Posted by & filed under .

Jakiś czas temu jadąc autostopem do Rzymu spędziłem z dominikańskim współbratem ponad piętnaście godzin na stacji benzynowej. Był mróz i późny wieczór, na ulicach leżał śnieg. Na widok naszych habitów reagowano z pogardą lub zupełną obojętnością. Przygarnął nas wówczas Giuzeppe oraz jego przyjaciel Ali, muzułmanin pochodzący z Algierii. Pomogli nam nie dlatego, że byliśmy zakonnikami, ale ponieważ zrobiło im się nas zwyczajnie szkoda. Rozmawialiśmy do szóstej nad ranem, przy kawie, kawałku bułki i włoskich chipsach. Byłem wdzięczny za możliwość ogrzania się, choć jeszcze kilka godzin wcześniej czułem się niczym bezdomny. Znam doskonale uczucie, gdy człowiek zbliża się do grupy ludzi, a oni milkną i badawczo go obserwują. Nie potrzeba jeździć autostopem by doświadczyć co znaczą szepty za plecami, knowania, publiczne wyśmianie. Wiem jak czuje się człowiek, gdy jest osądzany i nie ma żadnych szans na usprawiedliwienie, domyślam się jak mógł się czuć Daniel w jaskini pełnej lwów. Każdy ma swoją jaskinię i lwy.