W nocy chłopiec siedział na krawędzi peronu. Uratowali go strażnicy miejscy

W nocy z czwartku na piątek, strażnicy miejscy na jednej ze stacji kolejowych w Warszawie znaleźli chłopca siedzącego na krawędzi peronu. Jak później się okazało, od dwóch godziny szukała go mama. "Gdyby nadjechał pociąg, doszłoby do tragedii" - czytamy na oficjalnej stronie Straży Miejskiej z Warszawy. Na szczęście nic mu się nie stało i chwilę później trafił pod opiekę mamy.

fot. David Clarke/unsplash.com

Około godziny 1.30, strażnicy miejscy patrolowali jedną z ulic w Warszawie. Kiedy dojeżdżali do stacji kolejowej Warszawa Międzylesie zauważyli chłopca, który siedział na krawędzi peronu kolejowego.

Na widok chłopca siedzącego nocą na krawędzi peronu kolejowego, z nogami zwisającymi na tory, strażnikom miejskim ciarki przeszły po plecach. Gdyby nadjechał pociąg, doszłoby do tragedii – czytamy na oficjalnej stronie Straży Miejskiej z Warszawy.

Strażnicy od razu podbiegli do chłopca i ściągnęli go z peronu. Jak później relacjonowali, był roztrzęsiony i mówił niewyraźnie. Funkcjonariusze uspokoili go trochę i zaprowadzili do radiowozu. Ponieważ powtarzał, że jest głodny, strażnicy oddali mu swoje kanapki i wodę. Gdy zaspokoił głód, wyjął z kieszeni zabawki i zaczął się nimi bawić – czytamy w komunikacie na stronie Straży Miejskiej.

Reklama
Reklama

Jak się chwile później okazało jego rysopis odpowiadał podanemu niespełna dwie godziny wcześniej w komunikacie o zaginięciu. Chłopca intensywnie poszukiwano, używając do tego psa tropiącego. Jednak ten nie trafił na ślad. Strażnicy natychmiast poinformowali policję, która wkrótce pojawiła się na miejscu z matką chłopca.

pa, rdc.pl/Stacja7

Reklama
Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

Reklama

SKLEP DOBROCI

Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę