video-jav.net

Wirtualny spacer po Jasnej Górze w 3D

Jasna Góra od teraz jest też mocno obecna w przestrzeni multimedialnej. Paulini odpowiadając na potrzeby czasu przygotowali wirtualny spacer w 3D. To okazja do poznania i odkrycia na nowo Sanktuarium, które jest nie tylko ważnym ośrodkiem religijnym, ale i pomnikiem historii. To szansa do pokazania wielkiego bogactwa duchowej kultury, która stanowi nasze dziedzictwo.

Polub nas na Facebooku!

Przeor Jasnej Góry podkreśla, że dzięki zdjęciom w najwyższej jakości, bogatym opisom w różnych językach, zwiedzając wirtualnie Jasną Górę dotrzemy teraz również do miejsc zwykle niedostępnych dla pielgrzymów, zobaczymy detale, o których nie opowiadają przewodnicy, zachwycimy się unikatową architekturą i malarstwem, przeniesiemy się nawet w różne pory roku.

– Dzięki tej przestrzeni zobaczyć możemy także te miejsca życia klasztornego, które na co dzień, ze względu na charakter miejsca i życie wspólnoty, nie są dostępne dla pielgrzymów, jak biblioteka jasnogórska czy pauliński refektarz – powiedział o. Marian Waligóra.

Jasnogórski przeor dodał, że najważniejsze jest bezpośrednie spotkanie z Matką Bożą obecną w częstochowskim Wizerunku, ale w odkryciu tego może pomóc także wirtualna obecność. – Chodzi o to, żeby oglądając te zabytki czy odświeżając sobie pamięć o nich, zobaczyć jak wielka, jak wspaniała, jakim skarbem jest dla nas kultura duchowa tego miejsca, które w ten sposób chce promieniować na świat – zauważył o. Waligóra.

– To szansa do lepszego poznania dla tych, którzy znają Jasną Górę, ale i dla tych, którzy tego miejsca wcale nie znają – podkreśla jasnogórski przeor. Jego zdaniem wirtualna obecność, ze względu na młodych, jest konieczna, bo dla nich „Internet to jak przyjaciel, z którym się nie rozstają”.

O. Przeor zauważył, że „wirtualny spacer po Jasnej Górze to nowość jeśli chodzi o obecność Sanktuarium w taki sposób w przestrzeni multimedialnej, ale zwiedzanie przez Internet to od dawna praktykowane narzędzie, zwłaszcza w historycznych obiektach muzealnych, do których Jasna Góra też się zalicza”.

– Chcemy wejść poprzez to w przestrzeń duchową i pokazać skarby kultury duchowej naszego narodu – twierdzi paulin i zauważa, że ważne jest też ukazywanie kultury materialnej, bo choć pielgrzymi przybywają tu, by odświeżyć swoją wiarę i przylgnąć do Pana, to nagromadzone tu różne wota i pamiątki, a także rzeźby czy obrazy, to wielkie dziedzictwo, które także powinno zobaczyć wielu. – Chcemy pochwalić się pięknem tej chrześcijańskiej kultury – dodaje o. Waligóra.

Wśród walorów wirtualnego spaceru jasnogórski przeor wylicza również perspektywę z jakiej zabytki są pokazane. – To bardzo świeży, nowatorski sposób, zdjęcia ukazują tak wiele i tak różne szczegóły, że zdumiewa to nawet nas, mieszkańców klasztoru – twierdzi zakonnik. Dodaje, że „mając czas i bardzo dobrą jakość zdjęć, można wszystkie detale zobaczyć z bliska i dokonać analizy piękna, które stworzył człowiek na chwałę Bożą”.

Opisy klasztornych miejsc są nie tylko w różnych językach, ale i dla tych, którzy mają trudności np. z czytaniem małych liter, przygotowane także w wersji audio.

– Taki wirtualny spacer to jest coś, co może pozostać po nas dla przyszłych pokoleń, mamy nowe środki, nowe możliwości, musimy umieć je wykorzystać – dodaje o. Waligóra.

Wirtualna przestrzeń to wciąż wielki obszar do pokazywania piękna życia chrześcijańskiego. Prezentowane w niej jasnogórskie sanktuarium jest przedsionkiem w drodze na spotkanie z Bożą Rodzicielką.

Wirtualny spacer w 3D znajduje się na stronie: jasnagora.pl. Powstał z dofinansowania ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020 na realizację projektów pt. „Narodowe Perły Klasztoru OO Paulinów Jasna Góra w Częstochowie – ochrona kulturowego dziedzictwa europejskiego” .

