Nasze projekty

Zbyt długa… droga Zachariasza i Elżbiety

Mijają dni, tygodnie, miesiące. Mijają lata? Niepłodność coraz bardziej daje się we znaki. Są górki i dołki. Comiesięczna nadzieja miesza się z rozpaczą. Kryzys goni kryzys: w małżeństwie, w zdrowiu, w kontaktach z przyjaciółmi, w relacjach z rodziną, w modlitwie do Boga, który albo ogłuchł albo zapomniał! To dzisiaj rzeczywistość sporej części małżeństw

Reklama

O ile adwent może i powinien być radosnym czasem oczekiwania na przyjście Dzieciątka, tak przedłużające się oczekiwanie na dziecko może być dalekie od czasu radosnego. Aż nazbyt dobrze wiedzą o tym ci wszyscy, którym dane było doświadczyć niepłodności.

 

Może mieć na imię Wojtek, Piotrek, Marcin. Ola, Magda albo Justyna. Wyobraź sobie, że ma jednak na imię Zachariasz. Albo Elżbieta.

Reklama
Reklama

 

Zbyt długa... droga Zachariasza i Elżbiety

Poznaje wspaniałą osobę. Zakochuje się. Spędzają piękny czas razem. Snują plany i marzenia. Patrzą w jednym kierunku. Pobierają się pełni szczęścia, nadziei, życia. Życie w nich, życie dla nich, oni dla życia! Ale jak to? O co chodzi, dlaczego nie mogą mieć dziecka? Gdzie jest TO Życie?

Reklama
Reklama

 

Mijają dni, tygodnie, miesiące. Mijają lata? Niepłodność coraz bardziej daje się we znaki. Są górki i dołki. Comiesięczna nadzieja miesza się z rozpaczą. Kryzys goni kryzys: w małżeństwie, w zdrowiu, w kontaktach z przyjaciółkami, które po kolei zachodzą w ciążę, w relacjach z rodziną, która nie ustaje w zapytaniach „No a kiedy Wy?”, w modlitwie do Boga, który albo ogłuchł albo zapomniał! To dzisiaj rzeczywistość sporej części małżeństw.

 

Reklama

I nie tylko dzisiaj. Małżeństwo Zachariasza i Elżbiety cieszyło się społecznym szacunkiem. Byli radośni, bogobojni. Jednak było coś, co kładło się cieniem na ich szczęściu. Nie mogli mieć potomstwa, Elżbieta była bezpłodna. Nie mogła doznać radości trzymania w ramionach własnego dziecka, jak i okazywania go krewnym i przyjaciołom. Zachariasz mimo pełnienia zacnej funkcji, nie mógł poczuć siły płynącej z bycia ojcem.

 

Zbyt długa... droga Zachariasza i Elżbiety

W patriarchalnym żydowskim społeczeństwie, w którym liczna rodzina była wartością, zazwyczaj było to postrzegane jako kara Boża. Oboje nie ustawali w modlitwie. Mijały lata, dożyli podeszłego wieku. Przyszedł czas, kiedy ostatnią rzeczą na jaką mogli mieć nadzieję, było to, że zostaną rodzicami.

 

Co z historii Zachariasza i Elżbiety mogą wziąć dla siebie osoby, które doświadczają kłopotów z płodnością?

 

Przecież nie mogą stale karmić się wiarą w to, że w końcu będą mieć dziecko! Bo nie każda niepłodność kończy się rodzicielstwem. Ale każda niepłodność może dać owoce, zrodzić nowe życie, stać się płodna.

 

Może chodzi o to, żeby doznać moralnej przemiany? Zachariasz stracił nadzieję, był już sędziwy, bycie ojcem z racji wieku stało się już wręcz niemożliwe. Kiedy więc przyszedł do niego Anioł i powiedział: Nie bój się Zachariaszu! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan, nie uwierzył. Był zbyt przywiązany do swoich ziemskich realiów. Zwątpił, przez co stracił mowę, do momentu, kiedy wykonał polecenie Pana i wbrew zwyczajowi nadawania imienia ojca pierworodnemu synowi napisał na tabliczce Jan. Przeżył więc zwątpienie we wszechmoc Bożą, został dotkliwie pouczony o tym, aby bezwzględnie ufać Panu, w wyniku czego dogłębnie zrozumiał, że bolesne doświadczenia zsyłane przez Boga, mogą mieć sens, żeby nie powiedzieć moc leczenia.

 

A może chodzi o coś zupełnie innego?

Jakież silne musiało być doświadczenie niepłodności dla Zachariasza, skoro jako kapłan, czyli ten, który jest blisko Boga, pomimo osobistego spotkania z Jego wysłannikiem, z Aniołem Pańskim, nie uwierzył, że może zostać rodzicem!

 

Komuś, kto doświadcza zmagań z niepłodnością, może się wydawać, że trudny i bolesny czas, w jakim się znajduje, będzie trwał wiecznie, na zawsze, nieodwołalnie. Warto jednak pamiętać, że on się kiedyś kończy! Bez względu na to jak, ale się kończy.

 

Prędzej czy później przychodzi Anioł, który to obwieszcza…! I choć w trakcie kłopotów z płodnością może się to wydawać marną pociechą, to wiara i ufność, że wszystko ma sens, choćby po latach, mogą być okruchami nadziei.

 

Nadziei na nowe Życie…

 


Agnieszka Doboszyńska współautorka książki pt."Nadzieja na nowe życie", która ukaże się nakładem Wydawnictwa Znak w 2015 roku.

 

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę