Bóg, rodzina, godność, obrona życia. Przemówienie prezydenta Trumpa

Przemówienie Donalda Trumpa na Placu Krasińskich pokazało, że współistnieją na Zachodzie dwie koncepcje, czym są najważniejsze wartości. Ten spór toczy się w Polsce, w USA, w Europie

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Bóg, rodzina, godność, obrona życia. Przemówienie prezydenta Trumpa
Przemówienie Donalda Trumpa na Placu Krasińskich pokazało, że współistnieją na Zachodzie dwie koncepcje, czym są najważniejsze wartości. Ten spór toczy się w Polsce, w USA, w Europie

Polacy, ci nieco starsi, pamiętający tzw. kazania patriotyczne, co najmniej kilka razy mogli odnieść wrażenie, że na Placu Krasińskich w Warszawie trwa właśnie jedna z takich homilii. Bóg, rodzina, obrona życia, budujące przykłady z polskiej historii i wezwanie do zachowania własnej tożsamości. Tymczasem było to przemówienie prezydenta USA.

Przyzwyczailiśmy się, że tego typu słowa mogą paść w Kościele, broń Boże jednak z bezpośrednim odniesieniem do spraw politycznych. W polityce – taki styl długo był uznawany za “passe”, o czym świadczy fakt, że długo nie spotykało się takich przemówień, że polityka mówi innym językiem, stosując inne słowa na określenie wartości. Bo “wartości” zawsze były ważne. Szkopuł w tym, które.

Pomińmy inne ważne aspekty polityczne przemówienia Donalda Trumpa w Warszawie. Kwestię konkretnych deklaracji czy artykułu 5 Paktu Północno-Atlantyckiego, nawet wymiar retoryczny przemówienia. Komentatorzy polityczni z pewnością przygotują wiele analiz rozpatrujących te kwestie. Choć a propos sztuki przemowy, przyznajmy, Amerykanie mają w swej krwi kilkakrotnie więcej umiejętności dobrego przemawiania niż Europejczycy.

Chodzi o wartości. O wartości, które stoją u podstaw. Bóg, rodzina, godność, honor, obrona życia – słyszeliśmy dotąd w kościołach. W polityce długo było to “zakazane”, a jeśli się pojawiało – oznaczało to po prostu katolickie zgromadzenie na placu albo przemówienie polityka zupełnie nienowoczesnego, ze starych czasów tudzież niebezpiecznego populistę. Nawet ugrupowania o chrześcijańskich korzeniach pomijały te słowa w swoich programach, tłumacząc to różnymi koncepcjami rozdziału Kościoła i Państwa, choć inną wersję tych wartości, tę bardziej nowoczesną, opartą na “prawie do tego co chcę’, chętnie powtarzały. Chętnie przywoływano nawet te same obrazy z historii: Powstanie Warszawskie czy homilia Jana Pawła II na Placu Zwycięstwa – ale czy przypominano to jego wołanie o to, co najważniejsze: “My chcemy Boga”? Czy pamiętano, że prócz woli walki powstańczej chodziło jeszcze o coś jeszcze? Coś bardziej fundamentalnego?

Kiedy zaczęły powstawać partie polityczne głoszące te właśnie wartości, a zwłaszcza kiedy zdobywały głosy poparcia – okazało się, że istnieje spór nie tyle o istnienie wartości, ale o to, czym te wartości są. Przemówienie Donalda Trumpa na Placu Krasińskich pokazało, że współistnieją na Zachodzie dwie koncepcje, czym są najważniejsze wartości. Ten spór toczy się w Polsce, w USA, w Europie. W Europie ważne są “wartości europejskie”, w USA “wartości amerykańskie”, stojące u podstaw, a jednak konkretne słowa je określające są kompletnie inne.

 

 

Dawno nie słyszano na europejskich salonach takiej retoryki. Tak wyraźnie te słowa wypowiadali ostatnio papieże, włącznie z papieżem Franciszkiem w Parlamencie Europejskim w 2014. Choć trzeba zauważyć, że “nowa zmiana” w zachodniej polityce, choć powołuje się chrześcijańskie korzenie i wartości, nie zawsze z Kościołem jest w zgodzie, o czym przekonuje chociażby sprawa kary śmierci czy – ostatnio -uchodźców.

Bóg, rodzina, godność, honor, obrona życia – to nie są wartości o znaczeniu tylko religijnym, o których wolno mówić tylko w kruchtach naszych kościołów. Może być miejsce dla Boga w dyskursie politycznym, jednak.

 

 

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Redakcja portalu

Redakcja portalu

Zobacz inne artykuły tego autora >

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Redakcja portalu
Redakcja portalu
zobacz artykuly tego autora >

Kościół w Polsce ma 323 nowych księży diecezjalnych

323 księży diecezjalnych wyświęcono w tym roku w Polsce - wynika z danych zebranych przez KAI. To o dziesięciu mniej, niż w ubiegłym roku. Najwięcej neoprezbiterów zostało ustanowionych w diecezji tarnowskiej, gdzie święcenia przyjęło 25 diakonów

Polub nas na Facebooku!

Kościół w Polsce ma 323 nowych księży diecezjalnych
323 księży diecezjalnych wyświęcono w tym roku w Polsce - wynika z danych zebranych przez KAI. To o dziesięciu mniej, niż w ubiegłym roku. Najwięcej neoprezbiterów zostało ustanowionych w diecezji tarnowskiej, gdzie święcenia przyjęło 25 diakonów

Dużą liczbą nowo wyświęconych, w porównaniu z innymi polskimi diecezjami, mogą pochwalić się także archidiecezje: katowicka (18 kapłanów), warszawska (17 kapłanów) i poznańska (15 kapłanów). 14 księży wyświęconych zostało we Wrocławiu, po 13 w archidiecezji krakowskiej i przemyskiej, oraz diecezji bielsko-żywieckiej, 12 w Lublinie, a 10 we Włocławku. Dziewięciu w Białymstoku, Pelplinie i Zielonej Górze/Gorzowie Wlkp., ośmiu w archidiecezji warmińskiej i diecezji łomżyńskiej, a siedmiu w Kielcach, Łodzi, Opolu, Rzeszowie, Siedlcach i na warszawskiej Pradze.

Sześciu kapłanów przybyło w Bydgoszczy, Częstochowie, Drohiczynie, Gdańsku, Radomiu i Sosnowcu, natomiast pięciu w diecezjach: kaliskiej, koszalińsko-kołobrzeskiej, płockiej, świdnickiej i zamojsko-lubaczowskiej.

W Ełku, Gnieźnie, Sandomierzu i Toruniu wyświęcono czterech księży, a w Elblągu i Legnicy trzech. Dwóch prezbiterów przybyło w Gliwicach i Łowiczu, natomiast tylko jeden – w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

 

W porównaniu z rokiem ubiegłym, gdy święcenia prezbiteratu przyjęło 334 seminarzystów, biskupi dla swoich diecezji wyświęcili jedenastu kapłanów mniej. Z kolei w 2013 r. święcenia kapłańskie otrzymało 401 diakonów.

 

Święcenia prezbiteratu kończą trwający zwykle sześć lat okres formacji seminaryjnej. Zdaniem wychowawców seminaryjnych standardem jest to, że – jak mówią – „do święceń dochodzi około połowy tych, którzy rozpoczynają” a sześć lat seminarium to czas weryfikowania powołania zarówno przez samego kleryka, jak i przez jego przełożonych.

W wielu diecezjach neoprezbiterzy w dniu święceń otrzymali od biskupów dekrety posyłające ich na pierwsze miejsca pracy duszpasterskiej. Zgodnie z przepisami Prawa Kanonicznego są przydzieleni do diecezji, w której przyjęli święcenia i w niej będą posługiwać.


mip / Warszawa

Katolicka Agencja Informacyjna

Szukasz wartościowych treści?

Zapisz się na cotygodniowy newsletter Stacji7


 

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *