zwrócił się do migrantów, zachęcając ich do zachowania nadziei.
mt/stacja7.pl









