Odczytano orędzie Franciszka na Światowy Dzień Młodzieży

W krakowskiej kurii ogłoszono Orędzie papieskie na Światowy Dzień Młodzieży 2016. Sala Okna Papieskiego pękała w szwach

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele młodzieży, wolontariusze ŚDM oraz media. Po modlitwie Anioł Pański i odczytaniu fragmentów Orędzia Ojca Świętego Franciszka biskup Damian Muskus OFM wręczył tekst Orędzia Komitetowi Organizacyjnemu ŚDM, krajowym i międzynarodowym wolontariuszom, przedstawicielom parafii i młodzieży oraz mediom. W tym symbolu bp Muskus wyraził nadzieję, że słowa papieża dotrą do wszystkich parafii, do mediów i że zostaną życzliwie przyjęte. “Z pewnością stanie się ono naszą ulubioną lekturą na najbliższe godziny i dni” – powiedział.

W swoim orędziu Franciszek kilkakrotnie nawiązuje do tematu miłosierdzia, który jest również tematem przewodnim dla ostatniego roku przygotowań do ŚDM. Papież zwraca uwagę, że miłosierdzie to nie tkliwy sentymentalizm, że trzeba przekuć go w konkret. W orędziu proponuje więc, by w ramach przygotowań do wydarzeń w Krakowie przypomnieć sobie katalog uczynków miłosiernych oraz wybrać po jednym uczynku względem duszy i względem ciała na każdy z pierwszych siedmiu miesięcy 2016 roku – od stycznia do lipca, w którym odbędą się ŚDM. Ma to być “zadanie domowe” do zrealizowania przez każdego, kto chce dobrze przygotować się do Światowych Dni Młodzieży.

Jedną z konkretnych odpowiedzi na to papieskie wezwanie jest projekt Młodzi Misjonarze Miłosierdzia, który na krakowskiej konferencji zaprezentowała Ewa Korbut. Młodzi planują rozważanie i praktyczną realizację poszczególnych uczynków względem ciała i względem duszy. Projekt rusza 8 grudnia, a jego efektem ma być multimedialna księga czynów miłosierdzia, którą młodzi wręczą Ojcu Świętemu podczas ŚDM w Krakowie.

Prezentujemy najważniejsze zdania orędzia Ojca Świętego, które zostało przekazane na ręce młodzieży.

f1

f3

f2

Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >
Show comments
Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Orędzie Franciszka na XXXI ŚDM Kraków 2016

Do powierzenia swojego życia Bożemu Miłosierdziu i błagania o nie całym sercem zachęcił młodzież z całego globu papież Franciszek. W ogłoszonym dziś orędziu na Światowe Dni Młodzieży w Krakowie odwołał się także do osobistego doświadczenia z młodości wyznając, że pewna spowiedź i doświadczenie Bożego Miłosierdzia wręcz odmieniły jego życie.

«Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią» (Mt 5,7)

 

Drodzy młodzi,
doszliśmy do ostatniego etapu naszego pielgrzymowania do Krakowa, gdzie w lipcu przyszłego roku będziemy wspólnie świętowali XXXI Światowy Dzień Młodzieży. Podczas naszej długiej i wymagającej drogi, prowadzą nas słowa Jezusa, pochodzące z Kazania na Górze. Rozpoczęliśmy ją w 2014 roku, rozważając wspólnie pierwsze błogosławieństwo: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,3). Temat wybrany na rok 2015, to: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). W roku, który jest przed nami, pragniemy zainspirować się słowami: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7).

 

1. Jubileusz Miłosierdzia

Wraz z tym tematem, Światowy Dzień Młodzieży Kraków 2016 wpisuje się w Rok Święty Miłosierdzia, stając się prawdziwym Jubileuszem Młodych w wymiarze światowym. Nie pierwszy raz międzynarodowe spotkanie młodych zbiega się z Rokiem Jubileuszowym. W istocie, to w Roku Świętym Odkupienia (1983/1984) św. Jan Paweł II po raz pierwszy zaprosił młodych z całego świata na Niedzielę Palmową. Później, w czasie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 ponad dwa miliony młodych z około 165 krajów zebrały się w Rzymie na XV Światowym Dniu Młodzieży. Jestem pewien, że podobnie, jak w tych dwóch przypadkach, tak i teraz Jubileusz Młodych w Krakowie będzie jednym z ważnych wydarzeń tego Roku Świętego!

Być może niektórzy z was zadają sobie pytanie: czym jest ów Rok Jubileuszowy obchodzony w Kościele? Tekst biblijny z 25. rozdziału Księgi Kapłańskiej pomaga nam zrozumieć, co oznaczał „jubileusz” dla ludu Izraela: co pięćdziesiąt lat Żydzi słyszeli rozbrzmiewający dźwięk rogu (jobel), który zwoływał ich (jobil) do obchodów roku świętego, jako czasu pojednania (jobal) dla wszystkich. W tym czasie należało odbudować, oparte na darmowości, dobre relacje z Bogiem, bliźnim i całym stworzeniem. Zachęcano więc, między innymi, do darowania długów, pomagania żyjącym w nędzy, naprawiania relacji międzyludzkich i uwalniania niewolników.

