video-jav.net

Nowa karta pracowników służby zdrowia

„Nowa karta pracowników służby zdrowia” jest potrzebna szczególnie dzisiaj, gdy praca medyka coraz częściej nie jest dla studentów medycyny powołaniem, czy służbą, a zawodem, w którym można najszybciej i najwięcej zarobić. Dlatego ważne jest podkreślone tu przypomnienie, że lekarz nie jest panem, a sługą życia – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisław Gądecki podczas prezentacji polskiego wydania dokumentu Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia.

Polub nas na Facebooku!

Przewodniczący KEP zwrócił uwagę, że karta jest dla pracowników służby zdrowia dobrym narzędziem, z którego mogą korzystać w odniesieniu do pacjenta, a także własnej działalności medycznej. – Najważniejsze w zaprezentowanym dokumencie jest odniesienie do darów życia oraz przypomnienie, że nikt z nas nie jest właścicielem swojego życia. Jesteśmy tylko zarządcami tego daru, który powinniśmy roztropnie dbać – przypomniał abp Gądecki.

 

Zdaniem przewodniczącego KEP szczególną wartością dokumentu są odniesienia do nowych, nieopisanych wcześniej dziedzin i metod medycznych. Tym z kolei, czego – zdaniem abp. Gądeckiego – zabrakło w nowym wydaniu karty, to odniesienie do moralnej oceny kary śmierci.

 

Z kolei przewodniczący Zespołu KEP ds. Służby Zdrowia bp Stefan Regmunt podkreślił, że celem karty jest przypomnienie znaczenia moralnego, etycznego, duchowi duchowego elementu natury ludzkiej, który zanika w obliczu rozmywania się zasad społecznych i relatywizacji sumień.

 

Bp Stefan Regmunt przypomniał okoliczności powstania „Nowej karty pracowników służby zdrowia”. Zwrócił uwagę, że dokument uznawany jest za testament zmarłego w lipcu 2016 roku przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia, abp. Zygmunta Zimowskiego.

 

Zmarły arcybiskup dostrzegł palącą potrzebę poświęcenia w nowej karcie więcej uwagi współczesnym dylematom moralnym wobec m.in. aborcji, eutanazji, dostępu do innwacyjnych metod leczniczych, czy uporczywej terapii. – To co abp. Zimowski wydobył pisząc ten dokument, to odpowiedzialność wszystkich pracowników służby zdrowia o życie i zdrowie pacjenta – powiedział biskup.

 

Przedstawiciel Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka ks. prof. dr hab. Maurizio Faggioni zwrócił uwagę, że karta jest konkretnym wskazaniem dla wszystkich osób, związanych ze służbą zdrowia, aby w centrum swojej pracy postawić osobę ludzką, która stworzona została na podobieństwo i obraz Boga. – Musimy pomóc lekarzom, pielęgniarkom, sanitariuszom oraz kapelanom odkryć na nowo te ludzkie spojrzenie. Nauka i technika służą, by uczynić ludzkie życie lepszym. Powinniśmy używać inteligencji, by uczynić świat lepszym. Powinniśmy starać się, by na pierwszym miejscu stał zawsze człowiek – powiedział duchowny.

 

Z kolei zdaniem prof. dr hab. Małgorzaty Krajnik, troska o pacjenta dokonuje się poprzez międzyosobową relacje opartą na zaufaniu, kompetencji, współczuci i dialogu. – Nie może być wykonywana technicznie, ale z poświęceniem względem drugiego – stwierdziła kierownik Katedry i Zakładu Opieki Paliatywnej Collegium Medicum w Bydgoszczy.

 

Zaapelowała również do przedstawicieli Kościoła katolickiego, by zapisy „Nowej karty pracowników służby zdrowia” stały się wezwaniem do odczytania na nowo sensu i istoty posługi kapelanów szpitalnych. Zdaniem prof. Krajnik szczególnie ważne jest, aby kapelani poznali nowe problemy medycyny: dylematy etyczne, sposób rozmowy z osobami niewierzącymi lub odrzucającymi Kościół, pomoc duchową nie tylko chorym, ale również pracownikom. – Potrzebujemy profesjonalnych pracowników opieki duchowej – stwierdziła.

 

Prezentacja polskiego wydania „Nowej karty pracowników służby zdrowia” odbyła się w piątek w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski. Dokument opracowała nieistniejąca już Papieska Rada ds. Służby Zdrowia. Nad polskim tłumaczeniem tekstu pracowali teologowie z Uniwersytetu Śląskiego, zaangażowani w Apostolstwo Chorych Archidiecezji Katowickiej.

 


mip / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna

Gietrzwałd: duchowa “petarda” dla Polaków

- Dlaczego tu przyjechaliśmy? Co za pytanie! Przecież to jedno z najważniejszych miejsc w Polsce, taka duchowa "petarda" dla Polaków! Mniej więcej tu, gdzie teraz stoimy, przez dwa miesiące objawiała się Matka Boża, a my szukamy dziś takich miejsc tysiące kilometrów stąd! Tu powinny przyjeżdżać tłumy pielgrzymów! - mówi z przekonaniem młoda Warszawianka, którą spotykam przy gietrzwałdzkiej kapliczce objawień. Jej entuzjazm podziela chyba każdy, kto doświadczył mocy nawrócenia, które od 140 lat dokonuje się w warmińskiej wiosce, liczącej dziś niespełna 600 mieszkańców.

Polub nas na Facebooku!

WYWIAD Z MARYJĄ

 

„Nigdy nie słyszano jeszcze, aby tak długo i tak przystępnie, i do tego w sposób tak uroczysty, ukazała się Matka Boża” – mówił o objawieniach w Gietrzwałdzie bł. Honorat Koźmiński. Historia 160 objawień, które trwały w warmińskiej wiosce od 27 czerwca do 16 września 1877 r. inspiruje dziś kolejne pokolenia pielgrzymów. Część z nich mówi wręcz, że widzenia, podczas których Maryja, posługując się gwarą warmińską, odpowiadała nastoletnim wizjonerkom na pytania związane z wiarą, problemami społecznymi, czy sytuacją polityczną, to jakby „wywiad z Maryją”.

 

– Pytanie, odpowiedź! Pytanie, odpowiedź! Nie spodziewaliśmy się, że tak może wyglądać rozmowa z Matką Bożą – mówi grupka młodych ludzi, przeglądając ilustrowane wydanie gietrzwałdzkiego orędzia, którego stosiki topnieją na sklepowych półkach praktycznie bez przerwy. Fascynuje ich to, że Matka Boża zwraca się w swoim orędziu do tak wielu grup: m.in. młodzieży, księży, rodzin, osób uwikłanych w grzechy, nałogi, choroby, zwątpienie – Nie do wiary, że to miejsce jest wciąż tak mało znane! – mówią.

 

„Orędzie gietrzwałdzkie, to, wypisz wymaluj, część wezwań z litanii loretańskiej. Chociażby: Królowa różańca świętego, Królowa apostołów, Uzdrowienie chorych, Matka Kościoła” – potwierdza ks. Krzysztof Bielawny, odpowiadający za przebieg jubileuszowych uroczystości w Gietrzwałdzie. I przypomina, że treść orędzia sprzed lat do dziś jest aktualna.

 

„Np. któregoś dnia pada pytanie, czy kapłani wrócą na parafie i Maryja odpowiada: tak, ale wierni muszą gorliwie się modlić w ich intencji. Maryja przypomina, że siłą Kościoła jest gorliwa modlitwa w jego intencji i za tych, którzy w nim posługują. Bez tej modlitwy, Kościół będzie usychał. Widzimy to dziś w Europie Zachodniej, przeżywającej kryzys, spowodowany brakiem wiary i modlitwy” – punktuje kapłan.

 

Wystarczy przyjrzeć się pielgrzymom obecnym dziś w sanktuarium, by przekonać się, że ci o których i do których mówiła Matka Boża 140 lat temu, także dziś przyjeżdżają do Gietrzwałdu, szukając odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Poznańscy rowerzyści pielgrzymujący do Wilna, radni z beskidzkiej Milówki, członkowie róż różańcowych, anonimowi alkoholicy odbywający rekolekcje, rodziny z dziećmi, młodzi w podróży poślubnej, chorzy uczestniczący w ogólnopolskiej pielgrzymce do Gietrzwałdu – tyle różnych grup można tu spotkać w ciągu zaledwie godzinnego spaceru, w dodatku w deszczowy dzień.

 

Wielu z odwiedzających mówi, że Gietrzwałd, to szkoła stawiania pytań: o własne życie, wybory, dylematy. Tak, jak – w imieniu Polaków – pytały o to Maryję dwie młode wizjonerki: dwunastoletnia Justynka Szafryńska i o rok starsza Basia Samulowka, dziś kandydatka na ołtarze.

 

„Te pytania można postawić, jeśli umie się znaleźć ciszę, o którą dziś tak trudno. Gietrzwałd uczy odbudowywania tej ciszy w sercu. Sami pielgrzymi mówią nam, że ta cisza odróżnia to miejsce od innych sanktuariów. Tym medium, które “mówi” tu najgłośniej, jest właśnie cisza” – podpowiada ks. Bielawny.

 

 

UNIWERSYTET RÓŻAŃCOWY

 

Cisza i różaniec – to dwa „odkrycia”, o których najczęściej opowiadają mi napotkani w Gietrzwałdzie przybysze. I rzeczywiście, choć na terenie sanktuarium przez cały dzień nie milknie gwar i hałas autokarów, pielgrzymi przyjeżdżają tu, by pomilczeć. Jak mówią: razem z Bogiem. W bazylice, przy kapliczce objawień, stojącej w miejscu klonu, na którym objawiła się Maryja, na dróżkach różańcowych i drodze krzyżowej na wzgórzu pod tzw. „plebańskim lasem”, skąd roztacza się panorama całej wioski i okolicznych pól.

 

Wielu z nich sięga tu po różaniec – modlitwę, o którą prosiła Maryja podczas pierwszego objawienia, a także w ostatnim zjawieniu. Mówią, że różaniec jest gietrzwałdzkim testamentem, pozostawionym przez Matkę Bożą. I rzeczywiście: szmer odmawianych półgłosem „dziesiątek” towarzyszy większości grup pielgrzymów, które mijam na okolicznych dróżkach.

 

„Sam, spacerując po okolicy, widzę coraz więcej ludzi, młodych i nie tylko, z różańcem. Sięgają po niego sami, odkrywają go, poznając orędzie gietrzwałdzkie. Tu trwa wielkie odrodzenie wiary, życia modlitewnego i duchowego, którego tak bardzo potrzeba dziś w narodach Europy!” – przekonuje ks. Bielawny. Napotkani ludzie potwierdzają, że z Gietrzwałdu wyjeżdżą się z różańcem: młoda kobieta rozpoczęła nowennę pompejańską, chłopak pierwszy raz pomodlił się wspólnie ze swoją dziewczyną. „Mamy tu taki uniwersytet różańcowy” – mówią.

 

 

ŁASKA DOSŁOWNIE: PŁYNIE

 

Oprócz wszechobecnej ciszy, jest też w Gietrzwałdzie miejsce, które – jak żadne inne – tętni gwarem i spontanicznie składanymi świadectwami wiary. To źródełko, a w zasadzie: kolejka, w której pielgrzymi spędzają niekiedy długie godziny, by zaczerpnąć wody, pobłogosławionej przez Maryję, podczas jednego z ostatnich objawień, 8 września 1877 r.

 

Podczas gdy dzieci bawią się w berka wokół źródła, dorośli zawierają w kolejce nowe znajomości i spontanicznie dzielą się opowieściami o łaskach, wyproszonych w Gietrzwałdzie. Z ich historii można bez trudu spisać pokaźną księgę świadectw: uzdrowienia, ślub pary, która przez lata żyła „na kocią łapę”, znalezienie pracy, zdanie egzaminów, szeroko pojęte: opamiętanie – to tylko niektóre z odmieniających życie zdarzeń, o których można posłuchać, stojąc w kilkudziesięciometrowej kolejce.

 

Z myślą o bliskich, pielgrzymi zabierają z Gietrzwałdu nie tylko wodę, ale też płócienka, o których Maryja mówiła w czasie widzenia. Zgodnie z jej słowami, pielgrzymi kładą skrawki materiału przy kapliczce objawień, modlą się w intencji chorych, którzy sami nie mogą odwiedzić Gietrzwałdu, i przekazują im omodlone płócienka – jako wyraz trwającej od pokoleń wiary w moc wstawienniczej modlitwy.

 

 

TO JEST MIEJSCE MŁODYCH!

 

„Gramy w tym roku wiele koncertów na spotkaniach młodzieży, ale wyjątkowe i niesamowite jest to, że możemy głosić Ewangelię właśnie tu, w tym samym miejscu, które wybrała sobie na jej głoszenie sama Matka Boża!” – mówił niedawno Kuba Blycharz, twórca zespołu niemaGOtu, koncertującego podczas Ogólnopolskiego Czuwania Młodych, zorganizowanego na gietrzwałdzkich błoniach w ramach obchodów 140-lecia objawień.

 

Szybko się okazało, że podobnie myślą młodzi z różnych stron Polski. 2 tys. osób, które wzięły udział w jubileuszowym zlocie, zaświadczyły o tym, że nie oczekują jednorazowego eventu, ale cyklicznych spotkań w miejscu, które na rozmowę z młodzieżą upatrzyła sobie sama Maryja.

 

“Mam doświadczenie głoszenia konferencji. Zazwyczaj młodzi czymś się zajmują: sobą, deszczem, słońcem. A tu w Gietrzwałdzie byli naprawdę skupieni na tym, co mówiłem. Miałem wrażenie, że oni są naprawdę zainteresowani tym, co się tu dzieje, że umysłem i sercem są w Gietrzwałdzie!” Gietrzwałd jest miejscem piękna ze względu na Maryję, przyrodę, bazylikę. A ludzie młodzi dają się pociągnąć przede wszystkim przez piękno. I chyba dlatego Gietrzwałd jest przede wszystkim miejscem młodzieży” – podsumowuje czuwanie młodych jeden z jego gospodarzy, ks. Jarosław Klimczyk CRL, który spotkał się z uczestnikami podczas konferencji. Ilustracją jego słów są setki zdjęć, które w jedno popołudnie „zalały” media społecznościowe katolickich wspólnot i uczestników spotkania. „Jedyne takie miejsce!” „Było mega!” „Za rok też będziemy!” – pisali młodzi.

 

„Młodzieży z naszej diecezji nie trzeba przypominać, że Gietrzwałd jest miejscem ważnym, on ciągle się pojawia w naszych inicjatywach. Przyjeżdżają tu wspólnoty, bierzmowani, maturzyści, wielu młodych przyjeżdża tu samemu, szukając inspiracji. Ważne jest, aby mówić o nim szerzej: tym, którzy nie wiedzą o jego istnieniu” – mówi ks. Radek Czerwiński, szef duszpasterstwa młodzieży archidiecezji warmińskiej, a jego świeccy współpracownicy potwierdzają, że tegoroczne spotkanie tylko rozbudziło apetyt na kolejne. Jak mówią sami młodzi: orędzie gietrzwałdzkie jest o młodych i do młodych. Wystarczy się w nie wczytać.

 

 

JUBILEUSZ I CO DALEJ?

 

Słuchając refleksji tych osób, które w słowach Maryi sprzed 140 lat, odnajdują odpowiedź na własne pytania dylematy, przekonuję się, że trwający jubileusz, to nie tylko jednorazowe wydarzenie, ale wezwanie, by Gietrzwałd jeszcze mocniej wpisał się w duchową mapę Polski. A jest ku temu okazja, bo zainteresowanie tym miejscem stale rośnie. Tylko od początku roku odwiedziło je blisko 2,3 tys. kapłanów (Dwukrotnie więcej, niż przez cały ubiegły rok), a gospodarze oczekują, że do końca roku sanktuarium odwiedzi ok. 1,5 mln pielgrzymów.

 

Gietrzwałdzki jubileusz wpisuje się także w maryjne obchody trwające w tym roku w Kościele powszechnym. Przypomina mi o tym grupa młodzieży, która w warmińskim sanktuarium rozpoczyna przygotowania do Światowych Dni Młodzieży w Panamie.

 

„Papież wybrał tematy maryjne na czas przygotowań i samo spotkanie w Panamie. W tym roku świętujemy też stulecie objawień w Fatimie i jubileusz na Jasnej Górze. W Kościele trwa czas Maryi!” – mówi jedna z wolontariuszek.

 

„Dlaczego tu przyjechaliśmy? Co za pytanie! Przecież jedno z najważniejszych miejsc w Polsce, taka duchowa “petarda” dla Polaków! Mniej więcej tu, gdzie teraz stoimy, przez dwa miesiące objawiała się Matka Boża i, a my szukamy dziś takich miejsc tysiące kilometrów stąd! Tu powinny przyjeżdżać tłumy pielgrzymów!”- mówi młoda warszawianka, napotkana przy kaplicy objawień.

 

„Zazwyczaj pielgrzymujemy do miejsc kultu maryjnego takich, jak Lourdes, czy Fatima, a zapominamy o tym, że także tu objawiła się Maryja. Tegoroczne spotkanie młodych było wielkim bodźcem do działania. Szkoda by było zakopywać tak piękne doświadczenia” – dodaje Agnieszka Sułkowska, działająca w duszpasterstwie młodzieży archidiecezji warmińskiej.

 

Choć jubileuszowe obchody kończą się w połowie września, do Gietrzwałdu wciąż zgłaszają się kolejne grupy pielgrzymów, a na horyzoncie pojawia się kolejna okazja do zaproszenia tam Polaków.

 

„W przyszłym roku będziemy świętować 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Śmiem twierdzić, że objawienia gietrzwałdzkie były najważniejszym przyczynkiem w drodze Polaków do niepodległości w 1918 r. Dlatego uważam, że w przyszłym roku każdy katolik, który kocha ojczyznę, powinien odbyć pielgrzymkę do Gietrzwałdu” – mówi ks. Bielawny i zapowiada, że wkrótce o związkach Gietrzwałdzkich objawień z odzyskaniem przez Polskę niepodległości, będzie się mówić znacznie więcej.

 

„Uważam, że było to najważniejsze wydarzenie w dziejach narodu polskiego po Powstaniu Styczniowym, a przed odzyskaniem niepodległości. Warto ten wątek prześledzić.” – podsumowuje.

 


Dorota Abdelmoula / Gietrzwałd

Katolicka Agencja Informacyjna