video-jav.net

Blisko, coraz bliżej

Zapraszam Was na adwentową drogę do Betlejem. Może wspólnie dotrzemy na czas, do miejsca, w którym rodzi się Bóg

ks. Piotr
Żelazko
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!


zobacz też:

Do Betlejem przybywajcie. Krótka droga duchowa


Wtorek 16.12

Nie słucha głosu, nie przyjmuje ostrzeżenia i nie przybliża się do swego Boga. So 3,2

Przepisy

Blisko, coraz bliżej

Przykazania Boże, kościelne, zasady parafialne, domowe, rodzinne… Niczym ciężki worek, który trzeba nieść: zakazy i nakazy i przepisy…

Coraz częściej słychać o „bezdusznej instytucji”, którą stał się Kościół, o „ciągłym pouczaniu” z ambon. Postulat: „mniej moralizowania, więcej miłości” wybrzmiewa w mediach coraz głośniej. A może popatrzeć na przykazania jako formę dialogu Boga z Człowiekiem? Tak jak znaki drogowe podczas jazdy samochodem ostrzegają przed niebezpieczeństem, a ich celem jest dobro wszystkich użytkowników ruchu, tak przykazania są wskazówkami, jak bezpiecznie dotrzeć do celu. Można zignorować ograniczenie prędkości i zamiast 30 km/h jechać 90 i czasem nic się nie stanie. Ale żeby nie narażać siebie i innych warto przestrzegać przepisów stworzonych i ustanowionych, aby pomagać.

Podobnie jest z przykazaniami: nie są żadną gwarancją osiągnięcia Zbawienia ani też ich nie przestrzeganie nikogo automatycznie nie skazuje na piekło. To sugestie, jak zminimalizować ryzyko szkód własnych i innych osób na drodze do Nieba.

Środa 17.12

Ja tworzę światło i stwarzam ciemności, Iz 45, 7

 

Wyłącz „długie”

Blisko, coraz bliżej

Co jakiś czas trafia się na drodze ktoś, komu trzeba „mrugnąć”, żeby przełączył światła. Kierowca jest tak skoncentrowany na jeździe, że zapomina o nieutrudnianiu tej jazdy innym użytkownikom. Po co włącza się światła drogowe (tzw. długie)? Aby przedłużyć zasięg wzroku. Wyraźniejsze dostrzeganie jezdni z większej odległości jest całkowicie słusznym i logicznym wynikiem zastosowania mocniejszego i inaczej ustawionego źródła światła.

Spotykam czasem ludzi tak skoncentrowanych na swoim życiu duchowym (rozwoju, poprawie, etc), że nawet nie zauważają, że czasem przeszkadza to innym. Można w swoim jak najbardziej słusznym i poprawnym dążeniu do większej doskonałości nie widzieć, że utrudnia się ziemską pielgrzymkę mijanym osobom. Nie ważne, że jadą w przeciwnym kierunku – twoja koncentracja na celu nie zwalnia z odpowiedzialności za innych. Warto czasem przełączyć się na „światła mijania”: widać może mniej, ale pomimo to jest bezpieczniej.

Czwartek 18.12

Rozszerz przestrzeń twego namiotu, Iz 54, 2

 

Gościnność

Blisko, coraz bliżej

Kiedy przemyka się trasą szybkiego ruchu wzdłuż beduińskiego obozu jest czas, by zauważyć jedynie przywiązanego do palika wielbłąda, stadko kóz, wrak samochodu, antenę satelitarną, czy umorusane od stóp do głów dzieci. Gdy wędruje się na piechotę, można zbliżając się do namiotów przyglądnąć się uważniej. Niekiedy zaproszenie na słodką, gorącą mimo upału herbatę z miętą może być okazją do ciekawych obserwacji.

Oto staruszek z uśmiechem zachęca, aby się zbliżyć. Cały dzień sam tu siedział, ćmiąc aromatyczną fajkę wodną. Wreszcie ma towarzystwo. Zanim Bóg pojawił się u Abrahama, ten siedział u wejścia do swojego namiotu i czekał. Nie na Boga samego, ale na kogoś, kto pojawiłby się na pustynnym horyzoncie: kogokolwiek. Nic o tym nie wiedząc, Abraham udzielił gościny Odwiecznemu.

Człowiek zamykający starannie swój namiot i sznurujący jego wejście, zapinający pod szyję swój śpiwór daje jasny sygnał: nie chcę już widzieć nikogo, chcę być sam. Nie można być gościnnym tylko wtedy, kiedy ma się na to ochotę.

Nie sztuką jest być miłym i otwartym na innych tylko wówczas, gdy się czuje pozytywną energię. Prawdziwym wyzwaniem jest rozchylenie deszczowego płaszcza, zdjęcie kaptura i otwarcie ścian namiotu na stałe, na zawsze, na momenty dobrego i gorszego samopoczucia.

Nigdy nie wiadomo, kiedy On sam przyjdzie Cię odwiedzić i pod jaką postacią. Oby zastał uchylone drzwi.

Piątek 19.12

Jeszcze mu innych zgromadzę. Iz 56, 8

Klonowanie

Blisko, coraz bliżej

„Nie wszyscy muszą myśleć tak, jak ja, ale jeśli święty Kościół coś postanowił, to nie ma dyskusji” – słyszałem to zdanie już tak wiele razy. I za każdym razem zastanawiam się, czy Chrystus nago przychodzący na świat i przed śmiercią do naga rozebrany nie jest najbardziej ogołocony z Tajemnicy w pewności tych, co wiedzą do końca. Gdyby wszyscy mieli być w swoim poszukiwaniu Boga podobni, nie bylibyśmy rodziną pielgrzymującą do domu Ojca, a jedynie fabryką klonów.

żnorodność nie oznacza, że wszyscy mają rację, ani że żadna absolutna Prawda nie isnieje. Znalazłeś swoją drogę? Pozwól innym szukać. A do Twoich racji najlepszą zachętą będą owoce Twojego życia.

Z poglądów nikt nie bedzie sądzony. Z miłości – wszyscy…

Sobota 20.12

Pan sam da wam znak. Iz 7, 14

Wierność

Blisko, coraz bliżej

Jak mam rozpoznać, co jest Jego Wolą? – pytają młodzi ludzie. Nie wiem – odpowiadam niezminnie. Czasem musisz cierpliwie czekać, a czasem po prostu zdecydować, nawet bez stuprocentowej pewności. Z jednej strony ważne jest, by nie być zbyt pochopnym, z drugiej, by nie żądać zbyt wulgarnej wskazówki.

On mówi. Subtelnie, delikatnie, nienachalnie. Podstawą porozumienia jest ciągły kontakt.

„Nieustannie się módlcie” nie jest frazesem milczących mnichów, ale rzeczywistością, o którą trzeba walczyć.

W codziennym zabieganiu i zmęczeniu znalezienie czasu na modlitwę (przede wszystkim na słuchanie Słowa) i wierność tej modlitwie graniczy nieraz z cudem. Bez intymnej zażyłości nie ma dzielenia się sekretami. Tak jak Ty nie opowiadasz o swoich najbardziej osobistych sprawach komuś, z kim rozmawiasz rzadko albo nawet codziennie, ale w sposób sformalizowany, tak samo nie oczekuj, że Bóg podzieli się z Tobą tajemnicą swojej Woli, jeśli znacie się tylko z widzenia, lub jeśli wasza znajomość ogranicza się do skostniałych zwrotów czy czysto zawodowych frazesów.

ks. Piotr Żelazko

Zobacz inne artykuły tego autora >
ks. Piotr
Żelazko
zobacz artykuly tego autora >

Dzieci Królestwa. Mamy czas

Co zrobić by Adwent był czasem owocnym? Jak w pełni zrozumieć orędzie Chrystusa o Królestwie Bożym i co to znaczy być synami Królestwa?

Bp Grzegorz Ryś
Bp Grzegorz
Ryś
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Z bp Grzegorzem Rysiem rozmawia Jacek Dziedzina

fragment z książki

To, co widzimy dokoła siebie, nie przypomina królestwa Bożego. A Ewangelia mówi, że ono już przyszło…

Tak, bo trzeba patrzeć tam, gdzie ono jest.

A gdzie jest?

Powinno się patrzeć w siebie. Jezus mówi: Królestwo Boże w was jest. Potem trzeba patrzeć w Kościół, bo to „w was” trzeba też tłumaczyć jako „wśród was”. Wśród uczniów. To jest ta myśl, z której poczuliśmy się nieco zwolnieni albo nie dość wybrzmiała ona w naszych głowach: że królestwem Boga na ziemi jest wspólnota Kościoła. Trzeba by patrzeć w Kościół i pytać się, na ile jako uczniowie Jezusa, wspólnota, która rządzi się innymi prawami niż cały doczesny świat polityczny, gospodarczy, odzwierciedlamy królestwo Boga. Świat gospodarczy może żyć prawami rynku, a uczniowie powinni żyć radą ubóstwa, wyczuciem wartości jałmużny.

Tyle że uczniowie żyją też w tym świecie: gospodarczym, politycznym, społecznym.

Ale chodzi najpierw o to, jacy jesteśmy w stosunku do siebie w Kościele, na ile mamy świadomość, że Kościół jest często odwrotnością tego porządku, który uchodzi za oczywisty. To jest ten moment, w którym Jezus mówi: Nie tak będzie między wami. Dodatkowo chodzi o otwartość Kościoła w stosunku do każdego. Nie można sobie stworzyć chrześcijańskiej izolatki.

Dzieci Królestwa. Mamy czas

Albo zamkniętego pałacu królewskiego…

Tak, nie mamy być sektą, która funkcjonuje, mając w nosie wszystkie prawa dokoła. Takich przykładów nie brakuje, ale to nie jest Kościół. Kościół jest wspólnotą, która wychodzi na spotkanie z człowiekiem. Ale wychodzi także dlatego, że to, co mamy do zaproponowania, jest odwrotnością porządku przyjętego jako oczywisty na świecie.

Skoro królestwo Boga jest tu i teraz, to jak zmieni się ono wraz z ponownym przyjściem Chrystusa? Czy mamy się cieszyć już z tego „tu i teraz”, czy jeszcze czekać na lepszy model?

Mamy się cieszyć i nawracać jednocześnie. To połączeniejest bardzo twórcze: już i jeszcze. JUŻ nam jest danei JESZCZE nie przeżywamy go w pełni. Pełnia objawieniajest w Jezusie Chrystusie, to znaczy wszystko, coPan Bóg chciał dać człowiekowi, już mu dał w sposóbpełny. Natomiast to we mnie jest opór, nie jestem jeszcze w stanie tej pełni przyjąć. Dlatego czas do paruzji jest czasem mojego otwierania się na tę pełnię darów Bożych, jaka przyszła w Jezusie. Ona już przyszła, ale jeszcze nie jest całkiem przeze mnie przyjęta. Dlatego mamy dany czas, kairos – czas zbawczy – dany mi po to, żeby mnie otwierać na królestwo coraz bardziej i bardziej.

Dzieci Królestwa. Mamy czas

Czym zatem będą różniły się nowe niebo i nowa ziemia od królestwa, które jest tu i teraz?

Mamy do czynienia z tajemnicą. Teraz widzimy niejasno, w zwierciadle, wtedy poznamy twarzą w twarz. Święty Paweł nie bez powodu użył porównania do zwierciadła. Zwierciadła w tamtych czasach były raczej wątłej jakości, bo rzadko były zrobione ze szkła, najczęściej był to jakiś polerowany metal, więc zniekształceń w odbijanym obrazie było bardzo dużo. Nie da się całego Objawienia zamknąć w jednej kategorii. Mamy odwagę mówić wiele rzeczy o Panu Bogu. Mówimy na przykład o Bogu: Ojciec – i nakładamy najczęściej na to wszystkie obrazy ojcostwa, jakie mamy z własnego doświadczenia. Mówimy: jeden z w trzech Osobach – ale mamy poczucie zderzania się z trudną tajemnicą. Eucharystia, która jest najważniejszym miejscem spotkania z Bogiem na ziemi, odsłania i jednocześnie zasłania Boga. Musimy pogodzić się z tajemnicą, także w pytaniu o nową ziemię i nowe niebo.  

Bp Grzegorz Ryś

Bp Grzegorz Ryś

Zobacz inne artykuły tego autora >
Bp Grzegorz Ryś
Bp Grzegorz
Ryś
zobacz artykuly tego autora >