Nasze projekty
Reklama
Prostracja. Fot. stacja7.pl/AI

Detale Triduum. Prostracja

Na początku liturgii Męki Pańskiej kapłan pada na twarz. Ten jeden gest mówi więcej, niż jakiekolwiek słowa

Liturgia Męki Pańskiej, która gromadzi wiernych w Wielki Piątek, zaczyna się inaczej niż wszystkie inne celebracje. Nie ma pieśni na wejście, nie ma znaku krzyża, nie ma słów pozdrowienia. Jest cisza. Nie ma nawet strzałów kołatek przeszywająych tę ciszę. Procesja podchodzi przed ołtarz, a potem przewodniczący liturgii – po prostu pada na twarz.

Leżenie krzyżem

Ten gest nazywa się prostracją. Padnięcie na twarz i leżenie krzyżem to w życiu Kościoła moment rzadki. Powraca jeszcze podczas święceń diakonatu, prezbiteratu, sakry biskupiej, a także przy profesji zakonnej. W Wielki Piątek ma jednak szczególną siłę. Jest radykalnie prosty, niemal bezbronny. Prostracja, pełne położenie się na ziemi, nie potrzebuje komentarza. Widać wszystko.

Postawa w liturgii także przemawia i pomaga rozumieć. Zwykle stoimy jako wspólnota zmartwychwstałych, klękamy w geście adoracji, siadamy, by słuchać. Tutaj dzieje się coś innego. Kapłan, który za chwilę będzie przewodniczył modlitwie, w godzinie śmierci Jezusa nie staje przed ludźmi, nie zaczyna od słów, nie wyjaśnia. I wszyscy wiedzą, co to za komunikat.

Reklama

To gest ogołocenia

Tradycja widzi w nim wiele znaczeń: pokorę człowieka wobec Boga, żałobę Kościoła po śmierci Chrystusa, błaganie, ciszę, w której nie ma już odpowiednich słów. Wszystko powiedział Krzyż.

Prostracja jest także gestem bezbronności. Nie da się już nic zrobić. Nie da się niczego pokazać, zmienić ani kontrolować, zmienić bieg wydarzeń. To moment, w którym człowiek, podobnie jak uczniowie Jezusa wobec Jego śmierci, uznaje swoją niemoc, jednocześnie pozwalając wydarzeniom, by działy się same. Jakby liturgia mówiła: teraz już nie ty działasz.

Bezbronność wobec dramatu krzyża

Zanim usłyszymy opis Męki, zanim zobaczymy odsłonięte drzewo krzyża, zanim podejdziemy, by je ucałować, najpierw widzimy człowieka leżącego twarzą do ziemi. Nasze przyklęknięcie jest tego samego rodzaju. Tylko z takiej postawy bezradności wobec dramatu śmierci Jezusa może zacząć się Liturgia Męki Pańskiej.

Reklama

Jakby wszystko zaczynało się od uznania, że wobec tego, co wydarzy się za chwilę, nie ma już odpowiednich słów.

A jednocześnie liturgia pokazuje, że właśnie taka bezbronność człowieka wobec dramatu krzyża i śmierci Jezusa jest potrzebna. Dopiero wtedy może się wydarzyć to, co niemożliwe. Coś jeszcze po śmierci.

Reklama
Reklama

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
WIARA I MODLITWA
Zatrudnij nas