Litania Loretańska. Modlitwa szturmowa

Litanię do Najświętszej Maryi Panny niektórzy nazywają „modlitwą szturmową”). Może rzeczywiście każde kolejne wezwanie jak uderzenie tarana stara się wedrzeć aż do samego nieba?

Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

Litania Loretańska. Modlitwa szturmowa

Kiedy kilka lat temu pracowałem z ministrantami, naszą dobrą tradycją było organizowanie wyjazdów wakacyjnych. Jak to zwykle bywa staraliśmy wtedy połączyć zarówno rozrywkę jak i edukację osadzone na fundamencie zwykłego życia chrześcijańskiego.

Uczestników co roku było około setki. Pewnego razu, trzy tygodnie przed wyjazdem, okazało się, że jeden ze sponsorów wycofał swoje wsparcie i w kasie brakuje nam sporo pieniędzy. Przez cały tydzień potrzebnej kwoty zdobyć się nie udało. Wtedy coś mnie tknęło: pełen już desperacji, zaraz po komplecie, stanąłem przed obrazem Matki Bożej i powiedziałem:

 „Jeśli Ty nam nie pomożesz, to nie wiem, co to będzie. Pomóż, proszę Cię”.

Za dwa dni  mama jednego z ministrantów, pracująca w banku, zadzwoniła, że anonimowy darczyńca przelał nam na konto brakującą sumę, wyraźnie zaznaczając, że to na wyjazd wakacyjny ministrantów i scholi.

Historia jakich wiele. Pewnie każdy mógłby skomentować ją na swój sposób. Mnie jednak pomogła w zrozumieniu jaka jest rola świętych. Trudno by się nam żyło, gdybyśmy nie mogli liczyć na życzliwość innych ludzi: rodziny, przyjaciół, kolegów z pracy.

fot. Giovanni Dall'Orto

Relief w portalu katedry w Mediolanie przedstawiający wezwania do Maryi z Litanii Loretańskiej

Skoro wierzymy w życie wieczne, czemu mamy przypuszczać, że święci (przypomnijmy: święty oznacza kogoś zbawionego, niekoniecznie postać czczoną oficjalnie w liturgii Kościoła) nie są nam życzliwi i nie chcą nam pomóc jak i za życia pomagali innym ludziom?

Trudno opisać mechanizmy działania królestwa Bożego; a jednak od wieków ludzie doświadczają pomocy świętych. Aby spróbować zgłębić tajemnicę świętych obcowania, trzeba się modlić, a jak mawiał wielki benedyktyn, John Chapman OSB,

„Bóg daje modlitwę tylko temu, kto się modli”.

W maju do Matki Bożej zwracamy ze śpiewem litanii loretańskiej (niektórzy nazywają ją „modlitwą szturmową”). Może rzeczywiście każde kolejne wezwanie jak uderzenie tarana stara się wedrzeć aż do samego nieba?

Samo słowo „litania” oznacza w języku greckim prośbę. Początki litanii loretańskiej sięgają XII w. i wbrew nazwie, wiążą się z nie z Loreto, ale z Francją. Wzorem dla jej twórców była pewnie poezja rycerską i nazywanie Maryi „Panią”.

W języku polskim nie mamy takiego wyrażenia, ale do Matki Bożej jako do „naszej Pani” zwracamy się chociażby w języku angielskim – Our Lady, francuskim – Notre Dame czy włoskim – Madonnna  = Mia Donna (tu nawet bardziej osobiście: „moja Pani”).

W różnych wersjach ten sposób pisania wezwań do Matki Bożej rozprzestrzenił się po całej Europie. Wersję, która była śpiewana w sanktuarium w Loreto, zatwierdził ostatecznie papież Sykstus V w 1585 r.

W litanii loretańskiej mamy aż cztery grupy wezwań, które mają nam pomóc zrozumieć Matkę Bożą; ale nie tylko Ją samą, chyba też trochę Pana Boga…

Tekst litanii, może stać się dla nas jak rekolekcje, jak zapis kolejnych punktów do rozmyślania.

1/10
"Matko Zbawiciela"
"Matko Zbawiciela" (fragment fresku w Kaplicy Najświętszej Maryi Panny w Hof)
2/10
"Zwierciadło sprawiedliwości"
"Zwierciadło sprawiedliwości" (fragment fresku w Kaplicy Najświętszej Maryi Panny w Hof)
3/10
"Przybytku sławny pobożności"
"Przybytku sławny pobożności" (fragment fresku w Kaplicy Najświętszej Maryi Panny w Hof)
4/10
"Różo Duchowna"
"Różo Duchowna" (fragment fresku w Kaplicy Najświętszej Maryi Panny w Hof)
5/10
"Wieżo Dawidowa"
"Wieżo Dawidowa" (fragment fresku w Kaplicy Najświętszej Maryi Panny w Hof)
6/10
"Wieżo z kości słoniowej"
"Wieżo z kości słoniowej" (fragment fresku w Kaplicy Najświętszej Maryi Panny w Hof)
7/10
"Domie złoty"
"Domie złoty" (fragment fresku w Kaplicy Najświętszej Maryi Panny w Hof)
8/10
"Arko przymierza"
"Arko przymierza" (fragment fresku w Kaplicy Najświętszej Maryi Panny w Hof)
9/10
"Bramo niebieska"
"Bramo niebieska" (fragment fresku w Kaplicy Najświętszej Maryi Panny w Hof)
10/10
"Pocieszycielko strapionych"
"Pocieszycielko strapionych" (fragment fresku w Kaplicy Najświętszej Maryi Panny w Hof)
poprzednie
następne

Co litania loretańska ma nam jeszcze do powiedzenia?

Wpierw nazywamy Ją Matką.

Macierzyństwo to dzielenie się życiem. I sławiąc Ją jako matkę, rozważamy to, w jaki sposób swoim życiem się dzieliła i życie swego Syna i Jego uczniów wspierała. Śpiewając „Matko Kościoła” patrzymy na to, w jaki sposób dzieli się życiem niebiańskim z nami dzisiaj.

To Jej bycie Matką nas wszystkich, nie tylko Matką Bożą, jest naprawdę przedziwne, nieskalane, najczystsze – bo po prostu bezinteresowne…

Później wołamy do niej „Panno..”.

(Dziś w języku polskim zatarło się już dawne znaczenie tego słowa, które ongiś było synonimem dziewicy.)  Święty Bazyli Wielki powiedział kiedyś, że Syn Boży narodził się z dziewicy, aby nikt nie gardził dziewictwem, a wzrastał w normalnej rodzinie, żeby nikomu nie przyszło do głowy lekceważyć małżeństwa.

Dziewictwo (nasi dziadkowie powiedzieliby pewnie „panieństwo”) Maryi jest dla nas wyzwaniem pewnie większym niż Jej macierzyństwo… A może dziś ma dla nas jeszcze większą wartość niż kiedyś, choć nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę?

Jako trzecia grupa wezwań jest ta, która zawiera w większej części aluzje do ksiąg biblijnych.

Nazywanie Maryi „Przybytkiem” – to przypomnienie świątyni jerozolimskiej, w której, jak to czytamy u Księgach Kronik, Izajasza czy Ezechiela przebywał w tajemniczy sposób Bóg – podobnie jak w Maryi mieszkał Boży Syn a Ona sama była pełna Ducha Świętego.

Matka Boża zdaje się „wyrastać” z Biblii. To niesamowite wręcz jak bardzo Jej życie związane jest ze Starym Testamentem. Tym samym to, stawia nam pytanie o nasz związek z Biblią: na ile nasze życie jest w niej zakorzenione? Na ile jej lektura staje się dla nas chlebem powszednim?

Wreszcie nazywamy Ją Królową.

To niejako zwieńczenie kolejnych wezwań. Bycie królem, królową, oznacza rzecz jasna panowanie. Ale kto jest tak naprawdę władcą, kto może panować i w pełni rozkazywać jeśli nie ten tylko, kto jest szczerze kochany?

Królowanie Maryi zatem oznacza to, że i kocha, i jest kochana.

Litania loretańska nawet jeśli stanie się naszymi rekolekcjami, nie ma być rejestrem naszych niedostatków.

Śpiewając kolejne wezwania dodajemy jedynie „Módl się za nami”. Nie precyzujemy naszych próśb pewni, że roztropniej niż my sami Maryja dostrzeże nasze braki i zaradzi naszym potrzebom.

 

Wesprzyj nas
KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba
Szymon Hiżycki OSB

Szymon Hiżycki OSB

Benedyktyn, najmłodszy opat w powojennej historii Tyńca, doktor teologii, specjalista z zakresu starożytnego monastycyzmu. Miłośnik literatury klasycznej i Ojców Kościoła.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Szymon Hiżycki OSB
Szymon
Hiżycki OSB
zobacz artykuly tego autora >

wklejkaMaryjaBiografia

Jest cud! Kiedy kanonizacja?

Doskonałą datą byłby 22 października, rocznica inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II. Ale kanonizacje odbywają się w niedziele, a to jest wtorek. Większość niedziel już jest „zarezerwowana” na inne uroczystości. Najbliższa wspomnianej dacie niedziela to 20 października i tę datę należy uznać za bardzo prawdopodobną.

Urszula Rzepczak
Urszula
Rzepczak
zobacz artykuly tego autora >

To jak? Widzimy się w październiku? – rzucił mi na pożegnanie watykanista i były zastępca dyrektora L'Osservatore Romano, pisarz oraz scenarzysta, Gian Franco Sviderkosky. 

Od dwóch lat, od beatyfikacji Jana Pawła II widujemy się rzadko, ale jak już się spotkamy, to rozmowa prędzej czy później schodzi na temat kanonizacji Papieża.

Wszystkie informacje dotyczące postępu w procesie i jego przebiegu, to informacje zasłyszane. Zazwyczaj od kolegów watykanistów. Tylko nieliczni z nich mają dobre kontakty z hierarchami watykańskimi i zdobywają wiedzę z pierwszej ręki. 

Po śmierci Jana Pawła II wytworzyła się paradoksalna sytuacja opierania informacji, które my dziennikarze wysyłamy później w świat, nie na zdobytych w biurze prasowym komunikatach czy też wywiadach z pracownikami Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, a właśnie na niedyskrecjach i przypuszczeniach.

Jest cud! Kiedy kanonizacja?

Zdarza się, że któryś z pracowników Kongregacji powie coś na temat procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II, co jest związane zazwyczaj z procedurą niż szczegółami przebiegu procesu. Ale taka wiedza bywa bardzo pomocna

Prace przy procesie kanonizacyjnym są bowiem objęte ścisłą tajemnicą, to taki sam proces, jak inne. 

– Czy wyobraża sobie pani, by prokurator opowiadał prasie o szczegółach prowadzonego śledztwa? – zapytał mnie przed kilku laty ks. kardynał Angelo Amato, prefekt wspomnianej kongregacji, kiedy podczas wywiadu zadałam pytanie o proces. Wówczas chodziło o ten beatyfikacyjny – z punktu widzenia procedur, zasięgu geograficznego i czasu, znacznie bardziej skomplikowany.

Dostosowując się do tutejszych obyczajów, informacji o procesie beatyfikacyjnym czy kanonizacyjnym w trakcie jego trwania, świat zewnętrzny w ogóle nie powinien oczekiwać.

Wszystkich przy nim zatrudnionych, a więc przede wszystkim pracowników Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, obowiązuje ścisła tajemnica. Dotyczy to także konsultantów, promotorów i postulatorów (w przypadku procesu bł. Jana Pawła II dotyczy to także ks. Stanisława Odera). Aby nie było przecieków, wiele miesięcy temu kard. Amato zabronił wypowiadać się pracownikom Kongregacji do mediów.

Dziś sytuacja wygląda tak, że proces kanonizacyjny trwa, a pierwszą oficjalną informacją, którą na ten temat usłyszymy, będzie komunikat biura prasowego Watykanu o podpisaniu przez obecnego Papieża dokumentu o świętości Jana Pawła II .

Jednocześnie – lub też niedługo potem – zostanie ogłoszona data ceremonii oraz kanonizacji, która – jak wszystkie podobne – odbędzie się na pewno w Watykanie.

Stan faktyczny procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II jest taki: komisja medyczna Kongregacji zaaprobowała dostarczony przez postulatora procesu, księdza Odera, przypadek uzdrowienia za wstawiennictwem Błogosławionego Papieża.

Przypadku tego nie nazywa się jeszcze oficjalnie cudem, choć już wiadomo, że uzdrowienie jest niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia. Taka jest opinia siedmiu lekarzy wchodzących w skład komisji.

Niestety,  nie wiadomo o jaki cud chodzi, nie wiadomo czy dotyczy kobiety, czy mężczyzny, dziecka czy dorosłego. I w jakiej części świata miał miejsce.

Jest cud! Kiedy kanonizacja?

Nikt, oczywiście nie potwierdza informacji, jakoby miał dotyczyć Polaka. Choć pewien fotograf ma wielką nadzieję, że to jego zdjęcia – dziś zatrzymane w archiwum domowym – przydadzą się podczas kanonizacji.  Nic więcej jednak nie ujawnia.

Na kiedy zatem szykować się na uroczystość kanonizacyjną?

Proces kanonizacyjny jest znacznie krótszy od procesu beatyfikacyjnego. Wówczas prowadzono jednocześnie dwie jego części: tę poświęconą cudowi i drugą, w której miano udowodnić heroiczność cnót kandydata na ołtarze.

Tym razem jednak, potrzebne jest tylko świadectwo cudu. Potem czas jego trwania, to w praktyce już kwestia techniczna.

Teraz kiedy uzdrowienie uznali lekarze, powinni pochylić się nad nim teolodzy z tej samej Kongregacji. Jeśli uznają cud, sprawa trafi do komisji arcybiskupów i kardynałów. Gremium to spotyka się tylko kilka razy w roku. Kardynałowie i biskupi zaaprobują cud i przygotują dekret o uznaniu Jana Pawła II świętym.

Podczas specjalnej audiencji u Papieża, prefekt Kongregacji przedstawi Jego Świątobliwości dekret o uznaniu świętości Papieża Polaka.

Jest cud! Kiedy kanonizacja?

Plac Świętego Piotra podczas uroczystości beatyfikacyjnych Jana Pawła II

Znając prostolinijność Franciszka, kardynał Amato nie będzie musiał długo czekać na taką audiencję.  Z prywatnych niedyskrecji wiemy, że papież Franciszek jest bardzo przychylny szybkiej kanonizacji Jana Pawła II.

Pozostaje kwestia, kiedy miałoby to nastąpić. Wiemy, że polscy hierarchowie kościelni sugerują datę październikową. Tradycyjnie już kanonizacje odbywają się wiosną  i jesienią – w Rzymie wówczas nie jest za zimno i nie za gorąco. Swój czas na przygotowanie i przyjęcie setek tysięcy pielgrzymów muszą też mieć władze miasta.

Jeszcze zanim  okazało się, że lekarze podpisali się pod cudem, burmistrz miasta Gianni Alemanno mówił mi, że  kanonizację tę widzi w przyszłym albo jeszcze w następnym roku. Teraz jednak po informacji o uznaniu cudu przez lekarzy, wszystko się zmieniło.

Rzym już nie raz pokazał, że w organizacji i zabezpieczaniu  masowych imprez radzi sobie doskonale.

I Kraków, i Warszawa, i cała Polska ucieszyłyby się, gdyby kanonizacja Jana Pawła II odbyła się jeszcze w Roku Wiary, który kończy się w listopadzie.

Doskonałą datą byłby 22 października, rocznica inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II. Ale kanonizacje odbywają się w niedziele, a to jest wtorek. Większość niedziel już jest „zarezerwowana” na inne uroczystości. Najbliższa wspomnianej dacie niedziela to 20 października i tę datę należy uznać za bardzo prawdopodobną.

Wedle źródeł zbliżonych do Sekretariatu Stanu, potwierdzonych przez inne , jeśli  liczymy na tę datę, to powinniśmy się spodziewać pierwszego oficjalnego komunikatu , czyli informacji o podpisaniu dekretu przez Franciszka, do końca czerwca.

Te kilka miesięcy wyprzedzenia da wszystkim szansę na przygotowanie się do tego wielkiego święta. Także zwykłym pielgrzymom, którzy, aby móc przeżywać uroczystość na Placu Świętego Piotra, muszą uporać się z przyziemnymi sprawami, takimi jak rezerwacja noclegów i biletów oraz zorganizowanie na to wszystko funduszy.

Wesprzyj nas
KUP Z RABATEM! - 52 furtki do nieba
Urszula Rzepczak

Urszula Rzepczak

Zobacz inne artykuły tego autora >
Urszula Rzepczak
Urszula
Rzepczak
zobacz artykuly tego autora >