Jezus Chrystus przyszedł, aby oznajmić i wypełnić czas łaski od Pana, przynosząc dobrą nowinę ubogim, uwolnienie więźniom, wzrok niewidomym i wolność uciśnionym (por. Łk 4,18-19). W Nim, a w sposób szczególny w Jego Misterium Paschalnym, wypełnia się najgłębszy sens jubileuszu. Kiedy w imię Chrystusa Kościół zwołuje jubileusz, wszyscy jesteśmy zaproszeni do przeżywania nadzwyczajnego czasu łaski. Sam Kościół jest powołany do hojnego dzielenia się znakami obecności i bliskości Boga, do budzenia w sercach zdolności dostrzegania tego, co najistotniejsze. W sposób szczególny ten Rok Święty Miłosierdzia „to czas, aby na nowo odkryć poczucie misji, jaką Pan powierzył swemu Kościołowi w dzień Wielkanocy: być znakiem i narzędziem miłosierdzia Ojca” (Homilia podczas Pierwszych Nieszporów Niedzieli Miłosierdzia Bożego, 11 kwietnia 2015).

 

2. Miłosierni jak Ojciec

Hasłem tego Nadzwyczajnego Jubileuszu są słowa „Miłosierni, jak Ojciec” (por. Misericordiae Vultus, 13), zapowiadające również temat najbliższego Światowego Dnia Młodzieży. Spróbujmy zatem lepiej zrozumieć, co oznacza Boże Miłosierdzie.

Stary Testament, mówiąc o miłosierdziu, posługuje się różnymi terminami, spośród których najbardziej znaczące, to hesed i rahamim. Pierwszy, odnoszący się do Boga, wyraża Jego niestrudzoną wierność Przymierzu ze Swoim ludem, który miłuje i któremu przebacza na wieki. Drugi termin, rahamim, który można przetłumaczyć jako „wnętrzności”, odwołuje się do matczynego łona, pozwalając nam rozumieć miłość Boga do swojego ludu na wzór miłości matki do swego dziecka. Tak, jak przedstawia to prorok Izajasz: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swoim niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (Iz 49,15). Ten rodzaj miłości sprawia, że znajdujemy w sobie miejsce dla innych, współodczuwamy, cierpimy i radujemy się z bliźnimi.

W biblijnym rozumieniu miłosierdzia zawarte są także konkretne cechy miłości, która jest wierna, darmowa i umie przebaczać. W poniższym fragmencie z Księgi proroka Ozeasza znajdujemy piękny przykład miłości Boga, porównanej do miłości ojca wobec syna: „Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem, i syna swego wezwałem z Egiptu. Im bardziej ich wzywałem, tym dalej odchodzili ode Mnie, (…) A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima, na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich. Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości. Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę – schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go” (Oz 11,1-4). Chociaż niewłaściwa postawa syna zasługiwałaby na karę, miłość ojca jest wierna i zawsze przebacza skruszonemu synowi. Widzimy zatem, że w miłosierdziu zawsze zawarte jest przebaczenie; ono „nie jest więc jakąś abstrakcyjną ideą, ale konkretnym faktem, przez który On objawia swoją miłość podobną do miłości ojca i matki, których aż do trzewi porusza los własnego dziecka. (…) Pochodzi ona z wnętrza jako uczucie głębokie, naturalne, złożone z czułości i współczucia, pobłażliwości i przebaczenia” (Misericordiae Vultus, 6).

W Nowym Testamencie jest mowa o Bożym Miłosierdziu (eleos), jako syntezie dzieła, dla którego Jezus przyszedł na świat, aby wypełnić je w imię Ojca (por. Mt 9,13). Miłosierdzie naszego Pana objawia się przede wszystkim, kiedy On pochyla się nad ludzką nędzą i okazuje swoje współczucie tym, którzy potrzebują zrozumienia, uzdrowienia i przebaczenia. W Jezusie wszystko mówi o miłosierdziu. Co więcej: On sam jest miłosierdziem.

W 15. rozdziale Ewangelii wg św. Łukasza odnajdujemy trzy przypowieści o miłosierdziu: tę o zagubionej owcy, tę o zgubionej drachmie oraz tę, która jest znana jako przypowieść o synu marnotrawnym. W tych trzech przypowieściach uderza nas radość Boga, radość, jaką On okazuje, kiedy odnajduje grzesznika i mu przebacza. Tak, radością Boga jest przebaczanie! W tym znajduje się synteza całej Ewangelii. „Każdy z nas jest tą zagubioną owcą, tą zgubioną drachmą. Każdy z nas jest owym synem, który zmarnował swoją wolność idąc za fałszywymi bożkami, iluzjami szczęścia i wszystko utracił. Ale Bóg o nas nie zapomina, Ojciec nigdy nas nie opuszcza. Jest ojcem cierpliwym, zawsze na nas czeka! Szanuje naszą wolność, ale zawsze pozostaje wierny. A kiedy do Niego powracamy, przyjmuje nas jak synów w swoim domu, ponieważ nigdy, nawet na chwilę, nie przestał czekać na nas z miłością. I jego serce cieszy się z każdego dziecka, które powraca. Cieszy się, ponieważ nastaje radość. Bóg raduje się, kiedy ktoś z nas grzeszników przychodzi do Niego i prosi o przebaczenie” (Modlitwa Anioł Pański, 15 września 2013).

Miłosierdzie Boga jest bardzo konkretne i wszyscy jesteśmy powołani, aby osobiście go doświadczyć. Kiedy miałem siedemnaście lat, pewnego dnia, gdy miałem wyjść na spotkanie z przyjaciółmi, zdecydowałem, że najpierw wstąpię do kościoła. Spotkałem tam pewnego księdza, który wzbudził we mnie szczególne zaufanie, tak, że zapragnąłem otworzyć swoje serce w Sakramencie Spowiedzi. To spotkanie zmieniło moje życie! Odkryłem, że kiedy otwieramy swoje serce z pokorą i przejrzystością, możemy bardzo konkretnie doświadczyć Bożego Miłosierdzia. Miałem pewność, że w osobie tego kapłana Bóg czekał na mnie, zanim jeszcze zrobiłem pierwszy krok w stronę kościoła. My Go poszukujemy, ale On nas zawsze uprzedza, szuka nas od zawsze i jako pierwszy nas odnajduje. Być może ktoś z was nosi w swoim sercu ciężar i myśli: zrobiłem to czy tamto… Nie bójcie się! On na was czeka! On jest ojcem: czeka na was zawsze! Jakże pięknie jest odnaleźć w Sakramencie Pojednania miłosierne ramiona Ojca, odkryć konfesjonał jako miejsce Miłosierdzia, dać się dotknąć tej miłosiernej miłości Pana, który zawsze nam przebacza!

A czy ty, drogi chłopcze, droga dziewczyno, poczułeś kiedykolwiek na sobie to spojrzenie pełne nieskończonej miłości, która, pomimo wszystkich twoich grzechów, ograniczeń, upadków, wciąż ci ufa i z nadzieją patrzy na twoje istnienie? Czy jesteś świadomy, jak wielka jest twoja wartość w planie Boga, który z miłości oddał ci wszystko? Jak naucza św. Paweł „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami” (Rz 5,8). Ale czy naprawdę rozumiemy potęgę tych słów?

Wiem, jak drogi jest wam wszystkim krzyż Światowych Dni Młodzieży – dar św. Jana Pawła II – który, począwszy od 1984 roku, towarzyszy wszystkim waszym międzynarodowym spotkaniom. Ileż przemian, ileż prawdziwych nawróceń w życiu wielu młodych ludzi zrodziło się właśnie ze spotkania z tym prostym krzyżem! Być może zadawaliście sobie pytanie: skąd bierze się ta nadzwyczajna moc krzyża? Oto odpowiedź: krzyż jest najbardziej wymownym znakiem Miłosierdzia Boga! Jest potwierdzeniem, że miarą miłości Boga wobec ludzkości jest miłość bez miary! Na krzyżu możemy dotknąć Miłosierdzia Boga i dać się dotknąć Jego Miłosierdziu! Przypomnijmy sobie historię dwóch łotrów ukrzyżowanych obok Jezusa: jeden z nich jest zarozumiały, nie uznaje siebie za grzesznika, drwi z Jezusa. Drugi natomiast uznaje swoją winę, zwraca się do Pana i mówi: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. Jezus spogląda na niego z nieskończonym miłosierdziem i odpowiada mu: „Dziś ze Mną będziesz w raju” (por. Łk 23,32.39-43). Z którym z nich dwóch się utożsamiamy? Z tym, który jest zarozumiały i nie uznaje własnych win? Czy raczej z tym, który przyznaje, że potrzebuje Bożego Miłosierdzia i błaga o nie całym sercem? W Chrystusie, który oddał za nas na krzyżu swoje życie, zawsze odnajdziemy bezwarunkową miłość, która uznaje nasze życie za dobro i zawsze daje nam możliwość rozpoczęcia na nowo.

 

3. Nadzwyczajna radość bycia narzędziem Bożego Miłosierdzia

Słowo Boże uczy nas, że „więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20,35). Właśnie z tego powodu piąte błogosławieństwo nazywa szczęśliwymi tych, którzy są miłosierni. Wiemy, że Pan umiłował nas jako pierwszy. Ale jesteśmy prawdziwie błogosławieni, szczęśliwi, jeśli wejdziemy w tę logikę Boskiego daru, logikę miłości darmowej, jeśli odkryjemy, że Bóg nieskończenie nas pokochał po to, aby uczynić nas zdolnymi do kochania jak On: bez miary. Jak mówi św. Jan: „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. (…) W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować” (1 J 4,7-11).

Po objaśnieniu wam w skrócie sposobu, w jaki Pan objawia wobec nas swoje Miłosierdzie, chciałbym zasugerować wam, jak, w konkretny sposób, możemy być narzędziem tego samego Miłosierdzia względem naszych bliźnich.
Przychodzi mi na myśl przykład bł. Pier Giorgia Frassatiego. On mówił: „Jezus odwiedza mnie w Komunii świętej każdego ranka, a ja Mu się za to odwdzięczam w skromniejszy, dostępny mi sposób: odwiedzam Jego biedaków”. Pier Giorgio był młodzieńcem, który zrozumiał, co znaczy mieć serce miłosierne, wrażliwe na najbardziej potrzebujących. Ofiarowywał im o wiele więcej niż dary materialne, dawał samego siebie, poświęcał czas, słowa, zdolność słuchania. Służył ubogim z wielką dyskrecją, nigdy się z tym nie obnosząc. Prawdziwie żył Ewangelią, która mówi: „Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu” (Mt 6,3-4). Wyobraźcie sobie, że w przeddzień swojej śmierci, ciężko schorowany, udzielał wskazówek dotyczących sposobu pomagania jego pokrzywdzonym przyjaciołom. W czasie pogrzebu, jego rodzina i przyjaciele byli zdumieni obecnością tak wielu nieznajomych ubogich, których prowadził i którym pomagał za życia młody Pier Giorgio.

Zawsze lubię łączyć ewangeliczne błogosławieństwa z 25. rozdziałem Ewangelii wg św. Mateusza, gdzie Jezus wymienia uczynki miłosierdzia i mówi, że to z nich zostaniemy osądzeni. Zapraszam was zatem do ponownego odkrycia uczynków miłosierdzia względem ciała: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, umarłych grzebać. Nie zapominajmy również o uczynkach miłosiernych względem duszy: grzesznych upominać, nieumiejętnych pouczać, wątpiącym dobrze radzić, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować, modlić się za żywych i umarłych. Jak widzicie, miłosierdzie nie jest „postawą na pokaz”, nie jest też zwykłym sentymentalizmem. Jest sprawdzianem autentyczności naszej postawy jako uczniów Jezusa, naszej wiarygodności jako chrześcijan we współczesnym świecie.

Wam, młodym, którzy jesteście bardzo praktyczni, chciałbym zaproponować, abyście przez pierwszych siedem miesięcy 2016 roku, wybierali co miesiąc jeden uczynek miłosierny względem ciała i jeden względem duszy, i realizowali je. Zainspirujcie się modlitwą św. Faustyny, pokornej apostołki Bożego Miłosierdzia w naszych czasach:

Dopomóż mi do tego, o Panie, (…)
aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich, i przychodziła im z pomocą. (…)
aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich. (…)
aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia. (…)
aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, (…)
aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze śpieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. (…)
aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich (Dzienniczek, 163).

Przesłanie Bożego Miłosierdzia stanowi więc bardzo konkretny i wymagający program życia, program, który wymaga konkretnych uczynków. A jednym z najbardziej oczywistych – choć być może również najtrudniejszych do wprowadzenia w życie – uczynków miłosierdzia jest przebaczenie tym, którzy nas obrazili, którzy wyrządzili nam zło, których uważamy za wrogów. „Jakże trudne wydaje się nieraz przebaczanie! A przecież przebaczanie jest narzędziem złożonym w nasze słabe ręce, abyśmy mogli osiągnąć spokój serca. Uwolnienie się od żalu, złości, przemocy i zemsty – to warunki konieczne do tego, by żyć szczęśliwie” (Misericordiae Vultus, 9).

Spotykam wielu młodych, którzy mówią, że są zmęczeni życiem w tak bardzo podzielonym świecie, w którym ścierają się zwolennicy różnych poglądów, jest wiele wojen, a niektórzy używają nawet swojej religii do usprawiedliwienia przemocy. Musimy błagać Pana, by obdarzył nas łaską bycia miłosiernymi wobec tych, którzy wyrządzają nam zło. Tak, jak Jezus, który na krzyżu modlił się za tych, którzy go ukrzyżowali: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Jedyną drogą do przezwyciężenia zła jest miłosierdzie. Sprawiedliwość jest konieczna, oczywiście, ale sama nie wystarczy. Sprawiedliwość i miłosierdzie muszą podążać razem. Tak bardzo chciałbym, byśmy zjednoczyli się w chóralnej modlitwie płynącej z głębi naszych serc, błagając Boga o miłosierdzie dla nas i całego świata!

 

4. Kraków na nas czeka!

Zostało kilka miesięcy do naszego spotkania w Polsce. Kraków, miasto św. Jana Pawła II i św. Faustyny Kowalskiej, czeka na nas z otwartymi ramionami i otwartym sercem. Wierzę, że Boża Opatrzność prowadziła nas do świętowania Jubileuszu Młodych właśnie tam, gdzie żyło tych dwoje wielkich Apostołów Miłosierdzia naszych czasów. Jan Paweł II przeczuwał, że nastał czas Miłosierdzia. Na początku swego pontyfikatu napisał encyklikę Dives in Misericordia. W Roku Świętym 2000 kanonizował siostrę Faustynę i ustanowił Święto Bożego Miłosierdzia, obchodzone w drugą Niedzielę Wielkanocną. A w 2002 roku osobiście konsekrował w Krakowie sanktuarium Jezusa Miłosiernego, zawierzając świat Bożemu Miłosierdziu i wyrażając pragnienie, by to orędzie dotarło do wszystkich mieszkańców ziemi i wypełniło ich serca nadzieją: „Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście!” (Homilia podczas poświęcenia sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie, 17 sierpnia 2002).

Drodzy młodzi, Jezus Miłosierny, przedstawiony w wizerunku, czczonym przez lud Boży w Jemu poświęconym sanktuarium w Krakowie, czeka na was. On wam ufa i na was liczy! Ma tak wiele do powiedzenia każdemu i każdej z was… Nie bójcie się spojrzeć Mu w oczy pełne nieskończonej miłości i pozwólcie, aby On ogarnął was swoim miłosiernym spojrzeniem gotowym przebaczyć każdy wasz grzech. Spojrzeniem, które może przemienić wasze życie i uleczyć rany waszych dusz. Spojrzeniem, które zaspokaja najgłębsze pragnienia waszych młodych serc: pragnienie miłości, pokoju, radości i prawdziwego szczęścia. Przyjdźcie do Niego i nie bójcie się! Przyjdźcie, by powiedzieć Mu z głębi waszych serc: „Jezu ufam Tobie!”. Pozwólcie, by dotknęło was Jego bezgraniczne Miłosierdzie, abyście wy z kolei, poprzez uczynki, słowa i modlitwę, stali się apostołami miłosierdzia w naszym świecie zranionym egoizmem, nienawiścią i rozpaczą.

