Czy Tolkien zainspirował Papieża Franciszka?

O. Philippe Verdin, francuski dominikanin, uważa, że John R.R. Tolkien może być źródłem inspiracji dla chrześcijańskiej ekologii. Skomentował także tygodniową pielgrzymkę śladami encykliki „Laudato sì” i „Władcy Pierścieni”, którą zorganizowało duszpasterstwo młodzieży w Madrycie, mówiąc, że te dwa dzieła mają ze sobą wiele wspólnego.

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Na początku lipca madryckie duszpasterstwo młodzieży zorganizowało tygodniową pielgrzymkę śladami encykliki „Laudato sì” i „Władcy Pierścieni”. Zdaniem o. Verdina na pewno można łączyć te dwa dzieła. Niewykluczone też, że Tolkien zainspirował papieża Franciszka do napisania encykliki o ekologii. Jak mówi o. Verdin Tolkien uważał się za konserwatywnego ekologa. – Dla niego prawdziwe życie nie rozgrywało się w mieście przemysłowym, lecz właśnie pośród natury – powiedział dominikanin w rozmowie z Radiem Watykańskim. Podkreślił także, że ekologia Tokiena ma charakter ściśle chrześcijański, i “wyrasta z przekonania, że natura mówi nam o Stwórcy, w pewnym sensie trwa z Nim w komunii”. – Jednakże również i ona została naznaczona przez zło i z utęsknieniem oczekuje przyjścia Zbawiciela, który wszystko pojedna – mówi o. Verdin.

Dominikanin wyjaśnia także, że “We Władcy Pierścieni przedstawiona jest nie wprost, ale niekiedy również, całkiem otwarcie, swego rodzaju filozofia, według której, aby być wolnym, trzeba stawić opór wyobcowującej i zniewalającej nas technice, by powrócić do zjednoczenia z naturą, która postrzegana jest jako przestrzeń wolności”. – Natura to miejsce, gdzie człowiek może być sobą i może odnaleźć prawdę o swej relacji z innymi, w tym również z Bogiem – powiedział o. Verdin. – Widzimy zresztą we «Władcy Pierścieni», że Saruman, czarodziej biały, przechodzi na stronę zła, popada w szaleństwo, w pychę, właśnie wtedy, gdy chce podporządkować sobie innych za pomocą przemysłu, wycinając drzewa, zrywając jedność z naturą, której był symbolem. Pierwotnie bowiem jego wieża była otoczona lasami, wspaniałą zielenią, lecz nagle przekształca on drzewa, które były jego przyjaciółmi, w źródło energii, by produkować uzbrojenie – dodał.

Mówiąc o chrześcijańskiej ekologii Tolkiena, o. Verdin zastrzega jednak, że geniusz brytyjskiego pisarza najpełniej przejawia się w tym, że w książkach, w których nie mówi się wprost o Bogu, Ewangelii czy sakramentach, zdołał on zawrzeć całą swoją katolicką wiarę i przekazać czytelnikowi fundamenty chrześcijańskiego świata. W swoich tekstach Tolkien pokazuje, że świat zostaje ocalony dzięki najmniejszym, kiedy ktoś zdobywa się na miłosierdzie i ufa, że na świecie jest dobro, choć zło zdaje się rosnąć w siłę, zarówno wokół nas, jak i w nas samych.

Myślę, że Tolkien wszedł na drogę, którą wskazał mu jego mistrz, kard. Newman, który twierdził, że trzeba na nowo ewangelizować wyobraźnię. Łaska Boża działa bowiem również wtedy, gdy śpimy i marzymy. Nasze serce, nasza inteligencja to ogromny kontynent pełen obrazów i marzeń. I ten świat trzeba w nas ewangelizować. Dlaczego? Bo w ten sposób można się wyrwać ze świata, który aż nadto jest naznaczony przez rutynę i zło. Wyobraźnia pozwala nam marzyć o naszym życiu jak byśmy byli rycerzami czy świętymi, ludźmi, którzy gotowi są oddać życie za innych, jak Frodo, który poświęcił się nie tylko za swych przyjaciół, ale dla całego Śródziemia. Takie jest powołanie każdego chrześcijanina. Oddać swoje życie na wzór naszego Pana, aby świat był piękniejszy i wspanialszy, aby ludzie, nasi bracia, byli bardziej wolni. Na tym polega cała historia «Władcy Pierścieni»

mówi o. Verdin.

O. Francis Verdin jest autorem książki o Dobrej Nowinie w Śródziemiu („Mon Précieux, bonne nouvelle en Terre du Milieu”).

 

os, KAI/Stacja7

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Sułtan jednego z emiratów chce zwrotu katedry w Kordobie muzułmanom

Przywódca emiratu Szardża, jednego z siedmiu tworzących Zjednoczone Emiraty Arabskie, Sultan III ibn Muhammad al-Kasimi domaga się zwrócenia muzułmanom wielkiego meczetu w hiszpańskiej Kordobie, w którym od XII wieku mieści się katolicka katedra. Według emira był to „dar, który nie należy do tych, którzy na to nie zasługują”.

Polub nas na Facebooku!

Budowla w Kordobie sięga swymi początkami połowy VI wieku, gdy powstała tam wizygocka bazylika św. Wincentego. Po najeździe Arabów na ziemie dzisiejszej Hiszpanii i Portugalii w VIII wieku zdobywcy pod wodzą Abderrahmana I w latach 786-88 gruntownie przebudowali świątynię chrześcijańską na meczet, który szybko stał się wizytówką arabskiego panowania na tym obszarze. Następni władcy jeszcze bardziej rozbudowywali to miejsce, a ostatnie powiększenie obiektu nastąpiło za panowania Almanzora pod koniec X wieku.

W pierwszej połowie XII wieku meczet ponownie stał się świątynią katolicką, rekonsekrowaną w 1236 r. Wtedy też ostatecznie potwierdzono prawa Kościoła do tego miejsca. W kolejnych wiekach trwała rozbudowa katedry i dobudowywanie nowych pomieszczeń, m.in. Kaplicy Królewskiej, dużej nawy gotyckiej, transeptu i dziedzińca. W 1882 r. obiekt ogłoszono Narodowym Pomnikiem Historyczno-Artystycznym, który w 1984 r. trafił na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Od lat 90. XX wieku muzułmanie, zarówno indywidualni, jak i rządy niektórych państw wysuwają roszczenia do dawnej świątyni islamskiej, chcąc ją albo odzyskać w całości, albo przynajmniej dzielić wspólnie z chrześcijanami. Kościół stanowczo odrzuca tego rodzaju żądania, przypominając nie tylko swe wielowiekowe prawa do tego zespołu zabytkowego, ale także fakt, że meczet powstał na gruzach świątyni chrześcijańskiej, zniszczonej przez muzułmanów.

Choć od niemal ośmiu stuleci jest katedrą, świątynia nadal nosi po hiszpańsku nazwę La Mezquita – meczet.

 

KAI

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Copy link
Powered by Social Snap