video-jav.net

Familiaris Victoria

Cel synodu został zrealizowany zanim synod dobiegł końca

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

Jestem niezwykle wdzięczna papieżowi za ten synod. Za to, że właśnie tak go przygotował. Za to, że jak najsprawniejszy Project Manager rozłożył go na długie etapy, a tym samym sprawił, że cel synodu został zrealizowany zanim synod dobiegł końca.

 

Bez względu na to, jakie i przez kogo są przedstawiane stanowiska, najważniejsze w całym projekcie jest to, że od dwóch lat rozmawiamy o rodzinie. I jak widać po emocjach jest to ogromnie potrzebna rozmowa.

 

Wreszcie zaczął się odkłamywać prawdziwy obraz rodziny. Długo było propagowane – głównie przez media – pojęcie, że rodzina to rodzaj opresji, gdzie człowiek znajduje wyłącznie ograniczenia i każdego dnia boryka się z realizacją praw i obowiązków. Małżeństwa, które zdecydowały się na większą rodzinę, były przedstawiane jako osoby bez lepszego pomysłu na życie. Nikt nie zakładał, że może to być wolny wybór człowieka, a nie wyrok, na który sam bezmyślnie się skazał.

 

Od dwóch lat – od momentu gdy zaczęła się dyskusja najpierw wokół ankiet synodalnych, później podczas nadzwyczajnego posiedzenia biskupów i teraz w trakcie obrad tego synodu – zmienia się spojrzenie na rodzinę. Zmienia się nieco język opisujący rodziny. Zaczynamy wracać do korzeni. Znów staje się „modne” przekonanie, że Rodzina to pierwsza i najważniejsza droga w życiu człowieka, skała, na której może się oprzeć.

Piękną opowieść o spotkaniach z rodziną w Biblii przedstawia Kardynał Gianfranco Ravasi, można przeczytać i posłuchać tutaj<<<

 

rodzina

 

W Polsce już 80% młodych ludzi deklaruje, że dla nich rodzina jest wartością najwyższą. Dlatego tak ważne jest, aby przywrócić właściwy kształt rodzinie. Przyszedł czas porzucenia kultu dziwnie pojętej wolności. Prawdziwy FUN odnajduje się przecież także w danym słowie, w dotrzymaniu go, w obietnicy bycia na dobre i złe, w ucieczce od szybkich i pozornie łatwych rozwiązań i alternatyw. Większość tych młodych ludzi ma jednak problem z podjęciem decyzji o małżeństwie, o założeniu rodziny, a jeśli już do tego dojdzie – pojawia się trudność w niesieniu tej miłości małżeńskiej przez całe życie oraz w dotrzymaniu przysięgi.

 

Niezwykle cieszy więc, że jednym z problemów podejmowanych na Synodzie jest kwestia przygotowania do sakramentu małżeństwa. Chodzi o to, by uniknąć, na ile jest to możliwe, wątpliwości, które później mogą być podnoszone jako argument do stwierdzenia nieważności zawartego związku. Małżeństwo to ciężka praca i nikt nie mówi, że będzie łatwo. Będą kryzysy, problemy ale to nie są powody do zrywania danego słowa i w imię pokrętnie pojętej wolności szukania prostszego rozwiązania. Prościej i łatwiej nie będzie. Sztuka wytrwania w słowie, to sztuka odnalezienia prawdziwej wolności. W świecie, gdzie tak łatwo składa się obietnice bez pokrycia, gdzie tak bardzo zanika instytucja honoru, to niezwykle ważne, by przywrócić młodym ludziom wiarę w Sakrament. W Słowo wypowiedziane przed Bogiem, które daje gwarancję na wieczność. Tego nam trzeba.

 

Więcej o tym czym jest a czym nie jest synod można przeczytać w art. ks. Przemysława Śliwińskiego: Synod to synod

Synod, to nie parlament na wstępie powiedział papież i to było bardzo kluczowe przypomnienie. Bo nam się pomyliło, że znajdujemy się w sejmie, gdzie ma wygrać jakaś opcja, frakcja, większość. Synod to takie spotkanie, gdzie przede wszystkim głównym zaproszonym jest Duch Święty, dlatego tam może wydarzyć się wszystko ale jednocześnie można mieć pewność, że zwycięzca będzie jeden. Jedynym zwycięzcą tego synodu będzie Rodzina.

 

Gwarantuje nam to papież, który zapowiedział, że punktem startowym do wszystkich debat na temat rodziny jest Ewangelia. Nie ma więc mowy o zmianach doktrynalnych.

 

Nie chodzi przecież o to, by dostosować przykazania do współczesnych czasów, ale o to by nas tu i teraz nauczyć jak najlepiej je realizować w naszym życiu i powołaniu.

Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Uchodźcy i My. W imię Ojca!

Nie nasza to rzecz znać czasy i chwile, ale naszą rzeczą jest być świadkami Ojca. To ostatnie słowa, jakie skierował do nas Jezus, będąc jeszcze tu, na ziemi. To po to właśnie otrzymaliśmy od Niego moc, aby zawsze i w każdej sytuacji być Jego świadkami

Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >

Polub nas na Facebooku!

W imię Ojca, więc papież Franciszek zaapelował, by każda parafia przyjęła jedną rodzinę uchodźców. W imię Ojca diecezje natychmiast podjęły wyzwanie i zaczęły organizować realną pomoc. W imię Ojca też Caritas, często poniewierany i niedoceniany, zakasał rękawy, by wykorzystać cały mechanizm wielkiego serca, który stworzył na ratunek człowiekowi. W imię Ojca ludzie, którzy mają taką możliwość, zgłaszają już swoje mieszkania, miejsca pracy, środki do życia w Caritasie i innych instytucjach kościelnych po to, by pomóc.

Bo w imię Ojca, każdy Chrześcijanin, nie patrząc na status osoby, widzi po prostu człowieka.

Kościół nie robi tego dla zbicia kapitału politycznego, dla podjęcia stanowiska w sprawie, nie po to by zostać docenionym i robić sobie dobry PR. Nie dla uznania i dla zasług tego świata. Robi to, bo tak trzeba.

W mediach od tygodni trwała zagorzała dyskusja, przerzucano się stanowiskami, płomiennie podejmowano „kwestię”, ach jak bardzo dobierano argumenty, powoływano się na autorytety, na przykłady z historii, na porównania z najbardziej czarnymi jej kartami.

Jednak konkret, jedyna realna odpowiedź i pomoc przyszła (jak zawsze) ze strony Kościoła. I gdy tylko temat został przez Kościół podjęty, natychmiast też stał się jego obowiązkiem i odpowiedzialnością.  Wszyscy, którzy wykrzykiwali, że Kościół należy oddzielić od państwa, że nie ma się mieszać do polityki, do światopoglądu, do wychowania dzieci, do wspierania rodzin, budowania systemu wartości… jakoś tak szybko orzekli, że to właśnie obowiązkiem Kościoła jest pomoc uchodźcom. Nagle okazało się, że właśnie ten system wartości sprawdza się w każdej sytuacji kryzysowej. Gdy przyszła trwoga, wielu zwolennikom oddzielenia Kościoła od państwa ciężko jest zabrać się za konkretną pomoc,  w tym przypadku wolą patrzeć w stronę Kościoła, (nomen omen) święcie wierząc, że to Jego obowiązek. Tygodnik Newsweek ma nawet pretensje, że w oświadczeniu biskupów na ten temat:  Nie znalazły się żadne konkretne deklaracje. I, że: Episkopat zwraca uwagę, że główna inicjatywa i odpowiedzialność spoczywa na barkach władzy świeckiej, że Strona kościelna nie wyobraża sobie działania w tej materii na własną rękę, bez współpracy z władzami świeckimi (tytuł w “Newsweeku”: Kościół pomoże uchodźcom. Ale jeszcze nie wie jak)

shutterstock_239387248

My wiemy, że naszym obowiązkiem jest wspierać braci w potrzebie. Właśnie dlatego jesteśmy gotowi przyjąć ich pod swój dach, bo my mamy takiego Boga i taki plan na życie, który kieruje się miłością do drugich, biorąc za nich odpowiedzialność bez względu na to, kim są.

Kościół jest gotowy. Parafie mają już miejsca dla uchodźców. My już czekamy!

Jednakże Kościół nie może wziąć odpowiedzialności za decyzję, jaką w tej sprawie podejmie Państwo Polskie, ponieważ tylko ono jest (powinno być) w stanie zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom. To Państwo Polskie musi podjąć decyzję, czy – jeśli już Kościół zorganizuje miejsca –  jest w stanie zaangażować się w pomoc w asymilacji i wdrożeniu uchodźców do życia w naszym kraju (Komunikat Prezydium Episkopatu Polski ws. Uchodźców).

Prawda jest taka, że mamy wszyscy wielki problem i nie da się już od niego odwracać wzroku i czekać aż sam się rozwiąże. Czas na decyzje. Na mądre rozwiązania. Na wzięcie odpowiedzialności za losy tych ludzi. I za nasz los.

W Polsce jest wielu ludzi dobrej woli, którzy w odruchu serca przyjmą uchodźców. Nie naszą rzeczą jest znać czasy i chwile, naszą rzeczą jest być świadkami Ojca… a rzeczą państwa jest zapewnienie jednej i drugiej stronie bezpieczeństwa.

My w imię Ojca przyjmiemy uchodźców, naszych braci, choć wyznających inną religię. W imię Ojca damy im schronienie, dach nad głową, przyszłość. W imię Ojca ugościmy ich u siebie…

Pytanie tylko, czy – jeśli to rozpocznie masową migrację, jeśli naszych braci będzie w Polsce więcej niż nas, jeśli spełnią się scenariusze o tym, że Europa stanie się muzułmańska – będziemy mogli liczyć na to, że jesteśmy w swoim domu bezpieczni. Na to, że nasi bracia będą pamiętać, że przygarnęliśmy ich  do siebie w Imię Naszego Ojca.

Przeczytaj także:


“Niech każda parafia przyjmie uchodźców”

Apel Papieża Franciszka


“Potrzeba naszej modlitwy i zaangażowania”

Episkopat w sprawie uchodźców


Aneta Liberacka

Aneta Liberacka

Redaktor naczelny portalu Stacja7.pl, prezes Fundacji Medialnej 7. Z wykształcenia matematyk, doświadczenie zawodowe jako manager zdobywała w takich korporacjach jak Comarch czy HP, prowadząc projekty w Europie, Ameryce Środkowej i krajach arabskich. Mama czwórki dzieci, chętnie zabierająca głos w sprawach rodzinnych. Pochodzi z Koziebród - miejscowości, w której znajduje się przepiękne sanktuarium Maryjne.

Zobacz inne artykuły tego autora >
Aneta Liberacka
Aneta
Liberacka
zobacz artykuly tego autora >