Nasze projekty

Trzy osoby, dwa pytania

...czyli co jest najważniejsze w spowiedzi? Zapytaliśmy o to dwóch znakomitych spowiedników z Krakowa.

Reklama

Trzy osoby, dwa pytania


Ojciec Jordan Śliwiński OFMCap,

spowiednik, rekolekcjonista, doktor filozofii i publicysta

Reklama
Reklama

 

W spowiedzi to nie trzy rzeczy są ważne, ale trzy Podmioty. Po pierwsze Chrystus, potem penitent czyli ten, który przychodzi do spowiedzi i Kościół czyli wspólnota

 

Reklama
Reklama

Z jednej strony ważny jest ten, który przychodzi, czyli ja ze swoimi grzechami, z całą prawdą o mnie – przychodzę po to, żeby uzyskać przebaczenie. Z drugiej strony ważny jest Bóg, który mi przebacza – On tu jest zdecydowanie najważniejszy, bo to dzięki Jego miłosierdziu mogę wrócić do stanu łaski lub go umocnić. Z trzeciej strony ważny jest Kościół, reprezentowany przez kapłana, czyli tego, który też należy do wspólnoty, a od której ja odszedłem przez swoje grzechy. Kościół jest tą wspólnotą, w której odbywa się akcja przebaczenia moich grzechów. Najważniejsze są więc te trzy osoby. Zaś dialog jaki odbywa się między osobą spowiadającą się a kapłanem, jest możliwy dzięki temu, że Bóg jest w tym wszystkim obecny. On jest tym, który okazuje swoje miłosierdzie.

 

Jak się przygotować do spowiedzi, żeby była dobra?

Reklama

 

Tu znowu jest podział na trzy, ale tym razem chodzi o trzy momenty. Mówił już o nich Sobór Trydencki, odpowiadając reformatorom, którzy negowali sakrament pokuty. To są:

1. żal za grzechy,

2. wyznanie grzechów,

3. zadośćuczynienie.

 

Kościół później rozwinął to do pięciu warunków dobrej spowiedzi.

 

Żeby żałować za grzechy, muszę uświadomić sobie, za co żałuję. I ten pierwszy moment rozbijam znowu na trzy kolejne, bo muszę wiedzieć za co żałuję, czyli robię rachunek sumienia, to znaczy przyglądam się przy pomocy łaski bożej swojemu życiu i widzę, że nie wszystko tam było zgodne z przykazaniem bożym. Nie wszystko było zgodne z tym, czego Bóg oczekuje ode mnie.

 

Z takie postawy rodzi się żal. Uświadamiam sobie, dochodzi do mnie, że nie byłem wierny Bogu, nie byłem wierny temu, czego On oczekuje ode mnie, że moje drogi nie były zawsze drogami Ewangelii, tylko drogami grzechu. Oczywiście, kiedy żałuję, że to nie było tak, jak Bóg chciał, to wtedy z tego płynie wola zmiany, poprawy życia i w końcu chcę żyć zgodnie z tym, czego On ode mnie oczekuje i to nazywamy postanowieniem poprawy.

 

[…] Nauczanie Kościoła mówi, że aby rozgrzeszenie było ważne, konieczne jest wyznanie wszystkich grzechów ciężkich popełnionych od ostatniej ważnej spowiedzi wraz z okolicznościami, które je opisują. I w końcu, po tym wyznaniu, kapłan udziela mi rozgrzeszenia oraz nakłada na mnie zadośćuczynienie, a ja przyjmuję je, nie jako matematyczną próbę wyrównania, ale jako wynagrodzenie Bogu i drugiemu człowiekowi tego zła, które wyrządził mój grzech.

Trzy osoby, dwa pytania


Maciej Chanaka OP, duszpasterz, spowiednik

 

Ja postawiłbym najpierw dwa pytania i spróbował udzielić na nie odpowiedzi:

 

1. Jaka jest relacja między złem a dobrem?

 

My chrześcijanie rozumiemy zło jako brak dobra lub jego wypaczenie. Czegoś nam zabrakło, coś zostało zniekształcone, wykoślawione… i dlatego jest źle. Świetnie tłumaczy to ojciec Jacek Salij, przywołuje dość zabawny obraz porównujący zło do dziurawych spodni:

„Dziura w spodniach to jest coś złego, większa dziura w spodniach, to jest coś jeszcze gorszego, ale nie da się wyobrazić, żeby dziura osiągnęła takie rozmiary, że już nie ma spodni”. Dziura może zrobić się tylko w spodniach. Analogicznie jest ze złem, ono żywi się dobrej, żeruje na nim, deformuje je i zniekształca.

 

2. Jakie są tego konsekwencje dla rachunku sumienia?

 

Pierwszy wniosek jest taki: dobry rachunek sumienia polega na tym, że jeśli coś wydaje się złe, to trzeba postawić sobie pytanie: jakie dobro zostało tutaj naruszone, czego w moim życiu zabrakło?

 

Drugi wniosek: jeśli zło jest brakiem dobra, to zwalczanie zła polega na naprawianiu brakującego dobra.  Jeśli będę chciał, żeby było jak najwięcej dobra w moim życiu, to nie będę się koncentrował tylko na tym, co robię źle, ale skupię się przede wszystkim na naprawianiu tego zła, zastanowię się komu pomóc, jak coś naprawić.

 

3. Po tych pytaniach trzecią ważną sprawą jest zadośćuczynienie!

 

Za przeszłość trzeba wziąć odpowiedzialność i tam, gdzie to tylko możliwe, łagodzić konsekwencje zła i zmniejszać jego rozmiary. Jeśli skrzywdziłem, staram się wynagrodzić, na tyle na ile to możliwe, a to czego naprawić się nie da, trzeba powierzyć miłosierdziu Boga. Jak to robić? Przez modlitwę, post i jałmużnę.

Reklama

Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!

Najciekawsze artykuły

co tydzień w Twojej skrzynce mailowej

Raz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
WIARA I MODLITWA
Wspieraj nas - złóż darowiznę