KAI/awo

Z KRAJU

Bp Milewski: Wierzę, że wyjdziemy z grupy i kibicuję

Gdy już wyjdziemy z grupy, to mogę się założyć, że dojdziemy bardzo wysoko: ćwierćfinał, a nawet półfinał. Tak mi podpowiada serce. Są przesłanki, by wierzyć, że się to może udać

Michał Plewka
Michał
Plewka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Biskup Mirosław Milewski, biskup pomocniczy diecezji płockiej w rozmowie dla portalu Stacja7.pl

 

Michał Plewka (Stacja7): Na rozgrzewkę zagadka: Polacy proszą Matkę Bożą Częstochowską, Portugalczycy Panią z Fatimy, Niemcy Czarną Madonnę z Altötting, a Brazylijczycy Maryję z Aparecidy. Kto wygra mundial?

Bp Mirosław Milewski: Przypomina mi się słynne powiedzenie Garego Linekera, króla strzelców z 1986 roku: „piłka nożna to taka dyscyplina, gdzie na boisku biega 22 zawodników, a i tak wygrywają Niemcy”. Faworyci od dawna są ci sami. A mówiąc poważnie, logika wysłuchiwania próśb przez Matkę Bożą jest dla nas niedostępna.

 

Czy w takim razie można modlić się za własną drużynę?

Jasne. Co więcej, uważam, że wręcz trzeba! To najlepszy sposób kibicowania z możliwych. Kibicujemy z pilotem w ręku, ale także wspieramy duchowo zespół i zawodników, zwłaszcza, że część z nich otwarcie mówi o swojej wierze. Nie powinniśmy zapominać także o przeciwnikach.

 

A trzymać kciuki można?

No pewnie, choć każdy ma własny sposób kibicowania. Jedni się denerwują i krzyczą, inni trzymają kciuki. Są też nieświadome akty strzeliste, na przykład „O mój Boże!”.

 

A teraz łatwe pytanie dla biskupa, komu kibicuje Pan Bóg?

To wcale nie jest łatwe pytanie! (długa chwila ciszy) Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że temu, kto wygrywa. Jednak wydaje mi się, przykładając ewangeliczną ramę, myślę…, że Bóg jest zawsze jest z najsłabszymi.

 

Czy kibicowanie może mieć wpływ na wiarę?

Na pewno w tym nie przeszkadza. Kto wchodzi na stadion, czy halę sportową i jest człowiekiem wierzącym, to takim samym stamtąd wychodzi. Postawa zawodników, chociażby znak krzyża, gdy wbiegają na boisko czy gest podziękowania Bogu za strzeloną bramkę, to świadectwo wiary i ono, tak myślę, daje różnym osobom do myślenia.

 

Co sprawia, że piłka nożna jest najpopularniejszym sportem?

Pewnie dlatego, że jest to sport globalny, widowiskowy, przyjemny dla oka i co ważne angażujący emocjonalnie. W zasadzie wszystkie kraje mają swoje federacje, ligi i piłkarzy-idoli. To także globalny biznes. Źródłem popularności piłki nożnej jest także długa tradycja tej dyscypliny. Są też światowe, czy kontynentalne mistrzostwa, na które z niecierpliwością czekają miliony ludzi i które nakręcają koniunkturę. A my w Polsce mamy ponadto także swoisty mit założycielski – orły Górskiego i Wembley!

 

Jakie wartości niesie za sobą?

To chociażby poświęcenie, odwaga, doskonalenie siebie, pokonywanie własnych słabości.

A dla kibiców, tak jak widać to teraz przed mundialem, to przede wszystkim budowanie narodowej tożsamości i patriotyzm. To także poczucie wspólnoty, jesteśmy razem z drużyną, ale także ze sobą.

 

Taki patriotyzm w wersji „light”?

Ależ skąd! Akurat bardzo cenię środowiska kibicowskie. To bardzo ciekawi ludzie. Traktuję to środowisko jako taki barometr nastrojów społecznych. Często trafnie komentują wydarzenia z życia politycznego, czy religijnego – to wartość sama w sobie. Oczywiście, jak w każdym środowisku są pewne ekstrema, jednak zachowania kibiców radykalnych nie powinny wpływać na ocenę całej tej grupy.

 

Dlaczego warto uprawiać sport?

Utarło się powiedzenie: „w zdrowym ciele zdrowy duch” i to jest prawda. Dbając o ciało, w jakimś stopniu troszczymy się także o duszę.

 

A czy biskup ma czas na sport?

Czas, to może bym i znalazł. Pewnie będzie to zaskoczeniem, bo wielu wydaje się, że skoro jestem taki szczupły, to muszę biegać, pływać, czy jeździć na rowerze. Prawda jest taka, że nie uprawiam żadnego sportu! Oczywiście czasem pójdę na dłuższy spacer, lub przejadę się na rowerze, ale ze sportem ma to niewiele wspólnego.

 

Ale jest ksiądz kibicem.

Tak, można powiedzieć, że biernie uprawiam sport (śmiech). W miarę możliwości lubię chodzić na mecze piłki nożnej i piłki ręcznej. Dobrze czuję się na obiektach sportowych.

 

1/3
twitter.com/BpMMilewski
2/3
twitter.com/BpMMilewski
3/3
twitter.com/BpMMilewski
poprzednie
następne

 

I jak ludzie reagują na kibica w koloratce?

Z dużą sympatią i szacunkiem! Nie mam poczucia, że jestem niechciany. Na zawody chodzę w koloratce i wiem, że dla większości kibiców nie jest to wcale dziwne. Wydaje mi się wręcz, że byłbym nierozumiany lub nawet źle odbierany, gdybym poszedł na mecz bez koloratki. Zresztą, strój duchowny jest dla mnie bardzo ważny i sam bym się czuł źle bez koloratki. Dodam, że im dłużej chodzę na mecze, to mam coraz więcej znajomych wśród kibiców i zawodników, i często miewam ciekawe spotkania i rozmowy.

 

Widok księdza na trybunie potrafi zaskoczyć.

Oczywiście bywają sytuacje zabawne. Ludzie pokazują palcem i krzyczą do siebie: „patrz, tam siedzi biskup”. Parę razy, zwłaszcza na początku, dało się wyczuć szum i zaskoczenie, że właśnie wchodzi biskup. Teraz wszyscy się już przyzwyczaili.

Kibicuję, ale także w jakimś sensie uświęcam tę sportową, świecką rzeczywistość. Oczywiście nie chodzi, by teraz zamieniać stadiony na kościoły, ale by także tam dawać świadectwo…

 

Ewangelizować?

Tak, świadectwo, to zwyczajna i prosta metoda ewangelizacji.

Od jakiegoś czasu noszę w kieszeni różańce. Jak przytrafia się taka okazja, nie na siłę, to rozdaję je czy kibicom, czy zawodnikom. Widzę, że to ma dla nich znaczenie.

 

Ostatnio dużo mówi się o bezpieczeństwie na stadionach. Jak to wygląda z księdza perspektywy?

W Płocku, gdzie najczęściej bywam, czuję się bezpieczny. Zdarza się oczywiście, że pojawia się ktoś, kto wpuszczony być nie powinien i robi zadymę, prowokuje bójki lub wykrzykuje niestosowne hasła. Ale są to marginesy.

Natomiast widząc to, co niekiedy dzieje się na innych stadionach, dziwi mnie, dlaczego w Polsce od tylu lat, ciągle nie można opanować chuligaństwa pseudokibiców; dlaczego nie można ich spacyfikować. Dlaczego dotychczas nie rozwiązano tego problemu, jak chociażby w Anglii.

 

Czy prawdziwy kibic kibicuje do końca?

Powinien! Nawet, jak nasi zawodnicy ręczni Wisły Płock przegrywają, a w tym sezonie zdarzało się im to dość często w Lidze Mistrzów, nie wychodzę wcześniej. Lubię być do końca. Biję brawo, także wtedy, gdy im się nie powiodło.

 

Rosja nie daleko. Wybiera się ksiądz biskup na któryś z meczy polskiej reprezentacji na mundialu?

Miałem taką pokusę. Jednak nie jest to do pogodzenia z obowiązkami w diecezji.

 

To jak będzie wyglądać strefa kibica-biskupa?

Pierwszy mecz oglądam z kilkoma księżmi, a później zobaczymy…

 

Mamy szansę wyjść z grupy?

Dobrze, zabawię się w proroka (śmiech). Wydaje mi się, że będzie ciężko! Ale gdy już wyjdziemy z grupy, to mogę się z Panem założyć, że dojdziemy bardzo wysoko: ćwierćfinał, a nawet półfinał. Tak mi podpowiada serce. Dawno nie mieliśmy tak dobrej drużyny i tak dobrej atmosfery. W Polsce będzie wtedy kompletne szaleństwo. Są przesłanki, by wierzyć, że się to może udać.

 

Jednak przegrana z Koreą Południową i remis z Chile w meczach towarzyskich studzą emocje.

Okres przygotowawczy, to okres przygotowawczy. Dla nas mundial zaczyna się 19 czerwca. Już po pierwszym gwizdku będziemy wiedzieć, ile warta jest nasza drużyna.

 

Lewandowski królem strzelców?

Albo Müller, jego kolega z Bayernu Monachium. Robert Lewandowski jest teraz u szczytu swoich możliwości piłkarskich i u szczytu kariery. Ostatnie dwa mecze towarzyskie i trzy strzelone bramki pokazują, że ma ten legendarny „błysk”, jak kiedyś Małysz i w tym roku Stoch. A jeśli nie zostanie królem strzelców i tak jest wielki!

Michał Plewka

Michał Plewka

Zobacz inne artykuły tego autora >
Michał Plewka
Michał
Plewka
zobacz artykuly tego autora >