video-jav.net

Ks. Yongwang Hou o trudnościach Kościóła w Chinach

O prześladowaniach i ogromnych trudnościach, jakich doświadcza Kościół katolicki w Chinach mówił ks. Jan Yongwang Hou, który głosi homilie w czasie Dni Duszpasterskich dla księży w Wyższym Seminarium Duchownym w Radomiu. Mszy św. przewodniczył bp Henryk Tomasik. W koncelebrze uczestniczył m.in. biskup pomocniczy Piotr Turzyński.

Polub nas na Facebooku!

Homilię wygłosił pochodzący z Chin ks. Jan Yongwang Hou. Na początku przedstawił sytuację polityczną w swoim kraju. – Niektórzy mówią, że żyjemy w XXI wieku i nie ma tak silnego prześladowania, jak kiedyś, ale ją pragnę powiedzieć, że mój biskup zmarł w więzieniu w wieku 70 lat. Przebywał w nim przez 35 lat. W mojej diecezji większość księży była w więzieniu. Dzisiaj nie zamyka się księży, lecz biskupów. Kiedy powiedziałem rodzicom, że chcę być księdzem, zaczęli płakać – opowiadał ks. Yongwang.

Podzielił się też świadectwem swojego życia. – Pierwszym członkiem mojej rodziny, który przyjął chrzest, był mój pradziadek. To był pierwszy katolik w naszej rodzinie. Został zabity przez komunistów w czasie rewolucji kulturalnej. Zginął jako męczennik w 1974 r. – mówił ks. Yongwang, który ma cztery siostry. – Przez politykę jednego dziecka, musieliśmy uciekać w góry. Przez pół roku mieszkaliśmy w jaskini – wspomniał kapłan z Chin.

Dalej opowiadał, że w Chinach nie ma warunków, by studiować w seminarium duchownym. – Ukrywaliśmy się po domach. Zmienialiśmy miejsce pobytu co trzy miesiące. Uczył nas jeden wykładowca. Dlatego kształcimy się w Europie, aby później wrócić do siebie. Jestem pierwszym księdzem z Chin, który kształcił się w Polsce. Przed wyjazdem słyszałem, że najlepsza tradycja, czy atmosfera religijna jest właśnie w tym kraju. Język polski był trudny do nauczenia, ale pokonałem te trudności. Codzienne płakałem, ale wytrzymałem do końca. Przekonałem się, że kto wytrzyma wszelkie trudności, Bóg zawsze pomoże – powiedział ks. Yongwang.

Kapłan został wyświęcony w maju 2015 r. Opowiadał, że na swoje święcenia w Chinach wyjechał o czwartej nad ranem. – Gdy przyjechaliśmy pod mieszkanie biskupa, towarzyszący mi kapłani poszli sprawdzić, czy nie jesteśmy obserwowani. Cała liturgia święceń trwała 37 minut, a na zakończenie biskup powiedział do mnie, że absolutnie nie wolno mi powiedzieć, że zostałem wyświęcony. Gdybym powiedział, to biskup nie mógłby już dalej działać – opowiadał ks. Jan.

Do Polski ks. Yongwang przyjechał w 2007 r. w ramach współpracy z werbistami. Ukończył formację kapłańską w Misyjnym Seminarium Księży Werbistów w Pieniężnie. Święcenia diakonatu przyjął w czerwcu 2013 r. z rąk bp. Romualda Kamińskiego, a święcenia kapłańskie 9 maja 2015 r. w Chinach.

Kościół w Chinach obecnie liczy 13 mln katolików, czyli niecały 1 proc. mieszkańców kraju.
rm / Radom

ZE ŚWIATA

Nursja: po trzęsieniu ziemi nastąpiło ożywienie wiary

Ziemia w centralnych Włoszech wciąż się trzęsie. Praktycznie co kilkanaście minut sejsmolodzy odnotowują kolejne wstrząsy. Nie są one już tak silne, by mogły spowodować poważne zniszczenia czy ofiary w ludziach, ale wyraźnie się je odczuwa. Ich epicentra znajdują się wciąż w tych samych miejscach, a zatem na terenach, które w ubiegłych tygodniach zostały już boleśnie doświadczone silniejszymi wstrząsami.

Polub nas na Facebooku!

Życie w takich warunkach jest dla mieszkających tam ludzi wielką próbą – przyznaje proboszcz z Nursji. Jednak wbrew temu, co można by sądzić, doświadczenie kataklizmu nie pociąga za sobą kryzysu wiary. Ono ją pobudza – mówi ks. Marco Rufini.

 

„Paradoksalnie w sytuacji takiej jak ta ziarna wiary, zasiane niekiedy gdzieś przypadkowo w życiu tych ludzi, teraz znajdują sprzyjające warunki do wzrostu, kiełkują i wydają owoce. Oni sami dają o tym świadectwo. Niekiedy osądzamy wiarę ludzi według własnych kryteriów, ale na szczęście Pan Bóg widzi to inaczej. Odkrywam, że w głębi człowieka pozostało jednak to, co ważne, co najistotniejsze, i tam zawiązuje się relacja z Bogiem, przeżywana może w inny sposób, ale jest to głębokie i ma silne fundamenty. Dla mnie jest to coś nowego. Na niedzielnych Mszach widuję ludzi, którzy normalnie w nich nie uczestniczyli. I nie kierują się chwilowym poczuciem lęku. Widzę w nich raczej otwarcie na wiarę, która wcześniej była w nich trochę ukryta, lecz teraz objawiła się z wielką siłą”.


(KAI) RV / Nursja