Jolanta L., dawniej Gontarczyk, zeznawała w katowickim IPN w śledztwie dotyczącym śmierci ks. Franciszka Blachnickiego. Według ustaleń Instytutu założyciel Ruchu Światło-Życie został otruty w 1987 roku w Carlsbergu.

Jolanta L., dawniej Gontarczyk, została przesłuchana w katowickim IPN w śledztwie dotyczącym śmierci ks. Franciszka Blachnickiego. Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej kapłan został otruty w 1987 roku w Carlsbergu. Prokuratorzy próbują dziś ustalić, kto odpowiadał za jego zabójstwo.
Jolanta L. przesłuchana przez IPN
Jolanta L., wcześniej nosząca nazwisko Gontarczyk, zeznawała w środę w katowickim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej. Taką informację PAP potwierdził prok. Michał Skwara, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach. Jak przekazał, Jolanta L. „jest i zawsze była świadkiem w tej sprawie” i właśnie w takim charakterze odebrano od niej zeznania. Przesłuchanie trwało około dwóch godzin, a IPN nie ujawnia jego treści.
Według informacji PAP kobieta wcześniej nie stawiała się na wezwania do katowickiego IPN, za co nałożono na nią karę porządkową. To ważny element najnowszego etapu śledztwa, ale nie oznacza jeszcze publicznego ujawnienia nowych ustaleń dotyczących sprawców śmierci ks. Blachnickiego.
Kim była Jolanta Gontarczyk w otoczeniu ks. Blachnickiego?
Według ustaleń IPN Jolanta L., wówczas Gontarczyk, rozpoczęła współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa PRL w latach 70. Jej mąż, Andrzej Gontarczyk, kilka lat wcześniej miał zostać tajnym współpracownikiem SB. Od 1982 roku oboje — jak podaje IPN — współpracowali z wywiadem PRL i po przeszkoleniu zostali skierowani do RFN, gdzie mieli prowadzić inwigilację ks. Franciszka Blachnickiego.
IPN w swoich wcześniejszych komunikatach pisał, że Departament I MSW PRL umieścił w najbliższym otoczeniu ks. Blachnickiego w Carlsbergu dwóch agentów o pseudonimach „Yon” i „Panna”. Ich zadania miały obejmować ścisłą inwigilację kapłana oraz działania zmierzające do destrukcji jego przedsięwzięć.
Przeczytaj również
W lipcu 2025 roku Jolanta Lange została pozbawiona przez prezydenta Andrzeja Dudę Srebrnego Krzyża Zasługi, którym została odznaczona w 1997 roku „za wybitne zasługi w działalności społecznej”. PAP przypominało przy tej okazji właśnie ustalenia IPN dotyczące jej wcześniejszej współpracy ze służbami PRL i inwigilacji ks. Blachnickiego.
IPN: ks. Blachnicki został otruty
Śledztwo w sprawie śmierci ks. Franciszka Blachnickiego zostało po raz pierwszy umorzone w 2006 roku. IPN podjął je ponownie w kwietniu 2020 roku, wskazując, że pojawiły się istotne dane, których nie znano przy wcześniejszej decyzji o umorzeniu postępowania.
W 2020 roku przeprowadzono ekshumację szczątków ks. Blachnickiego z krypty kościoła parafialnego w Krościenku. Celem była sądowo-lekarska sekcja zwłok i specjalistyczne badania z zakresu medycyny, kryminalistyki, antropologii, genetyki i toksykologii.
W marcu 2023 roku IPN poinformował, że śmierć założyciela Ruchu Światło-Życie nastąpiła wskutek zabójstwa przez podanie śmiertelnych substancji toksycznych. Ustalenia te oparto na czynnościach procesowych przeprowadzonych w Polsce, Niemczech, Austrii i na Węgrzech.
