кредиты онлайн в Казахстане кредит на карту онлайн кредит наличными

Zło dobrem zwyciężaj. Sprawdzona zasada

Słowa świętego Pawła, "Zło dobrem zwyciężaj", wiążemy dzisiaj z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszką. Ale już od wieków inspirowały one ludzi do tonowania gniewu, pełnego pokoju rozwiązywania problemów, także tych związanych z wiarą.

Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W VI wieku, w palestyńskiej Gazie był klasztor, przy którym mieszkało dwóch świętych pustelników, Barsanufiusz i Jan. Służyli jako kierownicy duchowi nie tylko dla innych mnichów – mniej lub bardziej świętych – ale także dla tych wszystkich, którzy do nich się zgłosili. Święci mężowie mieli jednak pewną żelazną zasadę, której nieugięcie przestrzegali: nie spotykali się z nikim, a wszelkie pytania należało kierować do nich na piśmie. Pustelnicy po zapoznaniu się z opisanym w liście problemem, odpisywali potrzebującemu. Zbiór tych listów (blisko 850!) dotrwał szczęśliwie do naszych czasów. A są w nich rady prawie na każdy temat: w jaki sposób przegnać szarańczę; i jak wybaczyć wrogowi; czy wolno spać na poduszce i czy mielić zboże u Żyda.

Jak widać pobożni mieszkańcy Gazy traktowali Pana Boga bardzo serio.

Jednak, żebyśmy mogli sami przekonać się o mądrości świętych mężów, przeczytajmy uważnie poniższy list. Otwiera go streszczenie pytania skierowanego do pustelnika.

Kiedy widzę, że ktoś ubliża religii i bluźni przeciw świętej wierze, z powodu mej gorliwości wybucham przeciw niemu. Co to jest?

Pytający otrzymał taką odpowiedź:

Usłyszałeś dokładnie, że poprawa nie przychodzi przez zło, ale raczej przez dobro. Z łagodnością więc i wyrozumiałością rozmawiaj, napominając tego, który ubliża, w bojaźni Bożej. Jeśli zaś widzisz, że się wzburzasz, nic nie należy mu mówić.

Zło dobrem zwyciężaj. Sprawdzona zasada

Czytając to, trudno uwierzyć, że rady pochodzą z VI wieku. Ma się wrażenie, że dopiero co wyszły spod pióra jakiegoś zmęczonego ciągłymi sporami świętego męża. Tymczasem poprawa przychodzi przez dobro, nie przez zło, gniew rodzi gniew, zemsta – zemstę. Pełne gniewu bronienie słusznej nawet sprawy przynosi opłakane skutki. Można zilustrować to innym przykładem z życia mnichów, tym razem egipskich.

Opowiadano o abba Makarym Egipcjaninie, że szedł kiedyś ze Sketis na pustynię koło Nitrii, a kiedy już był blisko, powiedział do swego ucznia: „Idź o kawałek drogi przede mną”. Uczeń więc poszedł przodem i spotkał pogańskiego kapłana. I zawołał do niego: „Hej, hej, szatanie, dokąd tak pędzisz?” – a ten zawrócił z drogi, pobił go zostawiając półżywego, a potem wziął swój kij i pobiegł dalej.

Wkrótce potem spotkał go abba Makary i rzekł mu: „Powodzenia, pracowniku, powodzenia!” Ten zdumiał się i podszedł do niego pytając: „Co we mnie widzisz dobrego, że mnie pozdrawiasz?” Starzec odrzekł: „Widzę cię utrudzonego, a nie wiesz, że się na próżno trudzisz”. On zaś na to: „A mną wstrząsnęło twoje pozdrowienie i zrozumiałem, że ty należysz do Boga. Przedtem spotkałem innego mnicha, złego, który mnie zelżył i którego pobiłem na śmierć”. Starzec zrozumiał, że chodziło o jego ucznia. A kapłan uchwycił się jego stóp i mówił: „Nie puszczę cię, póki się nie zgodzisz zrobić i ze mnie mnicha!” I poszli razem do miejsca, gdzie leżał tamten brat i zanieśli go do kościoła na pustyni. A wszyscy zdumiewali się na widok kapłana, i zrobili go mnichem, i wielu pogan z jego powodu zostało chrześcijanami. Mawiał więc abba Makary, że złe słowo i dobrego złym czyni, a dobre słowo i złych czyni dobrymi.

Zło dobrem zwyciężaj. Sprawdzona zasada

Słowa św. Pawła zło dobrem zwyciężaj wiążemy dzisiaj z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszką. Ale już od wieków, inspirowały one ludzi do tonowania gniewu, pełnego pokoju rozwiązywania problemów, także tych związanych z wiarą. Mnisi byli przekonani, że gniew jest namiętnością, która czyni nas ślepymi i nie pozwala zobaczyć Boga w bliźnim. Niech ich modlitwy uchronioną nas przed taką ślepotą…


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Szymon Hiżycki OSB

Szymon Hiżycki OSB

Benedyktyn, najmłodszy opat w powojennej historii Tyńca, doktor teologii, specjalista z zakresu starożytnego monastycyzmu. Miłośnik literatury klasycznej i Ojców Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

Karma dla wilka

O wyborze między dobrem i złem, stawaniu się lepszym, karmieniu wilków - na progu Adwentu 2013, z księdzem Henrykiem Paprockim, prawosławnym duchownym, rozmawia Patrycja Michońska.

Ks. Henryk Paprocki
Ks. Henryk
Paprocki
zobacz artykuly tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Foto: Sławomir Dynek / CogitoMedia

Ks. Henryk Paprocki

Patrycja Michońska: Zacznijmy od spraw podstawowych – dzisiaj nic już nie jest oczywiste. Pojęcia dobra i zła nie są już jednoznaczne, a my jesteśmy coraz bardziej zagubieni.

Ks. Henryk Paprocki: Ależ to nic nowego, tak było zawsze… Istniały tak zwane „szczególne przypadki”, które nie pasowały do normy. Kiedyś były one jednostkowe, a dzisiaj jest ich dużo więcej. Musimy pamiętać, że moralność chrześcijańska to nie tylko moralność biblijna. Bazuje ona także na pewnej wizji człowieka, a ona ukształtowała się w IV wieku. Ale od tego czasu minęło szesnaście wieków i nasza wiedza na temat człowieka zmieniła się choćby dlatego, że wtedy nikt nie miał pojęcia o istnieniu genotypu. Jednak wracając do pytania, istnieją pewne normy o charakterze ponadczasowym. Jeśli podamy taki przykład: Kowalski wziął nóż i zadźgał nim Nowaka, to każdy powie, że to było zło – nie będzie wątpliwości. To samo dotyczy kradzieży. Są pewne normy, który każdy przyjmuje.

Ale przecież te normy też różnie interpretujemy, jak nam wygodniej.

Także dlatego, że żadna z istniejących antropologii nie odpowiada aktualnemu stanowi wiedzy na temat człowieka. Efektem jest zagubienie człowieka. A do tego dochodzi brak spójnej nauki o człowieku.

To znaczy, że to nie moja wina, że wybieram zło?

Nie, tego nie może pani powiedzieć, ponieważ ma pani rozum (śmiech). Cała nauka o człowieku może być podzielona na dwie grupy. Pierwsza liczy się z faktem skłonności do zła. Musi być bardzo delikatnie traktowana, żeby nie popaść w skrajność, że człowiek to dno i najlepiej uciec na pustynię i dać sobie ze wszystkim spokój. A według drugiej, człowiek jest istotą z natury dobrą, a jeśli mu się coś przydarza, to tylko z powodu okoliczności. I ona w ogóle nie bierze pod uwagę faktów. Żadna z tych tendencji nie jest idealna.

W spojrzeniu na człowieka potrzebny jest realizm – jesteśmy skłonni zarówno do zła, jak i dobra. Człowiek może popełniać straszne czyny, ale może się nawrócić. Jest w nas chęć bycia dobrymi i nikt nie chce, żeby o nim mówiono źle.

Człowiek często usiłuje składać odpowiedzialność na kogoś innego albo na Pana Boga, który takich nas stworzył. Chwileczkę! Masz rozum i wolną wolę!

To prawda, ale z drugiej strony, mamy tendencję do powtarzania wciąż tych samych błędów. I skłonność do powracania do tych samych grzechów. 

Oczywiście, bo musimy uznać fakt, że w historii ludzkości, na początku zdarzyła się katastrofa, czyli to, co nazywamy grzechem pierworodnym. Ona ma określone skutki, które będą nad nami ciążyły do końca istnienia ludzkości. Ale nie znaczy, że to jest fatum. Jesteśmy istotami wolnymi i możemy coś z tą wolnością zrobić. Jednak tu znowu mamy dwie możliwości: możemy zrobić coś dobrego albo złego. I to już jest nasza sprawa, nasza odpowiedzialność. Człowiek często usiłuje składać odpowiedzialność na kogoś innego albo na Pana Boga, który takich nas stworzył. Chwileczkę! Masz rozum i wolną wolę!

Jest taki dowcip: Spóźniony człowiek idzie na nabożeństwo do kościoła, który stoi na terenie cmentarza. Patrzy, a na nagrobku siedzi diabeł i płacze. Jako dobry chrześcijanin wzruszył się i zapytał, czemu tak rozpacza. Diabeł wskazuje ręka na kościół i mówi: Oni tam wszystko zrzucają na mnie…

Ten dowcip doskonale oddaje sytuację. W Piśmie Świętym i literaturze wczesnochrześcijańskiej jest piękna metafora dwóch dróg: droga wąska i ciernista, która prowadzi ku zbawieniu oraz piękna autostrada, która prowadzi ku potępieniu. Wybieraj! Wybór zawsze należy do człowieka.

Karma dla wilka

Ksiądz wspomina o diable, ale my coraz częściej zapominamy, że on w ogóle istnieje.

Obecnie tak. Ma pani rację. Tendencja jest taka, że zapominamy o Szatanie, ponieważ przeszkadza nam w radosnej wizji świata. Na co dzień żyjemy w takiej wizji, że jest dobrze i będzie coraz lepiej. Ona dobrze wpływa na nasze samopoczucie, ale kompletnie nie odpowiada rzeczywistości. Jeśli ktoś już mówi o złu w świecie, to używa tak dziwacznych określeń, żeby za wszelką cenę ominąć to słowo.

Opowiem jeszcze jeden dowcip o wykładowcy filozofii, który rozważając problematykę dobra i zła mówi: Proszę państwa, musimy uznać istnienie kosmicznej siły zła, być może o charakterze osobowym. Na to spod katedry wychyla się Szatan i pyta: zaraz, zaraz, jak to było? Jeszcze nikt mnie tak wymyślnie nie nazwał.

Daleko się na tym nie zajedzie, bo pierwsza możliwa katastrofa spowoduje frustrację i załamanie.

Dlaczego na początku naszej drogi, kiedy się nawracamy, kiedy postanawiamy pracować nad sobą, wiele rzeczy wydaje się prostych? Wybieramy dobro i zakładamy, że teraz będzie już łatwo. Tymczasem jest coraz trudniej…

To taki optymizm wręcz bolszewicki… Byłbym tu bardzo ostrożny i wolałbym przywołać Świętego Augustyna, który powiedział: Raz wybrawszy, każdej chwili wybierać muszę. Wszyscy, którzy wchodzą na jakąś drogę, chcieliby się nawrócić, powinni sobie to hasło wypisać na ścianie. To nie jest tak, że dokonuję wyboru tylko jeden raz. Okoliczności, sytuacja, zmiana miejsca pobytu – wszystko powoduje, że nieustannie muszę zmieniać swoje postrzeganie świata.

Karma dla wilka

Rozumiem, ale jednak bardzo chcielibyśmy, żeby było łatwiej… Tymczasem wcale nie jest: widzimy coraz więcej szczegółów, coraz więcej wad.

Bo dopiero wtedy dostrzegamy różne okoliczności i sytuacje, które zmieniają wszystko.

Jesteśmy bardziej wrażliwi?

Oczywiście. Współczesny człowiek, doświadczony historycznie, zaczyna reagować już nie tylko na samo zło, ale i na jego początki.

Pewnie podobnie jest ze spowiedzią. Na początku wydaje się, że raz w roku wystarczy…

To błąd, duży błąd. Osobiście uważam, że to było dobre kilka wieków temu. 80-90 procent ludzi mieszkało na wsi, prowadziło zgodny z naturą tryb życia i te grzechy były mniej więcej takie same w ciągu roku. W tej chwili nawet na wsi raz w roku to zdecydowanie za mało i należałoby tego rodzaju refleksji dokonywać o wiele częściej.

Jak często? Raz w miesiącu?

Ojcowie kościoła mówili o czterech razach w roku, ale to było w czwartym wieku. W tej chwili przychylałbym się do tego, że raz w miesiącu. Taki moment zastanowienia się nad swoim życiem, postępowaniem, obecnie jest potrzebny częściej, niż kiedyś.

Rozpoczyna się Adwent. Właśnie w czasie Adwentu i Wielkiego Postu zazwyczaj korzystamy z rekolekcji. Słusznie?

Tak to u nas wygląda. Historycznie chrześcijaństwo tak to właśnie ustawiło – zgodnie z Pismem Świętym wprowadziło posty, szczególnie dwa główne – przed Świętem Paschy i Narodzenia Chrystusa. Właśnie z tymi postami związano praktyki pokutne.

Czy w kościele prawosławnym są w tym czasie kolejki do spowiedzi?

Oczywiście, szczególnie w poście. Ale ja staram się je rozładować i namawiam wszystkich do comiesięcznej, regularnej spowiedzi. I to się udaje – ludzie częściej się nad sobą zastanawiają, częściej przystępują do Eucharystii.

Czy spowiedź i Eucharystia mogą być sposobami na radzenie sobie z problemami duchowymi?

Oczywiście. To jest jedyny sposób w chrześcijaństwie, żeby sobie poradzić z problemami. Może być jeszcze dodatkowo rozmowa duszpasterska, chociaż niekoniecznie z księdzem. W prawosławiu często prości mnisi, bez święceń, potrafili skutecznie pomóc.

Stacja7.pl w czasie Adwentu zaprasza na rekolekcje "Wilki dwa" i mamy tu dla Księdza cytat z piosenki zespołu Luxtorpeda pod tym samym tytułem: „A we mnie samym wilki dwa, oblicze dobra oblicze zła, walczą ze sobą nieustannie, Wygrywa ten, którego karmię”.

Jak karmić w sobie tego dobrego wilka?

Dobrocią, wyłącznie dobrymi czynami, nie ma innej możliwości. W jednej z powieści Agathy Christie znalazła się refleksja, że zło czai się wszędzie, a jak je dopuścisz do swojego serca, to się na pewno zagnieździ. To jest bardzo trafna obserwacja. Zło się czai i czeka na odpowiedni moment. Dlatego – jak w piosence – należy karmić tylko dobrego wilka. Nie mówię, że to jest łatwe, ale nikt nie obiecywał, że życie będzie łatwizną.

Karma dla wilka

Być człowiekiem nie jest łatwo. A być chrześcijaninem jest jeszcze trudniej. Co nie znaczy, że jest to niewykonalne

A jak się podnosić z upadku? Kolejnego upadku?

Pierwsza musi być świadomość własnego upadku, to jest początek. Jest takie powiedzenie ascetyczne, że człowiek, który widzi swój grzech jest większy od tego, który by góry przenosił. Jeżeli nie zauważamy, że z nami jest coś źle, brniemy dalej.

Po drugie, musimy mieć chęć, wolę zmiany sytuacji. To wcale nie jest takie proste. Być człowiekiem nie jest łatwo. A być chrześcijaninem jest jeszcze trudniej. Co nie znaczy, że jest to niewykonalne. Myślę, że bardzo dużo osób radzi sobie, wybiera dobro, walczy ze swoimi skłonnościami, próbuje prostować różne sprawy. Karmi dobrego wilka w sobie.


Ksiądz Henryk Paprocki, duchowny prawosławny. Wykłada w Katedrze Teologii Prawosławnej Uniwersytetu w Białymstoku oraz Prawosławnym Seminarium Duchownym, jest rzecznikiem prasowym Kościoła prawosławnego oraz szefem Redakcji Ekumenicznej Telewizji Polskiej.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Ks. Henryk Paprocki

Ks. Henryk Paprocki

Zobacz inne artykuły tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek

Patrycja Michońska-Dynek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Ks. Henryk Paprocki
Ks. Henryk
Paprocki
zobacz artykuly tego autora >
Patrycja Michońska-Dynek
Patrycja
Michońska-Dynek
zobacz artykuly tego autora >