кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Światowy Dzień Chorego

Msze św. z sakramentem namaszczenia, odwiedziny chorych przez duszpasterzy i biskupów w szpitalach, bezpłatne porady lekarskie oraz zbiórki na leczenie i rehabilitację dzieci oraz osób niepełnosprawnych - to stałe punkty diecezjalnych obchodów Światowego Dnia Chorych.

Polub nas na Facebooku!

Światowy Dzień Chorego obchodzony jest 11 lutego, we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes. Został ustanowiony przez św. Jana Pawła II 13 maja 1992 roku, w dniu 75. rocznicy objawień fatimskich i 11. rocznicy zamachu na życie papieża.

Kard. Kazimierz Nycz odprawi 11 lutego o godz. 11.30 Mszę świętą w hospicjum stacjonarnym Caritas Archidiecezji Warszawskiej przy Krakowskim Przedmieściu. Bp Rafał Markowski będzie przewodniczył Mszy św. z okazji Światowego Dnia Chorego 11 lutego o godz. 11.30 w Centralnym Szpitalu Klinicznym przy ul. Banacha.

Przewodniczący Zespołu ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia bp Romuald Kamiński w niedzielę o godz. 9.00 odprawi Mszę św. w intencji chorych w Bazylice Świętego Krzyża. Będzie to Msza transmitowana przez Polskie Radio. Hierarcha dwie godziny później będzie też przewodniczyć Eucharystii w Sanktuarium MB z Lourdes (ul. Wileńska 69), a o godz. 14.30 odwiedzi chorych w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim przy ul. Kondratowicza 8. Również tam zaplanowana jest Msza św. z sakramentem namaszczenia chorych.

Z kolei 13 lutego o godz. 10.30 bp Marek Solarczyk odwiedzi mieszkańców i pracowników Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego im. Sue-Ryder (ul. Mehoffera 72/74), a tego samego dnia bp Kamiński złoży wizytę w Szpitalu Dziecięcym im. prof. Bogdanowicza (ul. Niekłańska 4/24).

W Poznaniu centralnym wydarzeniem Dnia Chorego będzie Eucharystia z błogosławieństwem na wzór Lourdes, sprawowana przez biskupa seniora Zdzisława Fortuniaka w niedzielę 11 lutego o godz. 13.30 w kościele pw. Matki Boskiej Bolesnej. W ubiegłą sobotę zorganizowano już w budynku Publicznego Gimnazjum Katolickiego im. Stanisława Kostki tzw. białą sobotę. Można było skorzystać z bezpłatnych porad lekarzy specjalistów, m.in. chorób wewnętrznych, dermatologa, diabetologa, endokrynologa, geriatry, kardiologa.

Obchody Światowego Dnia Chorego w archidiecezji lubelskiej odbędą się 12 lutego. W archikatedrze uroczystej Eucharystii o godz. 11.00 przewodniczył będzie abp Stanisław Budzik. W sposób szczególny zaproszone są na nią wszystkie osoby chore i cierpiące, ich rodziny, wolontariusze oraz pracownicy służby zdrowia, hospicjów, domów opieki i wszystkich miejsc niosących pomoc chorym i cierpiącym.


Przeczytaj Papieskie Orędzie na Światowy Dzień Chorego


Msza św. w archikatedrze, nocne czuwanie na Jasnej Górze i kwesta na pomoc dla niepełnosprawnych sierot społecznych, złożą się na obchody XXVI Światowego Dnia Chorego w archidiecezji częstochowskiej.

Datki z kwesty zostaną przeznaczone na domy z niepełnosprawnymi oraz na prowadzenie działalności wśród osób niepełnosprawnych i chorych w archidiecezji częstochowskiej, w tym na niepełnosprawnych domowników wspólnoty „Betel”. Ruch ten organizuje spotkania dla osób chorych, starszych, ich rodzin oraz przyjaciół. Swoją działalność oprócz terenu Polski skierował także na Białoruś, gdzie tworzy świetlice dla niepełnosprawnych oraz do Etiopii, gdzie prowadzi dom z sierotami społecznymi.

We Wrocławiu z okazji Dnia Chorego, 9 lutego bp Andrzej Siemieniewski odprawi w katedrze Mszę św., która będzie tłumaczona na język migowy. Podczas Eucharystii potrzebującym zostanie udzielony sakrament namaszczenia. Później w auli Papieskiego Wydziału Teologicznego zaplanowano gorący poczęstunek oraz program artystyczny przygotowany przez chorych i niepełnosprawnych. Wystąpią: Schola KSM, WTZ Dobroszyce, Fundacja Przyjazny Dom im. Stanisława Jabłonki, Specjalny Ośrodek Szkolno – Wychowawczy Caritas Archidiecezji Wrocławskiej, WTZ Stowarzyszenie Św. Celestyna z Mikoszowa.