Nieście płomień miłosiernej miłości Chrystusa – o którym mówił św. Jan Paweł II – w środowiska waszego codziennego życia i aż na krańce ziemi. W tej misji, towarzyszę wam moimi życzeniami i modlitwami, i na tym ostatnim odcinku drogi duchowych przygotowań do najbliższego ŚDM w Krakowie, zawierzam was wszystkich Dziewicy Maryi, Matce Miłosierdzia, błogosławiąc wam z całego serca.

 

Watykan, 15 sierpnia 2015
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
FRANCISZEK


tk / Warszawa


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Show comments
ROZMOWY

Ks. Suchodolski: ŚDM to dotknięcie żywego Kościoła (rozmowa)

Światowe Dni Młodzieży to dotknięcie żywego Kościoła - powiedział w rozmowie z KAI ks. Grzegorz Suchodolski. Sekretarz generalny Komitetu Organizacyjnego ŚDM wyraził nadzieję, że zbliżające się spotkanie młodych z papieżem wpłynie na rozwój duszpasterstwa młodzieży.

Marcin Przeciszewski, Tomasz Królak (KAI): Jak w tej chwili, z lotu ptaka, przedstawiają się przygotowania do ŚDM w polskich diecezjach, na ile są one zaawansowane?

Ks. Grzegorz Suchodolski: Od 18 lat, czyli od XII ŚDM we Francji, które odbyły się w roku 1997, jest piękną tradycją, że grupy zagraniczne przyjeżdżają nie tylko na wydarzenia centralne, a więc w to miejsce, w którym będzie także Ojciec Święty, ale uczestniczą w tzw. dniach w diecezjach. Chodzi u to, aby Ewangelia była niesiona młodym przez młodych. Tutaj gospodarzami będą właśnie polskie parafie, i one bardzo dużo mogą na tym skorzystać.

Będzie to powiew młodości Kościoła różnobarwnego, bo ŚDM to dotknięcie Kościoła żywego, którego w wielu parafiach brakuje, zwłaszcza ludziom młodym. Wkrada się rutyna, sprowadzenie życia parafialnego do niedzielnej czy świątecznej Mszy św. A tutaj na pewno będzie dużo ewangelizacji, dynamizmu wiary, pokazywanego także poza liturgią, w różnych formach – poprzez śpiew, taniec, a przede wszystkim radość z wyznawanej wiary, także na ulicach i placach.

Chciałbym pochwalić polskie diecezje, bo widzimy niesamowitą pracę, którą wykonują. Mamy 44 diecezje, licząc także dwie greko-katolickie i ordynariat polowy. Wszystkie te diecezje powołały koordynatora diecezjalnego przygotowań, wokół którego zawiązały się centra diecezjalne. Pracują one pełną parą, w wielu diecezjach powstały także centra rejonowe, dekanalne czy wręcz parafialne. Widać oddolny ruch młodych, w niektórych diecezjach idzie on w stronę wolontariatu, zbierają się młodzi liderzy, którzy są formowani na wolontariuszy ŚDM, w innych diecezjach są np. comiesięczne spotkania typu Serce 2.0, czy – tak jak w Opolu – Prolog 4.0. Bierze w nich udział cała rzesza młodych – w każdym rejonie, dekanacie po kilkuset młodych, jak to przemnożymy przez liczbę dekanatów w Polsce, to wyjdą nam naprawdę duże liczby. I to się już dzieje, młodzież jest niesamowicie pomysłowa.

Włączają się też w to biskupi, nie tylko jako “kwiatek do kożucha”. Wielu z nich jest zaangażowanych w pierwszej linii działania. Powiedziano mi, że np. biskup opolski przerzucał pudełka i paczki z młodzieżą. To pokazuje, że chce z nimi przygotowywać to wydarzenie, że jest to wspólna sprawa.

To, co mówię, nie dotyczy wszystkich polskich parafii, bo są też ciągle środowiska, które potrzebują rozbudzenia, dynamizmu, ale ogólne wrażenie jest dobre. Cieszę się tym bardziej, bo widzę, że centra diecezjalne, które powstały z odpowiednimi także sekcjami, to jest dobry fundament pod nowe struktury duszpasterstwa młodzieży w Polsce. Te diecezje, które teraz to wykorzystają, będą miały później dużo łatwiej w organizacji pracy po ŚDM. Na tej fali przygotowań wyrasta nowe pokolenie duszpasterzy młodzieży oraz liderów duszpasterstwa.

Myślę, że po ŚDM będziemy mówili nie tylko o młodzieży zorganizowanej i zrzeszonej w różnych formach duszpasterstwa, jak KSM czy ruch Światło-Życie, ale także będziemy mogli mówić o strukturach duszpasterstwa młodzieży niezrzeszonej, skupiającej się przy parafiach i dekanatach. To jest pewna nowość.

KAI: Tym właśnie można mierzyć sukces ŚDM? Nie chodzi o jednorazowe wydarzenie ale o coś, co zostanie w Polsce i ożywi duszpasterstwo młodzieży?

– Tak, ale nie chcemy robić ruchu ŚDM’owego. Chcemy, żeby ŚDM stał się katalizatorem, który pozwoli stworzyć struktury dla szerokiego grona młodych ludzi. Oni dzisiaj często nie chcą przynależeć, nie chcą się identyfikować, nie chcą nosić jakiejś odznaki czy legitymacji, natomiast jeśli będą mieli jakąś otwartą formułę spotkań, bez identyfikujących ich emblematów, to myślę, że wielu z nich będzie chciało dalej korzystać z tej pracy.

KAI: Czy do tej pracy włącza się także młodzież do tej pory raczej luźno związana z Kościołem?

– Na pewno trwające przygotowania są szansą, aby do takiej młodzieży dotrzeć. Diecezje, które robią spotkania w rejonach, czyli tam, gdzie program schodzi w głąb, w teren, na peryferia, świadczą o tym, że tam zasób tej młodzieży jest inny – to jest młodzież, która do tej pory nie miała wspólnotowego doświadczenia Kościoła. Myślę, że to jest wielka praca ewangelizacyjna, która na fali ŚDM jest prowadzona w wielu polskich środowiskach.

KAI: Jak wyglądają przygotowania duchowe?

– Są prowadzone wg linii nakreślonej nam przez papieża Franciszka, po spotkaniu w Rio de Janeiro. Kiedy powiedział – czytajcie błogosławieństwa, nakreślił program na trzy najbliższe lata. Na rok 2014 – błogosławieni ubodzy w duchu, na 2015 – błogosławieni czystego serca i na rok 2016 – błogosławieni miłosierni. I na kanwie tych błogosławieństw i orędzi papieskich, krajowe duszpasterstwo młodzieży przygotowało również szczegółowe materiały formacyjne. W 2014 roku był to “Czat ze Słowem” – wejście w interakcję ze Słowem Bożym, które ma być głoszone ubogim. Żeby odpowiadać na to, czego Pan Bóg od nas chce, najpierw trzeba być człowiekiem wierzącym, a wiara jest z tego, co się słyszy. Obecny rok bazuje na dwóch sakramentach – pokuty i Eucharystii, czyli tych sakramentach, które oczyszczają serce, i nosi nazwę “Serce 2.0”. Rok przyszły będzie nosił tytuł “Deo profil”. Chcemy żeby był on naznaczony przez postawę miłosierdzia młodego człowieka, który najpierw sam odkryje Bożą miłość i miłosierdzie w sobie, wybierze Jezusa jako Pana i Zbawiciela, i później będzie apostołem uczynków miłosierdzia względem duszy i ciała. Konkretnie chcemy, by co miesiąc były analizowane i wypełniane te uczynki miłosierdzia, które znamy, chodzi o obudzenie wyobraźni miłosierdzia.

KAI: Jakie mogą być te uczynki miłosierdzia?

– Powszechnie znane, takie jak głodnych nakarmić, przybyszów w dom przyjąć. To akurat nabiera teraz nowego kontekstu – nie chodzi tylko o tych, którzy przyjadą jako pielgrzymi, ale także o tych, którzy przychodzą wbrew naszej woli i stają na progu naszych domów. Podjęcie z młodzieżą refleksji na ten temat, zmuszenie ich do szukania odpowiedzi wynikającej z wiary, jest już konkretną realizacją tego nakazu, bo jest formowaniem ich postawy, która będzie w przyszłości owocować. Znamy ten katalog dobrych uczynków wobec chorych, więźniów, spragnionych, przybyszów – to uczynki wobec ciała. Być może zmusi to młode, facebook’owe pokolenie, do szukania znajomych, budowania nie wirtualnego a realnego życia. W tym “Deo profilu”, chodzi o to, żeby kształtować taki format człowieka – chrześcijanina, który będzie wrażliwy na otaczającą go rzeczywistość.

KAI: Przed rokiem wyrażał Ksiądz nadzieję, że ŚDM odnowi polskie parafie. Czy można powiedzieć, że ta nadzieja już teraz nabiera rzeczywistych kształtów?

– Bardzo wiele parafii się ożywiło. Choć takie ożywienie zauważamy na razie u ok. 30 proc. parafii, ale liczymy jeszcze na ten ostatni powiew Ducha Świętego przy “Deo profilu”. Przez pierwsze cztery miesiące – od grudnia br. – chcemy zaproponować cztery prawa życia duchowego. Chcemy powiedzieć młodym, że Bóg ich miłuje i ma dla Twojego życia wspaniały plan. Wtedy też zacznie się rok miłosierdzia, więc ten plan Boży będzie pełen Bożego Miłosierdzia. W styczniu powiemy o grzechu, który niestety jest obecny w życiu i skutkuje oddaleniem od Chrystusa, w lutym – o tym, że tylko w Jezusie jest ratunek i odkupienie, nie w żadnych innych dopalaczach, używkach, ale w tej bezpośredniej relacji z Chrystusem. I w marcu, kiedy będziemy przeżywać Wielki Tydzień i Triduum Paschalne, chcemy, żeby zgromadziła się młodzież i dokonała wyboru Jezusa jako Pana i Zbawiciela, właśnie podczas liturgii Wigilii Paschalnej. Ja już widzę te wszystkie parafie w Polsce, kiedy młodzież przyjdzie ze świecami i odnowi swoje przyrzeczenia chrzcielne. To także nawiązuje do rocznicy chrztu Polski.

Te pierwsze cztery miesiące programu, ewangelizacyjne, są właśnie adresowane do tych parafii, w których jeszcze nic się nie dzieje. Wysyłamy tam nawet animatorów z większych parafii, żeby młodzi tam pomogli prowadzić spotkania dla innych młodych, żeby pomogli księżom, którzy może nie mają takiego dobrego kontaktu z młodzieżą. Te cztery pierwsze miesiące “Deo profilu” prowadziłyby właśnie do mocnego przeżycia Triduum Paschalnego.

Trzy kolejne miesiące tego programu to życie Słowem Bożym, życie w Duchu Świętym i życie we wspólnocie Kościoła. Mają one pokazać, co to znaczy być chrześcijaninem. Z kolei w lipcu będzie “Campus Misericordiae”, przeżywany zarówno w dniach w diecezjach jak i w trakcie wydarzeń centralnych w Krakowie.

Chcemy także, aby po ŚDM, 18 września, w święto Stanisława Kostki patrona młodzieży, we wszystkich diecezjach w Polsce odbyło się diecezjalne dziękczynienie za owoce ŚDM i wizytę Ojca Świętego.

KAI: Ilu młodych zostało objętych programem duchowych przygotowań?

– Trudno określić to w liczbach. Spójrzmy np. na diecezję siedlecką, która została podzielona na 9 rejonów. W każdym z nich trwają co najmniej comiesięczne spotkania, w których bierze udział po kilkaset osób. Daje to w sumie kilka tysięcy uczestników w jednej diecezji. Jeśli przemnożymy to przez 40 diecezji, daje to wynik kilkuset tysięcy młodych.

KAI: Jaką sytuację można byłoby uznać za sukces ŚDM?

– Myślę, że są dwie miary sukcesu. Po pierwsze chcemy zainteresować młodego człowieka w Polsce problemem wiary i apostolstwa dzisiaj. Temu przede wszystkim mają służyć przygotowania. Gdyby udało się doprowadzić młodego człowieka do osobistego dialogu z Jezusem, do przyjęcia Jezusa, to jest to pierwszy wymiar sukcesu ŚDM, i na to liczymy najbardziej. Ci wygrają, którzy odnowią swoje życie z Jezusem.

Drugi wymiar to ten, by pokazać, że nie jesteśmy pępkiem świata, że Kościół w Polsce potrzebuje Kościoła powszechnego. Dlatego w centrum powołaniowym, które będzie blisko stadionu Cracovii, będzie np. przestrzeń spotkania z Kościołem prześladowanym. Zaprosimy młodych i biskupów z różnych regionów świata, żeby opowiedzieli nam, jak oni przeżywają swoją wiarę, jak cierpią dla Chrystusa, co znaczy wierzyć dzisiaj. Pokażemy też przestrzeń świata misyjnego, czyli tą pierwszą formę głoszenia Ewangelii w krajach, gdzie jeszcze Jezus jest nieznany. Pokażemy również przestrzeń różnych charytatywnych dzieł Kościoła, czyli jak Kościół realizuje ową wyobraźnię miłosierdzia. Czwarta część centrum powołaniowego będzie mówiła o powołaniu życiowym człowieka, zarówno do służby bożej jak i do życia w małżeństwie i rodzinie.

Uważam, że Światowe Dni Młodzieży są wspaniałą lekcją połączenia doświadczenia Kościoła lokalnego – małej grupy, z wizją Kościoła powszechnego. Gdyby nam się udało powiedzieć młodym, że potrzebują i małej grupy i szerokiego spojrzenia na Kościół, to myślę, że to byłoby najpiękniejsze.

KAI: Myśli Ksiądz, że Światowe Dni Młodzieży w Krakowie mogą w sposób wymierny wpłynąć np. na liczbę powołań czy wzrost tych, którzy w statystykach określają siebie jako głęboko wierzący? Czy będzie to wydarzenie, które przełoży się na żywotność Kościoła?

– Na żywotność tak, czy na powołania? Nie wiem. Oby. Bo tego typu stworzenie młodym przestrzeni do słuchania Słowa Chrystusa, pewnej wrażliwości, przy całym idealizmie ludzi młodych, może skłaniać do podejmowania odważnej decyzji, gdyż tak jak mówił św. Jan Bosko, co trzeci chłopak dostaje powołanie, tylko nie każdy na nie odpowiada. Wydaje mi się, że ważne jest, żeby niekoniecznie odkrywali na siłę powołanie do służby Bożej, ale żeby odkryli to powołanie dla siebie.

KAI: Czyli nie chodzi o ty, żeby było więcej księży czy sióstr zakonnych, ale żeby było więcej autentycznych chrześcijan?

– Tak, choć rozmawiałem z wieloma kongregacjami zakonnymi, i one rzeczywiście proszą nas o możliwość zaistnienia w centrum powołaniowym ŚDM,gdyż traktują to, jako szansę zainteresowania młodych życiem zakonnym.

KAI: Spotkanie z takim wielowymiarowym Kościołem powszechnym może natchnąć polską młodzież do tego, by poważniej przyznawała się do wiary i na tę drogę wstępowała?

– ŚDM to taki obraz Kościoła, który trudno jest krytykować. Myślę, że przez te miesiące usłyszymy jeszcze wiele krytyki wobec Kościoła w Polsce. Ale kiedy zjadą się tu młodzi z całego świata, kiedy przyjedzie papież, kiedy Kraków i cała Polska zacznie żyć tym wydarzeniem, będzie widoczna ta prawdziwa twarz Kościoła, niezakłamana, której na co dzień nie widać, bo w naszych parafiach częściej słyszymy o kółkach różańcowych czy procesjach, a nie widzimy tej radości wiary, którą mają w sobie młodzi ludzie. ŚDM, kiedy młodzi gromadzą się razem, właśnie taką radość wyzwala.

Podobnie jest na Lednicy czy na pieszych pielgrzymkach. Widzimy, że to ten sam Kościół, ci sami ludzie, a jednak sposób przeżywania wiary jest zupełnie inny, i tego młodzież dzisiaj potrzebuje. Kiedy otworzymy się na to doświadczenie Kościoła powszechnego, to myślę, że pomoże to nam zrozumieć czym jest Kościół i młody człowiek, który zastanawia się – trwać czy nie trwać. Po takim doświadczeniu, mam nadzieję, powie, że w takim właśnie Kościele chce żyć.

KAI: Jest jeszcze jeden wymiar – poznanie Franciszka i jego nauczania, ciągle jeszcze za mało poznanego w Polsce.

– Medialnie postać Franciszka jest mocno obecna. Jego teksty o “rabanie”, które ciągle pamiętamy z Rio sprawiają, że taki wizerunek papieża jest łatwy dla ludzi w przyjmowaniu i promowaniu idei chrześcijaństwa.

Ale nie zapominajmy, że ŚDM w Krakowie będzie też jubileuszem młodych w Roku Miłosierdzia, czyli głównym wydarzeniem adresowanym do młodych w tym kontekście. Myślę, że bardzo ważne jest to co Franciszek mówi o Miłosierdziu. Miłosierdzia potrzebujemy dlatego, że człowiek jest istotą grzeszną. Zobaczymy jak będzie wyglądała konfrontacja nauczania Kościoła o miłosierdziu, grzechu, z radością młodego człowieka i beztroskim życiem. Musi zadziałać Duch Święty, żeby istotnie młodzi chcieli przyjąć to przesłanie.

Planujemy też dla każdej zarejestrowanej grupy wizytę w Sanktuarium Miłosierdzia, gdzie będzie specjalna Brama Miłosierdzia, strefa pojednania, konfesjonały, spowiedź w różnych językach. Chcemy nie tylko, by młodzi “wytańczyli” swoją wiarę, ale żeby rzeczywiście miłosierdzie Boże dotknęło ich w ich najgłębszej istocie, czyli tam, gdzie sobie nie radzą, a zwłaszcza tam, gdzie mają doświadczają grzechu.

Z jednej strony myślę, że Franciszek może popchnąć młodych do zaufania Jezusowi, z drugiej – pewnie nie będzie łatwo młodym ten grzech zostawić. Mam nadzieję, że młodzież przekona to, co Franciszek zawsze powtarza, że “Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem”. Daje to nadzieję przy powtarzających się grzechach, słabościach. Pokazuje, że Boże miłosierdzie dotrze zawsze do młodego człowieka, ale będzie to też pewien trud wyboru, przemiany życia, zwłaszcza dzisiaj, w kontekście rodziny i związków, które młodzi tworzą, nie zawsze sakramentalnych. Mam nadzieję, że będzie to konkretny głos mocno apelujący o chrześcijański styl i projekt życia.

KAI: Jak będzie wyglądał pobyt młodych w polskich diecezjach?

– Młodzi spędzą w polskich diecezjach pięć dni. Przyjadą w środę 20 lipca, po czym od czwartku spędzą cztery pełne dni na terenie diecezji. W poniedziałek 25 lipca pojadą do Krakowa.

Każda diecezja jest autonomiczna w przygotowywaniu programu. Będzie spotkanie wspólne, są też dni przeznaczone na poznawanie regionu, turystykę, integrację z parafią, rodzinami, u których młodzi zamieszkają.

KAI: ŚDM to ogromna praca logistyczna. Jak się kształtuje stan przygotowań na 10 miesięcy przed?

– Przede wszystkim mamy dookreślone miejsca wydarzeń centralnych. Mówimy o Błoniach, o Campusie Misericordia i o terenie w Łagiewnikach. Zaskakująco dobrze przebiega kwestia rejestracji grup. Mamy w tym momencie zarejestrowanych ponad 1500 makro grup ze 121 krajów świata, na łączną liczbę ponad 350 tys. uczestników. To nie są jeszcze właściwe grupy, bo na tym poziomie koordynatorzy diecezjalni lub krajowi rejestrują makro grupy podając liczbę, której się spodziewają. Ale my, koordynatorzy pracujący od lat przy ŚDM, znamy już mechanizmy i rząd wielkości, także mogę powiedzieć, że te liczby są bardzo realne. Połowa rejestrujących się to makro grupy z Polski. Na drugim miejscu są Włosi, na trzecim Francuzi, Stany Zjednoczone, Niemcy i kraje Ameryki Łacińskiej.

Trwa także nabór wolontariuszy. Mamy już 3,5 tys. zgłoszeń, potrzebujemy w sumie ok. 25 tys. osób.

 Rozmawiali Marcin Przeciszewski i Tomasz Królak

Show comments