Katolicy w Stanach Zjednoczonych, którzy przez dekady musieli udowadniać swoją „amerykańskość”, dziś są obecni w samym centrum życia politycznego.

W opinii niemieckiego teologa i pisarza Benjamina Dahlke, katolicy w USA zyskują coraz większe wpływy. Szacuje się, że pod koniec XVIII wieku, w okresie powstawania Stanów Zjednoczonych, na populację liczącą nieco poniżej czterech milionów, przypadało 30 tys. katolików, co stanowiło mniej niż jeden procent – powiedział prof. Dahlke 29 czerwca w programie radiowym Deutschlandfunk „Tag für Tag” (Dzień po dniu).
ZOBACZ TAKŻE >>> Biskupi poświęcili kraj Najświętszemu Sercu Jezusa. Historyczna uroczystość w USA
Katolicki nurt
Katolicy w Stanach Zjednoczonych zyskują coraz większe znaczenie społeczne i polityczne — ocenia prof. Benjamin Dahlke. W rozmowie z Deutschlandfunk zwrócił uwagę, że droga amerykańskich katolików jest jedną z najbardziej niezwykłych historii religijnych w dziejach USA: od małej, podejrzliwie traktowanej mniejszości po jedną z najważniejszych grup kształtujących życie publiczne kraju.
Prof. Dahlke, autor książki „One Nation under God. Der US-Katholizismus und die Politik”, przypomniał, że u początków Stanów Zjednoczonych katolicy stanowili zaledwie niewielki ułamek społeczeństwa. Pod koniec XVIII wieku, w czasie powstawania amerykańskiej państwowości, przy populacji liczącej kilka milionów osób, katolików było około 30 tysięcy. Oznaczało to mniej niż jeden procent mieszkańców kraju.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Według danych Pew Research Center katolicy stanowią około jednej piątej dorosłych mieszkańców USA. W najnowszym badaniu Religious Landscape Study z lat 2023-2024 odsetek dorosłych Amerykanów identyfikujących się jako katolicy wyniósł 19 procent. Pew wskazuje też, że w ostatnich latach udział katolików w populacji USA pozostaje względnie stabilny, mieszcząc się w przedziale od 18 do 21 procent.
Przeczytaj również
Oznacza to, że katolicyzm pozostaje jedną z największych tradycji religijnych w Stanach Zjednoczonych. Inne szacunki mówią o kilkudziesięciu milionach katolików — najczęściej około 50 milionach dorosłych wiernych, a szerzej, przy uwzględnieniu całej populacji, ponad 60 milionach osób związanych z Kościołem katolickim.
ZOBACZ TAKŻE >>> Stany Zjednoczone przygotowują się na beatyfikację abp. Fultona Sheena
Od nieufności do Białego Domu
Przez długi czas katolicy w USA byli traktowani jako grupa podejrzana politycznie i kulturowo. W społeczeństwie zdominowanym przez protestantów obawiano się, że katolicy będą bardziej lojalni wobec papieża niż wobec amerykańskiej konstytucji. Antykatolickie nastroje były szczególnie silne w XIX wieku, wraz z napływem imigrantów z Irlandii, Niemiec, Włoch i Europy Środkowej.
Jeszcze w XX wieku katolickie pochodzenie mogło być przeszkodą w karierze politycznej. Najbardziej znanym przykładem był John F. Kennedy, który w 1960 roku musiał publicznie przekonywać Amerykanów, że jego wiara nie oznacza podporządkowania Watykanowi. Kennedy został pierwszym katolikiem wybranym na prezydenta Stanów Zjednoczonych i sprawował urząd w latach 1961-1963.
Na drugiego katolickiego prezydenta USA trzeba było czekać aż do 2021 roku, kiedy urząd objął Joe Biden. Pew Research Center przypomina, że Biden był dopiero drugim katolikiem w historii na tym stanowisku, po Johnie F. Kennedym.
To pokazuje skalę zmiany. Katolicy, którzy przez dekady musieli udowadniać swoją „amerykańskość”, dziś są obecni w samym centrum życia politycznego.
ZOBACZ TAKŻE >>> Wyraźny wzrost pobożności eucharystycznej w USA
Katolicy „nadreprezentowani” w Kongresie
Prof. Dahlke zwraca uwagę, że katolicy są obecnie nawet nadreprezentowani w amerykańskim systemie politycznym. Według raportu Pew Research Center o składzie religijnym 119. Kongresu USA, katolicy stanowią 28 procent członków Kongresu. To więcej niż ich udział w całym społeczeństwie, szacowany przez Pew na około 19-20 procent dorosłych Amerykanów.
Co ciekawe, katolicy są obecni po obu stronach amerykańskiej sceny politycznej. Pew podaje, że katolicy stanowią 32 procent demokratów w Kongresie i 25 procent republikanów.
To ważna informacja, ponieważ amerykański katolicyzm nie jest jednolity politycznie. Wśród katolików są zarówno wyborcy i politycy konserwatywni, mocno podkreślający kwestie obrony życia, wolności religijnej czy sprzeciwu wobec sekularyzacji, jak i katolicy bardziej progresywni, akcentujący nauczanie społeczne Kościoła, migrację, ubóstwo, klimat i sprawiedliwość społeczną.
Właśnie dlatego katolicy w USA od dawna są uznawani za jedną z kluczowych grup w amerykańskiej polityce. Często nie tworzą jednego bloku, ale ich głosy i sposób rozumienia wiary mogą przesądzać o wyniku wyborów w ważnych stanach.
ZOBACZ TAKŻE >>> Jak siostra zakonna założyła… dużą amerykańską sieć telewizjną
„Katolicka superwiększość” w Sądzie Najwyższym
Jeszcze wyraźniej wpływ katolików widać w Sądzie Najwyższym USA. Prof. Dahlke mówi wręcz o „katolickiej superwiększości”. Spośród dziewięciu sędziów Sądu Najwyższego sześciu identyfikuje się jako katolicy lub pochodzi z katolickiej tradycji. Gallup już po nominacji Ketanji Brown Jackson zwracał uwagę, że sąd składa się z sześciu katolików, dwóch protestantów i jednej osoby wyznania żydowskiego.
Znaczenie tego faktu nie polega tylko na osobistej religijności sędziów. Sąd Najwyższy rozstrzyga sprawy o fundamentalnym znaczeniu: dotyczące aborcji, wolności religijnej, edukacji, praw rodziców, granic władzy federalnej czy relacji między państwem a religią. Obecność sędziów uformowanych w katolickim kontekście intelektualnym i moralnym wpływa więc na sposób, w jaki amerykańskie życie publiczne rozmawia o prawie, sumieniu i konstytucji.
Katolicyzm w USA zmienia twarz
Dzisiejszy amerykański katolicyzm nie jest jednak taki sam jak w czasach Kennedy’ego. Bardzo silnie zmieniają go migracja i demografia. Według Pew Research Center 36 procent dorosłych katolików w USA to dziś Latynosi. W 2007 roku było to 29 procent. Jednocześnie udział białych katolików spadł z 64 do 54 procent.
To oznacza, że przyszłość Kościoła katolickiego w USA coraz bardziej zależy od wspólnot hiszpańskojęzycznych, migrantów i dzieci migrantów. Pew wskazuje, że obecna populacja katolików w USA jest zróżnicowana rasowo, etnicznie i kulturowo: 54 procent stanowią biali, 36 procent Latynosi, 4 procent Azjaci, 2 procent czarni katolicy, a kolejne 2 procent identyfikuje się z inną rasą.
Ta zmiana ma znaczenie nie tylko duszpasterskie, ale także polityczne. Katolicy latynoscy często inaczej rozkładają akcenty. Dla wielu z nich ważne są kwestie migracji, rodziny, pracy, bezpieczeństwa, dostępności edukacji i społecznego awansu. Jednocześnie w sprawach moralnych część z nich zachowuje tradycyjne przywiązanie do katolickiej doktryny.
Amerykański katolicyzm staje się więc coraz bardziej wielokulturowy — i coraz trudniejszy do prostego politycznego zaszufladkowania.
Katolicy między dwiema Amerykami
Wpływ katolików na amerykańską politykę nie oznacza, że Kościół w USA mówi jednym głosem. Przeciwnie: katolicy są jedną z grup, w których bardzo wyraźnie widać głębokie podziały amerykańskiego społeczeństwa.
Dla części katolików najważniejsze są kwestie ochrony życia, rodziny i wolności religijnej. Dla innych — ubóstwo, migranci, sprawiedliwość rasowa, pokój i troska o stworzenie. W praktyce obie te wrażliwości są obecne w nauczaniu Kościoła, ale w amerykańskiej polityce często zostają rozdzielone między dwa obozy partyjne.
To sprawia, że katolicy bywają postrzegani zarówno jako wyborcy kluczowi, jak i wewnętrznie podzieleni. Ich siła polega właśnie na tym, że są obecni po obu stronach sporu i mogą wpływać na agendę zarówno demokratów, jak i republikanów.
W ostatnich latach szczególne napięcie dotyczyło m.in. stosunku katolików do migracji. Biskupi w USA wielokrotnie apelowali o humanitarne traktowanie migrantów i uchodźców. Reuters informował, że w czerwcu 2026 roku ponad 100 katolickich biskupów, sióstr zakonnych, księży i świeckich wzięło udział w symbolicznej Mszy przy granicy USA i Meksyku, zwracając uwagę na godność migrantów i potrzebę solidarności.
To pokazuje, że katolicki wpływ polityczny w USA nie ogranicza się do jednego zestawu tematów. Obejmuje zarówno spory bioetyczne, jak i społeczne, migracyjne oraz ekonomiczne.
Historia awansu i paradoksów
Przemiana katolików w USA jest tym bardziej niezwykła, że jeszcze u początków państwa byli niewielką mniejszością. Historycy wskazują, że około 1789 roku w Stanach Zjednoczonych było mniej więcej 30 tysięcy katolików. Christian History Institute podaje, że do 1850 roku liczba ta wzrosła już do ponad miliona, przede wszystkim dzięki imigracji.
W XIX wieku katolicy byli często biednymi imigrantami, mieszkańcami robotniczych dzielnic, obiektem uprzedzeń i społecznej nieufności. Z czasem stworzyli jednak ogromną sieć parafii, szkół, szpitali, uniwersytetów, organizacji charytatywnych i mediów. To właśnie instytucjonalna siła katolicyzmu pomogła im stać się ważną częścią amerykańskiego społeczeństwa.
Dziś ten sam Kościół zmaga się z nowymi wyzwaniami: sekularyzacją, skutkami skandali nadużyć, spadkiem praktyk religijnych, polaryzacją polityczną i pytaniem o młode pokolenie. Pew Research Center wskazuje, że chrześcijaństwo w USA ogólnie osłabło w porównaniu z początkiem XXI wieku, choć ostatnie dane sugerują, że tempo spadku mogło wyhamować. W latach 2023-2024 62 procent dorosłych Amerykanów identyfikowało się jako chrześcijanie, wobec 78 procent w 2007 roku.
Katolicyzm jest więc jednocześnie wpływowy i kruchy. Silny instytucjonalnie, ale wystawiony na te same procesy sekularyzacyjne, które dotykają inne wspólnoty religijne.
„To zdumiewające”
„To zdumiewające” — ocenił prof. Benjamin Dahlke, komentując drogę katolików w USA od marginalizacji do wpływu. Jego zdaniem katolicy nie tylko stali się częścią głównego nurtu społeczeństwa, ale mają dziś znaczący wpływ na życie społeczne i polityczne Stanów Zjednoczonych.
Dahlke jest profesorem teologii dogmatycznej na Katolickim Uniwersytecie Eichstätt-Ingolstadt w Bawarii. W swojej najnowszej książce analizuje relacje między amerykańskim katolicyzmem a polityką, pokazując, że Kościół katolicki w USA nie jest już mniejszością żyjącą na obrzeżach debaty publicznej. Jest jednym z jej istotnych uczestników.
W roku, w którym Stany Zjednoczone świętują 250. rocznicę swojego powstania, historia katolików w tym kraju jest więc jedną z opowieści o tym, jak zmieniła się sama Ameryka.
Od kraju, w którym katolicy musieli przekonywać, że mogą być lojalnymi obywatelami, do kraju, w którym katolicy zasiadają w Kongresie, Sądzie Najwyższym, administracji państwowej i na uniwersytetach, a ich głos współkształtuje debaty o wolności, prawie, rodzinie, migracji, życiu i godności człowieka.
Ten awans nie usuwa problemów. Pokazuje jednak, że katolicyzm w USA jest dziś nie tylko wspólnotą religijną, ale także jedną z sił, bez których trudno zrozumieć amerykańską politykę.
Źródła: KAI,Deutschlandfunk Pew Research Center, Stacja7







