video-jav.net

Stan ikony Matki Bożej Częstochowskiej jest bardzo dobry

Zakończył się doroczny przegląd konserwatorski Cudownego Obrazu Matki Bożej, zawsze odbywający się w Wielkim Tygodniu. - Stan wiekowej już Ikony, która doświadczyła w historii wiele, jest bardzo dobry - przekonują konserwatorzy. Zapewniają, że doskonale sprawdza się nowy system kontroli wilgotności i zabezpieczenie Obrazu w specjalnej kasecie. Nad przeglądem czuwają przedstawiciele Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Warszawie i specjalnie wyznaczeni ojcowie i bracia paulini.

Polub nas na Facebooku!

– Największym wyzwaniem jest wyjęcie Obrazu z zabezpieczającej go kasety i pierwsze oględziny, które zawsze wzbudzają niepokój, czy wszystko jest w porządku, czy nie wydarzyło się coś szczególnie niebezpiecznego – podkreśla prof. Krzysztof Chmielewski z warszawskiej ASP, który od 19 lat, wspólnie z prof. Wojciechem Kurpikiem, dokonuje konserwatorskiego przeglądu.

Konserwatorzy przypominają, że Obraz „to zmęczona, krucha i wrażliwa materia, po wielu przejściach”. – Szczególnie dużych i poważnych zniszczeń Ikona doznała w czasie II wojny, kiedy była zamurowana. Potem trwała długa walka o to, by ustabilizować warstwy zaprawy i warstwy malarskie, łącznie z powołaniem specjalnej komisji – podkreśla prof. Chmielewski.

Zauważa, że najważniejszą kwestią jest utrzymanie stałej wilgotności w bezpośrednim otoczeniu Obrazu. – Wizerunek namalowany jest na drewnianej desce a drewno pod wpływem wilgotności zmienia swoją objętość, kurczy i rozszerza się, a to przenosi się na warstwę zaprawy i warstwę malarską, które podnoszą się – wyjaśnia konserwator.

Przypomina, że to właśnie dlatego, 5 lat temu, paulini zainstalowali nowy specjalny system utrzymywania i kontroli wilgotności, który bardzo dobrze się sprawdza i sytuacja jest teraz ustabilizowana. – Niestety nie oznacza to, że odspojenia się nie pojawiają. One są, ale jest ich niewiele i są niegroźne – podkreśla prof. Chmielewski.

Konserwator wyjaśnia, że zabiegami, które w tej sytuacji są wykonywane to tzw. iniekcje czyli zastrzyki z kleju. – Wprowadza się je w miejsca, które mają tendencje do podnoszenia, ale bardzo ostrożnie i z wyczuciem – zauważa profesor. Podkreśla, że w tym roku takich iniekcji wykonano tylko cztery i to bardzo małe.

– Dzięki temu, że Obraz badają od lat te same osoby, które go doskonale znają, bardzo szybko, metodą osłuchową, mogą znaleźć ewentualne uszczerbki.
Są bowiem miejsca na Ikonie, które „dźwięczą” inaczej, ale niekoniecznie są to odspojenia. Znajomość pozwala na interwencję tam, gdzie rzeczywiście jest ona konieczna.

– Niczego nie robimy na siłę, bo każda ingerencja osłabia tę delikatną materię – opowiada prof. Chmielewski i dodaje, że „najbardziej zmęczona jest twarz Matki Bożej, Jej lewy policzek, na którym widać wiele nierówności”. – Tego całkowicie zlikwidować się nie da, bo to efekt dużo wcześniejszych i bardzo poważnych zniszczeń – podkreśla.

Zanim Obraz Matki Bożej poddany zostanie konkretnym zabiegom dokonuje się bardzo delikatnego oczyszczenia go z kurzu. Dzięki umieszczeniu go w specjalnej kasecie, znacznie zmniejszyła się jego ilość, co stanowi dodatkowy walor, bo w kurzu znajduje się wiele szkodliwych dla tego dzieła sztuki mikroorganizmów.

Konserwatorzy podkreślają, że Obraz Matki Bożej Częstochowskiej jest wyjątkowym dziełem sztuki, które „nosi w sobie i na sobie wiele śladów historii, wiele emocji i dlatego trzeba z wielką ostrożnością podchodzić do wszelkich zabiegów”.

Przy okazji konserwacji sporządzany jest specjalny raport, w którym znajdują się szczegółowe informacje o dokonanych czynnościach. Przed laty wykonane zostały rentgenogramy i badania podczerwienią, ale paulini myślą już o tym, jak wykorzystać najnowsze osiągnięcia techniki, by na nowo, metodą nieinwazyjną zbadać ten największy „narodowy skarb”. Pojawiły się również pomysły o stworzeniu bardziej nowoczesnej, komputerowej, dokumentacji Ikony.

Obraz jasnogórski jest typem Hodegeteria. Określenie to oznacza „Tę, Która prowadzi”. Wyobraża Maryję tronującą z Dzieciątkiem Jezus na lewym ramieniu. Pobożny przekaz przypisuje jego autorstwo św. Łukaszowi Ewangeliście, który miał go namalować na deskach stołu, przy którym spożywała posiłki Święta Rodzina. Ostatnie badania wskazują na jego bizantyjskie pochodzenie.

Został namalowany techniką enkaustyczną stosowaną w starochrześcijańskich obrazach. Po zniszczeniu w 1430 r., z największą starannością wykonano naprawy, zachowując wszystkie oryginalne elementy, w tym deski, na których obraz był namalowany.

Zgodnie ze zwyczajem, cudowny obraz przyozdabia się. Początkowo kosztowne klejnoty mocowano bezpośrednio do deski. Następnie był przyozdabiany w złote i srebrne blachy oraz korony. Od połowy XVII wieku cudowny wizerunek jest ubierany w sukienki wykonane z cennych tkanin, haftowane złotem i ozdobione klejnotami. Wszystkie są unikatowymi dziełami sztuki jubilerskiej.

Zwykle do zmiany sukienki wykorzystuje się czas przeglądu konserwatorskiego. Tym razem jednak tak nie było. Na Cudownym Wizerunku nadal pozostała wyjątkowo zdobna sukienka brylantowa, zwana też diamentową. Pochodząca z XVII wieku, wykonana przez brata zakonnego Klemensa Tomaszewskiego, poprawiona przez br. Makarego Sztyftowskiego, suknia brylantowa była przeznaczona na największe uroczystości i święta kościelne. Zdobiona jest klejnotami wysadzanymi głównie diamentami lub kamieniami w typie diamentów. Mieni się setkami brylantów, emaliowanych rozet, brosz, różnych zawieszeń.

Na Obrazie nadal pozostały korony papieskie „Totus Tuus”, które Ojciec Święty Jan Paweł II pobłogosławił i przekazał dla jasnogórskiego wizerunku dzień przed śmiercią, 1 kwietnia 2005 r.

Prawdziwe pochodzenie i czas powstania Cudownego Obrazu Matki Bożej wciąż pozostaje przedmiotem dyskusji specjalistów. Prawdopodobnie dzieło przywieziono na Jasną Górę 31 sierpnia 1384 roku – podarował je Paulinom, których sprowadził do Częstochowy dwa lata wcześniej, książę Władysław Opolczyk. Jednak, by łatwiej było łączyć jubileuszowe obchody, przyjmuje się, że i Paulini, i Obraz Matki Bożej, przybyli na Jasną Górę w roku 1382. Do dziś niewyjaśniona jest kwestia, czy klasztor jasnogórski był rzeczywiście, jak mówi legenda, ufundowany specjalnie dla Cudownego Obrazu.

Jasna Góra, to jedno z najważniejszych sanktuariów maryjnych na świecie. Rocznie przybywa tu ok. 4 mln pielgrzymów.

KAI/ad

Śniadanie w cenie wspólnej modlitwy

W Koszalinie trwa akcja Szkoły Nowej Ewangelizacji i Fundacji SMS z Nieba pn. "Śniadanie za 30 minut". Bezdomni i samotni mogą zasiąść przy zastawionym stole, jeśli najpierw wezmą udział we wspólnej modlitwie i katechezie.

Polub nas na Facebooku!

Spotkania odbywają się codziennie od poniedziałku do piątku w hostelu należącym do Szkoły Nowej Ewangelizacji w Koszalinie. Co rano na stole pojawia się jedzenie przyniesione przez kogoś w darze lub zakupione ze środków Fundacji SMS z Nieba. Jednak goście na swoje śniadanie muszą “zarobić” podczas 30 minut, które razem z organizatorami spędzą w sali obok na modlitwie i katechezie.

Pomysłodawcę akcji, ks. Rafała Jarosiewicza, zainspirowała Ewangelia pokazująca, że Pan Jezus najpierw nauczał, a potem karmił lud. – Często robi się tak, że owszem, daje się ubogim jeść, ale albo nauczania nie ma wcale, albo oni na nim nie zostają. My proponujemy: jeżeli chcesz zjeść, przyjdź, posłuchaj, pomódl się z nami – wyjaśnia kapłan.

Ks. Jarosiewicz podkreśla, że takie postawienie sprawy jest daniem szansy ludziom, by i oni mogli ofiarowali coś innym, choćby 30 minut swojego czasu. – To uczy ich odpowiedzialności i tego, że jako ludzie, choćby nie wiem jak biedni, posiadają coś wartościowego – dodał.

Eksperymentowi pobłogosławił bp Edward Dajczak, przy czym kontynuację “Śniadań za 30 minut” polecił uzależnić od owoców akcji.

Na śniadanie pod dachem SNE może przyjść każdy, kto jest trzeźwy i punktualny – to znaczy, że nie można przyjść tylko na posiłek, co czasami się zdarza. – Jednak z każdym dniem widzimy, jak się otwierają, zaczynają odzywać się, śpiewać, podnosić ręce – relacjonuje Emil Pięta ze SNE, powołując się na przykłady usłyszanych w ostatnich dniach świadectw: “wczoraj, jak sprzedałem złom, nie kupiłem piwa”, “poszedłem po latach do spowiedzi”, “ta modlitwa mnie uskrzydla”. – Oni sami mówią, że nie po jedzenie przychodzą, bo to zawsze im ktoś kupi, gdzieś tam pod sklepem. Wracają do nas, bo czują, że tu coś się z nimi dzieje.

Jan Karwat mówi jak skuteczna jest tak prosta inicjatywa. – Podczas śniadania nie narzucamy im tematów, ale słuchamy tego, o czym mówią. Wchodzimy z nimi w relację, rozmawiamy jak człowiek z człowiekiem. Oni widzą to nasze serce, zaczyna się z nas tworzyć wspólnota, to ich słowa. Podchodzą do nas i mówią nam: bracie.

Szkoła Nowej Ewangelizacji w Koszalinie znana jest z nietypowych akcji ewangelizacyjnych, m. in. “Sms z Nieba”, “Mobilny konfesjonał”, “Głoście na dachach samochodów”.
Organizuje liczne kursy ewangelizacyjne i rekolekcje takie jak Jezus na stadionie, Przystań z Jezusem, Forum Charyzmatyczne, rekolekcje na halach sportowych dla młodzieży szkolnej.

KAI/ad