video-jav.net

Bp Mering o ŚDM: nie ulegajmy panice!

„Nikt nie lekceważy sygnałów o możliwych zagrożeniach, ale nie można też wzbudzać niepotrzebnej paniki. Służby naszego kraju zapewniają, że Polska jest bezpieczna. Ani Ojciec Święty, ani nikt z nas nie wystawiałby młodzieży na pewne niebezpieczeństwo” – napisał w swojej odezwie do diecezjan biskup włocławski Wiesław Mering. Skomentował w ten sposób informacje przekazywane przez niektóre media na temat bezpieczeństwa na ŚDM Kraków 2016 oraz rosnące w ich wyniku obawy rodziców młodzieży wybierającej się na spotkanie z Ojcem Świętym.

Polub nas na Facebooku!

Odezwa odczytana została w kościołach diecezji w niedzielę 24 kwietnia br. i zapowiadała zbiórkę ofiar na cele organizacyjne „Dni w Diecezji”. W drugiej części swojego słowa bp Mering odniósł się jednak do palącej kwestii bezpieczeństwa na ŚDM.

Przypomniał, że ostatnio w niektórych mediach podnoszona jest kwestia bezpieczeństwa uczestników ŚDM w Krakowie. „Spotkania ze wszystkimi służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo w Polsce, w tym i w naszej diecezji, dowodzą, że te medialne doniesienia są mocno przesadzone. Nikt nie lekceważy sygnałów o możliwych zagrożeniach, ale nie można też wzbudzać niepotrzebnej paniki, która udziela się wielu osobom i powoduje, że rodzice wypisują swoje dzieci z wyjazdu do Krakowa” – napisał bp Mering.

Stwierdził, że „służby naszego kraju zapewniają, że Polska jest bezpieczna, a Kraków będzie najbezpieczniejszym miejscem w Europie. Ani Ojciec Święty, ani nikt z nas nie wystawiałby młodzieży na pewne niebezpieczeństwo. Dlatego proszę, by nie ulegać atmosferze paniki, która sączona jest przez niektóre media – kto wie, może komuś zależy, by ŚDM się nie udały?” – pytał retorycznie hierarcha. Kierując zachętę do młodzieży bp Mering apelował: „jeszcze jest czas, by na ŚDM do Krakowa się zapisać. Drogi Młody Przyjacielu: spotkaj się z Ojcem Świętym Franciszkiem i młodymi całego świata w Krakowie. My też tam będziemy!”

Jak przypomina diecezjalny koordynator ŚDM w diecezji włocławskiej ks. Artur Niemira, spotkania z przedstawicielami ABW, CBŚ, Policji i innych służb każdorazowo są dowodem odpowiedzialnych działań mających na celu bezpieczeństwo uczestników ŚDM w Krakowie i w diecezji. Wszystkim zależy, by goście wywieźli wrażenie Polski jako kraju gościnnego i bezpiecznego, dlatego współpraca z organizatorami ŚDM, w tym i diecezjalnymi koordynatorami, jest bardzo rzeczowa i harmonijna.

Ks. Niemira przypomniał, że w ubiegłym tygodniu we Włocławku podczas szkolenia dla wolontariuszy funkcjonariusze ABW przekonywali, że ŚDM będą bezpiecznym wydarzeniem. „Wieczorem przed dyskoteką w waszych miejscowościach jest mniej bezpiecznie, niż będzie to w Krakowie” – nieco żartobliwie i zarazem obrazowo przedstawił tę kwestię jeden ze szkoleniowców podkreślając, że sprawa bezpieczeństwa dla polskich służb jest priorytetowa.


ks.an / Włocławek

 

wklejka2016kwiecien

Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” pochowany na Powązkach

Mszy świętej z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy przewodniczył biskup polowy Józef Guzdek. W homilii powiedział, że „Łupaszka” odzyskał miejsce pośród bohaterów narodowych. Zaapelował też o pamięć o Żołnierzach Niezłomnych i zachęcił do modlitwy w intencji pokoju

Polub nas na Facebooku!

