video-jav.net

Media o spotkaniu papieża z ludem Rohindża

Spotykając się z przedstawicielami muzułmańskiej mniejszości Rohindża, papież „odważył się wziąć na siebie winy Zachodu”. Tak spotkanie z uchodźcami z Birmy i słowa, jakie do nich wypowiedział, skomentował mediolański dziennik „Corriere della Sera”. Jego publicysta Pierluigi Battista podkreślił, że Franciszek „nie tylko wymówił ich nazwę, ale prosił ich o wybaczenie”.

Polub nas na Facebooku!

Wyjaśnił, że chodzi o „przebaczenie za niedomówienia, zmowę milczenia, dyplomatycznych korektur, którymi demokracje zachodnie chciały się wykpić w obliczu monstrualnej czystki etnicznej”. Zdaniem komentatora „papież Franciszek pokonał opory tych, którzy radzili mu zachowanie ostrożności i prosili go, by dla zapewnienia nietykalności katolikom i chrześcijanom w ogóle w Birmie, nie wypowiadał tego niewymawialnego imienia”.

 

„Wybaczenie, o jakie prosił Franciszek, to odwaga wzięcia na siebie winy całego Zachodu. To nauczka dla bojaźliwych i dla uległych, którzy w imię Realpolitik bądź w obliczu szantażu gospodarczego, radzą pośrednie wspólnictwo z oprawcami albo niewytykanie im ich postępowania” – napisał Battista. Zwrócił uwagę, że “wiele było powodów przemawiających za tym, by papież szedł dalej tą drogą układnego realizmu, ponieważ jedną z cech tych, którzy masakrują jakiś naród, domagając się przy tym międzynarodowej bezkarności, jest zdolność do szantażowania świata”

 

Zdaniem autora swoim gestem Franciszek “wyznacza zwrot w podejściu wspólnoty międzynarodowej do masakr narodów przez bezkarne rządy”. Dziennikarz nie wyklucza przy tym, że będą próby pomniejszenia papieskiego gestu i zapomnienia o tym epizodzie; powrócą „realizm polityczny i moralna obojętność światowej opinii publicznej”. „Jednakże na płaszczyźnie symbolu słowa papieża to otwarte i zadeklarowane wyzwanie, rzucone obłudzie rządów i nabierają one nieporównywalnej wartości. Od wczoraj rządy autorytarne, łamiące prawa człowieka i przetrwanie prześladowanych mniejszości, są już mniej spokojne. Dla Rohindżów nie oznacza to końca prześladowań, ale są pociechą, że nie czuja się już dzięki papieżowi Franciszkowi, zupełnie sami i opuszczeni” – zakończył swe rozważania komentator „Corriere della Sera”.


kg (KAI Rzym) / Mediolan

Bangladesz: papież spotkał się z uchodźcami Rohindża

Papież Franciszek spotkał się w Dhace z grupą 18 muzułmańskich uchodźców Rohindża. Podchodzili oni kolejno, opowiadając mu o swych tragicznych przeżyciach w kraju pochodzenia – Mjanmie i w obozach na terenie Bangladeszu.

Polub nas na Facebooku!

Po dłuższej rozmowie, jaka wywiązała się między nim a jego gośćmi, Ojciec Święty w krótkim improwizowanym poprosił ich o przebaczenie w imieniu tych, którzy ich prześladowali, zadając tyle cierpienia. – Także ci bracia i siostry są obrazem Boga żywego. Tradycja waszej religii mówi, że Bóg wziął wodę i zmieszał z nią sól, duszę ludzi. Wszyscy nosimy w sobie sól Boga. Także ci bracia i siostry – mówił papież. Poprosił uchodźców Rohindża, by byli zdolni udzielić przebaczenia, o które ich prosimy.

 

 

– Bądźmy nadal blisko nich, by zostały uznane ich prawa. Nie zamykajmy serca, nie patrzmy w inną stronę. Obecność Boga dzisiaj nazywa się także Rohindża – podkreślił Franciszek. Spotkanie z Rohindżami odbyło się na zakończenie spotkania międzyreligijnego w ogrodach siedziby arcybiskupa Dhaki.


kg, pb (KAI) / Dhaka