Nie ustają w modlitwach i szyją maseczki. Klaryski ze Skaryszewa w czasie epidemii

Weźcie z nas przykład i... zostańcie w domu - zachęcają klaryski ze Skaryszewa, które w okresie trwającej pandemii koronawirusa modlą się w intencji chorych, a także włączyły się w akcję szycia maseczek ochronnych.

Polub nas na Facebooku!

Siostra Paulina Kaczmarek, klaryska ze Skaryszewa mówi, że temat związany z pandemią koronawirusa dotyka również jedyny zakon klauzurowy w diecezji radomskiej. – Praktycznie na każdej rekreacji, a spotykamy się codziennie po obiedzie na chwilę wspólnego wytchnienia pojawia się dyskusja o aktualnych statystykach i o tym wszystkim, co wokół tego się dzieje. Sama widziałam kręcące się łzy w oczach moich sióstr, a i mnie samej nieraz łza poleciała – opowiada klaryska, który była gościem Radia Plus Radom.

Dodaje, że siostry klauzurowe, nie mają aż tak bardzo wywróconego świata „do góry nogami” jak reszta społeczeństwa, bo na co dzień żyją tak, jakby żyły w kwarantannie.

– Tak więc od strony zewnętrznej nie zmieniło się u nas tak dużo, choć jednak trochę. Zachowujemy większą ostrożność w kontaktach z tymi, którzy od czasu do czasu do nas przychodzą na furtę. Listy i przesyłki, które do nas docierają też poddajemy dwudniowej kwarantannie – czekają sobie na otworzenie. Komunię św. przyjmujemy na rękę – opowiada s. Paulina Kaczmarek.

Klaryski zaczęłyśmy także szyć maseczki ochronne. – Jeśli można też pomóc w taki sposób – to chcemy pomóc – mówi zakonnica. Maseczki zostaną następnie przekazane Rycerzom Kolumba z Radomia, którzy prowadzą zbiórkę artykułów medycznych.
Siostry nie ustają w modlitwach. Starają się także wspierać dobrym słowem tych, którzy tracą nadzieję. Co rusz ktoś dzwoni lub pisze maila z prośbą o modlitwę o zdrowie. – Chcemy zapewnić, że w modlitwie polecamy wszystkich, zwłaszcza zarażonych oraz tych, którzy służą na pierwszym froncie. Wspieramy Was! Wszystko w ręku Boga! – mówi s. Kaczmarek.

Klaryska wierzy również, że Bóg wyprowadzi z tego paradoksalnie wiele dobra. – W tym kontekście najważniejsze dla mnie Słowo wybrzmiało tydzień temu w niedzielę, że „choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą”. Jeśli ktoś spytałby mnie o zdanie, co mogłabym komuś poradzić, to obecnie dwie rzeczy: ufność! Bóg jest zawsze większy! A po drugie: weźcie z nas przykład i… zostańcie w domu – powiedziała s. Paulina Kaczmarek.

Klasztor klarysek w Skaryszewie powstał z fundacji krakowskiej. W 1996 r. ówczesny biskup radomski Edward Materski przekazał siostrom plac i budynek w stanie surowym. Rok później metropolita krakowski kard. Franciszek Macharski poświęcił nowy klasztor. Pierwsza kapituła wyborcza odbyła się w marcu 1998 r. Pierwszą ksienią (przełożoną) została s. Zofia Tracz. To dzięki skaryszewskiej fundacji, po blisko ośmiu wiekach siostry klaryski powróciły w miejsce, w którym rozpoczęła się historia ich zakonu na ziemiach polskich – do Sandomierza.

Klaryski w Skaryszewie są jedynym zakonem klauzurowym w diecezji radomskiej. Obecnie w przebywa tam 15 zakonnic.

KAI /Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

W jakiej kolejności przydzielać chorym na COVID środki ratunkowe? Stanowisko KEP

W tej sprawie specjalne stanowisko wydał Zespół Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych. Zdaniem ekspertów środki ratunkowe powinny być udzielane chorym w kolejności przyjęcia do szpitala.

Polub nas na Facebooku!

Eksperci Episkopatu wskazują, że „państwa demokratyczne troszczące się o dobro swoich obywateli zgodnie z zasadami sprawiedliwości starają się zabezpieczyć środki na ich opiekę zdrowotną proporcjonalnie do rozwoju medyczno-farmakologicznego oraz możliwości swojego budżetu. Zasady sprawiedliwości i równość co do godności osobowej wszystkich obywateli sugerują, że potrzeby te będą zagwarantowane w równym stopniu wszystkim pacjentom przynajmniej w podstawowym wymiarze”.

W stanowisku czytamy, że te ogólne zasady są niewystarczające w nadzwyczajnych sytuacjach, masowego wzrostu zagrożenia dla zdrowia i życia, gdy możliwości budżetu, personelu służby zdrowia, a także produkcja środków leczniczych i aparatury ratunkowej nie nadążają za gwałtownie rosnącym zapotrzebowaniem.

„Z takimi wyzwaniami spotyka się ludzkość dzisiaj, w dobie wzrastającego zagrożenia pandemią wywołaną przez koronawirusa. Coraz głośniejsze są pytania natury etycznej, a mianowicie, jak należy postępować w takich sytuacjach. Z takimi pytaniami zwrócono się też do Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych. Zespół ten stara się więc przyjść z pomocą osobom, które muszą podejmować trudne decyzje w materii dystrybucji środków ratujących życie, jeśli notuje się ich niedostatek. Dotyczy to zwłaszcza respiratorów, których produkcja jest możliwa w specjalistycznych firmach, przeważnie wymaga dużo czasu lub niemożliwe jest ich szybkie sprowadzenie w dostatecznej ilości” – podkreślają eksperci.

Dodają, że nie można odmówić środków ratunkowych pacjentowi będącemu w stanie klinicznej konieczności, czekając na pacjenta w cięższym stanie. „Ponadto nie można z moralną pewnością porównywać stopnia zagrożenia pacjentów będących w poważnym stanie klinicznym i wyrokować dalszego przebiegu ich choroby. Nie można też akceptować jakiejkolwiek zwłoki w przydzieleniu tych środków w takich sytuacjach i w stanach pacjentów” – czytamy w stanowisku.

Eksperci zaznaczają, że dotyczy to także sytuacji, gdy do szpitala zostanie w pewnym momencie dostarczony transport środków ratunkowych w niewystarczającej ilości. „O tym, którym pacjentom zostają one przydzielone, winna decydować kolejność ich przyjęcia do tego ośrodka, chyba że różnica w ich stanach ocenianych według kryteriów klinicznych jest ewidentna. Nieetyczne jest gromadzenie środków ratunkowych w jednym ośrodku w przekonaniu, że prawdopodobnie pojawią się tam pacjenci ich potrzebujący, kiedy w innym, nieodległym ośrodku pacjenci będący w prawdziwej, klinicznej potrzebie zostają ich pozbawieni” – głosi stanowisko.

Wskazano również, że w sytuacji skrajnej, gdy brakuje sprzętu ratującego życie dla wszystkich, pacjent świadomy swej dramatycznej sytuacji może odstąpić go drugiej osobie. „Decyzja ta winna być jednak podjęta przez osobę pełnoletnią, w sposób wolny, bez jakiegokolwiek przymusu i uszanowana przez pracowników służby zdrowia po uprzednim poinformowaniu pacjenta, że rezygnacja ze sprzętu prawdopodobnie spowoduje jego śmierć” – czytamy.

„Zasadniczo – poza prawdziwymi wyjątkami – nie może być usprawiedliwiony przydział takich środków pacjentom kwalifikowanym według innych kryteriów niż wyżej przedstawione, jak np. pozycja społeczna, zamożność, wiek, wykształcenie, wysokość składki ubezpieczeniowej. Do takich prawdziwych wyjątków można zaliczyć dostęp do środków profilaktycznych lekarzy i pielęgniarek, gdyż z racji wykonywanej posługi wobec osób chorych znajdują się oni w ciągłym niebezpieczeństwie zakażenia. Możliwa jest także priorytetowa opieka nad rodzicem (także rodzicami) posiadającym liczne, małoletnie potomstwo. W trudnej sytuacji lekarz prowadzący powinien mieć możliwość skonsultowania
się ze „szpitalną komisją etyczną” co do zasad postępowania w danym przypadku” –podkreślają eksperci.

Na końcu dokumentu Zespół podkreśla, że zachowywanie obowiązujących zasad ma charakter moralny i jest wyrazem społecznej dojrzałości. „Przestrzeganie zasad służących ochronie przed zakażeniami lub ograniczeniu tych zakażeń, nie jest tylko kwestią uległości wobec kompetencji i autorytetu osób troszczących się o zdrowie całego społeczeństwa, ale jest wyrazem społecznej dojrzałości i ma także charakter wybitnie moralny, gdyż jest partykularnym wyrazem przestrzegania przykazania miłości bliźniego oraz zasad sprawiedliwości społecznej – obowiązku troski o dobro wspólne urzeczywistniane przez poszczególnych obywateli” – czytamy w dokumencie.

ad, BP KEP/Stacja7

Reklama

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


Reklama

 

 


Reklama

Copy link
Powered by Social Snap