video-jav.net

Bronił życia. Kraków pożegnał Antoniego Ziębę

Antoni Zięba stał się jednym z najwspanialszych przedstawicieli cywilizacji życia w naszej ojczyźnie – mówił abp Marek Jędraszewski w kościele Matki Bożej Zwycięskiej w Borku Fałęckim w Krakowie, gdzie 8 maja odbyły się uroczystości pogrzebowe znanego obrońcy życia. Antoni Zięba zmarł 3 maja, po długiej i ciężkiej chorobie.

Polub nas na Facebooku!

Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył metropolita krakowski. Przy trumnie zmarłego zgromadzili się biskupi: Jan Wątroba z Rzeszowa, Marek Mendyk z Legnicy, Jan Szkodoń z Krakowa i wielu kapłanów. W świątyni obecni byli przedstawiciele różnych środowisk pro-life, władz samorządowych i państwowych, mediów, z którymi współpracował Antoni Zięba oraz Politechniki Krakowskiej, gdzie pracował naukowo. Wartę przy trumnie pełnili m.in. członkowie Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie, do którego należał.

„Szedł na spotkanie z Bogiem pełen nadziei, wiary i radości, tak niezwykłej, że stała się ona nie tylko dla dzielących razem z nim ten sam pokój w Hospicjum św. Łazarza, ale także dla personelu i dla innych ludzi, znakiem głębokiej wiary w to, że po dobrym życiu Chrystus przyjmie go do swego królestwa” – wspominał w homilii abp Jędraszewski.

Hierarcha podkreślał, że śp. Antoni Zięba był zjednoczony z Chrystusem, który jest Życiem, „poprzez obronę życia drugiego człowieka, tego najbardziej zagrożonego, bezbronnego, niewinnego”. „Bronił tego życia, czyniąc to przez modlitwę, przez osobiste złączenie się z Chrystusem, który dawał mu siły. Miał zawsze siłę i przekonanie, że będąc świadkiem życia i obrońcą życia drugiego człowieka, staje się szczególnym świadkiem Ewangelii życia” – dodał hierarcha.

„Śp. Antoni Zięba umiał żyć i świadczyć, że człowieczeństwo człowieka objawia się w jego postawie nieobojętności na los drugiego. Tyle zła, tyle nieszczęść i okrucieństwa wyrasta z tego, że człowiek potrafi obojętnie przejść obok drugiego” – mówił kaznodzieja. Jego zdaniem, zarówno dla wierzących, jak i niewierzących, nieobojętność na los drugiego człowieka to najbardziej podstawowa miara człowieczeństwa, „ludzkiej wielkości lub tchórzostwa czy podłości”. „On to wiedział i on to swoje piękne rozumienie człowieczeństwa budował na Chrystusie, który jest Życiem” – stwierdził abp Jędraszewski.

Dodał, że Antoni Zięba stał się „jednym z najwspanialszych, najbardziej szlachetnych przedstawicieli cywilizacji życia w naszej ojczyźnie”.

Do uczestników uroczystości skierował telegram prezydent RP Andrzej Duda. Podkreślił, że zmarły, od dziesięcioleci inspirował obrońców życia w Polsce i na świecie, motywował ich i umacniał w przekonaniu, że „to, czemu się poświęca, ma głęboki sens nie tylko w wymiarze etycznym i religijnym, ale też w kontekście wartości, które budują naszą cywilizację”.

Zgodnie z wolą zmarłego, zamiast kwiatów zbierane były ofiary na rzecz Hospicjum św. Łazarza w Krakowie, gdzie spędził ostatnie dni życia.

Antoni Zięba urodził się 5 lipca 1948 r. Był doktorem inżynierem budownictwa lądowego, nauczycielem akademickim, działaczem pro-life, publicystą.

Był prezesem Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, wiceprezesem Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, wieloletnim wiceprezesem Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Współzałożył Krucjatę Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci oraz Światową Krucjatę Modlitwy w intencji obrony życia człowieka (World Prayer for Life).

Pełnił funkcję redaktora Tygodnika Rodzin Katolickich „Źródło”, Tygodnika Młodzieży Katolickiej „Droga” oraz Miesięcznika Nauczycieli i Wychowawców Katolickich „Wychowawca”. Był związany z Radiem Maryja i TV Trwam, autorem wielu publikacji naukowych, a także dotyczących obrony życia.

Za swoją działalność na rzecz nienarodzonych otrzymał Medal Senatu Rzeczpospolitej Polskiej oraz nagrodę Fundacji Jana Pawła II. Został także odznaczony Medalem Komisji Edukacji Narodowej za zasługi dla oświaty i wychowania. 19 marca br. odebrał Medal „Pro Ecclesia et Pontifice”, papieskie odznaczenie przyznawane osobom szczególnie zaangażowanym w pracę na rzecz Kościoła.

KAI/awo

Kubuś w warszawskim Oknie Życia

W warszawskim Oknie Życia przy ul. Hożej pojawiło się 8 maja dziecko. Chłopczyk miał przyczepioną kartkę z imieniem Kubuś, informacją, że jest zdrowy oraz zaszczepiony. Został zabrany do szpitala na ul. Madalińskiego.

Polub nas na Facebooku!

Informację przekazało biuro prasowe Archidiecezji Warszawskiej. To 16 dziecko w warszawskim Oknie Życia.

Oprócz informacji o imieniu chłopca i jego stanie zdrowia matka napisała też, że „ubolewa, że nie miała wyjścia i żałuje, że musiała zostawić dziecko” – relacjonuje przełożona sióstr franciszkanek Rodziny Maryi, które od 10 lat opiekują się Oknem Życia w Warszawie przy Hożej. Gdy pozostawiła dziecko – odezwał się sygnał alarmowy. – Byłyśmy zdziwione, że stało się to w ciągu dnia, bo zwykle dzieci pozostawiane były wieczorem albo w nocy – opowiada siostra przełożona. Siostry pobiegły do Okna Życia i znalazły w nim noworodka.

Okno Życia istnieje w Warszawie od blisko 10 lat. Poświęcił je 6 grudnia 2008 roku abp Kazimierz Nycz. Było to wówczas drugie w kraju takie miejsce i pierwsze w Warszawie. Warszawskie okno mieści się przy ul. Hożej 53, przy klasztorze sióstr franciszkanek Rodziny Maryi. To one pełnią nieustanny dyżur. Drugie Okno Życia w stolicy prowadzą na Pradze od 2009 r. siostry loretanki.

Pierwsze w Polsce Okno Życia, czyli miejsce, w którym matka może anonimowo zostawić nowonarodzone dziecko nie narażając go na niebezpieczeństwo, powstało 19 marca 2006 r. w Krakowie. Miało być symbolem bezpiecznego miejsca i na początku nikt nie myślał, że wywoła tak wielki odzew.

Powodem powstania Okna Życia były informacje o martwych noworodkach znalezionych na parkingu, w parku, w śmietniku… Kiedy zbliżała się pierwsza rocznica śmierci Jana Pawła II, Caritas Archidiecezji Krakowskiej wraz z Wydziałem Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej postanowiły uczcić go, tworząc w powstałym z jego inicjatywy Domu Samotnej Matki bezpieczne miejsce, gdzie zdesperowana, ukrywająca ciążę matka, która wcześniej nie zwróciła się o pomoc, mogłaby pozostawić dziecko.

Nikt nie spodziewał się, że pierwszy noworodek trafi do Okna Życia już po trzech miesiącach od jego otwarcia. Zdziwienie u sióstr wywołała także fala telefonów z innych miast i domów zakonnych. Okna Życia zaczęły powstawać w innych miastach Polski. Wyglądają podobnie. Okno otwiera się od zewnątrz, jest w nim zamontowane ogrzewanie i wentylacja. Wewnątrz okna stoi łóżeczko, w którym można pozostawić niemowlę. Po otwarciu okna uruchamia się alarm, który wzywa mieszkańców.

ad/Stacja7