Od suchego chleba po surowe mięso

W średniowiecznych kronikach zachowało się specjalnie zamówienie produktów spożywczych złożone przez francuskiego króla Ludwika XI. Król chciał sprawić radość przebywającemu na jego dworze pustelnikowi, eremicie kalabryjskiemu, św. Franciszkowi z Paoli. Mnich przemocą ściągnięty na dwór miał modlić się o zdrowie króla. Przestrzegał tam reguł ascetycznego życia: nie jadł mięsa ani ryb, żywił się jedynie korzonkami. To dlatego król Ludwik XI sprowadził specjały dostosowane do jego postu: słodkie pomarańcze, cytryny, gałkę muszkatołową i pasternak.

Urszula
Wrońska
zobacz artykuly tego autora >

Już w Biblii można znaleźć liczne opisy postów. Niektórzy odmawiali sobie wybranych pokarmów; stosowali post jakościowy, jak przekazuje to Księga Daniela. Inni nie jedli przez trzy dni, by wyprosić u Boga jakieś łaski, przykładem są posty ogłaszane przez starotestamentowych proroków. Zdarzało się, że ktoś podejmował post w pojedynkę oraz że obowiązywały one cały lud. Do takiego sposobu modlitwy zachęcała królowa Estera, która chciała wyprosić u Boga powodzenie misji uratowania Izraelitów, z którą to miała udać się do swego męża, króla Aswerusa. Poprosiła ona wszystkich Hebrajczyków, by nic nie jedli przez trzy dni i trzy noce. Sama także się do tego zastosowała, założyła wór pokutny, ściągnęła z głowy wszystkie ozdoby, rozpuściła włosy i posypała głowę popiołem i śmieciami. Płacząc, żarliwie prosiła Boga o zmiłowanie.

W obydwu przypadkach post miał charakter nie tylko osobisty, ale i wspólnotowy. W Starym Testamencie czas ten ogłaszano całej wspólnocie dźwiękiem rogu. Co ważne, podkreślano, że pościć mają wszyscy, zarówno ludzie, jak i zwierzęta.

Od suchego chleba po surowe mięso

środa, piątek, sobota

Praktyka okresowego wstrzymywania się od pokarmów przeniknęła również do chrześcijaństwa. W starożytnym dokumencie pierwszych chrześcijan z I w., zwanym Didache, odnajdujemy wzmiankę o zwyczaju poszczenia w środy i piątki. Było to przeniesienie na grunt chrześcijański żydowskiej tradycji poszczenia w poniedziałki i czwartki (por. Łk 18, 12). Zwyczaj ten nabrał w Kościele pierwotnym nowej symboliki. Poszczono, by upamiętnić mękę Jezusa Chrystusa, by przez umartwienia włączyć się w Jego cierpienia. W środę na pamiątkę zdrady Judasza i aresztowania Jezusa, a w piątek – Jego śmierci. Wiele źródeł historycznych potwierdza, że surowy post w te dni był przestrzegany zarówno przez kapłanów, jak i przez świeckich. Poszczono w te dni tygodnia przez cały rok, z wyjątkiem świat i okresów świątecznych (np. okres Wielkanocny, Zesłanie Ducha Świętego, Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny). Pierwsi chrześcijanie jedli wtedy tylko jeden posiłek, tak jak robili to żydzi, z tą różnicą, że żydzi jedli po zachodzie słońca, a chrześcijanie po tzw. dziewiątej godzinie dnia (po Nonie, godzinie śmierci Jezusa), czyli około godz. 15. Dzięki temu można było ominąć dwa posiłki i jeść dopiero ten popołudniowy, który zazwyczaj spożywało się wspólnie. Poszczący mógł więc zachować swe wyrzeczenie w tajemnicy.

W Kościele wschodnim do dziś zachowuje się tę tradycję. Prawosławni jedzą w te dni tylko jeden posiłek, po godz. 15. Odmawiają sobie wtedy mięsa, jajek, ryb, mleka i jego przetworów, oliwy, nie piją też wina. Natomiast w Kościele zachodnim około XI w. zanikł zwyczaj poszczenia w środy. Jego miejsce zajął praktykowany już około I-II w. post sobotni, ustanowiony na znak złożenia ciała Pana Jezusa w grobie. Poszczenie w ten dzień stało się jedną z przyczyn niezgody między Kościołem zachodnim a wschodnim, który uważa, że sobota jest dniem półświątecznym, w tym dniu Bóg ukończył bowiem dzieło stwarzania świata. Kościół wschodni zabronił kategorycznie swoim wyznawcom poszczenia w sobotę. Św. Augustyn, który sprzeciwiał się temu rozdwojeniu, opowiadał, że biskup Mediolanu, gdy przebywa w Rzymie, pości w sobotę razem z innymi, kiedy jednak wraca do siebie, nie pości, bo taki właśnie zwyczaj panuje w jego mieście.

coraz radykalniej

Źródła potwierdzają, że od pierwszych wieków chrześcijaństwa szczególnie obchodzono Wielki Post. Najprawdopodobniej na początku trwał on przez dni Świętego Triduum, później rozciągnął się na Wielki Tydzień, a już pod koniec III w. poszczono przez czterdzieści dni. W dokumencie zredagowanym w IV w., zatytułowanym Constitutiones apostolorum, zachowały się instrukcje na Wielki Tydzień: „W dniach Wielkanocy (czyli w Świętym Tygodniu) pośćcie, począwszy od poniedziałku aż do piątku i soboty – przez sześć dni – jedząc tylko chleb, sól, jarzyny i popijając wodę; powstrzymajcie się natomiast od wina i mięsa. Są to bowiem dni żałoby, nie święta. Natomiast w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę zachowajcie post ścisły – ci z was, którym wystarczy na to sił – nie tykając niczego aż do północy [Niedzieli Paschalnej]”.

Natomiast post czterdziestodniowy polegał zazwyczaj na ograniczeniu się tylko do jednego posiłku w ciągu dnia, po Nonie lub po Nieszporach. Z jadłospisu wykluczano wtedy mięso, mleko, nabiał, jaja, ryby i oliwę. W Kościele zachodnim taki rodzaj postu po pewnym czasie zanikł, lecz obowiązuje do dziś w obrządku prawosławnym.

Okres Wielkiego Postu porównywany był do trzech biblijnych czterdziestodniowych postów: postu Mojżesza, który przygotowywał się do przyjęcia tablic dekalogu na górze Synaj, postu proroka Eliasza przed wejściem na górę Horeb oraz postu Jezusa na pustyni, gdzie był On kuszony przez szatana.

Od suchego chleba po surowe mięso

Na odmawianie sobie jedzenia przed Wielką Niedzielą mógł mieć wpływ jeszcze jeden starochrześcijański zwyczaj. Chodzi o dwudniowy post przed przyjęciem chrztu. W pierwotnym Kościele chrztów udzielano zwykle w czasie czuwania w Wielką Sobotę, stąd post przed przyjęciem chrztu, do którego zapraszani byli wszyscy wierni, nie tylko katechumen, połączył się z postem przed Wielkanocą. Chrzest nie był jedynym uprzywilejowanym w ten sposób sakramentem. Znane są zalecenia dla duchownych, żeby pościli przed każdym z sakramentów, którego mają udzielać. Już od pierwszych wieków rozpowszechniona była też tradycja postu eucharystycznego, potwierdzają to liczne dokumenty z III i IV w.

każdy powód jest dobry

Przez kolejne wieki chrześcijaństwa odmawianie sobie pokarmu było traktowane jako dobry sposób duchowego przygotowania się do ważnych świąt. Dlatego też w dawnym Kościele istniało wiele odmian postu przed ważniejszymi świętami. U licznych autorów z I w. znaleźć można opisy postu adwentowego. Miał on trwać czterdzieści dni przed Bożym Narodzeniem. Zalecenie to było nawet zatwierdzone na synodzie w Mâcon w 581 r. Post ten obowiązywał w poniedziałki, środy i piątki. O zaleceniu szybko jednak zapomniano.

