Koronawirus dotarł do Medjugorie

W miejscu prawdopodobnych objawień Matki Bożej w Medjugorie odnotowano pięć przypadków zarażenia koronawirusem, wszystkie wśród stałych mieszkańców tutejszego sanktuarium. Zarażeni to dwaj franciszkanie oraz trzy siostry w pobliskim klasztorze

Polub nas na Facebooku!

Koronawirus dotarł do Medjugorie
W miejscu prawdopodobnych objawień Matki Bożej w Medjugorie odnotowano pięć przypadków zarażenia koronawirusem, wszystkie wśród stałych mieszkańców tutejszego sanktuarium. Zarażeni to dwaj franciszkanie oraz trzy siostry w pobliskim klasztorze

O przypadkach zarażenia poinformowała chorwacka Informacyjna Agencja Katolicka IKA, którą z kolei zawiadomił przełożony hercegowińskiej prowincji franciszkańskiej. Chorzy pozostają pod opieką zespołu medycznego, a wszystkie działania są podejmowane w porozumieniu z władzami cywilnymi i służbą zdrowia.

Według o. Miljenko Šteko zdecydowano w porozumieniu z wizytatorem apostolskim abp. Henrykiem Hoserem, że prowincja będzie nadal zapewniać opiekę duszpasterską nad parafią.

Jeden z zarażonych zakonników o. Tomislav Pervan, posługujący w Medjugorju od 7 lat, wydał oświadczenie, w którym oznajmił, że stwierdzono u niego pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa w jego organizmie. Powiadomił o tym swych współbraci i całą wspólnotę parafialną w tej hercegowińskiej wiosce 29 bm. w liście na utworzonej niedawno stronie hercegovackiportal.com . Jednocześnie zaznaczył, że według lekarzy jego organizm przezwyciężył wirusa i nie ma niebezpieczeństwa pogorszenia się jego stanu zdrowia.

“Jak może pamiętacie, w środę 25 marca rano wspomniałem, abyśmy się modlili za papieża, który też jest zagrożony [wirusem], ale poleciłem także swoje potrzeby waszym modlitwom. Niektórzy uznali, że coś jest nie w porządku” – napisał franciszkanin. Wyjaśnił, że tydzień wcześniej poczuł gorączkę, drgawki i inne objawy, typowe dla niego, gdy ma grypę. Nazajutrz utrzymywała się już tylko nieznacznie podwyższona temperatura, ale opiekująca się nim siostra zaraz zaopatrzyła go w odpowiednie lekarstwa. Sytuacja zdawała się poprawiać, chory mógł normalnie oddychać i nie wykazywał żadnych oznak, “o których tyle się teraz mówi”.

Kapłan zaznaczył następnie, że na wszelki wypadek poddał się badaniu na obecność wirusa Covid-19 i wówczas okazało się, że wynik testu jest pozytywny. Zapewnił, że w czasie swej choroby nie wychodził z domu ani nie prowadził samochodu, a jednak – zauważył – ktoś przyniósł tego wirusa do domu, w którym oprócz niego mieszka jeszcze ponad 20 sióstr. Są to w większości starsze kobiety, które spędzają tam swe ostatnie lata, trwając jednocześnie na modlitwie. “I one są zagrożone a gdyby wszystkie przeszły badania, to z pewnością liczba zarażonych byłaby wyższa” – ubolewał kapelan. Podkreślił, że “teraz wszystko jest w rękach Pana i lekarzy”.

KAI, ad

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



We Włoszech z powodu koronawirusa zmarło 5 sióstr orionistek

W domu macierzystym rodziny oriońskiej na czterdzieści przebywających w nim sióstr w podeszłym wieku dziewiętnaście okazało się zarażonych koronawirusem, pięć z nich zmarło. Pozostałe poddano obowiązkowej kwarantannie.

Polub nas na Facebooku!

We Włoszech z powodu koronawirusa zmarło 5 sióstr orionistek
W domu macierzystym rodziny oriońskiej na czterdzieści przebywających w nim sióstr w podeszłym wieku dziewiętnaście okazało się zarażonych koronawirusem, pięć z nich zmarło. Pozostałe poddano obowiązkowej kwarantannie.

„Wezwaliśmy pomoc, kiedy kolejne z naszych sióstr zaczęły się źle czuć. Pomoc przyszła z opóźnieniem ponieważ system medyczny w naszym regionie przeżywa prawdziwą zapaść” – mówi s. Gabriella Perazzi ze zgromadzenia Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia, z domu zakonnego w Tortonie.

Czternaście sióstr przeniosło się do domu pielgrzyma, gdzie przechodzą kwarantannę. Sześć najstarszych orionistek mających problemy z poruszaniem i inne towarzyszące ciężkie schorzenia, które nie miały objawów Covid-19 pozostało w domu pod opieką s. Perazzi. Dom został wcześniej odkażony. Region Piemontu, gdzie leży Tortona jest jednym z najbardziej dotkniętych epidemią we Włoszech.

Dom sióstr w Tortonie, to kolebka rodziny oriońskiej. To tutaj ks. Orione założył pierwsze kolegium dla chłopców, którzy chcieli zostać kapłanami a nie mieli środków na naukę. – To nasze serce, z którego poszliśmy na cały świat – mówi papieskiej rozgłośni s. Perazzi. – Dla nas wciąż jest to pulsujące serce naszej rodziny (…)Wierzę, że Pan wzywa nas do dalszej służby, właśnie w tym trudnym czasie – dodaje.

KAI/ Stacja7

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap