Fot. Stacja7
Spór o religię w szkole. Podsumowanie
Rozpoczyna się kolejny rok szkolny - z jedną nieobowiązkową godziną religii. Według MEN obowiązują właśnie takie zasady. Problem w tym, że Trybunał Konstytucyjny zakwestionował wprowadzone przez resort zmiany, ale rząd orzeczeń Trybunału nie publikuje. Jednak przyszłość religii w szkole ostatecznie nie będzie zależała od tego sporu
Uczeń, który dziś rozpoczyna lekcje, jeśli chodzi o religię większej różnicy w porównaniu z ubiegłym rokiem nie zauważy. Tak jak rok temu, będzie miał jedną lekcję tygodniowo – religii bądź etyki. Jeśli rodzice zdecydują, może również nie chodzić na żadne z tych zajęć. Zajęcia mają odbywać się bezpośrednio przed obowiązkowymi lekcjami albo po nich. Ocena z religii nadal znajdzie się na świadectwie, ale nie będzie wliczana do średniej. To zmiany przeforsowane w ubiegłych latach temu przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Tyle że według Episkopatu nie są one zgodne z prawem.
ZOBACZ TAKŻE >>> Bp Osial: „Nie zgadzamy się na marginalizowanie lekcji religii”
Trybunał zakwestionował zmiany MEN
Spór dotyczy kilku kolejnych decyzji resortu edukacji.
Najpierw zdecydowano, że oceny z religii i etyki nie będą wliczane do średniej ocen (22 marca 2024). Następnie zmieniono zasady tworzenia grup na lekcjach religii (26 lipca 2024 – obie zmiany weszły w życie 1 września 2024). Wreszcie liczbę finansowanych przez państwo lekcji religii zmniejszono z dwóch do jednej tygodniowo i wprowadzono zasadę umieszczania ich na początku albo na końcu zajęć (17 stycznia 2025, zmiana zaczęła obowiązywać we wrześniu 2025).
Trybunał Konstytucyjny zakwestionował te rozwiązania. W przypadku rozporządzenia z 17 stycznia 2025 roku, które ograniczyło wymiar religii do jednej godziny, TK w wyroku z 3 lipca 2025 roku uznał je w całości za niezgodne m.in. z art. 12 ust. 2 ustawy o systemie oświaty.
Przeczytaj również
ZOBACZ >>> Jest orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego ws. lekcji religii. Zapadło jednogłośnie
To nie było rozstrzygnięcie, czy jedna godzina religii jest z punktu widzenia konstytucji dopuszczalna. Problem dotyczył sposobu, w jaki państwo dokonało zmiany.
Ustawa o systemie oświaty stanowi bowiem, że minister określa warunki i sposób organizowania nauki religii „w porozumieniu z władzami Kościoła katolickiego i Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz innych Kościołów i związków wyznaniowych”.
I właśnie wyrażenie „w porozumieniu” stało się kluczowe w zrozumieniu istoty konfliktu.
Konsultacje były. Porozumienia nie było
Ministerstwo rozmawiało z przedstawicielami Kościołów. Po zakończeniu konsultacji MEN samo poinformowało w grudniu 2024 roku, że w kwestii ograniczenia liczby godzin religii „strony – MEN oraz zgłaszający uwagi przedstawiciele Kościołów – pozostały przy swoich stanowiskach”. Mimo braku zgody minister wydała rozporządzenie.
I tu znajduje się prawne jądro konfliktu: czy nakaz wydania rozporządzenia „w porozumieniu” oznacza konieczność uzyskania zgody Kościołów, czy wystarczy przeprowadzić z nimi rozmowy, nawet jeśli zakończą się fiaskiem?
Trybunał Konstytucyjny przyjął pierwszą interpretację. Uznał, że wymagane ustawą porozumienie nie zostało osiągnięte, dlatego minister nie mogła jednostronnie zmienić zasad.
Biskupi – przedstawiciele nie tylko Kościoła katolickiego – argumentują więc, że organ państwa nie zachował procedury przewidzianej przez ustawodawcę.
ZOBACZ TAKŻE >>> Episkopat reaguje na wyrok TK ws. lekcji religii. „Potwierdza zarzuty”
Dlaczego więc w szkołach nadal jest jedna godzina?
Jednak niekorzystny dla decyzji ministerstwa wyrok TK z 3 lipca 2025 roku nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw. Obecny rząd nie uznaje bowiem części orzeczeń obecnego Trybunału, wskazując na wadliwość jego składu i szerszy kryzys konstytucyjny dotyczący tej instytucji.
Stanowisko MEN jest jednoznaczne: rozporządzenie z 17 stycznia 2025 roku nadal obowiązuje. Resort wyjaśniał to w odpowiedzi na interpelację poselską. Zdaniem ministerstwa obecny Trybunał, ze względu na nieprawidłowości dotyczące jego funkcjonowania, nie był zdolny wydać orzeczenia, które skutecznie wyeliminowałoby rozporządzenie z systemu prawa. MEN wskazuje również na brak publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw.
Kościoły wskazują, że wedle takiej interpretacji nie ma nawet drogi odwołania od nieprawidłowego według nich rozporządzenia. W lipcu 2025 Episkopat zapowiedział możliwość dalszych kroków prawnych, również przed instytucjami międzynarodowymi. W praktyce mogłoby to oznaczać m.in. skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Dwa porządki
Ale działania te jak dotąd pozostają nieskuteczne. Stąd jedna godzina religii w planie lekcji, a nie dwie.
Mamy więc do czynienia z sytuacją znacznie bardziej skomplikowaną niż zwykły spór Kościoła z rządem. Z jednej strony istnieją obowiązujące i stosowane przez administrację oświatową rozporządzenia MEN. Z drugiej – istnieją orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego stwierdzające, że poszczególne zmiany dotyczące religii zostały wprowadzone z naruszeniem prawa.
Sam Trybunał powołuje się przy tym na art. 190 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym jego orzeczenia są ostateczne i mają moc powszechnie obowiązującą. W tej interpretacji publikacja wyroku nie tworzy jego mocy prawnej, lecz jest obowiązkiem o charakterze wykonawczym. Rząd przyjmuje przeciwne stanowisko, ponieważ kwestionuje zdolność obecnego TK do wydawania skutecznych orzeczeń w takich sprawach. Spór o religię został więc wciągnięty w znacznie większy polski konflikt konstytucyjny.
RPO też ma wątpliwości
Zastrzeżenia wobec sposobu przeprowadzenia zmian nie ograniczają się do Episkopatu i Trybunału Konstytucyjnego.
Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek zwracał uwagę m.in. na sytuację nauczycieli religii. Wskazywał, że zmniejszenie liczby godzin bez odpowiednich działań dostosowawczych i osłonowych może rodzić wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnej zasady ochrony pracy.
RPO postawił też pytanie jeszcze poważniejsze: czy regulacje określające sposób korzystania z wolności sumienia i religii mogą być w tak szerokim zakresie zmieniane aktem wykonawczym, czyli rozporządzeniem ministra, a nie ustawą?
Minister Barbara Nowacka odpowiedziała w lipcu 2026 roku, że zmniejszenie liczby godzin nie doprowadziło do masowych zwolnień. Dane przekazane przez MEN pokazują jednak wyraźny spadek liczby nauczycieli religii: z 27 393 we wrześniu 2024 roku do 22 876 rok później. To około 16,5 proc.
Biskupi: będziemy zabiegać o zmianę
– Nadal będziemy zabiegać o właściwe miejsce lekcji religii w polskiej szkole, o poszanowanie praw rodziców i uczniów, a także o ochronę praw nauczycieli religii – zapowiedział przed 1 września bp Wojciech Osial, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP.
Biskup określił decyzje MEN jako krzywdzące dla katechetów i ich rodzin. Przypomniał również postulat Kościoła, aby uczeń miał rzeczywisty wybór między religią i etyką, ale uczestniczył w jednym z tych przedmiotów.
ZOBACZ >>> Ponad 4500 katechetów straciło pracę. Skala zwolnień po ograniczeniu lekcji religii
Nowy rok szkolny 2026/2027 rozpoczął się zgodnie z interpretacją prawną ministerstwa: jedna, nieobowiązkowa godzina religii bądź etyki. Ale czy to rozwiązanie trwałe? Czy w przyszłości nie będzie podważone?
– W krótkiej perspektywie znalezienie rozsądnego kompromisu między państwem a Kościołem w sprawie lekcji religii w szkole będzie moim zdaniem możliwe dopiero po zmianach personalnych w kierownictwie MEN – komentuje dla stacji7.pl prof. Sławomir Sowiński, politolog z UKSW.
Ekspert twierdzi jednak, że w dłuższej perspektywie sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta.
– Podobnie jak w przypadku ochrony niedzieli, w perspektywie zasadniczej powinniśmy budować w tej sprawie nową legitymizację społeczną. W realiach sekularyzującej się Polski powinniśmy przekonać, także niewierzących współobywateli, że lekcja religii w szkole to nie przejaw katolickiego ekskluzywizmu, ale dobro wspólne. Ważna przestrzeń kształtowania wśród młodych postaw zaufania, solidarności, nadziei czy służby bliźniemu, od których zależy przyszłość Polski.
W tej chwili kształt religii w szkole zależy od rozstrzygnięcia sporu prawnego: czy rozporządzenie ministerstwa rzeczywiście obowiązuje w świetle werdyktu Trybunału Konstytucyjnego. Trudno się spodziewać zmiany stanowiska obecnego rządu w tej sprawie, ale nadzieja, że przyszły rząd zmieni prawo to już za mało.
Bowiem w dłuższej perspektywie przyszłość religii zależy od czegoś innego: czy opinia społeczna podzieli pogląd, że przedmiot o charakterze aksjologicznym – religia bądź etyka – powinien być w szkole obowiązkowy, dla dobra państwa i obywateli.
Czy Kościół – katolicy, Episkopat, duszpasterze, katecheci – będzie potrafił do tego przekonać?







