video-jav.net

4 tysiące maturzystów na Jasnej Górze

Wspólne Eucharystie, nabożeństwa Drogi Krzyżowej na wałach jasnogórskich, adoracja Najświętszego Sakramentu i możliwość przystąpienia do sakramentu pokuty, znalazły się w programie dwudniowej (24-25 marca) pielgrzymki maturzystów diecezji płockiej na Jasną Górę: „Przed Wami nieustający egzamin z życia, próba ludzkiej i chrześcijańskiej dojrzałości” – mówił do maturzystów bp Mirosław Milewski.

Polub nas na Facebooku!

„Wyruszając w dorosłe życie, zabierzcie ze sobą dwa najważniejsze przykazania miłości Boga i bliźniego. To wasza `duchowa mapa`, wasz GPS. Wiemy, że nie chcecie zmarnować swojego życia. Dzięki tym przykazaniom nie zagubicie się i nie stracicie właściwego kierunku. Na przykazaniach Boga i drugiego człowieka budujcie wasze życie i w ich perspektywie dokonujcie życiowych wyborów” – zwrócił się do maturzystów bp Mirosław Milewski.

 

Zapewnił młodzież, że „przyjaźń z Bogiem nie zniewala”, ona poszerza wolność serca i nadanie życiu smak, bo „Bóg niczego nie zabiera, a daje wszystko”. Prosił, by młodzi „nie lękali się przyszłości”, lecz czerpali ze źródła „wody żywej”, którą jest Chrystus. Przypomniał też postać Heleny Kmieć, 26-letniej misjonarki, którą zamordowano w Boliwii. Zaznaczył, że w jej życiu na pierwszym miejscu był Bóg. Ona pokazała, że „można żyć przykazaniem Boga i bliźniego, można żyć wiarą i czerpać z życia”.

 

Biskup pomocniczy diecezji płockiej stwierdził też, że obecność maturzystów na Jasnej Górze świadczy o tym, że mają w sobie pragnienie szlachetnego i dobrego życia: „Proszę nie zmarnujcie tej dzisiejszej okazji, spróbujcie na nowo przyjrzeć się Kościołowi, waszej relacji do Kościoła. Nie przez pryzmat mediów, nie przez pryzmat ludzkich opinii, niekiedy krzywdzących. Spróbujcie spojrzeć na Kościół przez pryzmat swojego serca, jako na wspólnotę, w której obecny jest Jezus. Zapytajcie samych siebie również o swoją wiarę” – apelował bp Milewski.

 

Prosił też uczestników Eucharystii, aby wzięli przykład z Maryi – ich rówieśniczki. Za jej wzorem wsłuchali się w głos Boga i powiedzieli mu „tak”, by nie zagłuszali w sobie tego głosu, by byli „przyjaciółmi Boga”.

 

„Tej przyjaźni nie zbudujecie przez internetowe nicki, fora dyskusyjne, uzależnienie od fejsbuka czy nieustanne wpatrywanie się w smartfona. Tę przyjaźń z Jezusem budujcie poprzez regularne praktyki, Mszę św., spowiedź, katechezę w szkole, lekturę dobrej książki, rzetelną naukę, wartościowy film i dobre towarzystwo” – wymienił hierarcha.

 

Śpiew podczas zawiązania wspólnoty i Eucharystii zapewnił zespół z parafii św. Stanisława Kostki w Rypinie i młodzież z parafii św. Piotra w Ciechanowie. W oprawę liturgiczną Eucharystii zaangażowała się młodzież z parafii św. Maksymiliana Kolbego w Płońsku, Zespołu Szkół nr 2 w Ciechanowie, św. Stanisława BM w Mławie, Zespołu Szkół nr 2 w Golubiu-Dobrzyniu, Liceum Ogólnokształcącego w Gostyninie, Liceum Ogólnokształcącego w Mławie.

 

Wezwania Modlitwy wiernych czytali maturzyści z Liceum Ogólnokształcącego w Żurominie oraz z Liceum Ogólnokształcącego w Przasnyszu. Przyniesieniem darów zajęli się uczniowie z Liceum Ogólnokształcącego w Bieżuniu oraz z Zespołu Szkół Zawodowych w Nasielsku.

 

W nabożeństwo Drogi Krzyżowej zaangażowała się młodzież z Liceum Ogólnokształcącego w Gostyninie, Zespołu Szkół nr 1 w Sierpcu, Liceum Ogólnokształcącego w Mławie, zespół „Deo gratias” z parafii św. Józefa w Makowie Mazowieckim. Służbę porządkową stanowiła młodzież z Zespołu Szkół nr 1 w Sierpcu oraz z klasy mundurowej I LO Centrum Naukowo-Biznesowego „Feniks” w Nasielsku.

