video-jav.net

Nasze roszczenia

Wszystko musimy mieć na już. W tej chwili. Bo jak nie, to będziemy smutni i zaczniemy obwiniać o swoje nieszczęścia wszystkich wokół.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Chciwość to jeden z najbardziej perfidnych grzechów pod słońcem. Pobudza niezdrową fantazję doprowadzając ją do granic możliwości, wznieca egoizm prowadzący do przekonania, że wszystko się nam należy i odbiera umiejętność radości z tego, co osiągneliśmy oraz z tego, co posiadamy.

Największym jej zwycięstwem jest przekonanie nas, że jest równoznaczna tylko z konsumpcjonizmem; że dotyczy tylko cyfr na koncie, czerwonych samochodów i najlepszych smartfonów. Oczywiście, to też jest chciwość, ale zaczyna ona być dużo bardziej niebezpieczny, gdy ewoluuje na kolejny poziom – na poziom roszczeniowości.

fot. Raúl Hernández González

Wtedy dochodzimy do zgubnego przeświadczenia, że wszystko nam się należy. A tak naprawdę należy nam się tyle, na ile zapracujemy. Chciwość jednak nie bierze tego pod uwagę, ona nakazuje nam wyciągać rekę po wszystko co sobie ubzduramy i krzyczeć "moje!", a gdy coś (lub ktoś) stanie na przeszkodzie do "moje" wtedy tupiemy nogami, toczymy pianę z ust i zachowujemy się jak obrażone księżniczki.

Wiecie… Często mówiąc lub czytając o grzechach i wadach stawiamy siebie w roli tych lepszych. Gładzimy się po brodzie i przyjmując postawę filozofa tonem mentora wzdychamy "dzięki Bogu to mnie nie dotyczy". Dużo w tym nieprawdy.

fot. Gianmaria Zanotti

Wystarczy sobie pomyśleć o co modliliśmy się jakiś czas temu, a czego nie dostaliśmy. I nie jest tutaj istotne czy chodziło o więcej banknotów w portfelu, szczęście w miłości czy zdrowie bliskiej osoby. Często dzieje się tak, co naprawdę trudno mi w prosty sposób wytłumaczyć, że Pan Bóg nie daje nam, tego, o co prosimy. I wtedy obrażamy się na Tego, który przecież powinien nam sprzyjać. Bo przecież nasze modlitwy były instensywne, a intencje szczere i dobre.

I to jest nasz największy problem z chciwością – przypisujemy ją tylko do pragnienia czegoś złego. Ale ona dotyczy też – wydawałoby się – dobrych rzeczy. Tylko, że one nie zawsze są nam pisane. Przede wszystkim dlatego, że chciwość (przez chęć ich posiadania) przedstawia nam je w dużo cieplejszych barwach, niż są one w rzeczywistości.

Pycha, która niszczy godność



Nasze roszczenia



Nieczystość cudza



Zazdrość (wkrótce)



Chleb to ty szanuj (łakomstwo)


Gniew (wkrótce)



Lenistwo (wkrótce)

Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Chleb to ty szanuj

Pamiętam moją Babcię, która nie kroiła chleba bez uprzedniego nakreślenia na nim znaku krzyża. W przypadku mojej Mamy jest tak samo, choć w erze, gdy dla ośmioosobowej rodziny praktyczniej jest kupić chleb krojony, trudniej o ten gest.

Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Zazwyczaj, gdy zamawiam jedzenie, biorę największe porcje: pizzę XXL, powiększony zestaw z potrójnym mięsem i dużym napojem czy podwójną porcję frytek. Największym – nomen omen – przy tym obrocie spraw problemem nie jest to, że coraz bardziej zbliżam się do magicznej, trzycyfrowej wagi ciała; największym problemem nie jest to, że zdrówko siada; największym problemem, koniec końców, nie jest też to, że gdy biorę od siostry hula-hop to pasuje.

Katastrofą – i nazywam to świadomie – jest fakt, że czasami nie dojadam. Nie mogę zmieścić rantu pizzy czy dosłownie trzech frytek. I nie wspominam tutaj o tej, wydawałoby się, małej szkodliwości czynu żeby się bronić, bo tego nie da się obronić. Marnowanie jedzenia jest poważnym grzechem wobec hojności Boga. Nieważne czy chodzi o kilogram frytek, trzy frytki czy pół frytki. I gdy tak w swoim pochodzie hańby maszeruję do celu, którym jest fastfoodowy śmietnik, obiecuję sobie, że to ostatni raz. Mam nadzieję, że ostatni raz był rzeczywistym ostatnim razem.

Moja babcia Leokadia nie kreśliła nożem znaku krzyża na chlebie dlatego, że miała taki kaprys. Nie był to też pusty gest. To była swego rodzaju liturgia, akt kultu sprawowany wobec całej rodziny, mający na celu okazanie wdzięczności i szacunku Bogu, który tylko i wyłącznie z dobroci obdarował kilka osób posiłkiem. A posiłek, jak to posiłek, nie tylko daje przyjemność kubkom smakowym, ale również pozwala żyć.

Nie chcę posługiwać się, prawdziwymi skądinąd, obrazami, w których i moja Babcia, i wiele tysięcy innych ludzi, przez wiele dni nie mieli chleba w ustach. Nie chcę wspominać o tym, ile pracy wielu osób kosztował tak upragniony bochen świeżego chleba. Robię to dlatego, że w świadomości dzisiejszego młodego człowieka, za którego się uważam, pieczywo bierze się z sklepu – ono po prostu tam jest. Bezrefleksyjnie jemy chleb krakowski, bułki poznańskie oraz kiełbasę śląską i tak samo bezrefleksyjnie się ich pozbywamy.

Skandalem jest dla mnie prawo, które funkcjonuje w ten sposób, że przedsiebiorcy bardziej opłaca się zniszczyć żywność niż ją komuś przekazać. I w taki oto sposób setki ton pożywienia ląduje na śmietnikach. A brak szacunku do chleba to brak szacunku do Boga, dzięki któremu ten chleb mamy.



Pycha, która niszczy godność



Nasze roszczenia



Nieczystość cudza



Zazdrość (wkrótce)



Chleb to ty szanuj (łakomstwo)


Gniew (wkrótce)



Lenistwo (wkrótce)


Mateusz Ochman

Mateusz Ochman

Specjalista ds. social media. Autor bloga "Bóg, honor & rock`n`roll" oraz programu "Brzytwa Ochmana".

Zobacz inne artykuły tego autora >
Mateusz Ochman
Mateusz
Ochman
zobacz artykuly tego autora >