Podobnie stało się z tradycją postu w wigilię czy przed wszystkimi większymi świętami kościelnymi, m.in. Wniebowzięciem Najświętszej Maryi Panny.

W dokumentach z V w. znajdziemy także świadectwa istnienia postu po Zesłaniu Ducha Świętego. W ten sposób chciano przygotować się do bardzo ważnego święta apostołów Piotra i Pawła. Miał on trwać kilka dni, tydzień albo jeszcze dłużej, w zależności od tradycji danej wspólnoty. Chciano w ten sposób wrócić do dyscypliny chrześcijańskiego życia przerwanej przez okres Wielkanocny, w którym w ogóle nie poszczono.

Zupełnie zapomnianą dziś tradycją są obchody Suchych Dni i Dni Krzyżowych. Suche Dni był to post zalecany przez Ojców Kościoła zainspirowany starotestamentowym postem czwartego, siódmego i dziesiątego miesiąca roku. Ojcowie zalecali post na początku każdego kwartału, by poświęcić daną porę roku Bogu. Nazwa tego postu pochodzi od staropolskiego określenia postu, czyli suszenia. Suche dni obejmowały środę, piątek i sobotę początkowego tygodnia każdego kwartału.

Natomiast post Dni Krzyżowych był to post trzydniowy, podczas którego przygotowywano się do święta Wniebowstąpienia. Odmawiano sobie wówczas jedzenia, ale też gorliwiej uczestniczono we wspólnych modlitwach i procesjach błagalnych.

Od suchego chleba po surowe mięso

styl życia

Post trwający dłuższy czas był podejmowany przez pierwszych mnichów i pustelników chrześcijańskich. Znane są np. opisy rytmu dnia św. Antoniego, który od chwili rozpoczęcia ascezy aż do śmierci spożywał tylko jeden posiłek dziennie. Jadł go dopiero po zachodzie słońca, a składały się na niego chleb, sól i woda. Co więcej, czasem odmawiał sobie również tego posiłku i nie jadł nic przez dwa, a nawet cztery dni.

Dieta św. Antoniego nie będzie szokować, gdy porównamy ją z praktyką ascetów z Jerozolimy, zwanych tygodniowcami. Przez cały Wielki Post jedli oni tylko dwa posiłki w ciągu tygodnia. Jeden po Mszy św. sobotniej, a drugi w niedzielę po południu. Spożywali wtedy kleik mączny i pili wodę. Praktyki te opisuje średniowieczna podróżniczka z IV w., Egeria, która podkreśla, że „tygodniowcy” byli ważną w Jerozolimie grupą, bo ze względu na nich przesunięto godzinę odprawiania Mszy św. w sobotę, tak by mogli oni wcześniej zjeść pierwszy po całotygodniowym poście posiłek.

W książce Historia mnichów w Egipcie z IV w. znajdujemy informację, że mnisi, umartwiając się, odmawiali sobie wszelkich pieczonych potraw (poza chlebem), jeżeli więc jedli mięso, to tylko na surowo. Natomiast u Jana Kasjana czytamy o metodzie wypracowanej wśród anachoretów. Przeznaczali oni na codzienne pożywienie funt suchego chleba (320 gr), który rozdzielano na posiłki poranny i wieczorny.

Wydaje się jednak, że nie wszyscy duchowni przestrzegali tak surowych zasad postu. Znana jest np. opowieść o mnichach, którzy zastosowali się do zasady niejedzenia w czasie Wielkiego Postu mięsa, z zakazu tego wyłączyli jednak dziczyznę. Pozyskiwali ją zaś w domowych warunkach: przed ubojem wypuszczali swoje świnie na wolność i uznawali, że stały się one dziczyzną.

Od suchego chleba po surowe mięso

dla pokoju

Mówi się, że dziś post odszedł już w zapomnienie. Wydaje się jednak, że zwyczaj ten jest mocno utrwalony w naszej świadomości. Jeszcze kilka wieków temu, gdy pojawiały się wielkie zagrożenia, głowy państw zalecały wszystkim obywatelom, by pościli w intencji kraju. W Anglii zarządzano taką modlitwę w czasie wojen napoleońskich i w czasie II wojny światowej, w Stanach Zjednoczonych Lincoln poprosił o nią Amerykanów w czasie wojny secesyjnej.

Współcześnie o znaczeniu postu wielu milionom ludzi przypominała Matka Teresa z Kalkuty. Post odkrywają też na nowo uczestnicy ruchów charyzmatycznych, przekonani o jego znaczeniu dla rozwoju życia duchowego. Do swoistej mody na post przyczynia się też zainteresowanie chrześcijan obrządku zachodniego praktykami Kościoła wschodu, który do dziś zachował tradycję chrześcijańskich postów.


LIST. Miesięcznik Katolicki.

Numer specjalny 2012 „Jedzenie zapomniana modlitwa”.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Urszula Wrońska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Urszula
Wrońska
zobacz artykuly tego autora >

Wstążeczka na palcu

Czy aby pościć, należy - jak zalecali Ojcowie Kościoła – nie jeść mięsa, nabiału, jajek? A może trzeba się ograniczyć – jak zalecali inni - do chleba i wody? Dlaczego post ma kojarzyć się wyłącznie z odmawianiem sobie jedzenia? Czy nie można pościć inaczej?

Anna Dąbrowska
Anna
Dąbrowska
zobacz artykuly tego autora >

Większość autorów książek dotyczących postu ubolewa nad tym, że Kościół łaciński niemal zarzucił tę praktykę. Ludzie, nawet jeśli już poszczą, robią to bez głębszego zrozumienia. Post kojarzy nam się głównie z niejedzeniem mięsa w piątek, ewentualnie z postem „o chlebie i śledziu” w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Już samo słowo „post” budzi u wielu katolików niechęć.

Religijna dieta?

Post od zawsze kojarzył mi się z religijną dietą, a diet – jako osoba „przy kości” ‑ stosowałam niemało. Każda kojarzyła mi się źle: z wyrzeczeniem, męką, dyskomfortem i niestety marnymi efektami. Zastanawiałam się więc, po co Panu Bogu mój dyskomfort. Niejedzenie mięsa nie było dla mnie problemem, bo wolę nabiał i ryby, ale post w Środę Popielcową czy w Wielki Piątek to istna męka. Dlaczego? Bo gdy wiem, że nie będę mogła zjeść normalnego posiłku, to zaraz zaczynam robić się głodna. Zamiast myśleć o głębszym wymiarze postu, o tym, czego ma być znakiem, koncentruję się na tym, by go zachować.

Wstążeczka na palcu

O tym, jak wielu z nas rozumie post, opowiada pewna anegdota: Spowiednik zadał penitentowi za pokutę trzydniowy post. Ten, gdy to usłyszał, zaczął usilnie prosić spowiednika o zmianę pokuty. Argumentował swoją prośbę tym, że na tak drogą pokutę go nie stać. Post kojarzył mu się bowiem z koniecznością jedzenia ryb, a te, jak wiadomo, sporo kosztują.

Jeśli post nie sprowadza się do niejedzenia mięsa czy innych potraw, to czym jest? Po co pościć? Ks. Krzysztof Grzywocz, teolog duchowości, w rozmowie z Katarzyną Jabłońską mówi o poście tak: „Celem ascezy nie jest wyniszczenie, a w poście nie chodzi głównie o to, że w piątek nie jem mięsa. To jest tylko symbol, który ma nam przypominać, że nasze życie jest ascetyczne – bo wybierając coś, jednocześnie z czegoś innego rezygnujemy”.

Nie tylko nie jeść

Anselm Grün, zakonnik i psychoterapeuta, zauważył, że w naszych czasach post został na nowo odkryty przez medycynę i ruch medytacyjny: „Terapia postem bywa stosowana w przypadkach wielu chorób cywilizacyjnych, np. reumatyzmu i artretyzmu. Kursy medytacyjne są często łączone z postem. Ruch pokojowy (m.in. Mahatmy Gandhiego) stosował post jako środek protestu przeciwko bezsensownemu wyścigowi zbrojeń. Kościół stoi jakby na uboczu. Zapomniano, że post jest wyrazem wiary i modlitwy Kościoła” [1]. Chrześcijański post nie jest jakąś techniką duchową, dzięki której oprócz osiągnięcia innych korzyści uda się zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Obecnie, jak zauważa Anselm Grün, kładzie się nacisk na aspekt duchowy – post to wewnętrzna wolność w stosunku do spraw tego świata. Przedsoborowy legalizm, liczne przepisy dotyczące postu i dyspensy, skupianie się na tym, co zewnętrzne, doprowadziły do zagubienia wartości i sensu postu materialnego. Tymczasem post pozwala człowiekowi na złapanie równowagi między tym, co cielesne, a tym, co duchowe. Służy całemu człowiekowi, bo oddziałuje zarówno na psychikę, jak i na ciało.

Wstążeczka na palcu

Pustelnik, Teodo Axentowicz

Lynne M. Baab, amerykańska autorka książki o poście [2], zwraca uwagę na jego ważny wymiar, jakim jest doświadczenie wolności: „Post, ta pradawna praktyka, zachęca nas do wzrastania w prawdziwej wolności. (…) post stanowi dla nas okazję do wycofywania się z uwarunkowań cywilizacyjnych i przekroczenia progu Bożej obecności. Wprowadza nas w sferę refleksji, w której możemy słuchać Boga i modlić się całym sercem za sprawy, które są naprawdę ważne”. Osoby praktykujące post, z którymi Lynne rozmawiała, twierdziły, że dzięki niemu czuły się bardziej wolne. To doświadczenie sprawiało, że miały więcej czasu na lekturę Biblii, na modlitwę, że otworzyły się na głos Boga.

Nawrócenie czy pokuta

Lynne M. Baab przytacza wypowiedź Lindy, młodej pielęgniarki: „Post od dzieciństwa kojarzył mi się z karaniem siebie za to, że jesteśmy grzeszni. Dlatego szczerze nie cierpiałam piątkowych postnych kolacji w naszym domu”. To prawda, że post ma wymiar pokutny – Niniwici wezwani przez Jonasza pościli, aby się nawrócić. W poście nie chodzi jednak o to, by siebie karać. Odkąd św. Hieronim przetłumaczył z języka greckiego wezwanie Jezusa metanoiete, czyli „odmieńcie swoje myślenie” („nawracajcie się”), na łacinę jako paenitemini, czyli „pokutujcie” (por. Mk 1, 15), akcent został położony na pokutną wartość postu. Św. Jan Klimak pisał, że post ucisza niepokoje serca, uśmierza ospałość, leczy ciało i duszę [3]. To „ćwiczenie”, które pozwala człowiekowi odzyskać utraconą w wyniku grzechu czy słabości więź z Bogiem. Post ma też znaczenie misteryjne, jest narzędziem, przez które możemy dotknąć zbawczego misterium męki Chrystusa, współcierpieć z Nim, czyli – jak pisze św. Paweł – w swoim ciele dopełniać braki udręk Chrystusa dla dobra Jego ciała, którym jest Kościół (Kol 1, 24). Kiedy pościmy jednoczymy się z cierpiącym Jezusem. Ten wymiar postu powinien być pierwszorzędny, dopiero z niego wynika wymiar pokutny. Bez odniesienia do Boga zmienia się w niezrozumiałe udręczenie albo coś, co ma służyć jedynie poprawie zdrowia i zachowaniu figury.

Wstążeczka na palcu

Św. Antoni i św. Paweł, Giovanni Girolamo Savoldo

Jedność ciała i ducha

Przeakcentowanie pokutnego charakteru postu sprawiło, że zaczął się on kojarzyć z udręczeniem, niechęcią wobec ciała i dyscypliną. Lynne. M. Baab przypomina biblijną prawdę mówiącą o tym, że człowiek jest jednością. Jeśli choruje nasze ciało, to odbija się to na naszej duchowości, psychice i odwrotnie. Jeśli mamy się czegoś wyrzekać – określonego pokarmu czy przyjemności – to wyłącznie wtedy, gdy kieruje nami pragnienie osiągnięcia jakiegoś duchowego celu. Ojcowie Pustyni (np. Izaak z Niniwy) uważali, że post jest warunkiem modlitwy. Powinna mu towarzyszyć nie tylko modlitwa, ale także jałmużna. W „Pasterzu” Hermasa, pochodzącym z II w. piśmie, można znaleźć zachętę: „Odlicz sumę z ceny, którą byś zapłacił za pożywienie, które zjadłbyś w tym dniu, i odłóż ją dla wdowy, sieroty i potrzebującego” [4].

Nie oznacza to, że wymiar pokuty jest nieważny. Św. Bazyli pisał: „Skrucha bez postu daremna jest” [5]. Św. Ambroży twierdził, że post to swoista ofiara pojednania, ponieważ człowiek dobrowolnie rezygnuje z czegoś, co jest dla niego cenne i ważne, i oddaje to Bogu.

W czasie postu wyznajemy, że sami z siebie nic nie wskóramy, doświadczamy słabości, a jednocześnie błagamy Boga ciałem i duszą o pomoc. Sam post – jak naucza o. Anselm Grün – też jest modlitwą. To modlitwa ciała. Podejmując post, warto pamiętać, że jest on wyrazem wiary w Bożą moc, oczekiwaniem na Bożą interwencję w naszym życiu. Gdy pościmy, wykraczamy poza nasze codzienne zwyczaje, rezygnujemy z nich, choć są dobre, po to by zrobić miejsce Komuś innemu.

Dobre rady

Czy jednak ktoś, kto pości, jest lepszym chrześcijaninem od kogoś, kto postu nie praktykuje? Św. Hieronim pisał: „Jeśli pościsz przez dwa dni, nie sądź, że jesteś z tego powodu lepszy od kogoś, kto nie pości. Pościsz, lecz może wpadasz w gniew, ktoś inny je, lecz może postępuje z łagodnością. Ty złoszcząc się, dajesz upust napięciu ducha i czczości żołądka, tymczasem ktoś inny posila się umiarkowanie i oddaje chwałę Bogu” [6].

W czasie postu człowiek powinien być życzliwie nastawiony do innych. Maksym z Turynu, średniowieczny teolog, nauczał „I cóż stąd, że od postu pobledną ci lica, jeśli potem aż posiniejesz z niechęci i zawiści? I cóż stąd, że nie pijesz wina, jeśli potem upijasz się trucizną zapalczywości? I cóż stąd, że powstrzymujesz się od jedzenia mięsa, jeśli potem rozszarpujesz członki swych braci złośliwością i oszczerstwami? Podobnie jak pościmy żołądkiem, tak też powinniśmy pościć językiem, broniąc mu wypowiadania złośliwości, kłamstw, głupstw, oszczerstw i gniewnych słów” [7].

Św. Jan Kasjan twierdził z kolei, że moralnym obowiązkiem jest przerwać post, jeśli tego wymaga miłość bliźniego. Jeśli więc jesteśmy u kogoś w gościnie, to raczej powinniśmy uszanować starania naszego gospodarza niż uparcie trwać w postanowieniu postu. Taką wolność wobec postu zachowywała św. Teresa z Avila, która została zaproszona pewnego razu na ucztę. Gdy w pewnym monecie podano jej półmisek z przepiórkami, nałożyła sobie porcję, tak jak i zaczęła jeść. Ponieważ była znana jako wielka ascetka, ktoś z ucztujących zdziwił się, że je mięso. Słysząc to, Teresa odparła: „Kiedy poszczę, to poszczę, a kiedy jem przepiórkę, to jem przepiórkę”.

Wstążeczka na palcu

Pościć inaczej

Lynne M. Baab przestrzega, że nie każdy może i powinien pościć, ograniczając spożycie pokarmu. Nie powinny tak pościć osoby, które w przeszłości cierpiały na zaburzenia związane z żywieniem. Św. Hieronim radził, by posty były umiarkowane, bo przesadne psują żołądek. Z obowiązku poszczenia od początku istnienia Kościoła wyłączeni byli chorzy, kalecy i dzieci. Św. Bazyli apelował, by każdy nakładał sobie post według własnej wytrzymałości. Postu pokarmowego nie powinni też praktykować chorzy na cukrzycę, serce, nerki, kobiety w ciąży, ludzie słabi, w wieku zaawansowanym oraz ci, którzy cierpieli na anoreksję czy bulimię.

Czy to znaczy, że w ogóle nie mogą oni pościć? Wręcz przeciwnie. Post pokarmowy nie jest jedyną formą postu. Może komuś wydać się to naiwne, ale warto się zastanowić, co dla mnie jest w życiu równie ważne jak jedzenie i picie, bez czego trudno mi się obejść. A może coś powinniśmy właśnie zacząć robić? Może za mało czasu poświęcaliśmy dzieciom, rodzicom, sobie… Może trzeba na jakiś czas zrezygnować z internetu, a przeczytać wartościową książkę?

***

Ks. Tomasz Halik powiedział kiedyś: „Zanim zaczniemy mówić o dobrowolnym ubóstwie, nie wolno nam nawet na chwilę stracić z pamięci ogromnej części dzisiejszego świata, która żyje w całkowitym niedobrowolnym ubóstwie i nędzy. (…) [pomińmy to zdanie, bo jest tam błąd składniowy] Prawdziwej biedy nigdy nie zaznałem, jedynie widziałem ją z bliska w wielu miejscach naszej planety. Nigdy nie zapomnę dnia, gdy w czasie podróży po Indiach pojechałem w Środę Popielcową na zaproszenie pewnego hinduskiego księdza sprawować Mszę św. w szkole w ubogiej dzielnicy Dżajpuru: jak więzły mi w gardle słowa przygotowanego kazania o znaczeniu postu, kiedy patrzyłem w oczy dzieci, które nigdy w życiu nie najadły się do syta. Z pewnością jestem relatywnie ubogi w porównaniu z tymi, co u nas lata prawnego i moralnego chaosu potraktowali jak dżunglę i zachowywali się jak dzikie zwierzęta, które zwęszyły łatwą zdobycz. Wciąż jednak posiadam więcej, niż jest to konieczne. (…) Gdy zastawiam się nad ubóstwem, muszę być pokornie świadomy granic wyznaczonych przez fakt, że jestem zakorzeniony w tej części ludzkiej społeczności, w której znacznie więcej osób umiera na skutek przejedzenia niż z głodu [8]”.

Chciałabym, aby post był dla mnie jak przywiązana do palca wstążeczka [9], która ma mi przypominać o Bogu, ale także o tych, którzy cierpią. Chciałabym też, aby spełniły się słowa św. Bazylego: „Gdyby wszyscy brali post za doradcę w postępowaniu, nic by nie stało na przeszkodzie, aby głęboki pokój panował na całej ziemi (…), a życie nasze nie byłoby tak pełne jęków i smutku” [10].

Wstążeczka na palcu


LIST. Miesięcznik Katolicki.

Numer specjalny 2012 „Jedzenie zapomniana modlitwa”.


Przypisy:

[1] Por. Anselm Grün, Post, Kraków 2010, s. 9–10.

[2] Lynne M. Baab Jak pościć? Przewodnik po praktyce chrześcijańskiego postu, Kraków 2007, s. 6-7.

[3] Anzelm Grün, Post, Kraków 2010, s. 27.

[4] Hermas, III, 5, 3, cyt. za: Dag Tessore, Post, Warszawa 2008, s. 43.

[5] De ieiunio sermo I, II; cyt. za: Dag Tessore, Post, Warszawa 2008, s. 13.

[6] Epistolae, XXII, 37, cyt. za: Dag Tessore, Post, Warszawa 2008, s. 37.

[7] Tamże, s. 40.

[8] Ks. Tomasz Halik, Drzewo ma jeszcze nadzieję, Kraków 2010, s. 112-113.

[9] Porównanie to zaczerpnęłam z książki Lynn M. Baab.

[10] Anselm Grün, Post, Kraków 2010, s. 26.



Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Anna Dąbrowska

Anna Dąbrowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Anna Dąbrowska
Anna
Dąbrowska
zobacz artykuly tego autora >