 

Młodzieży towarzyszyli katecheci: duchowni, zakonni i świeccy, rodzice oraz goście: Krzysztof Wiśniewski – dyrektor Delegatury w Płocku Kuratorium Oświaty i Wychowania oraz Jacek Zawiśliński – dyrektor Delegatury w Ciechanowie Kuratorium Oświaty i Wychowania.

 

Maturzyści mieli m.in. możliwość osobistej modlitwy przed obrazem Matki Bożej, adoracji Najświętszego Sakramentu, uczestnictwa w Drodze Krzyżowej i w nabożeństwie pokutnym, przyjęcia sakramentu pokuty i pojednania. Na pamiątkę wszyscy otrzymali okolicznościowe znaczki pielgrzymkowe z hasłem „Zaufaj Matce”.

 

W ciągu dwóch dni diecezjalnej pielgrzymki na Jasną Górę uczestniczyła w niej młodzież z dwóch rejonów: płockiego i ciechanowskiego – ponad 4 tysięcy maturzystów. Pielgrzymkę zorganizował wydział katechetyczny Kurii Diecezjalnej Płockiej z dyrektorem ks. kan. dr. Markiem Wilczewskim.


(KAI) eg / Płock / Jasna Góra

25 lat diecezji bielsko-żywieckiej

O efektach podziału administracyjnego sprzed 25 lat, w wyniku którego powstała m.in. diecezja bielsko-żywiecka, mówi ordynariusz biskup Roman Pindel. Duchowny zwraca uwagę w rozmowie z KAI na różnorodność religijną i kulturową, która składa się na bogactwo powołanej do życia ćwierć wieku temu diecezji, zauważa też, jak wydarzenie to wpłynęło na pobożność żyjących w tym regionie ludzi, powołania kapłańskie i dzieła kościelne.

Polub nas na Facebooku!

KAI: Jakie są realne efekty podziału administracyjnego wprowadzonego bullą „Totus Tuus Poloniae populus” w 1992 roku?

Nowy podział przyniósł bardzo realne efekty w odniesieniu do kontaktu z biskupem. 25 lat temu proboszcz ze Zwardonia miał do biskupa w Krakowie jakieś 130 km, co przy średniej prędkości ok. 40-50 km/h, przy ówczesnych drogach, wymagało około trzech godzin jazdy samochodem. Dziś od Zwardonia do kurii w Bielsku-Białej odległość wynosi nieco ponad 50 km, a jej pokonanie, przy nowych drogach, zajmuje mniej więcej 45 minut. W ciągu godziny biskup dociera do najodleglejszych stron diecezji bielsko-żywieckiej. Można powiedzieć, że w wyniku nowego podziału administracyjnego powstała diecezja „kompaktowa”. Wydaje się, że mający swoją specyfikę i odrębność Śląsk Cieszyński jest za mały dla utworzenia osobnej diecezji, zwłaszcza, że już po I wojnie światowej za granicami Polski znalazły się tereny zamieszkałe przez Polaków, które ewentualnie mogłyby tworzyć jednorodną diecezję, w tym przypadku jednak ze stolicą w Cieszynie.

 

Powstała więc diecezja złożona z terenów dwóch historycznych księstw, które niemal od zawsze graniczyły ze sobą, a rzeka Biała, leżąca między miastami Bielskiem i Białą, aż czterokrotnie stanowiła granicę dwóch światów. Jednakże te dwa światy, w tym i dwie sąsiadujące ze sobą diecezje, oddziaływały na siebie i przenikały się pod wieloma względami. W latach 1983-1985 byłem wikariuszem w Kozach i na odpustach bywał choćby ówczesny proboszcz ze śląskiej strony, a w samym Bielsku-Białej były podejmowane działania duszpasterskie „ponad granicami”, czy to wobec środowiska lekarzy lub nauczycieli, czy w ramach wspierania nowo powstałej wówczas „Solidarności”. Podział administracyjny wyznaczył tylko nowe centra i nowe punkty odniesienia, które się przyjęły.

 

KAI: Co się udało zrobić w wyniku tego podziału?

Każda diecezja ma swoje instytucje, jak katedra, siedziba biskupa, kuria z jej wydziałami i sąd biskupi, seminarium, domy dla księży seniorów, Caritas, ośrodki rekolekcyjne oraz specjalistyczne ośrodki duszpasterskie i pomocy w różnych potrzebach. W każdej funkcjonuje jakieś wydawnictwo czy media, istnieją sanktuaria. Ogromnym wysiłkiem kapłanów, którzy od początku stanęli przy biskupie Tadeuszu Rakoczym, udało się utworzyć niemal wszystko. Mamy więc katedrę i konkatedrę, konieczne wydziały kurii, a także Caritas. Możemy być dumni z naszego radia diecezjalnego „Anioł Beskidów”. Korzystamy z ogólnopolskich tygodników – „Gościa Niedzielnego” i „Niedzieli”, w których jest tzw. wkładka diecezjalna.

 

Na pewno lepiej jest, że nasi kandydaci do święceń są alumnami Krakowskiego Seminarium Duchownego, choćby ze względu na bardzo dobry Wydział Teologiczny, w którym mogą także dalej się kształcić. Powstaje sąd biskupi, buduje się drugi dom dla naszych księży seniorów. Trzeba byłoby pomyśleć o jakimś wydawnictwie i jednostce gospodarczej. Szkoda, że nie ma ani jednego diecezjalnego domu rekolekcyjnego z prawdziwego zdarzenia. Nie odziedziczyliśmy go po żadnej z macierzystych diecezji, ani też nie zbudowano nowego. Trzeba zapewne myśleć o takich punktach, w których – obok nowych ośrodków prowadzonych przez Caritas – oferowana byłaby pomoc duchowa, psychologiczna, medyczna, czy prawna.

 

KAI: Czy podział ten miał wpływ m.in. na powołania kapłańskie, różne dzieła kościelne i apostolskie?

Religijność danego regionu pozostaje w swej specyfice i dynamice pomimo podziałów administracyjnych. Dlatego też w aktualnych danych odnośnie powołań odbija się to, co specyficzne dla różnych części naszej diecezji, jak i tendencje ogólnopolskie. Do tego dodać należy bezcenny wkład naszych kapłanów odpowiedzialnych za pomoc w odkrywaniu powołania, jak i za towarzyszenie kandydatom do kapłaństwa w okresie pierwszego rozeznawania. Tradycyjnie więc Żywiecczyzna pozostaje zagłębiem powołań, podobnie jak była nim w okresie jej przynależności do archidiecezji krakowskiej. Równocześnie rośnie liczba powołań ze średnich i dużych ośrodków miejskich.

 

Religijność i różne formy pobożności, odmienne melodie i specyficzne pieśni pozostają w tych częściach diecezji, gdzie utrwaliły się w pamięci ludzkiej, czy w drukowanych modlitewnikach. Dla mnie to bogactwo, którego szkoda byłoby utracić. Wręcz aż prosi się, by ktoś, na podobieństwo Kolberga, zebrał to, co zostało zapisane lub zachowało się jedynie w ludzkiej pamięci. Można byłoby ukazać w ten sposób – dla zachowania dla potomności – całe bogactwo różnorodności religijnej i ludowej z terenów naszej diecezji. To z tego powodu chcemy wydać zasłużony dla polskości i dla katolicyzmu na Śląsku Cieszyńskim modlitewnik, by – po koniecznych korektach – mógł służyć także dzisiaj dzieciom i dorosłym.

 

Równocześnie obserwuje się pewne przenikanie form pobożności, które były specyficzne dla jednego regionu, do kolejnych parafii innej jego części. Jeżeli służy to wierze i formowaniu wiernych, trzeba się tylko cieszyć. Mam nadzieję, że nie będzie jakiejś „ciasnoty”, jaką spotykałem w parafiach prowadzonych przez księży z Polski w niektórych krajach Zachodu. W jednej z nich, na obrzeżach dużego miasta w Niemczech, polscy zakonnicy zaproponowali wprowadzenie raz w tygodniu adoracji Najświętszego Sakramentu. Rada parafialna zdecydowała, że w ich parafii nie będzie żadnych nabożeństw polskich. Nie dali się przekonać, nawet gdy nasi zakonnicy tłumaczyli, że nie jest to „polski wymysł”, i że wystarczy pojechać do kilku krajów Europy, by się przekonać, że jest to praktyka katolicka i powszechna.

 

KAI: Czy są także jakieś mankamenty tego podziału, czy są rzeczy do poprawy?

O ile wiem, korekta granic diecezji, czy zmiana siedziby katedry, to sprawa Stolicy Apostolskiej. Trzeba byłoby bardzo mocnych argumentów, by występować o tego typu zmiany. O ile dobrze słyszałem, to zastanawiano się, co do tego, czy nie lepiej byłoby, gdyby katedra mieściła się w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa przy bielskim dworcu. Ktoś zwracał uwagę na bliskość granic diecezji do konkatedry w Żywcu. To są absolutne drobiazgi w porównaniu do naprawdę poważnych mankamentów odnośnie integralności i granic przy powstawaniu diecezji pelplińskiej. Szło o podziały w obrębie bardzo utrwalonych już krain starej diecezji chełmińskiej, która – mimo swej długiej, bo liczącej prawie 750 lat historii – została rozparcelowana pomiędzy diecezję pelplińską, gdańską, toruńską i gnieźnieńską.


(KAI) Rozmawiał Robert Karp / Bielsko-Biała