video-jav.net

Wstążeczka na palcu

Czy aby pościć, należy - jak zalecali Ojcowie Kościoła – nie jeść mięsa, nabiału, jajek? A może trzeba się ograniczyć – jak zalecali inni - do chleba i wody? Dlaczego post ma kojarzyć się wyłącznie z odmawianiem sobie jedzenia? Czy nie można pościć inaczej?

Anna Dąbrowska
Anna
Dąbrowska
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Większość autorów książek dotyczących postu ubolewa nad tym, że Kościół łaciński niemal zarzucił tę praktykę. Ludzie, nawet jeśli już poszczą, robią to bez głębszego zrozumienia. Post kojarzy nam się głównie z niejedzeniem mięsa w piątek, ewentualnie z postem „o chlebie i śledziu” w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Już samo słowo „post” budzi u wielu katolików niechęć.

Religijna dieta?

Post od zawsze kojarzył mi się z religijną dietą, a diet – jako osoba „przy kości” ‑ stosowałam niemało. Każda kojarzyła mi się źle: z wyrzeczeniem, męką, dyskomfortem i niestety marnymi efektami. Zastanawiałam się więc, po co Panu Bogu mój dyskomfort. Niejedzenie mięsa nie było dla mnie problemem, bo wolę nabiał i ryby, ale post w Środę Popielcową czy w Wielki Piątek to istna męka. Dlaczego? Bo gdy wiem, że nie będę mogła zjeść normalnego posiłku, to zaraz zaczynam robić się głodna. Zamiast myśleć o głębszym wymiarze postu, o tym, czego ma być znakiem, koncentruję się na tym, by go zachować.

Wstążeczka na palcu

O tym, jak wielu z nas rozumie post, opowiada pewna anegdota: Spowiednik zadał penitentowi za pokutę trzydniowy post. Ten, gdy to usłyszał, zaczął usilnie prosić spowiednika o zmianę pokuty. Argumentował swoją prośbę tym, że na tak drogą pokutę go nie stać. Post kojarzył mu się bowiem z koniecznością jedzenia ryb, a te, jak wiadomo, sporo kosztują.

Jeśli post nie sprowadza się do niejedzenia mięsa czy innych potraw, to czym jest? Po co pościć? Ks. Krzysztof Grzywocz, teolog duchowości, w rozmowie z Katarzyną Jabłońską mówi o poście tak: „Celem ascezy nie jest wyniszczenie, a w poście nie chodzi głównie o to, że w piątek nie jem mięsa. To jest tylko symbol, który ma nam przypominać, że nasze życie jest ascetyczne – bo wybierając coś, jednocześnie z czegoś innego rezygnujemy”.

Nie tylko nie jeść

Anselm Grün, zakonnik i psychoterapeuta, zauważył, że w naszych czasach post został na nowo odkryty przez medycynę i ruch medytacyjny: „Terapia postem bywa stosowana w przypadkach wielu chorób cywilizacyjnych, np. reumatyzmu i artretyzmu. Kursy medytacyjne są często łączone z postem. Ruch pokojowy (m.in. Mahatmy Gandhiego) stosował post jako środek protestu przeciwko bezsensownemu wyścigowi zbrojeń. Kościół stoi jakby na uboczu. Zapomniano, że post jest wyrazem wiary i modlitwy Kościoła” [1]. Chrześcijański post nie jest jakąś techniką duchową, dzięki której oprócz osiągnięcia innych korzyści uda się zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Obecnie, jak zauważa Anselm Grün, kładzie się nacisk na aspekt duchowy – post to wewnętrzna wolność w stosunku do spraw tego świata. Przedsoborowy legalizm, liczne przepisy dotyczące postu i dyspensy, skupianie się na tym, co zewnętrzne, doprowadziły do zagubienia wartości i sensu postu materialnego. Tymczasem post pozwala człowiekowi na złapanie równowagi między tym, co cielesne, a tym, co duchowe. Służy całemu człowiekowi, bo oddziałuje zarówno na psychikę, jak i na ciało.

Wstążeczka na palcu

Pustelnik, Teodo Axentowicz

Lynne M. Baab, amerykańska autorka książki o poście [2], zwraca uwagę na jego ważny wymiar, jakim jest doświadczenie wolności: „Post, ta pradawna praktyka, zachęca nas do wzrastania w prawdziwej wolności. (…) post stanowi dla nas okazję do wycofywania się z uwarunkowań cywilizacyjnych i przekroczenia progu Bożej obecności. Wprowadza nas w sferę refleksji, w której możemy słuchać Boga i modlić się całym sercem za sprawy, które są naprawdę ważne”. Osoby praktykujące post, z którymi Lynne rozmawiała, twierdziły, że dzięki niemu czuły się bardziej wolne. To doświadczenie sprawiało, że miały więcej czasu na lekturę Biblii, na modlitwę, że otworzyły się na głos Boga.

Nawrócenie czy pokuta

Lynne M. Baab przytacza wypowiedź Lindy, młodej pielęgniarki: „Post od dzieciństwa kojarzył mi się z karaniem siebie za to, że jesteśmy grzeszni. Dlatego szczerze nie cierpiałam piątkowych postnych kolacji w naszym domu”. To prawda, że post ma wymiar pokutny – Niniwici wezwani przez Jonasza pościli, aby się nawrócić. W poście nie chodzi jednak o to, by siebie karać. Odkąd św. Hieronim przetłumaczył z języka greckiego wezwanie Jezusa metanoiete, czyli „odmieńcie swoje myślenie” („nawracajcie się”), na łacinę jako paenitemini, czyli „pokutujcie” (por. Mk 1, 15), akcent został położony na pokutną wartość postu. Św. Jan Klimak pisał, że post ucisza niepokoje serca, uśmierza ospałość, leczy ciało i duszę [3]. To „ćwiczenie”, które pozwala człowiekowi odzyskać utraconą w wyniku grzechu czy słabości więź z Bogiem. Post ma też znaczenie misteryjne, jest narzędziem, przez które możemy dotknąć zbawczego misterium męki Chrystusa, współcierpieć z Nim, czyli – jak pisze św. Paweł – w swoim ciele dopełniać braki udręk Chrystusa dla dobra Jego ciała, którym jest Kościół (Kol 1, 24). Kiedy pościmy jednoczymy się z cierpiącym Jezusem. Ten wymiar postu powinien być pierwszorzędny, dopiero z niego wynika wymiar pokutny. Bez odniesienia do Boga zmienia się w niezrozumiałe udręczenie albo coś, co ma służyć jedynie poprawie zdrowia i zachowaniu figury.

Wstążeczka na palcu

Św. Antoni i św. Paweł, Giovanni Girolamo Savoldo

Jedność ciała i ducha

Przeakcentowanie pokutnego charakteru postu sprawiło, że zaczął się on kojarzyć z udręczeniem, niechęcią wobec ciała i dyscypliną. Lynne. M. Baab przypomina biblijną prawdę mówiącą o tym, że człowiek jest jednością. Jeśli choruje nasze ciało, to odbija się to na naszej duchowości, psychice i odwrotnie. Jeśli mamy się czegoś wyrzekać – określonego pokarmu czy przyjemności – to wyłącznie wtedy, gdy kieruje nami pragnienie osiągnięcia jakiegoś duchowego celu. Ojcowie Pustyni (np. Izaak z Niniwy) uważali, że post jest warunkiem modlitwy. Powinna mu towarzyszyć nie tylko modlitwa, ale także jałmużna. W „Pasterzu” Hermasa, pochodzącym z II w. piśmie, można znaleźć zachętę: „Odlicz sumę z ceny, którą byś zapłacił za pożywienie, które zjadłbyś w tym dniu, i odłóż ją dla wdowy, sieroty i potrzebującego” [4].

Nie oznacza to, że wymiar pokuty jest nieważny. Św. Bazyli pisał: „Skrucha bez postu daremna jest” [5]. Św. Ambroży twierdził, że post to swoista ofiara pojednania, ponieważ człowiek dobrowolnie rezygnuje z czegoś, co jest dla niego cenne i ważne, i oddaje to Bogu.

W czasie postu wyznajemy, że sami z siebie nic nie wskóramy, doświadczamy słabości, a jednocześnie błagamy Boga ciałem i duszą o pomoc. Sam post – jak naucza o. Anselm Grün – też jest modlitwą. To modlitwa ciała. Podejmując post, warto pamiętać, że jest on wyrazem wiary w Bożą moc, oczekiwaniem na Bożą interwencję w naszym życiu. Gdy pościmy, wykraczamy poza nasze codzienne zwyczaje, rezygnujemy z nich, choć są dobre, po to by zrobić miejsce Komuś innemu.

Dobre rady

Czy jednak ktoś, kto pości, jest lepszym chrześcijaninem od kogoś, kto postu nie praktykuje? Św. Hieronim pisał: „Jeśli pościsz przez dwa dni, nie sądź, że jesteś z tego powodu lepszy od kogoś, kto nie pości. Pościsz, lecz może wpadasz w gniew, ktoś inny je, lecz może postępuje z łagodnością. Ty złoszcząc się, dajesz upust napięciu ducha i czczości żołądka, tymczasem ktoś inny posila się umiarkowanie i oddaje chwałę Bogu” [6].

W czasie postu człowiek powinien być życzliwie nastawiony do innych. Maksym z Turynu, średniowieczny teolog, nauczał „I cóż stąd, że od postu pobledną ci lica, jeśli potem aż posiniejesz z niechęci i zawiści? I cóż stąd, że nie pijesz wina, jeśli potem upijasz się trucizną zapalczywości? I cóż stąd, że powstrzymujesz się od jedzenia mięsa, jeśli potem rozszarpujesz członki swych braci złośliwością i oszczerstwami? Podobnie jak pościmy żołądkiem, tak też powinniśmy pościć językiem, broniąc mu wypowiadania złośliwości, kłamstw, głupstw, oszczerstw i gniewnych słów” [7].

Św. Jan Kasjan twierdził z kolei, że moralnym obowiązkiem jest przerwać post, jeśli tego wymaga miłość bliźniego. Jeśli więc jesteśmy u kogoś w gościnie, to raczej powinniśmy uszanować starania naszego gospodarza niż uparcie trwać w postanowieniu postu. Taką wolność wobec postu zachowywała św. Teresa z Avila, która została zaproszona pewnego razu na ucztę. Gdy w pewnym monecie podano jej półmisek z przepiórkami, nałożyła sobie porcję, tak jak i zaczęła jeść. Ponieważ była znana jako wielka ascetka, ktoś z ucztujących zdziwił się, że je mięso. Słysząc to, Teresa odparła: „Kiedy poszczę, to poszczę, a kiedy jem przepiórkę, to jem przepiórkę”.

Wstążeczka na palcu

Pościć inaczej

Lynne M. Baab przestrzega, że nie każdy może i powinien pościć, ograniczając spożycie pokarmu. Nie powinny tak pościć osoby, które w przeszłości cierpiały na zaburzenia związane z żywieniem. Św. Hieronim radził, by posty były umiarkowane, bo przesadne psują żołądek. Z obowiązku poszczenia od początku istnienia Kościoła wyłączeni byli chorzy, kalecy i dzieci. Św. Bazyli apelował, by każdy nakładał sobie post według własnej wytrzymałości. Postu pokarmowego nie powinni też praktykować chorzy na cukrzycę, serce, nerki, kobiety w ciąży, ludzie słabi, w wieku zaawansowanym oraz ci, którzy cierpieli na anoreksję czy bulimię.

Czy to znaczy, że w ogóle nie mogą oni pościć? Wręcz przeciwnie. Post pokarmowy nie jest jedyną formą postu. Może komuś wydać się to naiwne, ale warto się zastanowić, co dla mnie jest w życiu równie ważne jak jedzenie i picie, bez czego trudno mi się obejść. A może coś powinniśmy właśnie zacząć robić? Może za mało czasu poświęcaliśmy dzieciom, rodzicom, sobie… Może trzeba na jakiś czas zrezygnować z internetu, a przeczytać wartościową książkę?

***

Ks. Tomasz Halik powiedział kiedyś: „Zanim zaczniemy mówić o dobrowolnym ubóstwie, nie wolno nam nawet na chwilę stracić z pamięci ogromnej części dzisiejszego świata, która żyje w całkowitym niedobrowolnym ubóstwie i nędzy. (…) [pomińmy to zdanie, bo jest tam błąd składniowy] Prawdziwej biedy nigdy nie zaznałem, jedynie widziałem ją z bliska w wielu miejscach naszej planety. Nigdy nie zapomnę dnia, gdy w czasie podróży po Indiach pojechałem w Środę Popielcową na zaproszenie pewnego hinduskiego księdza sprawować Mszę św. w szkole w ubogiej dzielnicy Dżajpuru: jak więzły mi w gardle słowa przygotowanego kazania o znaczeniu postu, kiedy patrzyłem w oczy dzieci, które nigdy w życiu nie najadły się do syta. Z pewnością jestem relatywnie ubogi w porównaniu z tymi, co u nas lata prawnego i moralnego chaosu potraktowali jak dżunglę i zachowywali się jak dzikie zwierzęta, które zwęszyły łatwą zdobycz. Wciąż jednak posiadam więcej, niż jest to konieczne. (…) Gdy zastawiam się nad ubóstwem, muszę być pokornie świadomy granic wyznaczonych przez fakt, że jestem zakorzeniony w tej części ludzkiej społeczności, w której znacznie więcej osób umiera na skutek przejedzenia niż z głodu [8]”.

Chciałabym, aby post był dla mnie jak przywiązana do palca wstążeczka [9], która ma mi przypominać o Bogu, ale także o tych, którzy cierpią. Chciałabym też, aby spełniły się słowa św. Bazylego: „Gdyby wszyscy brali post za doradcę w postępowaniu, nic by nie stało na przeszkodzie, aby głęboki pokój panował na całej ziemi (…), a życie nasze nie byłoby tak pełne jęków i smutku” [10].

Wstążeczka na palcu


LIST. Miesięcznik Katolicki.

Numer specjalny 2012 „Jedzenie zapomniana modlitwa”.


Przypisy:

[1] Por. Anselm Grün, Post, Kraków 2010, s. 9–10.

[2] Lynne M. Baab Jak pościć? Przewodnik po praktyce chrześcijańskiego postu, Kraków 2007, s. 6-7.

[3] Anzelm Grün, Post, Kraków 2010, s. 27.

[4] Hermas, III, 5, 3, cyt. za: Dag Tessore, Post, Warszawa 2008, s. 43.

[5] De ieiunio sermo I, II; cyt. za: Dag Tessore, Post, Warszawa 2008, s. 13.

[6] Epistolae, XXII, 37, cyt. za: Dag Tessore, Post, Warszawa 2008, s. 37.

[7] Tamże, s. 40.

[8] Ks. Tomasz Halik, Drzewo ma jeszcze nadzieję, Kraków 2010, s. 112-113.

[9] Porównanie to zaczerpnęłam z książki Lynn M. Baab.

[10] Anselm Grün, Post, Kraków 2010, s. 26.


Anna Dąbrowska

Anna Dąbrowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Dąbrowska
Anna
Dąbrowska
zobacz artykuly tego autora >

Recepta na Wielki Post

Jeżeli ktoś odnalazł drogę wiary, jeżeli zobaczył, że relacja z Chrystusem jest rzeczą ważną, to rozumie również Wielki Post i widzi w nim szansę wielkiej odnowy. Jak dobrze przeżyć ten czas?

Polub nas na Facebooku!

Najlepsza recepta jest zawarta w tradycji Kościoła wyrastającej z Pisma Świętego. W  Środę Popielcową czytany jest fragment Ewangelii świętego Mateusza, który pokazuje trzy  czynniki: modlitwę, jałmużnę i post. Jeżeli Wielki post ograniczymy tylko do odmawiania sobie czegoś, to przemieniamy ten czas w gimnastykę silnej woli. Natomiast, jeżeli połączymy go z dwoma pozostałymi elementami, czyli po pierwsze z dbaniem o modlitwę – o łączność  z Chrystusem oraz o jałmużnę – wrażliwość na bliźniego – to dochodzimy do istoty: Post nie jest dla postu. Jeżeli modlitwa jest dla mnie punktem wyjścia, jeżeli dzięki tej modlitwie uczę się prawdziwego patrzenia na Boga i na siebie, to będę dostrzegał, Kto tu jest najważniejszy. Nie ja ze swoim wyrzeczeniem, ale Chrystus, który dokonuje dzieła odkupienia.

Odmawianie sobie czegoś w czasie postu, na przykład jedzenia, powinno mnie kierować na drugiego człowieka. Post i jałmużna to dwa elementy, które się dopełniają. Razem przeżywane powodują, że trudno zamknąć się w takiej autokreacji.

Recepta na Wielki Post

Jałmużnę warto rozumieć szeroko, nie tylko jako wrzucenie pieniążka do puszki – chociaż i to ma swoje znaczenie. Chrześcijanie pierwszych wieków, jeżeli pościli i czegoś nie jedli, to zaoszczędzone pieniądze ofiarowywali biednym. I taki wymiar postu warto sobie przypomnieć – to, czego sobie odmawiam, powinno być darem dla drugiego człowieka.

Jałmużna to jest również niematerialna troska o bliźniego, który jest obok mnie i potrzebuje mojej obecności i pomocy.

O ile modlitwa daje wymiar wertykalny, kieruje mnie ku Bogu, pomaga nawiązać relację ze Źródłem mocy, miłości i nowego życia, to płaszczyzna horyzontalna relacji z innymi ludźmi weryfikuje wartość mojego życia i wiary. W relacji do Pana Boga potrafimy sobie różne rzeczy wmówić. Znacznie trudniej jest to uczynić w relacji do drugiego człowieka. Jak to wypomniał Pan Jezus, są ludzie, którzy lubią dawać jałmużnę, żeby ich inni chwalili. Ale jeżeli ja tak czynię, to Ci inni mi to szybko powiedzą, zweryfikują mnie. Moment dawania jałmużny, spieszenia z pomocą, nie może być pozbawiony pewnej skromności i miłości. Nie chodzi o to, żebym się dobrze poczuł, bo jestem świetny chrześcijanin. Jałmużna ma być pokorną próbą pomocy mojemu bratu czy siostrze, który jest grzesznikiem, i od którego ja się mogę wiele uczyć oraz wiele otrzymać.

Recepta na Wielki Post

Myśląc o recepcie na Wielki Post, wskazałbym na umiejętność harmonijnego łączenia tych trzech elementów: jałmużny, modlitwy i postu. Trzeba przy tym bardzo pamiętać o ostrzeżeniu Pana Jezusa i z pobożnych uczynków nie robić teatrzyku.

Niestety, najsensowniejsze rzeczy potrafimy przeżywać jako chęć pokazania siebie, zaprezentowania, jaki jestem świetny. Kręcenie się wokół siebie, grozi każdemu, ale świadomość tego zagrożenia, pozwala przekraczać siebie i unikać niebezpieczeństwa.


Fragment wywiadu z o. Pawłem Kozackim, dominikaninem, przeprowadzonego przez Judytę Syrek.