Czyszczenie z chrześcijan

Za cichym przyzwoleniem świata Irak staje się cmentarzyskiem chrześcijaństwa. W ciągu minionej dekady z Iraku wyemigrowało ok. miliona chrześcijan.

Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Przed wybuchem pierwszej wojny w Zatoce Perskiej w irackim Mosulu było 400 tys. chrześcijan. Ich liczba zmniejszyła się do zaledwie 100 tys. w 2003 r. Na początku czerwca br. w tym mieście żyło ok. 35 tys. wyznawców Chrystusa. Obecnie nie ma ani jednego. Islamscy dżihadyści nie zatrzymują się. Czyszczą z chrześcijan kolejne irackie miasta i wioski.

zdj.  Official U.S. Navy Page

Akcja prowadzona jest według ściśle przygotowanego scenariusza. Najpierw członkowie Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu, którzy na początku czerwca br. ogłosili powstanie islamskiego kalifatu w Iraku i Syrii i zapowiedzieli zdobycie Rzymu, zaczęli znaczyć domy chrześcijan i należące do nich sklepy, zakłady, stragany. Następnie wprowadzili przymusowy podatek od niewiernych. Musiał go nowym władcom zapłacić każdy niemuzułmanin. Kwota 450 dolarów miesięcznie – najlepiej płatna w złocie – dla większości była nie do przeskoczenia.

Kolejne ultimatum brzmiało: przechodzisz na islam albo giniesz. Islamiści byli bezwzględni. Wyznawcom Chrystusa w Mosulu dali dwudziestoczterogodzinne ultimatum na zrealizowanie swych roszczeń po czym, jak zapowiedzieli „między wami a nami będzie tylko miecz”.

Po raz pierwszy od prawie dwóch tysiącleci w Mosulu nie sprawuje się Eucharystii. Na kościołach, w miejscu zniszczonych krzyży, powiewają czarne flagi kalifatu. 45 świątyń przerobiono na meczety i siedziby dżihadystów. Domy chrześcijan i należące do nich sklepy, czy inne dobra oddano w posiadanie ludziom wiernym kalifatowi. Iracka agencja informacyjna szacuje, że na wygnaniu chrześcijan z Mosulu i okolicy dżihadyści zarobili ponad 8 mln dolarów. Jest to równowartość przejętych domów, zakładów pracy, zapasów zgromadzonych w magazynach oraz zarekwirowanego bydła. Nota bene w ciągu ostatniej dekady w Iraku zniszczono 118 chrześcijańskich kościołów.

Świat wydaje się nie wiedzieć jak sobie poradzić z zaistniałą sytuacją. Padają słowa potępienia. Powiedziano o „zbrodniach przeciwko ludzkości” i „dokonywanym ludobójstwie”.Na tym się jednak skończyło. A dżihadyści tylko zacierają uzbrojone przez Zachód ręce, przygotowując się do antychrześcijańskich czystek w kolejnych miastach. Brakuje konkretnych działań, tak samo jak brakowało ich przez wcześniejsze lata, gdy na naszych oczach dokonywała się eksterminacja irackich chrześcijan.

Interes ekonomiczny bierze górę. Lepiej nie zadzierać z Arabią Saudyjską, Katarem czy Turcją… Chrapka na ropę naftową wygrywa z prawami człowieka.  A i przemysł zbrojeniowy rządzi się swoimi prawami. Wielu naiwnie wierzyło, że Mosul będzie pierwszym i ostatnim akordem islamskiej ofensywy. Jakże grubo się mylili.

Islamiści wkroczyli już na Równinę Niniwy i nawet do irackiego Kurdystanu, który dotąd był spokojną oazą dla tysięcy uciekinierów. Chronili się tam nie tylko prześladowani chrześcijanie, ale również muzułmańscy szyici, którzy uważani są przez sunnickich dżihadystów za wrogów kalifatu oraz yazydzi.

Działania członków kalifatu są radykalne i mają przyczynić się do islamskiego panowania i wprowadzenia prawa szariatu. Dla ludzi myślących inaczej w kalifacie nie ma po prostu miejsca. Stoimy w obliczu największych prześladowań jakie przetoczyły się przez Irak w ostatnich dziesięcioleciach. Jeśli świat im nie zapobiegnie, kraj ten stanie się cmentarzyskiem chrześcijaństwa.

Czyszczenie z chrześcijan

Iraccy chrześcijanie mają większe prawa do swych domów i ziemi, niż my muzułmanie. Mieszkali tu bowiem przed islamem i przed przybyciem plemion arabskich – mówi iracki pisarz Younis Tawfik. – Iraccy chrześcijanie wnieśli wielki wkład w rozwój kraju, byli bardzo ofiarni, nie szczędzili sił dla naszej ojczyzny. Najwięksi pisarze, artyści, lekarze, naukowcy, byli chrześcijanami. Potrafili oni docenić kulturę arabską.Pierwsze nowoczesne słowniki języka arabskiego i pierwsze badania nad kulturą arabską były dziełem właśnie wschodnich chrześcijan – dodaje islamski intelektualista.

Iracka lekcja jest szkołą wierności do końca. Chrześcijanie w Iraku potrzebują naszej pomocy, ale dają też całemu Kościołowi wspaniałe świadectwo wierności – mówi kard. Philippe Barbarin. Wraz z delegacją episkopatu Francji powrócił on właśnie z Iraku. Pojechał zapewnić tamtejszych chrześcijan o solidarności Kościoła. Na miejscu spotkał się z niewiarygodnym świadectwem wiary. „Wszyscy chrześcijanie zostali wygnani i to w sposób bardzo brutalny – mówi kard. Barbarin. – Ogłoszono w meczetach, że za 48 godzin w Mosulu nie ma prawa znajdować się ani jeden chrześcijanin. «Mosul nie jest waszym miastem, wasz dom nie jest już waszym domem…»

Chrześcijanie uciekają. Po drodze napotykają żołnierzy, którzy pytają się ich o wiarę, mówią, że mieli zostać muzułmanami. Wszyscy przyznają się do Chrystusa. Nikt nie wyparł się wiary. Kiedy pomyślimy, że Piotr zaparł się Jezusa w godzinie męki… Oni teraz przeżywają swoją pasję, a nie zaparli się. Ani jeden”.

Chrześcijan wypędzano z domów; nie pozwalano im zabrać niczego wartościowego a jeśli nawet komuś udało się coś przemycić ograbiano ich z tego na kolejnych punktach kontrolnych. Każdy taki punkt kontrolny to ubliżanie chrześcijanom, naigrywanie się z ich wiary w Jezusa. Islamiści niszczą nawet ich dowody osobiste w których wpisana jest religia, tak jakby przez ich podarcie chcieli unicestwić wyznawców Chrystusa. Nie patrzą na wiek, chorobę, każą zdejmować buty i boso gnają uciekinierów w kierunku Kurdystanu.

Czyszczenie z chrześcijan

– Świat o tym nie chce dziś pamiętać, ale my jesteśmy częścią Iraku, Syrii, Libanu: nas chrześcijan tu nie importowano, żyjemy tu od dwóch tysiącleci i mamy prawo być traktowani jak obywatele tych krajów – mówi syryjsko-katolicki patriarcha Antiochii Ignacy Józef III Younan. Właśnie ten hierarcha przyjechał do Rzymu, by poinformować Franciszka o tragedii irackich chrześcijan. Dzień po ich rozmowie papież głośno upomniał się o wyznawców Chrystusa. – Nasi bracia są prześladowani, są wyrzucani, muszą opuścić swe domy, bez możliwości zabrania niczego! Zapewniam te rodziny i te osoby o mej bliskości i o stałej modlitwie. Wiem jak bardzo cierpicie, wiem, że zostaliście odarci ze wszystkiego – mówił Franciszek na Anioł Pański.

Teraz papież prosi wszystkie parafie i wspólnoty katolickie, by w sposób szczególny modliły się za prześladowanych chrześcijan i mobilizowały swe wspólnoty lokalne, by im pomóc. Żyjący w tym kraju od prawie dwóch tysięcy lat chrześcijanie z kolei proszą świat, by pomógł im zostać na ich ziemi. Nie chcą emigrować. Chcą pozostać na swej ziemi i na niej godnie i spokojnie żyć.

„Potrzebujemy, by nas ktoś przyjął, ale przede wszystkim potrzebujemy, by ktoś nam pomógł pozostać na tej ziemi” – mówi patriarcha Grzegorz III Laham.

Zwierzchnik melchickich katolików jasno podkreślił, że z jednej strony chodzi o zwalczanie terroryzmu i muzułmańskiego radykalizmu, a z drugiej – o rezygnację z dozbrajania stron konfliktu. „Byłoby to lepsze, niż robienie z nas uchodźców czy litowanie się nad nami” – podkreśla melchicki patriarcha. Kto emigruje, traci swe korzenie. „Niejednokrotnie zanurzając się społeczeństwo kraju w którym przyszło mu żyć, zapomina swój język, zatraca tradycyjne wartości, tradycje. Uchodzący chrześcijanie tracą wszystko. I nawet jeśli żyjemy w ogromnych trudnościach, Zachód nie jest dla nas przysłowiowym rajem” – mówi chaldejski patriarcha Luois Sako.

Iraccy chrześcijaninie nie ukrywają zawodu bierną postawą Zachodu. „Niektórzy nas wspierają, zdecydowana większość jest jednak obojętna. Bardziej przejmują się meczem piłki nożnej, niż tragedią, która wyniszcza Irak czy Syrię” – mówi patriarcha Sako.

Jeśli nic się nie zmieni, takich cmentarzysk chrześcijaństwa jak Mosul będzie coraz więcej.


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas

Beata Zajączkowska

Zobacz inne artykuły tego autora >
Beata
Zajączkowska
zobacz artykuly tego autora >

Skąd zło?

Dlaczego Bóg pozwala na zło?

Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >
Grecki filozof Epikur tak zarysował nasz problem: „Czy Bóg chce zapobiegać złu, lecz nie może? Zatem nie jest wszechmocny. Czy może, ale nie chce? Jest więc niemiłosierny. Czy może i chce? Skąd zatem zło? Czy nie może i nie chce? Dlaczego więc nazywać go Bogiem?”

Grecki filozof Epikur tak zarysował nasz problem: „Czy Bóg chce zapobiegać złu, lecz nie może? Zatem nie jest wszechmocny. Czy może, ale nie chce? Jest więc niemiłosierny. Czy może i chce? Skąd zatem zło? Czy nie może i nie chce? Dlaczego więc nazywać go Bogiem?”

Religie i rozmaite nurty filozofii na różne sposoby próbowały odpowiedzieć na pytanie unde malum? (łac. „skąd zło”). Jedni mówili, że za zło odpowiedzialny jest inny niż Bóg byt (np. demiurg), czasem zła doszukiwali się w materii. Inni z kolei winą za zło obarczali ludzi, którzy nieracjonalnie sprzeniewierzali się przeznaczeniu. Myśl tę znaleźć możemy w I Księdze przypisywanej Homerowi Odysei: Że też na karb niebian człowiek wszystko kładzie, co dozna złego, chociaż sam swą głupotą, idąc wbrew przeznaczeniu, sam ugrzęza w to błoto.

Co na to Bhagavad – gita?

Na Wschodzie zła również doszukiwano się w materii, w świecie. W hinduizmie zło jest konieczne dla porządku świata, panuje system karmy. Bhagavad-gita maluje przed czytelnikiem świat, w którym nie ma dobra i zła, wszystko jest relatywne i zależne od horyzontów obserwatora. Śmierci tak naprawdę nie ma, bo najważniejsza jest dusza, a materialne ciało jest bezwartościowe; śmierć nie jest złem, bo jest reinkarnacja, więc rozpacz jest bezsensowna. Nikogo nie można tak naprawdę zabić, a co więcej – Kryszna nakazuje Arjunie walkę i „zabijanie” wrogów (Bhagawad-gita 26-27; 30-37).

W myśli buddyjskiej zdaje się nie być czegoś takiego jak ostateczne zło i dobro. Świat, którego doświadczamy, jest zły i należy go porzucić – Budda uczy, że trzeba „zanurzyć” się w pustce, bo tylko tam nie ma cierpienia.

Ludzie ludziom zgotowali ten los

Współczesny judaizm ma dość pesymistyczne spojrzenie na ludzką naturę (podobnie patrzył na nią Luter). Dla żyda człowiek ma w sobie nie tylko pragnienie dobra, ale i zła, a między tymi pragnieniami toczy się walka. Bóg dopuszcza zło ze względu na wolną wolę daną rozumnym stworzeniom. To nie Bóg jest zły, ale ludzie. To nie Bóg zbudował obozy zagłady, ale „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Nie Bóg też przyniósł wyzwolenie, lecz uzbrojeni przeciwnicy Hitlera i właśnie tak należy ze złem walczyć.

Skąd zło?

Świat najlepszy z możliwych

Nowe światło wniosła myśl chrześcijańska. Św. Augustyn pisał po prostu, że zła nie ma. Zło dla niego jest brakiem dobra. Natura, stworzona przez Boga jako dobra, została zepsuta. Augustyn uważał, że zło jest zawsze zakorzenione w jakimś dobru, że je udaje, bo człowiek woli wybrać to, co uważa za dobre.

Bóg stwarzając człowieka wolnym dopuszcza, że ten wybierze zło, bo tylko człowiek wolny potrafi prawdziwie kochać i tylko w wolności można czynić prawdziwe dobro.

Bóg nie chciał świata automatów, który byłby czymś gorszym – jak kilka wieków później stwierdził Leibniz – żyjemy w najlepszym z możliwych światów. 

Św. Tomasz z Akwinu kontynuuje myśl Augustyna, stwierdzając dosadnie, że w Bogu nie ma nawet idei zła (Suma teologiczna I q.15a.3 ad1).

Trzy rodzaje zła

Bardziej systematycznie teodyceą zajął się wspomniany wyżej Gottfried Wilhelm Leibniz (który wprowadził hasło „teodycea”). Bazując na myśli św. Augustyna, rozróżnił zło:

– fizyczne – ból, śmierć,

– metafizyczne – niedoskonałość

– moralne – grzech.

Choćby mnie zabił – ufam

W rozważaniach o doświadczanym złu i cierpieniu często ucieka się do Księgi Hioba. Co ciekawe, Hiob nie uprawiał żadnej teodycei. Spadło na niego dużo niezawinionych nieszczęść, a on błogosławi Boga: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione! (Hi 1, 20). Gdy spadają na niego kolejne nieszczęścia, na lamenty żony nakłaniającej do złorzeczenia Bogu odpowiada: Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy? (Hi 2, 10). On nie rozumie sensu i celu swojego niezawinionego cierpienia, ale potrafi powiedzieć: choćby mnie zabił wszechmocny – ufam (Hi 13,15). Doświadczając zła i cierpienia nie powinniśmy bluźnić Bogu, tylko się nawrócić i Mu błogosławić (Ap 16,9.11.21). Bo Bóg po prostu jest. Bóg jest dobry (Mk 10, 18). Jest nad nami, a Jego myśli i drogi nie są naszymi (Iz 55, 8). Jest Tajemnicą, której teraz w pełni nie poznamy, ale przyjdzie na to czas (1Kor 13, 12).

Zaufaj Chrystusowi!

Dla chrześcijan przenikniętych Ewangelią i wpatrzonych w Chrystusa zła po prostu nie ma.

Boli cię brak dóbr materialnych, ktoś cię okradł, okoliczności nie pozwalają ci się rozwijać intelektualnie czy ekonomicznie? Spadła na ciebie choroba, prześladowanie, grozi ci śmierć, dotyka cię śmierć i cierpienie najbliższych?

Skąd zło?

Zaufaj Chrystusowi i Jego prawu miłości:

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie (Mt 11, 28-30).

Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. (…) Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro” (Mt 6, 25.34). „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. (…) Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. (…) Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie” (Mt 5, 4-11).

Św. Klara tak pisze w liście do św. Agnieszki Praskiej: Jeśli będziesz z Nim cierpieć, będziesz z Nim królować (por. Rz 8, 17; 2 Tm 2, 12); jeśli będziesz dzielić z Nim ból, będziesz dzielić radość; jeśli będziesz umierała z Nim na krzyżu męczeńskim (por. 2 Tm 2, 11), będziesz mieszkała z Nim w niebie (por. Ps 110, 3) w chwale świętych, a imię twoje zostanie zapisane w księdze życia i będziesz sławna wśród ludzi (Ap 3, 5).

Jasne, że może to brzmi banalnie, naiwnie, idealistycznie, może dla niektórych nieuczciwie. Ale to jest właśnie kwestia wiary w przesłanie Ewangelii, a prawdziwości jej przesłania dowodzą żywoty rzeszy świętych, może przykłady bliskich, wreszcie sam w swoim życiu tego doświadczam.

Z perspektywy czasu widzę, jak bardzo różni się moje doświadczenie zła i cierpienia w zależności od tego, jak aktualnie wygląda moja relacja z Jezusem. Pamiętam, z jaką łatwością, pogodą ducha i zaufaniem przeszedłem przygodę ze złośliwym nowotworem. I widzę, że gdy z życiem doczesnym nie jest dobrze, gdy pojawia się jakaś rutyna, zaniedbuje się modlitwę i sakramenty, pozwalam sobie na drążenie grzechem przepaści między mną a Zbawcą – najbanalniejsze rzeczy wzrastają do rangi monstrualnych problemów. Uderza dziwna samotność, psują się relacje, pojawiają się lęki, niechęć do walki, bolesne poczucie bezsensu.

Nie wiem, czy któraś z chrześcijańskich odpowiedzi na pytanie unde malum? może satysfakcjonować. Sam chyba żadną mi znaną usatysfakcjonowany nie jestem. Wiem jednak, że chrześcijaństwo jest jedyną przestrzenią, w której zło i cierpienie można dobrze przeżyć, gdzie cierpienie może stać się wartością. Że daje najlepsze recepty na walkę ze złem (Rz 12,21).

Chrześcijaństwo daje pewność, że Ten, który już zwyciężył śmierć i szatana, który winę i zło swoim wcieleniem i krzyżem przemienił w błogosławieństwo, wróci pełen chwały, by przejąć władzę i przywrócić porządek zranionemu światu.


Zalecana literatura:

Jean-Miguel Garrigues OP, „Bóg, w którym nie ma idei zła”

Edyta Stein, „Wiedza krzyża”

Thomas G. Wienandy OFMCap, „Czy Bóg cierpi?”

Dawid Gospodarek – sekretarz redakcji miesięcznika LIST i redaktor „Biblia krok po kroku”


Jeśli podobają Ci się nasze artykuły, możesz nas wesprzeć:

Wesprzyj nas
Dawid Gospodarek

Dawid Gospodarek

Zobacz inne artykuły tego autora >
Dawid Gospodarek
Dawid
Gospodarek
zobacz artykuly tego autora >