W orędziu na tegoroczny, XXVI Światowy Dzień Chorego, papież Franciszek przywołuje „obraz Kościoła jako «szpitala polowego», otwartego dla wszystkich zranionych przez życie”. Wskazuje, że jest on „rzeczywistością bardzo konkretną, bowiem w niektórych częściach świata tylko szpitale misyjne i diecezjalne zapewniają niezbędną opiekę zdrowotną ludności”.

Papież przestrzega szpitale katolickie „przed niebezpieczeństwem stosowania logiki przedsiębiorstwa, która na całym świecie usiłuje włączyć opiekę zdrowotną w działalność rynkową, czego skutkiem jest odrzucanie ubogich”. – Myślenie organizacyjne i miłość wymagają natomiast tego, aby była szanowana godność człowieka chorego i żeby był on zawsze stawiany w centrum procesu leczenia – podkreśla Franciszek.

Stwierdza on, że Kościół „powinien obejmować chorych takim samym jak jego Pan spojrzeniem, pełnym czułości i współczucia”. Dlatego „duszpasterstwo służby zdrowia jest i zawsze pozostanie niezbędnym i istotnym zadaniem, które należy realizować z wciąż nowym zapałem, poczynając od wspólnot parafialnych aż po najlepsze ośrodki opieki zdrowotnej”.

Franciszek chwali też czułość i wytrwałość, „z jakimi wiele rodzin opiekuje się swoimi dziećmi, rodzicami i krewnymi, chronicznie chorymi lub z poważną niepełnosprawnością”. – Opieka świadczona w rodzinie jest nadzwyczajnym świadectwem miłości do osoby ludzkiej i winna być otaczana odpowiednim uznaniem oraz wspierana przez stosowną politykę – przekonuje papież.

Kościół katolicki w Polsce jest zaangażowany w opiekę nad chorymi na wielu płaszczyznach: przez księży niosących w parafii pomoc duchową, wolontariuszy odwiedzających chorych, zakonników i zakonnice w placówkach służby zdrowia prowadzonych przez zgromadzenia zakonne oraz dzięki kapłanom, którzy pracują w państwowych lub prywatnych placówkach służby zdrowia jako kapelani.

Zakony prowadzą w naszym kraju 6 szpitali, 14 hospicjów, 43 domy opieki, 26 ośrodków terapii dla osób uzależnionych, 16 lecznic i punktów ziołolecznictwa i tyle samo aptek.

W Polsce kapelanów szpitalnych ma niemal każdy z 600 szpitali, w tej liczbie jest mniej więcej tyle samo zakonników co księży diecezjalnych. Pomocą ze strony parafii objętych jest ponad 664 tys. osób chorych. Jest to głównie opieka duchowa, organizowanie czasu wolnego i np. spotkań opłatkowych dla chorych, pomoc pielęgniarska i materialna, wsparcie dla członków rodziny pozostających w żałobie.

Działalność na rzecz chorych prowadzona jest w 95 proc. polskich parafii. Chodzi tu m.in. o organizowanie im czasu wolnego, wypoczynku (w tym pielgrzymki, spotkania, opłatek wigilijny, paczki na święta), rekolekcje, pomoc żywieniową (przygotowywanie, wydawanie posiłków, paczek z żywnością), leczenie i rehabilitację, świadczenie usług opiekuńczych i pielęgnacyjnych, pomoc materialną i finansową, wsparcie duchowe, modlitwa (w tym sakramenty, nabożeństwa, odwiedziny). Szacuje się, że odbiorcami kościelnej pomocy w parafii jest blisko 700 tys. chorych.

Najbardziej popularną formą pomocy chorym jest różnego typu pomoc duchowa – prowadzą ją niemal wszystkie parafie – wynika z ogólnopolskich badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK). W co czwartej organizowane są dla chorych różne formy spędzania wolnego czasu oraz spotkań. 10 proc. parafii prowadzi działalność opiekuńczą (pielęgnacyjną) nad chorymi.

Aż w 67 proc. parafii aktywni są świeccy wolontariusze (ok. 33 tys. osób), którzy opiekują się chorymi członkami wspólnoty parafialnej. Robią to indywidualnie lub za pośrednictwem organizacji charytatywnych działających w parafii.


oprac. lk / Warszawa

KAI


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments

Choroba to część życia

O tym jak chorować oraz jak być przy osobie chorej - przed 26. Światowym Dniem Chorego - z o. Stanisławem Wysockim, karmelitą, kapelanem Szpitala Specjalistycznego im. Józefa Dietla w Krakowie, rozmawia Anna Wojtas

Polub nas na Facebooku!