Śledczy próbują ustalić sprawców
Dzisiejsze postępowanie nie dotyczy już pytania, czy ks. Blachnicki zmarł śmiercią naturalną. Według IPN prokuratorzy mają pewność, że został zamordowany. PAP podaje, że śledztwo jest w toku i nie wiadomo, kiedy się zakończy. Przesłuchanie Jolanty L. nie oznacza automatycznie przełomu ani postawienia zarzutów. Pokazuje jednak, że IPN nadal bada najbliższe otoczenie ks. Blachnickiego z czasu jego pobytu w Carlsbergu i weryfikuje wątki związane z działaniami PRL-owskich służb wobec kapłana.
Dlaczego ks. Blachnicki był groźny dla komunistów?
Ks. Franciszek Blachnicki był jednym z najważniejszych duszpasterzy w historii Kościoła w Polsce po II wojnie światowej. Był założycielem Ruchu Światło-Życie, twórcą oaz, Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła i Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodów. Od 1981 roku przebywał na emigracji, a w 1982 roku zamieszkał w polskim ośrodku Marianum w Carlsbergu.
Jak pisaliśmy już wcześniej, że ks. Blachnicki formował dojrzałych chrześcijan i miał wizję Kościoła jako wspólnoty żywej, odpowiedzialnej i zaangażowanej. Nie chciał budować tylko młodzieżowego ruchu religijnego, ale kształtować ludzi wolnych, świadomych wiary i zdolnych do odpowiedzialności społecznej. To właśnie ta wolność była dla systemu komunistycznego szczególnie niebezpieczna. Blachnicki nie był wyłącznie duszpasterzem młodzieży. Był człowiekiem, który uczył, że prawdziwa wolność zaczyna się od prawdy, sumienia i zawierzenia Bogu. Jego formacja pomagała ludziom wyjść z lęku i bierności — a to w państwie podporządkowanym ideologii było zagrożeniem.
Czy ks. Blachnicki może zostać uznany za męczennika?
Po ustaleniach IPN naturalnie powróciło pytanie o proces beatyfikacyjny ks. Blachnickiego. Dotychczasowa procedura beatyfikacyjna, prowadzona od 1995 roku przez Archidiecezję Katowicką, była ukierunkowana na udowodnienie heroiczności cnót, czyli na beatyfikację jako wyznawcy. Po potwierdzeniu przez IPN, że kapłan został otruty, pojawiło się pytanie, czy możliwe byłoby rozpatrywanie jego śmierci w kluczu męczeństwa. Aby Kościół mógł uznać śmierć za męczeńską, nie wystarczy samo ustalenie, że doszło do zabójstwa. Trzeba wykazać, że prześladowca działał z nienawiści do wiary lub do cnoty wypływającej z wiary. To wymaga osobnego rozeznania i dowodów.
Pamięć o człowieku, którego chciano uciszyć
Najnowsze przesłuchanie Jolanty L. jest kolejnym przypomnieniem, że sprawa śmierci ks. Franciszka Blachnickiego wciąż nie została zamknięta. Po latach wiadomo już, że nie była to zwykła śmierć. Według ustaleń IPN był to mord przez otrucie. Nadal jednak trwa walka o pełną prawdę: o sprawców, okoliczności i odpowiedzialność.
Dla ludzi Ruchu Światło-Życie i dla całego Kościoła w Polsce ks. Blachnicki pozostaje kimś więcej niż ofiarą komunistycznych służb. Jest świadkiem wiary, wolności i odwagi. Człowiekiem, który po Auschwitz, więzieniach, prześladowaniach i emigracji nie przestał wierzyć, że zło można zwyciężać prawdą. Komunistyczny system próbował go inwigilować, osaczyć i zniszczyć. Ale jego dzieło przetrwało. Oazy, Domowy Kościół, Namiot Spotkania, idea Nowego Człowieka i wychowania do wolności są żywe do dziś. Dlatego każde nowe działanie śledczych ma znaczenie nie tylko historyczne. Jest także moralnym obowiązkiem wobec kapłana, którego śmierć przez dekady pozostawała niewyjaśniona.
Źródła: Niedziela, PAP, IPN, Stacja7