Po Mszy św. żałobnej przemaszerował kondukt żałobny na Cmentarz Wojskowy na Powązkach, gdzie odbył się pogrzeb płk. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

 

Przed rozpoczęciem Eucharystii odczytana została decyzja ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza o awansowaniu ppłk. Zygmunta Szendzielarza na stopień pułkownika. Na uroczystości pogrzebowe przybyli licznie przedstawiciele rządu i parlamentu. Obecni byli członkowie rodziny „Łupaszki”, poczty sztandarowe, kombatanci i weterani oddziałów kresowych, liczne grupy rekonstrukcyjne i organizacje patriotyczne z flagami i portretami „Łupaszki”. Przed kościołem zgromadziły się tłumy mieszkańców stolicy. Trumna płk. Szendzielarza została okryta biało czerwoną flagą, umieszczono na niej także ułańską czapkę.

 

W homilii bp Guzdek przypomniał, że po zakończeniu II wojny światowej Polska znalazła się pod okupacją sowiecką, a wielu z Polaków nie złożyło broni, ale podjęło walkę zbrojną z nowym okupantem. – Wolność i niezawisłość umiłowali nade wszystko. Wierność Polsce uznali za wartość najwyższą, nie dali się przekupić żadną obietnicą ani przywilejem. Honor im na to nie pozwalał. Jednym z nich był płk Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” – powiedział.

 

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że płk „Łupaszka” dwa razy składał przysięgę na wierność Rzeczypospolitej i za każdym razem pozostał jej wierny. – Chociaż została rozwiązana Armia Krajowa nadal kontynuował walkę, będąc przekonany, że trzeba obumierać, aby Polska żyła – powiedział.

 

Bp Guzdek przywołał słowa prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego, który w “Zapiskach więziennych” zanotował: „Czyn ma miejsce raz i już się nie odmienia, pozostanie taki na wieczność. Ale ocena czynu zmienia się w każdym dziesiątku lat. I to jest straszne! Jak bardzo doskonały musi być czyn, by wyszedł zwycięsko z tych opresji zmiennej w swych upodobaniach historii”.

 

Zdaniem ordynariusza wojskowego, czyn płk. Zygmunta Szendzielarza był tak doskonały, że „wyszedł zwycięsko z opresji zmiennej w swych upodobaniach historii”. – Minęło ponad pół wieku, a Żołnierz Niezłomny odzyskał imię i znalazł miejsce pośród umiłowanych synów Ojczyzny i bohaterów narodowych – podkreślił.

 

Zdaniem biskupa polowego, nie byłoby wolnej Polski, „gdyby zabrakło czynu zbrojnego „rycerzy” wolności w powojennej Polsce”. – Nie byli oni straceńcami pragnącymi za wszelką cenę umrzeć. Byli żołnierzami wiernymi przysiędze. Żołnierze Niezłomni przypominali społeczeństwu, że trzeba wyprostować karki i powstać z klęczek. Poświęcili swoje życie za wolność Ojczyzny, której nie doczekali – powiedział.

 

Dodał, że gdyby wszyscy w tamtym czasie byli tak dumni i nieustępliwi, to „czas niewoli byłby znacznie krótszy”, a „mury oddzielające wolne narody Zachodniej Europy od zniewolonych krajów Europy Środkowej i Wschodniej rozpadłyby się znacznie wcześniej”.

 

Biskup polowy przypomniał, że razem z płk. „Łupaszką” do boju o wolną Polskę stanęły dziesiątki tysięcy ludzi. – Stojąc przy trumnie jednego z nich, pragniemy dziękować Bogu za ich świadectwo umiłowania Ojczyzny ponad swoje życie – powiedział.

 

Bp Guzdek zaapelował o dalsze poszukiwania ofiar antykomunistycznego podziemia i o pamięć o Żołnierzach Niezłomnych. – Oni stanowią jedno z ogniw w łańcuchu pokoleń, które walczyły o niepodległą Polskę w minionym stuleciu. Przez dziesiątki lat „Łączka” na wojskowych Powązkach była synonimem opuszczenia i zapomnienia. Musimy uczynić wszystko, aby do powszechnej świadomości przebiła się prawda, że czyny Żołnierzy Niezłomnych zasługują na pamięć i wdzięczność całego narodu. Naszym obowiązkiem jest przywrócenie tożsamości bohaterom powstania antykomunistycznego w powojennej Polsce – powiedział.

 

Na koniec zachęcił zebranych do modlitwy w intencji pokoju. – Powtarzając za Norwidem usilnie prośmy, aby „uniepotrzebniało się męczeństwo”. Niech dobry Bóg ześle dar pokoju dla narodów umęczonych wojną i konfliktami zbrojnymi. Niech zachowa naszą Ojczyznę od nieszczęścia, jakim są wewnętrzne konflikty i wojna – powiedział.
Mszę św. koncelebrowało liczne grono kapłanów i kapelanów.

 

– Dziś po 65 latach poprzez odnalezienie doczesnych szczątków pana pułkownika, poprzez pamięć o bohaterstwie Żołnierzy Niezłomnych, poprzez te państwowe uroczystości pogrzebowe przywracamy godność Polsce – powiedział podczas uroczystości prezydent Andrzej Duda. Jego zdaniem dziś „godność wraca wraz z dumną Rzeczpospolitą, wraz z dumną Polską, która pochyla nisko głowę i oddaje hołd swojemu wielkiemu synowi, bohaterowi niezłomnemu do samego końca”.

 

Prezydent Duda wyraził wdzięczność rodzinie pułkownika Szendzielarza, rodzinom poległych Żołnierzy Niezłomnych, Żołnierzom Niezłomnym, harcerzom, strzelcom, kibicom i wszystkim młodym ludziom, którzy już od lat czcili pamięć Żołnierzy Niezłomnych. Zwierzchnik Sił Zbrojnych podziękował także ministrowi obrony narodowej za awansowanie na wyższy stopień oficerski, Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. – Pośmiertnie, ale to ważne, że teraz jest taka Polska, która też poprzez swoje najwyższe władze pamięta, oddaje cześć, a przede wszystkim docenia – powiedział.

 

Prezydent przypomniał, że wychodząc z celi na egzekucję „Łupaszka” zwrócił się do współwięźniów słowami: „Z Bogiem, panowie”. – Zostaliśmy z Bogiem, panie pułkowniku i z Bogiem jesteśmy cały czas. Ale jedno chcę, skłaniając przed Panem głowę, powiedzieć. Polacy, a zwłaszcza młode pokolenie wie dziś doskonale, że w tamtych czasach, trudnych, beznadziejnych, to wy zachowaliście się jak trzeba – powiedział.

 

Po zakończeniu Mszy św. uformował się kondukt pogrzebowy, który wyruszył w stronę Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Trumnę płk. Szendzielarza umieszczono na lawecie. Kondukt poprzedzili kawalerzyści ze Szwadronu Reprezentacyjnego. W pogrzebie „Łupaszki” wzięło udział kilka tysięcy osób.

 

Na cmentarzu modlitwie w intencji pułkownika Szendzielarza przewodniczył bp Guzdek. Głos zabrał minister obrony narodowej Antoni Macierewicz. – Państwo polskie oddaje cześć i chwałę pułkownikowi Szendzielarzowi, oddaje cześć i chwałę tym wszystkim, którzy walczyli o niepodległość Polski, oddaje cześć i chwałę, bo bez nich, bez ich wysiłku, cierpienia i determinacji, bez ich odwagi, bez ich rzucenia na stos swojego losu, nie byłoby dziś państwa polskiego – podkreślił szef MON.

 

Zdaniem ministra obrony narodowej Żołnierze Niezłomni, którzy podjęli walkę z komunistycznym okupantem, ocalili Polskę. – Bywają takie momenty i bywają takie sytuacje, kiedy po walkę zbrojną sięgnąć trzeba, kiedy po broń sięgnąć jest koniecznością, kiedy jest to obowiązkiem żołnierza, obywatela, Polaka – zaznaczył.

 

Według min. Macierewicza, pokolenie Żołnierzy Niezłomnych „miało siłę i determinację do walki, których ‘źródłem była wiara, wiara w Chrystusa, wiara chrześcijańska, źródłem była tradycja narodowa’”. Przypomniał, że w tamtym czasie w organizacjach wojskowych i konspiracji zaangażowanych było około 250-300 tys. ludzi.

 

Antoni Macierewicz podkreślił, że dzisiejszy pogrzeb odbywa się w miejscu niedalekim od pomnika Gloria Victis (Chwała Zwyciężonym). – To sformułowanie Elizy Orzeszkowej powtarzaliśmy przez 150 lat niewoli. Miało ono przypominać, że naród polski nigdy się nie poddaje. I przyszło pokolenie Polski niepodległej, o którym możemy powiedzieć – ono wygrało, pokolenie Zygmunta Szendzielarza. Ono sprawiło, że duch, tradycja, wartości, które zostały nam przekazane 1050 lat temu podczas Chrztu Polski, które były kultywowane przez naszych bohaterów, które były nam przekazywane przez ojców i matki przetrwały i stają się dzisiaj fundamentem polskiej siły – powiedział.

 

W imieniu rodziny głos zabrała siostrzenica pułkownika Szendzielarza, Halina Morawska, która podziękowała za liczny udział w uroczystościach pogrzebowych i godny pochówek swego stryja. Dowódca V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej spoczął w mogile, w której wcześniej została pochowana jego córka Barbara.

 

Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” był jednym z Żołnierzy Wyklętych, zamordowanych przez służby komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. Brał udział w wojnie obronnej Polski w 1939 w szeregach 4. Pułku Ułanów Zaniemeńskich. Po klęsce wrześniowej trafił do konspiracji. Od 1943 dowodził 5. Brygadą Wileńską AK walczącą z wojskami niemieckimi, litewskimi kolaborantami oraz sowiecką partyzantką.

 

Pod jego dowództwem brygada stoczyła kilkadziesiąt potyczek i akcji zbrojnych. Jej największym zwycięstwem było rozgromienie w styczniu 1944 kompanii Wehrmachtu we wsi Worziany. Pół roku później „Łupaszka” z uwagi na groźbę okrążenia i rozbicia rozwiązał brygadę i razem z ochotnikami przebił się na Białostocczyznę, gdzie stworzył 300-osobowy oddział, walczący z komunistami. Po demobilizacji brygady przez Komendę Białostockiej AK we wrześniu 1945 „Łupaszka” z częścią ludzi przeniósł się na Pomorze Gdańskie. Dwa lata później zaprzestał walki i ukrywał się najpierw na Śląsku, a później na Podhalu.

 

30 czerwca 1948 mjr „Łupaszka” został aresztowany w Osielcu pod Jordanowem. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał go na osiemnastokrotną karę śmierci. Wyrok został wykonany 8 lutego 1951 w więzieniu przy Rakowieckiej. Szczątki majora, wrzucone do bezimiennego grobu, odnaleźli w 2013 r. badacze IPN w trakcie prac ekshumacyjnych na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. Identyfikacja szczątków bohatera została oparta na badaniach DNA.

 

Publicyści i historycy PRL przez lata fałszowali wizerunek „Łupaszki”. Był opisywany jako „krwawy herszt wileńskich bandytów” i imperialistyczny „szpieg anglosaski”. W propagandzie komunistycznej przedstawiano jego działania jako „napady terrorystyczno-rabunkowe”, dokonywane w okresie już powojennym na „bohaterskich” funkcjonariuszach i działaczach komunistycznych.

 

Za udział w wojnie obronnej 1939 został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy. W styczniu 1944 Szendzielarz został odznaczony Krzyżem Walecznych przez Komendanta Okręgu płk. Aleksandra Krzyżanowskiego ps. „Wilk”. 25 czerwca 1988 prezydent RP na Uchodźstwie w uznaniu wybitnych czynów w czasie wojny nadał, wtedy mjr. Szendzielarzowi, Krzyż Złoty Orderu Virtuti Militari.

 

Pośmiertnie, postanowieniem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z 9 listopada 2007, „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej” Zygmunt Szendzielarz został, wraz z dwoma innymi Żołnierzami Wyklętymi: Kazimierzem Kamieńskim i Władysławem Łukasiukiem, odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Przekazanie orderów odbyło się 11 listopada tegoż roku w czasie uroczystości z okazji Narodowego Święta Niepodległości. Mjr „Łupaszka” został 29 lutego br. pośmiertnie awansowany na stopień podpułkownika, a 24 kwietnia br. na stopień pułkownika.


kos / Warszawa