Co chorowanie zmienia w życiu człowieka?

– Każda choroba, nawet ta uleczalna, kiedy człowiek po badaniach czy pobycie w szpitalu wraca do zdrowia jest ważnym elementem życia. Choroba jest częścią życia bo prędzej czy później każdy z nas zaczyna niedomagać. Jest też znakiem, że nasze życie ma początek i koniec. Choroba, ból, cierpienie – czy to fizyczne, czy duchowe – jest znakiem, że coś w tym pięknie stworzonym przez Architekta Wszechświata układzie zaczyna się psuć. Medycyna potrafi uśmierzyć ból fizyczny, ale w wielu wypadkach, wielu ludziom pozostaje ból duchowy.

Choroba zaprasza do refleksji egzystencjalnej i duchowej choćby nad tym, że prędzej czy później trzeba będzie zrobić definitywne rozliczenie. Przez 23 lata pracy w szpitalu zauważyłem trzy podstawowe zachowania ludzi w sytuacji chorowania.

Jakie?

– Pierwszy typ zachowania, gdy choroba i cierpienie są przeżywane w kluczu religijnym, duchowym. Człowiek jest świadom, reaguje, modli się, ofiaruje cierpienie w swojej lub czyjejś intencji. W kaplicy, w moim szpitalu na ołtarzu leży księga modlitw, gdzie ludzie każdego dnia wpisują swoje intencje. Odczytuję je podczas Mszy jako modlitwę wiernych. Ktoś prosi Boga o dobre wyniki, albo żeby zmniejszył się jego strach i obawy przed zabiegiem. To postawa zaufania Bogu.

Nawet gdy ktoś był do tej pory na bakier z przykazaniami to właśnie wtedy przystępuje do spowiedzi, nawet po latach. Spowiedzi są głębokie, świadczą o tym, że człowiek dokonał głębokiej refleksji. Chory przyjmuje Komunię świętą.

Często, w niedzielę mówię pacjentom: “W zdrowym ciele zdrowy duch”; przychodzicie do kaplicy, żeby duch się uzdrowił i umocnił, aby wspierał ciało w procesie zdrowienia. Staram się umocnić ich wiarę i widzę, jak wykorzystują czas choroby również na uzdrowienie ducha. Wyciszają się, znajdują czas na modlitwę nawet jeśli sami już nie pamiętają, kiedy się ostatnio modlili.

Druga postawa wobec choroby – gdy człowiek wciąż jest hardy. Cechuje go bezgraniczna wiara w lekarzy i w medycynę. Mówi, że nic mu nie jest potrzebne, ani Pan Bóg, ani Komunia ani spowiedź. Nie, bo po co? Czasem bywa agresywny, arogancki w stosunku kapłana.

I trzecia postawa – to brak reakcji, zamknięcie się całkowicie w sobie. Choroba to koniec . Czasem tylko pytanie: “za jakie grzechy?”, “co ja takiego zrobiłem, że Bóg mnie karze?”. Pojawia się agresja obwinianie wszystkich wokoło, łącznie z Panem Bogiem, za tę sytuację.

Te trzy postawy – właśnie tak najczęściej ludzie podchodzą do choroby. Staram się im przypominać, “słuchajcie, choroba jest częścią życia. Chrystus uzdrawiał, ale wszystkich nie uzdrowił. Popatrzcie na krzyż, tam jest miejsce dla każdego z nas ale jest nadzieja dla każdego z nas, że krzyż na Golgocie stał tylko 3 godziny. Cierpienie nie trwa całe życie, tylko jest to okres przejściowy. Trzeba go przeżyć, żeby potem razem z Chrystusem zmartwychwstać.

Oczywiście każda osoba, jej życie i choroba są indywidualnym przypadkiem i trzeba je potraktować indywidualnie.

Co Ojciec jako kapelan, mówi chorym w takich sytuacjach, kiedy mocują się ze sobą, nie godzą się z własną kruchością? Całe życie byli silni, ale przyszedł moment choroby…

– Co ja mówię? Czasami nic nie mówię. Po prostu idę, “dzień dobry”, “szczęść Boże”, staram się nie narzucać, pytam czy ktoś sobie życzy Komunię, sakramenty. Jeśli nie ma reakcji, mówię tylko, pamiętajcie jestem tu codziennie, można mnie zatrzymać, zaczepić . Jeśli jest chociaż kontakt wzrokowy – to mnie już upoważnia, żeby podejść. Zwykle nie proponuję od razu: A może spowiedź czy sakramenty ? tylko po prostu pytam: co się stało?, czemu jesteś smutny? Czasem na widok księdza pada pytanie: “za jakie grzechy?”. Tłumaczę, że to nie “za grzechy” tylko po prostu “zepsuło się”. Zepsuł się organizm i trzeba go naprawić . Nie rozpaczaj. Musisz walczyć. Stawić czoła. A resztę Jezus zrobi za ciebie.

Ważne, żeby nawiązać kontakt. Z jednym się pożartuje, a potem za 5 minut, godzinę czy dzień mówi, że chce się wyspowiadać albo chce porozmawiać. Zazwyczaj te rozmowy w szpitalu to są historie życia, podsumowania. Czasem sumienie coś wyrzuca.

To nie jest tak, że są szablony postępowania i lecimy według tych szablonów. Nie.

Czego najbardziej potrzebują chorzy?

Odrobiny czasu. Chcą, żeby lekarz, czy pielęgniarka, czy kapelan na chwilę zatrzymał się, zamienił dwa słowa, porozmawiał, wysłuchał. Pielęgniarka tego nie zrobi, bo jak na oddziale jest ich 3 i mają 43 pacjentów to jest to niemożliwe. Lekarze są zasypani stertami papierów, a mogliby spędzić więcej czasu wśród chorych. W Krakowie mamy Wolontariat św. Eliasza http://wolontariat.eliasz.org.pl/ i co roku przyznajemy nagrodę “Miłosierny Samarytanin”. Chorzy, którzy zgłaszają do nagrody lekarza czy pielęgniarki najczęściej podkreślają, że należy go wyróżnić bo ten lekarz czy pielęgniarka potrafi znaleźć czas, porozmawia z chorym, uśmiechnie się, umocni nadzieję.

Większość pacjentów mojego szpitala to ludzie starsi, w domu też spędzają czas samotnie. Eurostarcy, których dzieci mieszkają zagranicą. Czasem proszą, by wolontariusz który ich odwiedza w szpitalu, mógł raz w tygodniu odwiedzać ich w domu, jak wyjdą ze szpitala. Bo jestem sama, bo nie mam nikogo – tak mówią.

Chorzy oczekują odrobiny ludzkiego ciepła, by na chwilę stać się towarzyszem ich doli i niedoli, powiedzieć :”będzie dobrze” ale liczą też na pomoc personelu medycznego, by to zapewnienie, że będzie dobrze mogło się ziścić.

Jak być z człowiekiem chorym? Niektórzy może boją się, że nie będą potrafili

Czasami przyjść i usiąść przy łóżku, porozmawiać chwilę z chorym to jest przeogromna pomoc, jaką mogą wyświadczyć np. wolontariusze. To też przeogromna nadzieja dla chorego, że będzie lepiej. Relacje są różne. Gdy ktoś zapyta “czy coś ci pomóc” bywa, że chorzy z początku trochę z nieufnością odpowiadają, niektórym w głowie się nie mieści, że wolontariusz może bezinteresownie poświęcać swój czas. Najważniejsze to być na chwilę towarzyszem, dzielić choć przez chwilę sytuację chorego. Nic, żadna maszyna, nie zastąpi człowieka, który przyjdzie i usiądzie przy nim.

Pamiętam taką sytuację, która zdarzyła się w szpitalu w Rzymie, gdzie pracowałem. O godz. 21. rozpoczynałem dyżur, chwilę potem przychodzi sygnał na pager, że ktoś prosi o rozmowę. Giuseppe był pacjentem szpitala już od dłuższego czasu, przyjmował sakramenty, kiedy miał jeszcze siły przychodził do kaplicy na Mszę. Już wcześniej go odwiedzałem, jak starego druha. Przyszedłem i pytam: Giuseppe, co jest? co chciałeś?. Nie, nic, proszę ojca. No to śpij spokojnie. A ten mówi: ojcze, usiądź obok mnie i pomóż mi umrzeć. Usiadłem, wziął mnie za rękę. Tysiące myśli przebiegało przez moją głowę i mówię: Giuseppe, chcesz to pomodlimy się? Nie, ojcze nie, ja już się dzisiaj pomodliłem. To może chcesz i jeszcze ci udzielę sakramentów, przyniosę ci Komunię? Nie, już też przyjąłem. Ojcze, posiedź tu przy mnie. I cisza. Trzyma mnie za rękę. A ja sobie tak myślałem: zobacz profesorze (byłem wtedy doktorantem teologii na Lateranie) on nie chce twoich nauk, odpowiedzi, nie chce nic. Chce tylko poczuć ciepło dłoni i obecność. Zasnął. Zmarł nad ranem. Będę to pamiętał do końca życia.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments